
Idea „natural beauty” wreszcie dociera i do naszego kraju, który przez ostatnie dwie dekady całkowicie przejmował wszelkie, niekoniecznie mądre i dobre metody odmładzania z zachodu. Anti-aging to coś więcej niż tylko botoks czy lifting. To działanie holistyczne i alternatywa dla przeciwników medycyny estetycznej czy chirurgii plastycznej.
Patrząc na najbardziej zadbane i najlepiej wyglądające kobiety z mojego otoczenia, niestety dla mnie - mieszczucha, większość z nich mieszka poza miastem, nie spędza 12 godzin przed komputerem, nie jeździ samochodem czy metrem, ale rowerem i nie żyje w takim jak my - stresie. Prowadzą spokojne życie na wsi lub w małych miejscowościach, jedzą posiłki o stałych porach (przynajmniej w tym mogę im dorównać) i albo skomponowane z produktów wyhodowanych przez siebie, albo kupionych od znajomych, ćwiczą jogę lub biegają, pływają, codziennie chodzą na długie spacery.
Zdrowa dieta, aktywność fizyczna i optymizm od zawsze uznawane były za receptę na młodość. Natomiast przejmując mody, głównie ze Stanów Zjednoczonych na gładką twarz bez jednej zmarszczki, jędrne, szczupłe ciało i de facto oszukiwanie metryki, popadliśmy w zupełną przesadę. Na ulicach Polski pojawiły się kobiety bez wieku, które trudno powiedzieć czy wyglądają zbyt poważnie jak na swoje 30 lat czy zbyt nienaturalnie młodo jak na 55 lat. Poprawki chirurgów i lekarzy medycyny estetycznej - oczywiście nie wszystkie, mam na myśli te abstrakcyjnie przesadzone - zamieniły Polki w klony. Duże napompowane usta, wystające policzki, nieruchome czoła i brak mimiki i wielkie jak piłki biusty, to pokłosie zachłyśnięcia się botoksem, implantami i wypełniaczami.
Od 21 roku życia zaczyna zmniejszać się synteza kolagenu, którego niedobory należy nieprzerwanie uzupełniać, w trosce o skórę i tak naprawdę wszystkie narządy wewnętrzne oraz stawy i kości (których kolagen stanowi ważną strukturę). Dlatego tak bardzo istotna jest holistyczna troska o organizm, bo wygląd jest zaledwie odzwierciedleniem potrzeb naszego wnętrza. Tylko w ten sposób można mówić o skutecznym działaniu antystarzeniowym. I nie zapominajmy o pasji w życiu, przyjemności smakowania i doświadczania.
Badaniom nad starzeniem się organizmu poświęciłem ponad dekadę pracy naukowej, czego efektem są kosmeceutyki Larens bazujące na opatentowanym przeze mnie otrzymywaniu kolagenu biologicznie aktywnego, w skład którego wchodzi Biopeptide Complex (kompleks z naturalnych peptydów uważany za przyszłość medycyny i kosmetologii) oraz wody o zmienionej strukturze - Nutrivi.
Długie i krótkie łańcuchy peptydów przenoszą składniki aktywne zawarte w preparatach Larens do najgłębszych warstw skóry, dzięki czemu mamy do czynienia z dogłębnym nawilżeniem, odżywieniem, pielęgnacją i regeneracją skóry. Ich kolejnym zadaniem jest stymulowanie przyrostu kolagenu i elastyny aż o kilkaset procent.
Korzyścią suplementacji do wewnątrz jest stworzenie trwałych fundamentów pod zdrową skórę. Starzejemy się zauważalnie zarówno od zewnątrz, jak i mniej widocznie od wewnątrz, a skóra obrazuje kondycję naszego organizmu.
Dlatego warto działać kompleksowo i holistycznie, bez pomijania żadnego elementu. Z tego też powodu powstała marka Nutrivi – seria wysokiej jakości suplementów diety bazująca na naturalnych składnikach. Nutrivi jest prostym i skutecznym sposobem na przywrócenie organizmu do stanu homeostazy, czyli równowagi. To także dobrodziejstwo dla układu naczyniowo-krwionośnego, nerwowego, immunologicznego i kostnego.
