Fot. Pixabay/[url=https://pixabay.com/pl/r%C4%99ce-pier%C5%9Bcie%C5%84-finger-ring-%C5%BCycie-114626/]takazart[/url] / [url=  http://pixabay.com/pl/service/terms/#download_terms]CC O[/url]
Fot. Pixabay/[url=https://pixabay.com/pl/r%C4%99ce-pier%C5%9Bcie%C5%84-finger-ring-%C5%BCycie-114626/]takazart[/url] / [url= http://pixabay.com/pl/service/terms/#download_terms]CC O[/url]

I nie, nie jest to jedna z tych historii, kiedy po latach dziecko odnajduje swoich rodziców. To historia o starzejących się rodzicach i o nas, tych mało uważnych, dzieciach które nie chcą zobaczyć, że ich rodzice się starzeją…

REKLAMA
Syn i matka
Daniel ma 38 lat, trójkę dzieci. Sam o sobie mówi, że stąpa twardo po ziemi. Pracuje, wychowuje dzieci, prowadzi życie, jak miliony innych osób. Weekendy wraz z rodziną spędza na działce pod Bydgoszczą (gdzie mieszka). Kiedy w niedzielę wieczorem otrzymuje telefon od swojego taty, który chce rozmawiać z mamą Daniela, jest zaskoczony, bo mamy u nich nie ma.
- W sobotę mama powiedziała tacie, że jedzie do nas na działkę – wspomina Daniel. – Nie zdziwiło go to, bo często nas odwiedzała, pomagała zajmować się dziećmi. Mama jednak do nas nie dojechała. W poniedziałek z samego rana, kiedy tylko wróciliśmy do Bydgoszczy zaczęliśmy jej szukać.
logo
Fot. Archiwum prywatne
Teresa ma 63 lata, dwóch synów. Jak mówi Daniel, to spokojna kobieta, raczej stroniąca od licznego towarzystwa. Interesuje się zielarstwem, dba o swoje zdrowie. Kocha wnuki i im poświęca wiele czasu. Zawsze była na bakier z techniką, nie używała telefonu komórkowego, ani karty kredytowej. W tamtą sobotę 11 lipca wyszła z domu i… nie ma jej do dziś.
Dezorientacja
Udało się ustalić, że w Bydgoszczy wsiadła do autobusu linii 84. – Nagranie z monitoringu, które udało się nam zdobyć dopiero w czwartek pokazuje moją mamę zdezorientowaną. Kiedy dojeżdża do zajezdni na Fordon Mariampol rozmawia z dwoma kobietami, które siedzą w tylnej części autobusu i wysiada. Jeszcze na przystanku widać, że rozgląda się, nie wygląda zbyt pewnie – tłumaczy Daniel. Syn pani Teresy sprawdził szpitale, obdzwonił schroniska dla bezdomnych.
- Policja przeszukała Myślęcinek. Było podejrzenie, że może ktoś mamę tam przygarnął. Nic niestety nie udało mu się ustalić. Tydzień po zaginięciu ponad trzydzieści osób przeszukiwało teren, wokół miejsca, w którym moja mama wysiadła z autobusu.
logo
Archiwum prywatne

Daniel rozwiesił w samym Mariampolu ponad 200 plakatów. Pojawiły się informacje w prasie, lokalnej telewizji. On sam jest zdruzgotany. Nie śpi, szuka punktu zaczepienia, myśli, co jeszcze mógłby zrobić. Założył specjalne konto na Facebooku, żeby nagłośnić całą sprawę. Kiedy mówi o mamie, łamie mu się głos.
Bezsilność
- Nie mam już siły. Czasami myślę, żeby tylko nie dostać jakieś kolejnej informacji, bo one najczęściej są trudne do zweryfikowania. Dzwoniła raz kobieta, że przy placu zabaw widzi kobietę podobną do mojej matki. Jadę więc na drugi koniec Bydgoszczy, a okazuje się, że to babcia, która przyjechała do wnuków na wakacje, od mojej mamy różnił ją kolor oczu - opowiada syn zaginionej.
Daniel
syn zaginionej Teresy Kulczyńskiej

Był też telefon z Inowrocławia, że na złomowisku pojawiła się kobieta, która prosiła o pieniądze na bilet do Szczecina, tam mamy rodzinę, w zamian obiecała nagotować pierogów, a moja mama pochodzi ze Wschodu i pierogi uwielbia robić. Rzuciłem wszystko i pojechałem, monitoring jednak pokazał, że to nie była ona. Ostatnio dzwoniła Pani z Torunia, że widziała moją mamę na rynku.

