Prawo autorskie: warrengoldswain / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: warrengoldswain / 123RF Zdjęcie Seryjne

To prawda, że pieniądze szczęścia w życiu nie dają, ale mogą je w znacznym stopniu ułatwić. Dać komfort, którego bez pokaźnej kwoty na koncie osiągnąć nie możemy. Być może Eliza nie widziałaby tego aż tak dobitnie, w końcu sama biedna nie była. Jednak gdy patrzyła na to, jaki tryb życia prowadzi jej przyjaciółka Agnieszka, nie mogła powstrzymać uczucia zazdrości.

REKLAMA
Spotkanie po latach
Znały się jeszcze z czasów studiów, bardzo się lubiły. W dorosłym życiu ich drogi się rozeszły, by po latach mogły zejść się na nowo. Eliza pracowała w jednej z korporacji na szeregowym stanowisku, tak samo jak jej mąż. W miarę dobrze sobie radzili, byli szczęśliwi. Trochę inaczej potoczyły się losy Agnieszki. Ona zrobiła prawdziwą karierę, była jedną z ważniejszych osób w szefostwie polskiego oddziału dużej zagranicznej firmy. Jej mąż był rozchwytywanym prawnikiem. Też byli szczęśliwi, a do tego bajecznie bogaci.
Tak się złożyło, że koleżanki wpadły kiedyś na siebie na ulicy i korzystając z okazji wybrały się razem na kawę. Okazało się, że mieszkają blisko siebie i… obie są w ciąży. Całe popołudnie przegadały o tym, jak się czują, jak się przygotowują do pojawienia się dziecka na świecie, jakie mają plany. A kiedy ich dzieci się urodziły, obie były zadowolone z tego, że mają w zasięgu spaceru z wózkiem towarzyszkę w podobnej sytuacji.
Oczywiście Eliza od razu zobaczyła, że dysponują zupełnie innymi finansami. Jedno spojrzenie na markowe ubrania i torebkiAgnieszki jej wystarczyło. Pierwszy kłopot pojawił się, gdy wspólnie zaczęły wybierać się na spacery z wózkami. Agnieszka lubiła zahaczyć o osiedlową kawiarenkę i kupić kawę na wynos. Elizę też było stać na tę drobną przyjemność, tyle tylko że wydane każdego dnia 10 z. zaczęło w końcu urastać do niepotrzebnie wydanych kilkudziesięciu złotych tygodniowo. Wolała przeznaczyć tę kwotę na coś innego, zaczęła więc mówić, że kawa jakoś u niej nie idzie w parze z karmieniem małej.
Tych różnic ukryć się nie da
Kolejny zgrzyt nastąpił, gdy Eliza odwiedziła Agnieszkę w domu. – Kiedy zobaczyłam ten luskus, dech mi zaparło. Piętrowy apartament, przestronny, urządzony z wielkim smakiem – opowiada – I od razu zrobiło mi się głupio na myśl o tym, że prędzej czy później Agnieszka wpadnie do mnie. Do tej pory była dumna ze swojego mieszkania. Ale teraz maleńkie trzy pokoiki wyposażone w niedrogie, praktyczne meble wydały jej się wyjątkowo skromne.
- To nie jest tak, że zazdrościłam, miałam jakiś żal do Agnieszki, albo do losu – mówi Eliza – Po prostu takie różnice w standarcie życia powodują pewien dyskomfort i tyle. Zaznacza przy tym, że Agnieszka nigdy nie dawała jej odczuć, że czuje się lepsza. – Ona jest koleżeńska, nie obnosi się ze swoim bogactwem, jest w porządku – wyjaśnia – Ale trzeba byłoby być ślepcem, by nie zauważyć, jak komfortowe życie prowadzi.
