
Pani Małgorzata Terlikowska pisze list do bezdzietnych lemingów, którzy jej zdaniem są głosem oburzenia na propozycję przeznaczenia 500 złotych na dziecko przez Panią Beatę Szydło. Skąd przekonanie, że tylko bezdzietni krytycznie wypowiadają się o tym pomyśle. Mam dwójkę dzieci i mnie też ta propozycja oburza!
REKLAMA
Kiełbasa wyborcza luksusowa, ta z najwyższej półki, która może przyprawić o niestrawność. To moim zdaniem właściwe określenia pojawiającej się co w chwilę w mediach informacji, że jeśli PiS wygra wybory, to jedną z pierwszych kwestii, jaką się zajmie, będzie praca nad przyjęciem ustawy o przeznaczeniu 500 złotych miesięcznie.
Kwotę tę mieliby otrzymać rodzice na drugie i każde kolejne dziecko bez względu na dochód. Przy czym istnieje możliwość otrzymania 500 złotych także na pierwsze dziecko, jeśli dochód na jednego członka rodziny nie przekracza 800 złotych.
Mam dwóch synów i szczerze mówiąc zapewnienia Pani Szydło doprowadzają mnie do furii. Jak można ludzi karmić takimi głodnymi kawałkami? Pięćset złotych na dziecko? I co teraz mam szybko zachodzić w ciążę, żeby otrzymać tysiąc, a może nawet, jak się pospieszę, to 1500 złotych miesięcznie?
W nowym spocie PiS przywołuje się wypowiedź Premier Kopacz o 900 tysiącach dzieci żyjących w ubóstwie. Czy zdaniem polityków PiS i Pani Terlikowskiej to 500 złotych na dziecko rozwiążę problem biedy? Doprowadzi do tego, że dzieci nie będą chodzić głodne. Czy upojony alkoholem rodzic, który w dupie ma, że jego dziecko nie zjadło kolacji i który nagle niczym mannę z nieba otrzyma 500 złotych na jedno ze swoich dzieci, wdzięczny dziecku za te pieniądze, pobiegnie kupić mu parówki na kolację, czy po kolejną flaszkę, a może i pięć, i urządzi libację w brudnym mieszkaniu, gdzie dziecko nie ma nawet biurka, by odrobić lekcje?!?
Bo to, Pani Małgorzato, to jest właśnie patologia i z pewnością o takiej mówią te „bezdzietne lemingi” i wcale się nie dziwię, że rzucony na potrzeby tłumu projekt ustawy rządu, który jeszcze władzy nie ma, doprowadza wielu do szewskiej pasji.
22 miliardy złotych rocznie. Tyle rząd musiałby znaleźć pieniędzy, by spełnić obietnicę wyborczą Pani Beaty Szydło. Mówią, że tę kwotę uzyskają z podatków ściągniętych między innymi ze sklepów wielkopowierzchniowych. Tyle tylko, że ten podatek w pierwszej kolejności uderzy w ludzi w tych sklepach pracujących, to im obetnie się wynagrodzenie, zmniejszy premie, ograniczy liczbę etatów. A niemal każdy z tych pracowników dzieci ma lub chce w przyszłości je mieć, najlepiej od razu dwójkę, wtedy istnieje większe prawdopodobieństwo otrzymania przynajmniej na jedno 500 złotych.
22 miliardy złotych rocznie. Tyle rząd musiałby znaleźć pieniędzy, by spełnić obietnicę wyborczą Pani Beaty Szydło. Mówią, że tę kwotę uzyskają z podatków ściągniętych między innymi ze sklepów wielkopowierzchniowych. Tyle tylko, że ten podatek w pierwszej kolejności uderzy w ludzi w tych sklepach pracujących, to im obetnie się wynagrodzenie, zmniejszy premie, ograniczy liczbę etatów. A niemal każdy z tych pracowników dzieci ma lub chce w przyszłości je mieć, najlepiej od razu dwójkę, wtedy istnieje większe prawdopodobieństwo otrzymania przynajmniej na jedno 500 złotych.
Wiem, to duże uproszczenie pochodzić w ten sposób do podatków od firm, które markety w naszym kraju stawiają. Ale równie dużym uproszczeniem jest mówienie, że 500 złotych na dziecko, sprawi, że w Polsce będzie się rodzić więcej dzieci.
Zrobiłam rachunek sumienia. Dostaję co miesiąc 500 złotych na jedno z moich dzieci. Czy ta kwota jest mi potrzebna? Oczywiście miło by było mieć dodatkową sumę na zajęcia pozaszkolne. Na super obóz latem, a może nawet i dwa. Rodzinne wakacje. Tyle tylko, że ja nigdy po te pieniądze nie wyciągnęłabym ręki.