Syn pani Teresy nie kryje frustracji z powodu bezsilności. Podkreśla, że często dostaje informację o swojej mamie, której nie może zweryfikować. – Mam odzew z Dolnego Śląska, za chwilę z zupełnie innej części Polski. Jak dla mnie, jeśli ktoś podejrzewa, że może to moja mama, to najbardziej taka osoba pomogłaby, gdyby podeszła do tej kobiety, spytała jak się nazywa. Informacja, że ktoś widział ją dwa dni temu w jakimś markecie nic mi niestety nie daje, nie mam jak jej zweryfikować.
logo
Archiwum prywatne
Miłość i tęsknota
Pani Teresa nie wykazywała objawów żadnej choroby. Dzisiaj z perspektywy czasu Daniel inaczej patrzy na pewne wydarzenia. Kilka lat temu zmarli rodzice pani Teresy, wyniknęły drobne problemy spadkowe. – Dla nas nie było to nic wielkiego, jednak mama się tym przejmowała. Powtarzała, że przez nią mamy kłopoty. Tłumaczyłem jej, że dla nas to żaden problem, bo faktycznie nim nie był. Może on bardziej to wszystko przeżywała, niż nam się wydawało…
Mężczyzna, 38 lat, ojciec trójki dzieci płacze mówiąc o swojej mamie.
Daniel
syn zaginionej Teresy Kulczyńskiej

Człowiek żyje swoim życiem, przejmuje się jakimiś pierdołami. Nie ma często czasu zadzwonić do swoich rodziców. Aż pewnego dnia życie daje mu takiego kopa, uczy pokory i każe zatrzymać się i zobaczyć, że są rzeczy ważniejsze niż te, które kręcą się wokół niego.

Rozmawiamy o tym, że tak rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, że nasi rodzice się starze. Nie chcemy dostrzegać, że mama nie ma już siły zająć się przez cały dzień swoimi wnukami, a tata męczy się po 10 minutach gry w piłkę z naszym synem. Wydaje nam się, że nasi rodzice są nieśmiertelni. Pełni sił i wigoru, który nam pokazują podczas spotkań. Ale to, co się z nimi dzieje, kiedy zamykamy drzwi wychodząc, pozostaje już tylko z nimi. Irytujemy się, że mama nie pamięta, że zmienił nam się szef, że wnuczce wypadł ząb, że nie zadzwoniła z zaproszeniem na obiad.
Rzadko kiedy pozwalamy sobie na chwilę refleksji o tym, że oni się starzeją, że nie chcą nas obarczać swoimi problemami, że nie mówią: „Wiesz, wczoraj przez chwilę nie wiedziałam, jak wrócić ze sklepu do domu”, a gdy mówią obracamy to w żart. Nie jesteśmy uważni. Mamy w końcu swoje własne życia, które nas absorbują bardziej niż życie rodziców, które nam jawi się jako monotonne, czasami nudne.
-Gdybym mógł cofnąć czas na wiele rzeczy zwróciłbym większą uwagę – mówi Daniel. – Wszyscy mamy matki, teraz wiem, że warto czasami zadzwonić, nawet jak ona nie odzywa się przez dwa tygodnie i porozmawiać o czymkolwiek…
Pani Teresy od ponad miesiąca nie ma w domu. Daniel poznał ogrom tragedii rodzin, którym zaginęli najbliżsi, historii, w których brakuje jakiegokolwiek schematu, brak w nich logiki, po prostu wyszli i nie wrócili. On wierzy, że mama wróci. Że życie da mu szansę bardziej o nią zadbać.
PS. Teresa Kulczyńska zaginęła 11 lipca (sobota). Mieszka w Bydgoszczy. Lat 63, około 158 cm wzrostu, waga około 75 kg. W dniu zaginięcia ubrana była w bluzkę w czarno-białe karo, czarne spodnie, białe laczki, jasnobrązową marynarkę, miała czarną torebkę. Wysiadła z autobusu linii 84 na końcowym przystanku około godziny 13:30. Osoby, które mogą pomóc w znalezieniu mamy Pana Daniela proszone są o kontakt z Policją (52)588 11 60 lub 112
logo
Archiwum prywatne