„Czego ty się boisz? Duże dziewczynki się tak nie zachowują”. Dzieci też mają uczucia - nie ignoruj ich!

Fot. Flickr / [url=https://www.flickr.com/photos/daveynin/4470620186/]David Fulmer[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr / David Fulmer / CC BY
Jako rodzice lubimy wiedzieć lepiej niż nasze dzieci. Nie tylko, co powinny zjeść, założyć, ale także co powinny czuć. Rzadko zwracamy uwagę na to, że podważamy ich uczucia, co w budowaniu ich bezpieczeństwa jest to niezwykle ważne.


Wiemy lepiej
Nie wiem, czy to wraz z rodzicielstwem pojawia się przekonanie, że to my, jako dorośli możemy sterować naszym dzieckiem. Mówić, co jest dla niego dobre, a co złe. Dokonywać wyborów lub w lżejszej wersji wybór sugerować. Mamy świadomość, że dziecko ma swoje prawa, że jest autonomiczną jednostką , a jednak gdzieś głęboko jest w nas zakorzenione przekonanie „co ten mały człowieczek może wiedzieć o życiu”. Pewnie niewiele, bo dopiero zaczął swoją poznawczą przygodę, to jednak nie oznacza, że mamy mu podtykać pod nos własne doświadczenia i rozwiązania.

Zdarza się, że jest to powodowane potrzebą ochrony dziecka przed złymi doświadczeniami, emocjami. Chowamy je tak trochę pod kloszem chcąc, by miało lepiej i łatwiej od nas. Chcemy by nasze dziecko było odważne, przebojowe i mądre. Tyle tylko, że zapominamy przyjrzeć się, jakie ono faktycznie jest.
Zdarzało się wam mówić: „Oj nie płacz, nie ma powodu. Trudno zepsuła się zabawka, stało się, to nie jest powód do płaczu”? W takich sytuacjach często nieświadomie negujemy uczucia naszego dziecka. Chcąc szybko pożegnać smutek i mając jako dorosły świadomość, że są ważniejsze powody do łez, niż zepsuta zabawka, mówimy dziecku, że to co czuje nie jest słuszne, a właśnie wyolbrzymione i zupełnie niepotrzebne.

Podobnie dzieje się, kiedy zapewniamy dziecko, że nie ma powodu do strachu: „Nie bój się, to nic strasznego, zobacz inni w ogóle się nie boją”, pada w różnych sytuacjach. Kiedy dziecko obawia się pierwszego dnia w szkole, treningu, wizyty u dentysty. A ono się boi, tak zwyczajnie, to strach przed nieznanym, przed czymś nowym. Nie dostaje od nas wsparcia, tylko wyparcie jego własnych uczuć.


Czujemy lepiej
Negowanie uczuć przez rodziców najczęściej dotyczy negatywnych emocji, takich jak smutek, strach, wstyd, złość. Tłumaczymy, że nie ma co być złym na brata, siostrę, kolegę, za to, że zabrał mu zabawkę, bo pewnie ją odda, chciał się tylko przez chwilę pobawić.

Rozmawiając w ten sposób z dzieckiem sprawiamy, że nie wierzy ono w swoje uczucia, nigdy nie jest ich pewnym. Kiedy ma obawy przed czymś nowym i nieznanym, a my zaprzeczamy, mówimy, że właśnie tego nie powinno czuć, co więcej tłumaczymy, że powinno się cieszyć, że wszystko co nowe jest ekscytujące, wówczas narzucamy mu nasze uczucia. A przecież można by było powiedzieć: „Rozumiem, że się boisz i wcale się nie dziwię, chcesz tego spróbować/spróbować to zrobić?”, by wystarczyło, dało dziecku wsparcie. To nie jest podtrzymywanie strachu, bo dziecko pewnie odpowie, że tak, że chce spróbować, bo będzie wiedzieć, że ty będziesz blisko niego i jeśli strach okaże się silniejszy, to zrozumiesz to.
Pozwalajmy na emocje
Ma to niezwykle istotne znaczenie w sytuacjach, kiedy dziecko zostaje same, bez naszej opieki. Może się zdarzyć, że ktoś zaproponuje mu coś, chociażby: „Chodź spróbuj skoczyć z tego dachu”, a widząc strach dziecka powie: „No co ty boisz się? Nie ma czego, zobaczysz, jaka będzie zabawa.” Dziecko , którego rodzice sterowali jego uczuciami złapie haczyk i skoczy wierząc w zapewnienia kogoś starszego, kogo celem z pewnością nie jest dobro naszego dziecka.

A jeśli dalibyśmy wcześniej przestrzeń takim uczuciom, mówili: „Boisz się, to zrozumiałe, jeśli nie chcesz teraz spróbować, ok., rozumiem”, to w sytuacji prawdziwego zagrożenia, dziecko zaufa swoim uczuciom, intuicji i wycofa się w odpowiednim momencie. Takich przykładów można by mnożyć, chociażby sytuacja, kiedy dorosły proponuje naszemu dziecku spacer, albo kolega mówi waszej córce, że chce zobaczyć ją nagą. Negowanie uczuć sprawia, że usypiamy instynkt samozachowawczy. Pozwalamy, by ktoś inny decydował o tym, co nasze dziecko powinno czuć.

Nie zaprzeczajmy emocjom, nie podważajmy ich słuszności. Tłumaczmy skąd się biorą, rozmawiajmy i akceptujmy. To wielki dar, który możemy dać naszemu dziecku – zrozumienie i pozwalanie na mówienie o swoich uczuciach, nazywania ich, a przede wszystkim zaufanie temu, co czuje, bo dzięki temu będzie bezpieczne.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...