Prawo autorskie: konradbak / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: konradbak / 123RF Zdjęcie Seryjne

„Gdyby tylko udało mi się schudnąć chociaż te 3, 4 lub 5 kilogramów” – powtarzasz za każdym razem, kiedy orientujesz się, że w swoich ulubionych dżinsach nie czujesz się już tak dobrze, jak kilka lat wcześniej. Przy okazji którejś niedzieli postanawiasz więc – nie pierwszy raz zresztą! - odstawić słodycze i wprowadzić do swojej diety więcej zdrowych produktów.

REKLAMA
Zgodnie z tą decyzją kilka kolejnych dni rozpoczynasz owsianką, a na obiad serwujesz sobie dietetyczne sałatki z łososiem. Uważaj! To między innymi te posiłki mogą sprawiać, że zamiast chudnąć… zaczniesz przybierać na wadze. Nawet przyjmując niewielką ilość kalorii!
Zanim uznasz to za niemożliwe, zastanów się, czy przypadkiem nie masz w swoim środowisku osób, które pochłaniają olbrzymie ilości jedzenia, a i tak pozostają szczupłe oraz takich, które jedzą jedynie sałatę i wafle ryżowe, a mimo wszystko nie mogą rozstać się z towarzystwem przynajmniej kilku nadprogramowych kilogramów. No właśnie.
Matabolizm, geny?
Gdyby nie Lyn-Genet Recitas, tego rodzaju przypadki dalej tłumaczylibyśmy wrodzonymi predyspozycjami metabolizmu albo genami, które odziedziczyliśmy po naszych mniej lub bardziej puszystych przodkach. Tymczasem wyżej wspomniana ekspertka do spraw żywienia, wyjawia swoją rewolucyjną teorię dotyczącą czynników, które mają bezpośredni wpływ na to, jak szybko przybieramy na wadze. Według Recitas do tycia bowiem wcale nie przyczyniają się ani wielkość porcji, jakie spożywamy, ani nawet ilość tłuszczów czy węglowodanów w naszej diecie.
Co więcej, autorka książki „Plan” podział produktów na zdrowe i niezdrowe uważa za dość mylący. Lyn-Genet Recitas twierdzi, że owszem, niektóre produkty mogą być teoretycznie uznawane za zdrowe, ale nie tym powinniśmy się kierować, wybierając te, które będziemy wkładać do naszych ust.
Super-żywność
Specjalistka od medycyny holistycznej woli raczej dzielić produkty na reaktywne i niereaktywne, sugerując, że to właśnie sposób, w jaki na daną żywność reaguje nasz organizm, powinien być ważniejszy od tego, czy jest on nazywany zdrowym. Przykładem produktu, który cieszy się opinią superżywności, a u wielu osób wywołuje stan zapalny i przeszkadza schudnąć, jest owsianka. Badania, które przeprowadziła Recitas na swoich pacjentach wykazały, że owsianka źle wpływała na 85% osób borykających się z problemem nadwagi.

Na autorskiej liście diabelskich produktów badaczki znajdują się również

Łosoś – oprócz tego, że może on zawierać duże stężenie rtęci i metali ciężkich, to już samo gotowanie oleju, który zawiera ta ryba, może doprowadzić do działania zapalnego;
Śos pomidorowy (czyli też zupa pomidorowa i ketchup) – z racji tego, że zazwyczaj produkty z pomidorów są przechowywane w puszkach i butelkach, zawierają one kwas cytrynowy, który zwiększa zakwaszenie organizmu oraz wzmacnia objawy zapalenia stawów i choroby refluksowej przełyku;
Tofu – zła reakcja na tofu wynika z tego, że soja zaburza poziom estrogenów, przy okazji dezaktywując tarczycę;
Indyk – okazuje się więc, że zamawianie w restauracji burgera z indykiem zamiast wołowego, wcale nie przyczynia się do polepszenia sylwetki.
Reaktywnością 90-procentową podczas badań Lyn-Genet wykazały się też wędliny, większość odmian sushi, hot-dogi, bajgle, kukurydza i grube ciasto na pizzę. Jak dowiedzieć się, co nam szkodzi? Recitas proponuje 20-dniowy plan odżywiania, podczas którego po kolei wprowadza się do diety nowe produkty i obserwuje, jak reaguje na nie nasz organizm.
Eksperyment więc opiera się na zasadzie prób i błędów. A wszystko po to, żeby „wyeliminować zdrowe jedzenie, od którego tyjesz”. Wyniki tego testu mają stanowić indywidualną receptę na dalszą cześć naszego życia. Chyba nic nie stoi na przeszkodzie temu, aby w końcu posłuchać siebie zamiast zasad kolejnej diety cud. No i czy jest lepsza rekomendacja stworzonego przez Lyn-Genet planu żywieniowego niż to, że jego twórczyni przyznaje, iż niektórym lepiej służą chipsy ziemniaczane niż krążki ryżowe? Smacznego!