![Fot. Pexels / [url=https://www.pexels.com/photo/woman-person-hiking-outside-7713/]www.lifeofpix.com[/url]/[url=https://www.pexels.com/photo-license/]CC0 License[/url]](https://m.mamadu.pl/5eb6a2fb272cce07083194ed9e6529ec,1500,0,0,0.jpg)
Kiedy nalegał na ślub, mówiła „NIE”. NIE bo za wcześnie, NIE bo ślub wszystko zmieni, NIE bo co ludzie powiedzą. 45-latka i 31-latek? Dajcie spokój, to nie może się udać.
REKLAMA
Dziś na jej palcu lśni obrączka, a przed nią leży wizytówka adwokata. Ponoć najlepszy. Ponoć od spraw beznadziejnych. Jeszcze nie dzwoni. Jeszcze poczeka. Może zaraz wpadnie z bukietem róż? Herbaciane...jej ulubione.
Budzik na półce obok niebezpiecznie wybija 20. Już powinien być. Widzę, jak kątem oka zerka na drzwi robiąc dobrą minę do złej gry.
- OK, możemy pogadać. Nie wiem tylko, czy warto. Oszalałam. Zwariowałam. Poczułam się jakbym znowu miała 20 lat. Dziś muszę za to płacić. Tyle – zaczyna opowieść Ania.
Początek ich znajomości to scenariusz na całkiem niezły film.
Kluczyk w drzwiach od kwiaciarni był już przekręcony, światła przygaszone, torebka w ręku. Już miała wychodzić tylnymi drzwiami, gdy nagle usłyszała pukanie do drzwi.
Kluczyk w drzwiach od kwiaciarni był już przekręcony, światła przygaszone, torebka w ręku. Już miała wychodzić tylnymi drzwiami, gdy nagle usłyszała pukanie do drzwi.
- Pomyślałam, że wariat. Wyraz jego twarzy nie zdradzał niczego dobrego. Kiedy postanowiłam go zignorować, on nie dawał za wygraną. Otworzyłam i...tak się zaczęło.
Maciek pilnie potrzebował bukietu kwiatów. Dla mamy. Wiecie, 55 róż na 55 urodziny. -Aż tak imponujący ten bukiet niestety nie był. Do mamy pobiegł z bukietem 34 róż, więcej nie było – śmieje się Ania.
Może zainteresować Cię także:Dwie silne, odważne i niezależne kobiety. Łączy je jedno - partnerzy próbują je zmienić
Następnego dnia Maciek pojawił się znów. I kolejnego dnia. I tak przez kilka następnych. - Kupował kwiaty, wychodził, po chwili wchodził ponownie i mi je wręczał. Widziałam, że ze mną flirtuje. Nawet mi się to podobało. Byłam sama, po rozwodzie, a w moim życiu od kilku lat już nic się nie działo. To taka bezpieczna odmiana, myślałam.
6 miesięcy później
- Trzy walizki i pięć kartonów zawalało mój mały korytarz. Wpuściłam do swojego życia mężczyznę, który wywrócił je do góry nogami. Szafka w łazience i łóżko stały się jakby mniejsze, a kosz na bieliznę pełniejszy. Podobało mi się to. Znowu czułam się kobietą. Zgodziłam się na ślub bo kochałam. Choć ludzie gadali, Maciek skutecznie wybijał mi z głowy pomysły o rozstaniu.
„Jesteśmy razem. Szczęśliwi. Dlaczego obchodzą cię inni ludzie? To co mówią? To nieważne” - przekonywał mnie.
- Trzy walizki i pięć kartonów zawalało mój mały korytarz. Wpuściłam do swojego życia mężczyznę, który wywrócił je do góry nogami. Szafka w łazience i łóżko stały się jakby mniejsze, a kosz na bieliznę pełniejszy. Podobało mi się to. Znowu czułam się kobietą. Zgodziłam się na ślub bo kochałam. Choć ludzie gadali, Maciek skutecznie wybijał mi z głowy pomysły o rozstaniu.
