Walka o młodość skóry nie musi wiązać się z medycyną estetyczną czy chirurgią plastyczną. Dziś podchodzi się do tematyki anti-aging bardziej holistycznie
Walka o młodość skóry nie musi wiązać się z medycyną estetyczną czy chirurgią plastyczną. Dziś podchodzi się do tematyki anti-aging bardziej holistycznie Fot. Shutterstock.com

Idea „natural beauty” wreszcie dociera i do naszego kraju, który przez ostatnie dwie dekady całkowicie przejmował wszelkie, niekoniecznie mądre i dobre metody odmładzania z zachodu. Anti-aging to coś więcej niż tylko botoks czy lifting. To działanie holistyczne i alternatywa dla przeciwników medycyny estetycznej czy chirurgii plastycznej.

REKLAMA
Na przekór starzeniu się
Patrząc na najbardziej zadbane i najlepiej wyglądające kobiety z mojego otoczenia, niestety dla mnie - mieszczucha, większość z nich mieszka poza miastem, nie spędza 12 godzin przed komputerem, nie jeździ samochodem czy metrem, ale rowerem i nie żyje w takim jak my - stresie. Prowadzą spokojne życie na wsi lub w małych miejscowościach, jedzą posiłki o stałych porach (przynajmniej w tym mogę im dorównać) i albo skomponowane z produktów wyhodowanych przez siebie, albo kupionych od znajomych, ćwiczą jogę lub biegają, pływają, codziennie chodzą na długie spacery.
Wymyślam ideał? Nie! Mam kilka krewnych, które w pewnym momencie życia porzuciły wielkie miasta, tak zwaną karierę i skupiły się na sobie i swojej rodzinie. Wyglądają świetnie. Ich ciała są smukłe i jędrne, ich twarze - owszem, nie przypominają pupy niemowlaka, ale mają blask, świeżość, w dodatku bez wspomagania w postaci makijażu. Nie muszą zamalowywać szarej cery czy sińców pod oczami, bo te problemy ich nie dotyczą.
To właśnie efekty zdrowego stylu życia. Albo te cztery kobiety, o których myślę trafiły szóstkę w totka wybierając DNA, kiedy były jeszcze jedną komórką…
Na świecie spokojne życie z dala od pośpiechu, zdrowa dieta z jak najmniejszą zawartością chemii (nieprzetworzone produkty, niekoniecznie z własnego poletka), regularne ćwiczenia, spacery i oddychanie świeżym powietrzem są luksusem, na który nie każdy może sobie pozwolić. Nie tylko ze względu na koszty takiej wyprowadzki poza miasto, ale i cenę wyrzeczeń, które są nieuniknione. Te kobiety, o których wspominam, nie objadają się fastfoodem, nie palą, nie piją (tylko czerwone wino okazjonalnie lub nalewki własnego wyrobu), nie spędzają życia za biurkiem, tylko głównie na powietrzu. Prowadzą gospodarstwa agroturystyczne, robią meble i lampy, piszą książki. Mam wrażenie, że starzenie się ich nie dotyczy.
logo
Idealne rysy twarzy i brak zmarszczek to nie wszystko. Na to czy odbierane jesteśmy jako młodsze ma wpływ nasz sposób bycia Fot. Chris Phutully / http://bit.ly/1irDsWB / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Ale oprócz zdrowego stylu życia ogromny wpływ na to, jak wyglądamy, ma to, jak się ze sobą czujemy. Goniąc za nie wiadomo czym, pędząc i próbując dorównać ideałom urody, wpędzamy się w silny stres. A stres to wróg pięknej skóry i pięknego ciała. Tracimy wówczas odporność na wolne rodniki i inne czynniki związane z zanieczyszczeniem środowiska. I wówczas pomimo stosowania się do choćby najkosztowniejszego pakietu anti-agng w gabinecie, nie osiągamy takich efektów jak żyjąca na wsi krewna, która uśmiechnięta chodzi z psem po lesie, a zastrzyku z botoksem nawet w życiu nie widziała. Nie wspominając o korzystaniu z niego.
Młodość bez skalpela?
Zdrowa dieta, aktywność fizyczna i optymizm od zawsze uznawane były za receptę na młodość. Natomiast przejmując mody, głównie ze Stanów Zjednoczonych na gładką twarz bez jednej zmarszczki, jędrne, szczupłe ciało i de facto oszukiwanie metryki, popadliśmy w zupełną przesadę. Na ulicach Polski pojawiły się kobiety bez wieku, które trudno powiedzieć czy wyglądają zbyt poważnie jak na swoje 30 lat czy zbyt nienaturalnie młodo jak na 55 lat. Poprawki chirurgów i lekarzy medycyny estetycznej - oczywiście nie wszystkie, mam na myśli te abstrakcyjnie przesadzone - zamieniły Polki w klony. Duże napompowane usta, wystające policzki, nieruchome czoła i brak mimiki i wielkie jak piłki biusty, to pokłosie zachłyśnięcia się botoksem, implantami i wypełniaczami.
Dlatego cieszę się, że wreszcie ta moda na dość specyficzny wygląd, nie tyle się kończy (jestem przekonana, że nadal wielu odpowiada wygląd lalki Barbie), co ewoluuje. Że znalazły się alternatywy dla osób, które nie chcą przypominać plastikowej lalki pozbawionej mimiki i wyglądającej jak cała armia innych. Jednym z miejsc, w którym się od tego odchodzi jest Instytut Anti-Aging WellU w Hotelu &Medi SPA Biały Kamień w Świeradowie Zdroju. Cały instytut działa pod kierownictwem naukowym profesora Andrzeja Frydrychowskiego, który jest autorem metody pozyskiwania bioaktywnego kolagenu. I w przeciwieństwie do zwolenników igły i skalpela stawia na mniej inwazyjne metody.
Prof. Andrzej Frydrychowski

