"Mamo! To tylko jeden cukierek..." 7 błędów wychowawczych, które możesz jeszcze naprawić

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/matka-i-syn-dziecko-u%C5%9Bmiech-dzieci-864142/]LisaLiza[/url]/[url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / LisaLiza/CC0 Public Domain
Czytamy mądre książki, słuchamy rad specjalistów, próbujemy zmienić nawyki, których nabyliśmy obserwując naszych rodziców. Staramy się być dobrą mamą i dobrym tatą. Najlepszymi, jakimi potrafimy być. I w wielu sytuacjach nam się to udaje, chociaż wciąż popełniamy błędy. Często wciąż te same. Prawdopodobnie będziemy je popełniać jeszcze nie jeden raz. W emocjach często zapominamy o tym, jak powinno być. Zapominamy, jak chcemy, żeby wyglądały relacje w naszej rodzinie, co jest najważniejsze. Dlatego być może warto sobie czasem o tym przypominać.

1. Mówisz jedno, robisz drugie
Słodycze jemy po obiedzie - mówisz do swojej córeczki.
Ale tylko jeden cukierek. Obiecuję, że zjem obiad - prosi po raz setny, robiąc słodkie oczy.
Dobrze. Jeden cukierek - zgadzamy się w końcu - ale obiecaj, że zjesz obiad.
Córka obiecuje, a obiad zazwyczaj zjedzony nie jest.
Na takie proszące spojrzenie złapałam się już wielokrotnie.

A telewizja? Rano zabraniamy dziecku oglądać bajki, ale około południa mamy już tak dość, że jest nam wszystko jedno i włączamy kanał z kreskówkami. Dajemy sprzeczne komunikaty. Co dziecko może pomyśleć, gdy słyszy kolejny zakaz? „Ona tak tylko mówi. Zaraz pęknie. Na pewno uda mi się ją przekonać!”.

Możemy z dziećmi dyskutować, dać im szansę, żeby przekonały nas do swoich racji, ale jeżeli podjęliśmy decyzję i jesteśmy przekonani, że jest właściwa, trwajmy przy niej. Dobrze, żeby „nie” zawsze znaczyło „nie”. Z czasem powinno być mniej błagania i kłótni, z którymi teraz trudno nam sobie poradzić. Bądźmy otwarci na dialog, wtedy dzieci będą wiedziały, że nasze „nie” wypływa z troski, a nie z chęci pokazania swojej władzy.


2. Na wszystko mówisz „nie”
„Nie dotykaj, nie biegaj, nie skacz, nie wchodź do kałuży, siedź prosto” - strofujemy dzieci na każdym kroku.
Chcemy nauczyć dziecko jak odnaleźć się w różnych sytuacjach społecznych, uchronić je przed niebezpieczeństwem, uchronić siebie przed poczuciem wstydu, że dziecko się źle zachowuje. Stosujemy więc mnóstwo zakazów. Jednak jeśli jest ich zbyt wiele bardzo ograniczamy w ten sposób jego rozwój, nie tylko społeczny. Nie może eksplorować otoczenia na własną rękę, bo jeszcze upadnie, nie pozwalamy wychodzić z domu, gdy są starsze. Stajemy się nadopiekuńczy, chronimy dzieci za wszelką cenę, przewidujemy wszystkie niebezpieczeństwa, nie uczymy samodzielności.

Warto ustalić zasady i wyznaczyć granice, w ramach których oczekujemy, że dziecko będzie się swobodnie poruszało. Mówmy raczej o naszych oczekiwaniach„biegamy tylko na dworze”, „mówimy spokojnym głosem”, „dzwonimy do domu, jeśli zamierzamy się spóźnić” (w przypadku starszych dzieci). Zastanówmy się na co możemy zgodzić się zawsze, na co czasami, a na co nigdy. Dzieci muszą mieć jasność jakie panują w domu reguły i jakie wartości wyznajemy.

3.Nie masz czasu
W pracy i środkach komunikacji spędzamy większość dnia. A w domu czekają nas kolejne obowiązki. Według psychologów głównym problemem współczesnej rodziny jest brak czasu. Nie rozmawiamy ze sobą, wymieniamy tylko polecenia, prośby, informacje. Zapisujemy dzieci na zajęcia kreatywne, a im tak naprawdę wystarczy wyklejanie i rysowanie z mamą i tatą na dywanie w pokoju.

Dlatego warto ustalić priorytety. Gdy mamy dużo pracy w domu zaangażujmy dzieci do pomocy. Zwłaszcza te małe bardzo lubią pomagać. Wygospodarujmy przynajmniej pół godziny dla dziecka dziennie. Odłóżmy wtedy nasze dorosłe sprawy na bok. Bądźmy tylko dla niego.

