Wychowanie na grubasa. Leniwi i bez wyobraźni - tacy jesteście pozwalając dzieciom jeść tę truciznę

Prawo autorskie: awrangler / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: awrangler / 123RF Zdjęcie Seryjne
„Z karmieniem dziecka jest jak z budową domu, będziesz miała słabe materiały, to prędzej czy później się zawali” – mawiała moja babcia. Nauczona mądrościami rodzinnego mentora, z przyjściem na świat córki obiecałam sobie – nigdy fast foodów!

Przyznaję, zadanie miałam ułatwione, bo za śmieciowym jedzeniem sama nie przepadam. Wiedziałam jednak, że przeciwnik w postaci hamburgera jest silny, a grupa nacisku w postaci znajomych mocna. Mimo wszystko, od małego bezustannie tłumaczyłam dziecku, że fast foody to nie miejsce do jedzenia, że brzuch będzie bolał, że nóżki nie będą miały siły.

Zmyślałam, byle tylko odstraszyć
Negatywnie nastawiałam do samego już zapachu. W przedszkolu panował kult zabawek z zestawu dla dzieci, więc mała prosiła mnie miesiącami. Zdeterminowana trwałam w postanowieniu, ale nie raz i nie dwa wracając z pracy kupowałam zestaw, a odbierałam wyłącznie zabawkę. Panie w kasie tłumaczyły, że regulacje nie przewidują tego, by hamburger został. No cóż, zostać musiał. W rzeczywistości Mc-walka nie była taka trudna, małemu przedszkolakowi przecież ciężko samemu udać się po burgera, prawdziwe obawy budził natomiast wiek nastoletni.

„Dzień dobry Pani Moniko, mamy problem z Pani córką, otóż nie chce nic jeść”
Zadzwoniła do mnie nauczycielka, ze szkolnej wycieczki. Okazało się, że dzieci podróżujące autokarem miały przerwę na rozprostowanie nóg i zestaw – cola, burger, frytki. Moje dziecko, lat 11, grzecznie odmówiło. Tłumaczyło, że nie chce i nie będzie zamawiać żadnych zestawów. „Zdrowe” fastfoodowe wersje też jej nie zachęciły. W akcie desperacji nawet rodzicielskie przyzwolenie na Mc-bułę nic nie dało, a rozmowa z nauczycielem nie przyniosła żadnych rozwiązań. Dało się jednak słyszeć, że Pani jest zszokowana całą sytuacją.


Nie ma fast fooda? Nie ma spotkań z ojcem!
W 2013 roku amerykańskie media obiegła historia pewnego nowojorczyka, który został skierowany przez sąd na spotkania z psychiatrą, po tym jak odmówił dziecku pójścia do McDonalda. Chłopiec wpadł w histerię, a tata trwając w postanowieniu zaproponował inna restaurację lub brak obiadu. Mały taktyk wybrał wersję bez jedzenia, a po powrocie do domu pożalił się mamie, byłej już zonie taty. Kobieta zażądała od sądu cofnięcia weekendowych wizyt u ojca.

W weekendy galerie handlowe pełne są rodzin, które w fast foodzie jedzą wspólny obiad. Wydaje się, że o szkodliwości śmieciowego jedzenia wiemy prawie wszystko: hamburger to otyłość, problemy z sercem czy cerą, to także choroby takie jak cukrzyca, astma, a nawet Alzheimer. Jednak to nadal wyjątkowo popularny sposób na nakarmienie malucha, a czasem wręcz nagroda dla dziecka za dobre zachowanie. Bywa i tak, że rodzice decydując się na Mc-zestaw tłumaczą się brakiem czasu i dostępnością.

Fast food niszczy organizm dziecka
Badacze z Uniwersytetu Southampton przyjrzeli się jak bliskość zamieszkania z sieciami fast foodowymi wpływa na zdrowie dzieci. Według raportu można mówić o potencjalnym połączeniu jedzenia śmieciowego ze słabszym rozwojem kości we wczesnych dzieciństwie. Zdaniem profesora Cyrusa Coopera, współtwórcy badania, dieta śmieciowa matek w ciąży i małych dzieci wpływa na rozwój kości maluchów. Program badawczy dotyczył 1107 dzieci, u których sprawdzono gęstość (BMD) i masę (BMC) kostną w okresie niemowlęcym oraz w wieku 4 lub 6 lat.

Dane zostały porównane z liczbą punktów sprzedających śmieciowe jedzenie w sąsiedztwie zamieszkania. Wielka Brytania, gdzie współczynnik otyłości wśród dzieci w wieku od 2 do 15 lat wynosi 31%, rozważa wprowadzenie polityki strefowej dla punktów z niezdrowym jedzeniem. Trwają prace nad prawem zakazującym sprzedaży fast foodów w odległości mniejszej niż 400 metrów od szkół.

Dieta śmieciowa może też wpływać na funkcjonowanie mózgu
Dzieci, które często jadają w fast foodach osiągają gorsze efekty na testach. Zdaniem amerykańskich ekspertów może to wynikać z niższego poziomu żelaza, co z kolei przyczynia się do spowolnienia pracy mózgu. W badaniu wzięło udział 8500 dzieci w wieku szkolnym, które przeszły testy z czytania i matematyki. Z kolei według australijskich naukowców dieta śmieciowa wpływa na słabszą pamięć – przynajmniej u szczurów, bo to je badaniu poddano.

Światowe koncerny nie poddają się w walce o małego konsumenta. Każdego dnia w Stanach Zjednoczonych ponad 5 milionów dolarów przeznaczanych jest na reklamę niezdrowego jedzenia skierowaną wyłącznie do nieletnich konsumentów. Dzieci codziennie oglądają średnio 10 reklam związanych z jedzeniem. Blisko 98% wyświetlanych produktów ma za dużo cukru, tłuszczu i sody.

Starsze dzieci są już przegrane?
Najlepszy i najłatwiejszy czas na zaszczepienie u naszych dzieci dobrych nawyków żywieniowych to okres do końca wieku przedszkolnego. Jednak warto zacząć naukę jak najwcześniej to możliwie. Niestety, jeśli rodzice karmią swojego malucha śmieciowym jedzeniem pełnym cukru, soli i niezdrowych tłuszczy, ma to olbrzymi wpływ na preferencje żywieniowe dzieci w dalszym życiu. Czy to oznacza, że rodzice starszych dzieci są na przegranej pozycji? Należy pamiętać, że miłość do dobrego, zdrowego jedzenia można rozbudzić w każdym, niezależnie od wieku. Nie traktujmy wyjść do fast foodow jak święto, nie pozycjonujmy ich, jako forma nagrody.

Uczymy nasze dzieci zasad bezpieczeństwa, napominamy by nie rozmawiać z nieznajomymi, tłumaczymy jak przechodzić przez ulicę, ostrzegamy przed ogniem i gorącymi garnkami. Należy zacząć mówić o krzywdzącym wpływie złej diety, której konsekwencje niestety pojawią się z czasem. Nauczmy też dzieci czerpać przyjemność ze wspólnego jedzenia przy rodzinnym stole. Przy okazji nauczmy ich manier i elementów dobrego wychowania.

Czy nie obawiam się, że moja córka zapragnie kiedyś burgera z fast fooda? Mam nadzieję, że dostatecznie dobrze przekazałam jej, że nie warto.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE