Fot. Screen z Facebooka [url=https://www.facebook.com/WeAreJaxonStrong/photos/a.162275623964547.1073741825.162273807298062/297910720401036/?type=3&permPage=1]Jaxon Strong[/url]
Fot. Screen z Facebooka [url=https://www.facebook.com/WeAreJaxonStrong/photos/a.162275623964547.1073741825.162273807298062/297910720401036/?type=3&permPage=1]Jaxon Strong[/url]

Obecnie w naszym kraju aborcji można dokonać w trzech przypadkach. Gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jeśli jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu czy nieuleczalnej choroby, zagrażającej życiu dziecka oraz wtedy gdy ciąża jest wynikiem gwałtu. Oczywiście aborcja nie jest przymusem, a możliwością wyboru.

REKLAMA
Jednym z przypadków, w którym możemy jej dokonać jest duże prawdopodobieństwo wady rozwojowej o nazwie anencefalia, czyli bezmózgowia. Należy jednak podkreślić, że dzieci obarczone tą wadą posiadają podstawową część mózgu, a niewykształceniu ulega część główna czaszki i część mózgu.
Choć pozostałe części ciała są wykształcone, to jednak głowa wygląda bardzo charakterystycznie, ponieważ w większości przypadków czaszka pozostaje otwarta. Dzieci obarczone tą wadą rozwojową najczęściej umierają w trakcie porodu lub szybko po nim.
Mimo, iż schorzenie można wykryć wcześnie (już w 11 tygodniu ciąży), lekarze rozkładają ręce i najczęściej informują rodziców o możliwości wykonania aborcji. Nadzieją dla osób, których dotknęła taka tragedia może być historia małego Jaxona Buella z Bostonu.

Według lekarzy chłopczyk nie powinien żyć, a ten na przekór wszystkim skończył w sierpniu roczek i ma się całkiem nieźle. Wypowiada pierwsze słowa, uczy się chodzić. Jego przypadek zadziwia lekarzy z całego świata. Jego rodzice mieli świadomość z czym przyszło im się zmierzyć, jednak ze względu na głęboką wiarę nie zdecydowali się na aborcję.
Ojciec Jaxona jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Małżeństwo często publikuje zdjęcia swojego syna i filmiki z jego udziałem. Obejrzałam większość z nich i nie wywołały we mnie żadnych skrajnych emocji. A już na pewno żadnych negatywnych. Jedynie w duchu i z pokorą podziękowałam, że moje dziecko jest całe i zdrowe.
Wiele osób podziwia ich postawę i przekazuje słowa otuchy. Jednak zdecydowana większość w swoich komentarzach nie pozostawia na nich suchej nitki. Zarzucają rodzicom egoizm i nieodpowiedzialność. Uważają, że odmawiając aborcji zmusili syna do codziennego cierpienia. Jeszcze inni mówią, że rodzice znaleźli sposób na utrzymanie, poprzez rozgłos jaki przyniosła choroba syna. Że traktują go jak zabawkę.
Naprawdę przeraża mnie jak łatwo jest innym ludziom oceniać cudze wybory. Szczególnie z wygodnego fotela, zza ekranu komputera. Osobiście podziwiam rodziców małego Jaxona, jednak czy postąpiłabym tak jak oni? Nie wiem i obym nigdy nie musiała takiej decyzji podejmować. Tego życzę sobie, Wam i tym, którzy zdążyli już wylać wiadro pomyj na tę rodzinę.