4.Porównujesz je z rówieśnikami
Wydaje nam się, że gdy powiemy swojemu dziecku „Zobacz! Jak Staś kopie piłkę! Patrz, on się nie wstydzi i nie siedzi u mamy na kolanach! Zobacz, jak ona pięknie pisze, a ty tak gryzmolisz!” to je zmotywujemy. Myślimy, że dzięki temu nasze dzieci będą ciężej pracowały, żeby poprawić stopnie lub swoją sprawność. Nic podobnego. W ten sposób pielęgnujemy w nim tylko poczucie porażki. A najgorsze, że czuje się nieakceptowane przez nas, rodziców.

To trudne uczucie, jeśli okazuje się, że nasze dziecko na tle innych wypada gorzej: w nauce, sporcie, rysowaniu, że nie jest tak bystre jak inni. Ale to my mamy problem, że się tak czujemy. Nie przenośmy go na emocje dziecka.

Pomóżmy dziecku znaleźć pasję, kierunek, w którym będzie chciało się rozwijać. Nie starajmy się realizować swoich niespełnionych ambicji, chyba że dziecko rzeczywiście chce. Wspierajmy je, gdy się potknie i świętujmy, gdy odniesie sukces. Podkreślajmy wysiłek, jaki musiało włożyć, żeby go osiągnąć. Powiedzmy „Możesz być z siebie dumny. Ja też jestem”. To ważne, żeby nie uzależniało swoich działań od opinii innych. Porównujmy go tylko z samym sobą. „Pamiętasz, jak miałeś trudności w łapaniu piłki? Teraz świetnie ci wychodzi! Dużo pracy w to włożyłeś!”.

5.Krytykujesz i oceniasz
Mamy taki nawyk, że gdy dziecko zrobi coś dobrze, uznajemy to za normę, ale jeśli zrobi coś źle, wściekamy się i karzemy je. Mówimy do dziecka „jesteś niegrzeczny, głupi, leń”. Krytykować jest zawsze łatwiej niż chwalić. Przyklejamy dzieciom łatki; ten jest mądry, ten jest głupi, ten leniwy, które często działają jak samospełniające się proroctwo.

Nie krytykujmy. Mówmy raczej o swoich uczuciach: „Przykro mi, gdy tak się zachowujesz w sklepie”. Oceniajmy zachowanie dziecka, a nie dziecko „Zachowałeś się niegrzecznie” zamiast „Jesteś niegrzeczny”. Niby niewielka zmiana, a konsekwencje ogromne.

6.Czasami stosujesz kary fizyczne
Klapsy, szarpanie, ściskanie, ciągnięcie to wszystko są kary fizyczne. Klaps równa się bicie. Bo gdzie wyznaczyć granicę? Gdy zamachniesz się ręką z 60 stopni to jest jeszcze klaps? A jak się odchylisz o 180 stopni to już bicie? A może, gdy bijesz ręką to jest klaps, a paskiem to bicie? A co jeśli klaps nie wystarczy?

Kary fizyczne nie są skuteczne. Czasami działają na chwilę. Dziecko przerywa czynność, za którą dostało klapsa, ale to nie eliminuje źródła jego zachowania. Bicie dzieci jest wynikiem naszej nieporadności. W większości przypadków to najpierw dorośli powinni zmienić swoje zachowanie, a potem oczekiwać tego od dzieci.

Stosując przemoc uczymy dzieci, że agresja jest rozwiązaniem problemów. Dziecko szybko to przyswaja. Potem pobije kolegę, który nie chce mu pożyczyć zabawki, psa, bo się nie słucha i w końcu swoje własne dziecko i żonę, bo nie potrafi inaczej.

Dzieci się nie bije. Jeśli sobie nie radzimy warto skorzystać z pomocy specjalistów, psychologów, pedagogów.

7. Faworyzujesz jedno z rodzeństwa
Córkę stawiasz do kąta, a syna za to samo zachowanie tylko upominasz. Cały czas mówisz „on jest młodszy, ustąp”, albo „on jest starszy, słuchaj się go”. Niesprawiedliwe traktowanie bardzo psuje relacje pomiędzy dziećmi, może też prowadzić do szeregu złych zachowań dziecka, które czuje się mniej kochane i chce zwrócić na siebie uwagę. Rodzeństwo chociaż mają tego samego mamę i tatę często mają różne temperamenty, umiejętności, zdolności, pasje. Nie mogą być jednak dla nas rozczarowaniem. To nasza postawa wobec nich może być rozczarowująca, jeśli nie potrafimy zaakceptować ich takimi, jacy są.

Przede wszystkim ustalmy zasady: „Jakie konsekwencje czekają nasze pociechy za niegrzeczne zachowanie?”. Porozmawiajmy o tym wcześniej, wspólnie. A potem odwołujmy się do tych zasad. Nie podsycajmy rywalizacji pomiędzy rodzeństwem.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE