Candice Swanepoel podczas tegorocznego pokazu Givenchy upadła na wybieg. Na szczęście wywołała wśród widzów empatię i chęć niesienia pomocy
Candice Swanepoel podczas tegorocznego pokazu Givenchy upadła na wybieg. Na szczęście wywołała wśród widzów empatię i chęć niesienia pomocy Fot. Screen z Yotube.com

Kolejna znana modelka przewróciła się podczas tegorocznego pokazu Givenchy. W mediach znów zawrzało od komentarzy. Tych złośliwych, jak i tych wyrażonych z pewną troską i empatią. Ten upadek, to kolejny raz, kiedy profesjonalistka krocząc po wybiegu straciła równowagę. Dlaczego tak się dzieje i jak wyglądają kulisy wielkich pokazów - sprawdzamy.

REKLAMA
- Modelki głównie przewracają się podczas pokazów z tego powodu, że buty przeznaczone na wybieg powstają jako ostatnie. Jako dodatek spinający całą linię ubrań. Nikt nie ma wówczas czasu, aby zlecić ich wykonanie u obuwników, którzy dobre „kopyta” (formy butów, przyp. red.) konsultują z podologami. Robi się je więc szybko w studiach projektowania ubrań, czy nawet w sex shopach. Efekt jest często opłakany - buty są sztywne, nie zginają się, więc chód nawet dla doświadczonej w noszeniu obcasów kobiety jest nienaturalny - tłumaczy Natalia Zawada projektantka mody i założycielka marki Starseeds. Nic więc dziwnego, że takie upadki jak ten na zdjęciu z pokazu Givenchy w wykonaniu Candice Swanepoel są raczej na porządku dziennym. Choć tym razem w przeciwieństwie do wieloletniej praktyki, przynajmniej widzowie pokazu zareagowali i wyciągnęli do Candice rękę, aby pomóc jej wstać.
logo
Do Candice wyciągnięto rękę... Fot. Screen z Youtube.com
logo
...Pomogła jej więcej niż jedna osoba, co jest dużą zmianą. Dawniej z przewracających się modelek głównie kpiono i wyśmiewano się Fot. Screen z Youtube.com
Buty są niewygodne, obcasy ultrawysokie, podeszwy lub platformy źle wyważone, a wybiegi zwykle - śliskie. Kilka razy widziałam taki wybieg zza kulis i z bliska i naprawdę konia z rzędem osobie, która przejdzie przez nie nie ślizgając się i nie wywijając tak zwanego orła. Ale to nie wszystkie powody częstych upadków modelek…
- Pracując na stażu u Alexandra Mcqueena, pod koniec dnia wygłupialiśmy się i mierzyliśmy ubrania i buty przeznaczone na pokazy. W showroomie w naszym studiu były wszystkie projekty, które można było z zachwytem podziwiać. Po przymierzeniu tych butów czułam się jak na szczudłach. Z trudem przeszłam kilka metrów tak obłędnie wysokie i nie nadające się do chodzenia były platformy i obcasy. Wówczas zrozumiałam, że na pewnej przesadnej wysokości, takie buty nie ma mowy, żeby były wygodne. Ich zadaniem jest sprawić aby modelka była jeszcze wyższa, a efekt stylizacji pokazu - bardziej spektakularny. Zupełnie inną kategorią są buty, które projektanci tworzą do sprzedaży, dla klientek. Te są dokładnie wyważone i dostosowane do warunków innych niż wybieg. W tamtych można skręcić kostkę lub nawet złamać nogę! - opowiada Natalia Zawada.
Ale dla mnie to nadal niewystarczające argumenty. Skoro modelka na co dzień musi nauczyć się chodzić niemal jak na szczudłach, powinna chyba posiąść taką umiejętność i być ponad niewygodę obuwia zapewnionego do pokazu przez projektanta. - Bardzo rzadko się zdarza, żeby modelka na pokazie miała buty w swoim rozmiarze. Przymiarki butów robi się zawsze na ostatnią chwilę. Często jest tak, że na 30 minut przed pokazem zostają w chaosie i stresie podmienione. Okazuje się wtedy, że modelka, która na co dzień nosi obuwie rozmiarze 42, musi wyjść w szpilkach w numerze 38. Dlatego większość z nich wychodzi albo w butach za ciasnych, albo zbyt luźnych. W przypadku tych drugich jest jeszcze większe niebezpieczeństwo utraty równowagi - tłumaczy projektantka.
Jak się okazuje praca modelek wcale nie jest usłana różami. Ślady upadków widać na kolanach. Większość dziewczyn, które pracują przy pokazach ma obdrapane do krwi, pełne odcisków stopy, a od spędzania godzin na obcasie podczas castingów czy tygodni mody wiele z nich cierpi z powodu haluksów (te często są niestety skutkiem ubocznym noszenia niewygodnych butów).
Chodzenie w niebotycznych szpilkach grozi połamaniem kości śródstopia i innymi kontuzjami. Patrząc i słuchając takich opowieści, cieszę się, że nie obowiązuje mnie w pracy dress code z cyklu: but na obcasie i kiedy mam ochotę mogę nosić trampki i baleriny! Dla urody można się poświęcać, ale nie kosztem zdrowia i ran chociażby takich, jak na tym zdjęciu.
logo
Taki był efekt upadku Candice Swanepoel. Ale mogło skończyć się znacznie poważniejszą raną Fot. Screen z Instagram @angel candice