„Jesteśmy razem. Szczęśliwi. Dlaczego obchodzą cię inni ludzie? To co mówią? To nieważne” - przekonywał mnie.
-Uspokajałam się, ale tylko na chwilę. Gdy po raz kolejny za plecami słyszałam: „ona taka stara, a on taki młody”, bolało. Zaciskałam zęby i żyłam. Dla niego. Dla siebie. Dla nas.
Jedno pytanie
-„Kochanie, chyba powinniśmy pomyśleć o dziecku” - powiedział przygotowując kawę. Milczałam, bo w mojej głowie szalało stado myśli. „No wiesz, później może być za późno. Jesteśmy już po ślubie, czas na kolejny krok” - dodał.
-„Kochanie, chyba powinniśmy pomyśleć o dziecku” - powiedział przygotowując kawę. Milczałam, bo w mojej głowie szalało stado myśli. „No wiesz, później może być za późno. Jesteśmy już po ślubie, czas na kolejny krok” - dodał.
-Kolejny krok? Dziecko? Zaczęłam się śmiać, bo byłam pewna, że lada moment powie: „Ach, znowu dałaś się nabrać!”.
Maciek nie żartował. Przed Anią położył broszury o in vitro i garść kartek informujących o naprotechnologii.
-Naprotechnologia? Nie jestem nastoletnią katoliczką, żeby wierzyć w jej cudowną moc. In vitro? Ok, ale to kosztuje. Nie mamy takich pieniędzy. A poza tym...w moim życiu nie ma już miejsca na dziecko. Już za późno. Już pogodziłam się z myślą, że będę wyłącznie dobrą ciocią. Nie chcę zmian. Nie chcę kolejnej rewolucji. Biorę moje życie takie jakie jest – mówi Anka.
Po wielu dniach przekonywań, kłótni, płaczu, złości, powiedział: „Chcę być ojcem. Jeśli ty nie dasz mi dziecka, da mi je inna kobieta. Kocham Cię. Wychowamy je razem. Nie odbieraj mi marzeń”.
"Mój świat na chwilę się zatrzymał".
-Informacja o dziecku sprawiła, że jeszcze raz zaczęłam analizować wszystkie podjęte przeze mnie decyzje. Związek z młodszym facetem, wspólne mieszkanie, szybki ślub. Po co mi to było? Żeby poczuć się znowu kobietą? Jest tyle innych sposobów.
-Informacja o dziecku sprawiła, że jeszcze raz zaczęłam analizować wszystkie podjęte przeze mnie decyzje. Związek z młodszym facetem, wspólne mieszkanie, szybki ślub. Po co mi to było? Żeby poczuć się znowu kobietą? Jest tyle innych sposobów.
Gdy Ania powiedziała Maćkowi, że temat dziecka jest zamknięty, czar prysł. Wspólne wieczory, posiłki, rewelacyjny seks – wszystko się skończyło.
-Nie wiedziałam, że mężczyzna może tak bardzo pragnąć dziecka. Że na jego punkcie może być aż tak zafiksowany. Może powinniśmy o tym porozmawiać przez ślubem? Przecież wiedział jak wygląda moje życie. Przecież wiedział ile mam lat. Dziś usilnie przekonuje mnie, że będzie ojcem. I żebym nie psuła tego, co jest między nami - mówi Ania.
I dodaje: - Wiesz, czego dziś najbardziej się boję? Że stanie przede mną i powie: "Wkrótce będę ojcem". Mam wrażenie, że gram w serialu paradokumentalnym! Nie wiem, czy mam dzwonić do adwokata i jak najszybciej się rozwieść, czy poczekać co jeszcze się wydarzy? Każdego dnia rozmawiamy o tym samym, a słowo "surogatka" śni mi się po nocach. Wiem, że jego marzenia są ważne. A co z moimi?
Kiedy następnego dnia dzwonię do Ani zapytać, czy Maciek wrócił, przez długą chwilę milczy.
-Wrócił, ale nie sam. Obok niego stała kobieta, podobno matka NASZEGO dziecka. Wystarczy, że powiem "tak".
