Fot. Fragment okładki Faktu
Fot. Fragment okładki Faktu

Okładka najnowszego Faktu przeraża. I nie chodzi jedynie o zdjęcie jakie się na niej znalazło, ale o intencje osób, które o tym zdecydowały. Jesteśmy w stanie skomentować to tylko w jeden sposób - to bezpardonowe żerowanie na tragedii dziecka i jego rodziny. To nie dziennikarze, ale hieny, które dla sensacji posuną się do tanich i mało wysublimowanych chwytów. Takie zachowania należy potępiać!

REKLAMA
Fakt zamieścił na swojej okładce zdjęcia zakrwawionej dziewczynki, która została zaatakowana przez 26-latka. Mężczyzna napadł na dziecko z siekierą. Dziewczynka z ciężkimi obrażeniami głowy została przetransportowana śmigłowcem do szpitala w Wałbrzychu. Niestety lekarzom nie udało się jej uratować.
To zwykła pornografia
Fakt udowodnił, że nie jest tabloidem, ale zwykłą gazetą porno. Umieszczając zakrwawione dziecko na okładce miał w zamiarze pobudzić najgorsze ludzkie instynkty. Ta okładka miała rozgrzać czytelników i pobudzić ich. To tani i słaby chwyt. Pozostaje pytanie, czy dziennikarze Faktu nie potrafią inaczej sprzedać tematu? Czy krew na okładce i budzenie kontrowersji to jedyne metody? Gdzie się podziała ludzka przyzwoitość, szacunek dla zmarłej dziewczynki i jej rodziny? Wykorzystywanie przez media ludzkiej tragedii w taki sposób, jest obrzydliwe.
Fakt przekroczył wszelkie granice, internet huczy od komentarzy potępiających żerowanie na śmierci dziecka.
To nie pierwszy taki przypadek
W 2004 roku głośno zrobiło się wokół okładki "Super Expressu", na której umieszczono zdjęcie martwego dziennikarza Waldemara Milewicza. Media jednogłośnie uznały tę okładkę za bulwersującą, a autorów oskarżono o naruszenie zasad etyki dziennikarskiej i norm obyczajowych.