Od 21 roku życia zaczyna zmniejszać się synteza kolagenu, którego niedobory należy nieprzerwanie uzupełniać, w trosce o skórę i tak naprawdę wszystkie narządy wewnętrzne oraz stawy i kości (których kolagen stanowi ważną strukturę). Dlatego tak bardzo istotna jest holistyczna troska o organizm, bo wygląd jest zaledwie odzwierciedleniem potrzeb naszego wnętrza. Tylko w ten sposób można mówić o skutecznym działaniu antystarzeniowym. I nie zapominajmy o pasji w życiu, przyjemności smakowania i doświadczania.

Oprócz takiej recepty na młodość, która zgadza się ze stylem życia wspomnianych przeze mnie kobiet, profesor opracował również specjalne preparaty pielęgnacyjne: kosmeceutyki, a także suplementy wspomagające odmładzanie od środka.
Prof. Andrzej Frydrychowski

Badaniom nad starzeniem się organizmu poświęciłem ponad dekadę pracy naukowej, czego efektem są kosmeceutyki Larens bazujące na opatentowanym przeze mnie otrzymywaniu kolagenu biologicznie aktywnego, w skład którego wchodzi Biopeptide Complex (kompleks z naturalnych peptydów uważany za przyszłość medycyny i kosmetologii) oraz wody o zmienionej strukturze - Nutrivi.

Długie i krótkie łańcuchy peptydów przenoszą składniki aktywne zawarte w preparatach Larens do najgłębszych warstw skóry, dzięki czemu mamy do czynienia z dogłębnym nawilżeniem, odżywieniem, pielęgnacją i regeneracją skóry. Ich kolejnym zadaniem jest stymulowanie przyrostu kolagenu i elastyny aż o kilkaset procent.

Korzyścią suplementacji do wewnątrz jest stworzenie trwałych fundamentów pod zdrową skórę. Starzejemy się zauważalnie zarówno od zewnątrz, jak i mniej widocznie od wewnątrz, a skóra obrazuje kondycję naszego organizmu.

Dlatego warto działać kompleksowo i holistycznie, bez pomijania żadnego elementu. Z tego też powodu powstała marka Nutrivi – seria wysokiej jakości suplementów diety bazująca na naturalnych składnikach. Nutrivi jest prostym i skutecznym sposobem na przywrócenie organizmu do stanu homeostazy, czyli równowagi. To także dobrodziejstwo dla układu naczyniowo-krwionośnego, nerwowego, immunologicznego i kostnego.

Biorąc pod lupę kosmeceutyki Larens, są one nie tylko przeznaczone dla osób, które chcą się odmłodzić, ale i dla alergików, atopików czy osób chorych na łuszczycę. Mają dobre składy i małą zawartość substancji, które mogą taką skórę problematyczną podrażniać. Rozmawiając niedawno ze specjalistką dermatolog dr Ewą Chlebus na temat starzenia się skóry i metod odmładzania, usłyszałam, że dopiero, kiedy skóra jest zdrowa, można myśleć o metodach anti-aging. Egzemy, przesuszenia, popękany naskórek, trądzik różowaty czy pospolity można dziś leczyć. W dodatku - skutecznie.
logo
Kosmeceutyki do twarzy i ciała Larens na różne problemy i potrzeby skóry Fot. Materiały prasowe
Co do suplementacji, to nadal bardzo niewiele wiemy na ten temat. Dopiero niedawno pojawiły się badania krwi, które wskazują wyraźne niedobory minerałów, witamin i antyoksydantów. Podobno w większości mamy zarówno niedobory witaminy D jak i B12 (trudne do uzupełnienia samym jedzeniem), a także żelaza. I ten problem dotyczy zarówno osób na zwykłej, tradycyjnej polskiej diecie, jak i wegan. Natomiast takie szczegółowe badania krwi są dość ekskluzywną imprezą i nie każdą z nas na nie stać. Pozostaje więc przestrzeganie zbilansowanej diety i przyglądanie się swojemu stanowi zdrowia.
logo
Uśmiech to jeden z najważniejszych przepisów na młodość! Fot. Quinn Dombrowski / http://bit.ly/1Nl5ik4 / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq
A do tematu anti-aging należy podejść w taki sposób, jaki nam najbardziej odpowiada. Dla jednego będzie to pakiet u lekarza medycyny estetycznej i trenera, a dla innego - dieta, aktywność fizyczna i masaże. Najważniejsze to łączyć to wszystko z uśmiechem na twarzy i poprawianiem sobie nastroju. Nie znam pogrążonej w smutku osoby, która wyglądałaby młodo. A te pogodne zawsze postrzegamy jako młodsze, bo pełne radości życia. Dla mnie to punkt numer jeden w odmładzaniu.