A komfort ten widać było na każdym kroku. Agnieszkę trochę przytłaczało spędzanie całego tygodnia z dzieckiem, dlatego w weekend wybierali się całą rodziną do restauracji. Gdy poczuła, że brakuje jej aktywności fizycznej, wynajęła opiekunkę, która zajmowała się dzieckiem podczas jej wyjść na siłownię. Czasem wpadała też na służbowe zebrania do pracy, wtedy też dzieckiem zajmowała się opiekunka. Sprzątanie domu? Dwa razy w tygodniu przychodziła pani, która się tym zajmowała.
Eliza z mężem też raz wybrali się z Agnieszką i jej rodziną na weekendowy obiad w restauracji. Było przemiło, ale… przystawki, danie główne, deser… rachunek wyniósł prawie 200 złotych. Mogli sobie pozwolić na takie wyjście, ale od czasu do czasu. Nie wchodziło w grę, by co tydzień serwowali sobie takie rozrywki. Opiekunka? Przecież po to Eliza zrobiła sobie przerwę w pracy, by zająć się dzieckiem, ten luksus był poza ich zasięgiem. Eliza w ciągu dnia była uziemiona w domu, wieczorami wychodzili na zmianę, czasem prosili siostrę Elizy, by ta została z dzieckiem. To jednak nie zdarzało się często – siostra miała swoją rodzinę i dzieci. Kiedy trafiła jej się możliwość dorobienia małym zleceniem, jej mąż wziął kilka dni urlopu by zająć się dzieckiem, a ona w tym czasie pracowała. Dzięki temu stać ich było na wakacje.
Bo latem trzeba odpocząć
Właśnie, wakacje. Agnieszka i jej mąż zabrali ze sobą opiekunkę i spędzili cały miesiąc na Lazurowym Wybrzeżu. Eliza nawet wolała nie myśleć, ile to kosztowało. – My polecieliśmy na tydzień do Hiszpanii. - opowiada – Kupiliśmy tani lot, wynajęliśmy średniej klasy pensjonat, szukaliśmy niedrogich lokali, i tak wyjazd mocno nadwyrężył nasz budżet. Ale za to bawiliśmy się fantastycznie. – dodaje z uśmiechem. A weekendowe wypady Elizy w góry, do spa, do Berlina przestała już nawet liczyć.
- Nie chcę uderzać w dramatyczny ton, pokazywać, jak mi ciężko. Mamy z mężem przeciętne dochody, ale na wiele rzeczy możemy sobie pozwolić. Dziecko ma wszystko, czego mu trzeba, my spłacamy kredyt, nie brakuje nam na podstawowe zakupy, od czasu do czasu możemy sobie pozwolić na przyjemności – wylicza – I doskonale wiem że mnóstwo osób nie ma tego, co mamy my. Ale patrząc na komfort, jaki ma Agnieszka, trudno jest trochę jej nie zazdrościć. – tłumaczy.
Z drugiej strony jednak Eliza sama dziwi się temu, jak wspaniale dogaduje się z Agnieszką mimo oczywistych różnic. – Aga jest taktowna, nie zadaje głupich pytań typu: „dlaczego nie kupicie większego mieszkania?”, nie wywyższa się. – chwali koleżankę. Bo Eliza i Agnieszka świetnie się ze sobą dogadują. Mają podobny pogląd na wychowanie dzieci, podobnie widzą swoją rolę w rodzinie, mają podobne zainteresowania. Wbrew pozorom, więcej je łączy, niż dzieli.
- Tak, czasem aż mnie skręca z zazdrości, gdy widzę ten luksusowy, wysprzątany przez zatrudnioną do tego osobę apartament. – przyznaje. A jednak widzi wiele zalet swojej przyjaźni z Agnieszką. – Bo wiesz co? Nie ma znaczenia, że jej dochody to pewnie dziesięciokrotność moich. Obie jesteśmy świetnymi matkami, świetnymi żonami, mamy świetnych facetów. A że w moim świecie nie jest aż tak komfortowo? Doceniam to, co mam. A że nie mam więcej? Twarda jestem, umiem to zaakceptować. – dodaje.