Zrobiłam rachunek sumienia. Dostaję co miesiąc 500 złotych na jedno z moich dzieci. Czy ta kwota jest mi potrzebna? Oczywiście miło by było mieć dodatkową sumę na zajęcia pozaszkolne. Na super obóz latem, a może nawet i dwa. Rodzinne wakacje. Tyle tylko, że ja nigdy po te pieniądze nie wyciągnęłabym ręki.
Może i Pani Terlikowska przeznaczyłaby kwotę dwóch tysięcy złotych miesięcznie na zakup markowych ubrań dla swoich dzieci i kupno każdemu z nich nowoczesnego tableta – bo z tekstu wynika, że dzisiaj jej na to nie stać, nad czym ubolewa. Tyle tylko, że jeśli personalnie odbiera mówienie o patologii, to rozumiem, że dla Pani Małgorzaty świadectwem patologii w rodzinie jest to, w co dzieci są ubrane i z jakich nowinek technicznych korzystają!
Policzyłam szybko. W klasie mojego młodszego syna jest 20 dzieci. Według projektu ustawy rodzice szesnaściorga z nich otrzymaliby po 500 złotych miesięcznie. U starszego w klasie dwadzieścioro. Daje nam to miesięcznie 18 000 złotych. A to tylko dwie klasy. Gdyby tą kwotą co miesiąc zasilać szkołę, do której chodzą? Przeznaczyć na świetne wyposażone sale językowe i komputerowe, zapewnić szeroki dostęp do darmowych i będących na wysokim poziomie zajęć pozalekcyjnych. Obniżyć ceny obiadów i dzieciom biednych rodzin zapewnić dodatkowo drugie śniadanie w szkole?!?
Gdyby te pieniądze, te 22 miliardy złotych rocznie, wykorzystać na poprawę edukacji w szkole? Na poprawę opieki zdrowotnej dzieci. Czy Pani Beata Szydło i jej wtórująca Pani Terlikowska naprawdę wierzą, że w ramach 500 złotych miesięcznie wszystkie dzieci pójdą do dentysty, bo próchnica jest obecnie poważnym problem wśród uczniów?!?
Czy nie lepiej część tej kwoty przeznaczyć na wyposażenie gabinetów stomatologicznych w szkołach? I wydać środki na bezpłatne leczenie zębów naszych dzieci. Czy matka piątki dzieci, mieszkająca na wsi, do której rzadko przyjeżdża autobus, zabierze swoje dzieci za te 2000 złotych raz na pól roku do kina, zapisze córki na naukę języka angielskiego? Więc może pomyśleć nad zainwestowaniem w obszary wiejskie, w dzieci tam mieszkające. Może wprowadzić obowiązek prowadzenia dodatkowych zajęć dla dzieci w wiejskich świetlicach dając wójtom wsparcie finansowe.
A jeśli już te przywoływane przez Panią Terlikowską „bezdzietne lemingi” mówią o patologii, to może sensowniej byłoby przeznaczyć pieniądze z budżetu na wsparcie kobiet i dzieci, które doświadczają przemocy, zapewnić im opiekę i wsparcie?
Mogłabym tu mnożyć na co 22 miliardy złotych rocznie mogłyby być przeznaczone, byśmy chcieli rodzić dzieci, i by on w dorosłym życiu chciały w naszym kraju zostać! Ale zawsze ktoś wie lepiej od nas, co jest dla nas najlepsze!
Wstydem jest, że Pani Szydło chce przeznaczyć 500 złotych na dziecko, kiedy to my Polacy zbieramy 6 milionów złotych na leczenie małego Kajtka, wpłacając kwoty na miarę własnych możliwości, bo państwo nie jest w stanie zapewnić chłopcu dostępu do bezpłatnego leczenia!
Wstydem jest, że Pani Szydło chce przeznaczyć 500 złotych na dziecko, kiedy to my Polacy zbieramy 6 milionów złotych na leczenie małego Kajtka, wpłacając kwoty na miarę własnych możliwości, bo państwo nie jest w stanie zapewnić chłopcu dostępu do bezpłatnego leczenia!
Pani Małgorzato, radzi Pani „bezdzietnym lemingom” ściągnąć różowe okulary. Mogę poradzić Pani podobnie. Proszę rozejrzeć się wokół i obiektywnie ocenić, czy włożenie do kieszeni rodziców 22 miliardów złotych sprawi, że nasze dzieci, będą żyć w lepszym kraju? A może odłoży Pani tę kwotę, by w przyszłości wysłać swoje dzieci za granicę na studia?
Dziękuję Pani Małgorzato za podniesienie mi ciśnienia, dzisiaj i ja nie muszę pić kawy.
