Fot. Flickr / [url=https://www.flickr.com/photos/donnieray/11215910676/]Donnie Ray Jones[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC[/url]
Fot. Flickr / [url=https://www.flickr.com/photos/donnieray/11215910676/]Donnie Ray Jones[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC[/url]

Trzy wspaniałe kobiety, trzy wspaniałe matki trójki wspaniałych dzieci. Spełnione zawodowo i wcale nietęskniące za początkami macierzyństwa. Ale nie o pracy będzie tym razem, ale o pieluchach, karmieniu i rocznym urlopie macierzyńskim. Dlaczego za nim nie tęsknią?

REKLAMA
Kamila, mama 4-letniej Zosi przyznaje, że teraz oczywiście też nie jest idealnie, ale wcale nie tęskni za czasami, kiedy w domu miała niemowlaka. „Nie muszę wstawać w nocy po kilka razy, ale i tak w okolicach trzeciej nad ranem moja córka urządza przeprowadzkę. Bo chyba wstawanie było najgorsze. Nie miałam w ogóle wsparcia ze strony mojego partnera, więc opieka nad małą zarówno w dzień jak i w nocy spadła na mnie. Byłam najzwyczajniej w świecie fizycznie wykończona”.
„Jedyne o czym marzę, to żeby przespać całą noc” – opowiada Klaudia
Jej córeczka skończyła właśnie 13 miesięcy. „Myślałam, że to potrwa pół roku, może osiem miesięcy. Ale to trwa za długo. Zdecydowanie nie będę tęsknić za tym aspektem macierzyństwa. I za wiecznymi uwagami, że pewnie się nie najada, że ma za ciepło albo za zimno, że to dlatego ze jest nieochrzczona. Ten ostatni argument lubię najbardziej. Zawsze jak go słyszę to się uśmiecham. A prawda jest taka, że widocznie moje dziecko cały czas potrzebuje w nocy podjadać i już. Kiedyś wyrośnie. Mam nadzieję, że ten moment jest już bliżej niż dalej, bo powoli brakuje mi sił. Mój partner oczywiście wstaje do małej, ale pod warunkiem że go obudzę. Inaczej jej nie słyszy. Tak czy siak ja i tak nie śpię”.

Pozostałe „uroki” bycia świeżo upieczoną mamą

„Mój syn od początku mało spał” opowiada Majka, mama trzyletniego Jasia. „Wybija 5 i słyszę jego radosne ‘dzień dobry’. A zaraz potem ‘mamo siku, mamo bajkę, mamo kakao, mamo zaśpiewaj’. Zapomniałabym – najpierw pada magiczne ‘mamo śpisz?’. Oczywiście dopóki nie odpowiem, że już nie. Ale nie to wstawanie było najgorsze. Tylko płacz. NIEUSTANNY płacz. Dopóki taki maluch nie zacznie mówić nie wiesz jak mu pomóc, nie wiesz co mu dolega. To było dla mnie najtrudniejsze”.
Kamila dodaje do tej listy jeszcze karmienie piersią
„To było strasznie uciążliwe. Odciąganie pokarmu, ulewające się mleko albo jego brak, wkładki do stanika – to wszystko był koszmar”. Podobne przemyślenia ma Klaudia. „Wiem, że mleko mamy jest najlepsze dla malucha, ale uważam, że nie można przesadzać. Przez pół roku z pewnością przekazałam jej wszystkie przeciwciała i to, co mogłam dać jej najlepszego. Później chciałam odzyskać normalne życie i normalne ciało i nie widzę w tym nic złego”. „Jest tylko jeden aspekt, za który być może zatęsknię – dodaje Kamila - to uczucie gdy dziecko je i gładzi cię rączką…”.
Majka dokłada jeszcze raczkowanie
„To chyba jedyna rzecz za jaką być może zatęsknię. Ale jak teraz o tym myślę, to był dramat. Młody wchodził wszędzie, wkładał palce w każdą dziurkę i szparkę, nie można było spuścić go z oka nawet na sekundkę. A później zaczął chodzić i było jeszcze trudniej. Pewnie dlatego od czasu do czasu myślę z tęsknotą o raczkowaniu”.

Rodzeństwo dla malucha

„Nie ma mowy!” aż unosi się Majka. Jest przekonana, że nie będzie chciała ponownie zostać mamą. „Chciałam dziecka. Zaszłam w ciążę po ślubie, wszystko poszło zgodnie z planem. Ale drugi raz? Nie, absolutnie nigdy, zrobię wszystko, by nie zajść w ciążę. Nie zniosłabym tego wszystkiego drugi raz. I nie mówię o ciąży , bo czułam się w niej fajnie. Jestem pewna, że gdybym dowiedziała się teraz o ciąży to rozważyłabym aborcję”. Kamila zareagowała dość podobnie, choć obyło się bez tak radykalnych twierdzeń. „Nie, nie chcę mieć więcej dzieci. Myślę, że potrafię wychować Zosię tak, by nie była rozpieszczoną jedynaczką. I jest to mój świadomy wybór. Poza tym miałam sporo problemów z kręgosłupem i również dlatego nie zdecydowałabym się jeszcze raz przechodzić”.
Tylko Klaudia nie reaguje tak alergicznie na pytanie o rodzeństwo dla córeczki
„Nie mówię, że nie powiem tak w przyszłości. Ale nie w najbliższej. Chciałabym, żeby kiedyś, kiedy nas zabraknie, miała kogoś bliskiego. Ale musi upłynąć jeszcze sporo czasu. Nie widzę nic złego w sporej różnicy wieku między rodzeństwem. Wręcz przeciwnie – starsze pomoże przy młodszym. A gdybym miała mieć taką dwójkę jak mam teraz jedno to od razu bym się wypisała z bycia mamą”.

Wehikuł czasu

Często powtarzamy sobie, że gdybyśmy wiedzieli to co wiemy dzisiaj jakiś czas temu, to postąpilibyśmy inaczej. Coś byśmy zmienili. Czy ta zasada dotyczy też dzieci? Zdania są podzielone. Majka twierdzi, że nie zmieniłaby nic. „Bo nie mam sobie nic do zarzucenia. Robiłam to co mogłam. Ale cofając się w czasie pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że może trafiłby mi się jakiś grzeczniejszy egzemplarz?”. Kamila twierdzi, że zmieniłaby męża. „Dzisiaj mam nowego partnera. Widzę, że to wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.”
„Zmieniłabym sporo – mówi Klaudia – ale to wszystko byłyby drobne rzeczy. Na pewno gdybym mogła to ukróciłabym te wszystkie komentarze, które przez długi czas sprawiały, że miałam poczucie bycia beznadziejną matką. Dzięki najbliższej rodzinie straciłam wiarę w siebie i poczucie własnej wartości. Nie cofnę czasu, ale na pewno wyciągnę wnioski na przyszłość.