![Fot. Screen z Twittera / [url=https://twitter.com/C4Press/media]C4Press[/url]](https://m.mamadu.pl/3635d7220ff60d24168bc3f7cc81886e,1500,0,0,0.jpg)
„Sekretne życie cztero-, pięcio- i sześciolatków” taki tytuł nosi program bijący rekordy popularności w Wielkiej Brytanii. Emitowany przez Channel 4 cykl, przedstawia codzienne wydarzenia i relacje między dziećmi zamkniętymi w domu pełnym ukrytych kamer. Choć podobieństwo do „Big Brothera” nasuwa się samo, to twórcy stanowczo odżegnują się od stawiania tych dwóch programów obok siebie. „Sekretne życie…” jest według nich rozległym eksperymentem psychologicznym, którego efektem ubocznym jest funkcja rozrywkowa. Czyżby?
REKLAMA
Mali bohaterowie, duże dramaty
Obecnie emitowaną serią jest „Sekretne życie czterolatków”. Bohaterami programu są dzieci, które całe dnie spędzają w specjalnym domu, wyposażonym w profesjonalne kamery i urządzenia rejestrujące najmniejszy nawet szept. Uczestniczące w programie maluchy, specjalnie zostały zróżnicowane pod względem środowiska z którego pochodzą i ich temperamentu. Dzięki temu relacje między nimi nabierają kolorytu. W domu dochodzi zarówno do bójek, płaczu, kłótni jak i zawiązywania przyjaźni, pełnych miłości uścisków czy całusów. Z jednej strony program ma za zadanie pokazać rodzicom jak wygląda codzienne funkcjonowanie dziecka w przedszkolu, z drugiej zaś, realia reality show wymagają stawiania przed dziećmi różnych niecodziennych wyzwań i interakcji.
Obecnie emitowaną serią jest „Sekretne życie czterolatków”. Bohaterami programu są dzieci, które całe dnie spędzają w specjalnym domu, wyposażonym w profesjonalne kamery i urządzenia rejestrujące najmniejszy nawet szept. Uczestniczące w programie maluchy, specjalnie zostały zróżnicowane pod względem środowiska z którego pochodzą i ich temperamentu. Dzięki temu relacje między nimi nabierają kolorytu. W domu dochodzi zarówno do bójek, płaczu, kłótni jak i zawiązywania przyjaźni, pełnych miłości uścisków czy całusów. Z jednej strony program ma za zadanie pokazać rodzicom jak wygląda codzienne funkcjonowanie dziecka w przedszkolu, z drugiej zaś, realia reality show wymagają stawiania przed dziećmi różnych niecodziennych wyzwań i interakcji.
„Jesteś małą myszą z fioletową toaletą” krzyczy rozwścieczony chłopiec do dziewczynki, która nie chce ustąpić mu skutera, „Powiem mojemu kotu, żeby wydrapał Ci twarz” odpowiada Skyla, czterolatka, która jest święcie przekonana, że kot jej posłucha. Rodzice szybko mają okazję przekonać się, że świat dzieci wcale nie jest tak przyjazny i radosny jak im się wydawało. Nie da się też ukryć, że większość prezentowanych przez dzieci zachowań, jest wyniesiona z ich rodzinnego domu. Świadczy o tym m.in. podsłuchana rozmowa dziewczynki przez zabawkowy telefon: „Nie dzwoń do mnie, Richard, nie jesteś ojcem. Nie kocham cię już, teraz cię nienawidzę. Okej, do zobaczenia!”. Ciekawe, czy jej mama była zachwycona tym odcinkiem…
Wartość psychologiczna programu
Współpracujący z ekipą telewizyjną badacze są zachwyceni programem. Twierdzą, że przeszedł ich najśmielsze oczekiwania. Dotychczas wszelkie obserwacje prowadzone na dzieciach miały w sobie znamię tego, że obserwator ingerował w ich środowisko. Tym razem, dzięki obecności nowoczesnego sprzętu, zachowanie dzieci jest niczym nie skrępowane i zupełnie naturalne. Ten wieloodcinkowy program jest rozwinięciem jednorazowego, zeszłorocznego projektu, który okazał się być strzałem w dziesiątkę. Inspiracją całej serii było przedszkole znajdujące się w Stanach Zjednoczonych, które pozwala badaczom obserwować codzienne życie dzieci, po to by tworzyć na jego podstawie artykuły naukowe. Profesor psychologii Paul Howard Jones zachwycony wspomina wyzwanie podczas którego dzieci zostały pozostawione same z wydającą cukierki maszyną. Okazało się, że pytane o kradzież słodyczy sześciolatki okazały się większymi kłamcami niż czterolatki. „Wymyślały tak wiarygodne kłamstwa i historie, że idealnie pasowały one do faktów! Jestem psychologiem, lecz nie zmienia to faktu, że miałbym trudność w rozgryzieniu tego, kto z nich kłamie.” – komentował Jones.
Czy to etyczne?
Względy etyczne to pięta achillesowa całego programu. Mimo tego, że twórcy zapewniają o jego wartości naukowej, mali uczestnicy stali się już dla wielu Brytyjczyków, rozpoznawalnymi i uwielbianymi bohaterami. Prawie każdy widz ma już swojego faworyta, który nie jest do końca świadomy swojej sławy. „Dzieci są tu bezpieczniejsze niż w szkole” mówi Paul Howard Jones „Obserwuje je wielu ekspertów i w chwili kiedy rozpoczyna się bójka możemy od razu zainterweniować”. Nie jest to jednak najpoważniejszy problem związany z emisją programu.
Względy etyczne to pięta achillesowa całego programu. Mimo tego, że twórcy zapewniają o jego wartości naukowej, mali uczestnicy stali się już dla wielu Brytyjczyków, rozpoznawalnymi i uwielbianymi bohaterami. Prawie każdy widz ma już swojego faworyta, który nie jest do końca świadomy swojej sławy. „Dzieci są tu bezpieczniejsze niż w szkole” mówi Paul Howard Jones „Obserwuje je wielu ekspertów i w chwili kiedy rozpoczyna się bójka możemy od razu zainterweniować”. Nie jest to jednak najpoważniejszy problem związany z emisją programu.
„Nie pokazujemy niczego, czego dziecko mogłoby się wstydzić, kiedy dorośnie.” zapewnia producentka, Teresa Watkins. Ponadto cały projekt może być na bieżąco monitorowany przez rodziców uczestników, a maluchy poinformowane są o tym, że podczas ich zabawy kręcony jest program i w każdej chwili mogą zrezygnować z bycia filmowanymi. Czy ktoś już z tego skorzystał? Zdarzało się pominięcie dnia lub popołudnia przez któregoś z uczestników, jednak stała obsada pozostaje niezmienna.
W teorii wszystko wygląda ładnie- grupa psychologów, kontrola rodziców i patronat Wellcome Trust, niezależnej, ogólnoświatowej fundacji wspierającej badania naukowe w zakresie zdrowia. Spójrzmy jednak na to przez pryzmat tych dzieci, czy stając się w wieku czterech lat pupilkami Brytyjczyków, mają szansę na późniejsze normalne dorastanie? Czy sława zdobyta kradzieżą cukierków i grożeniem koledze kotem nie będzie się za nimi ciągnęła przez następne lata? Czy Wy chcielibyście, żeby wasze nagrania z przedszkola obejrzała cała Polska?
