Szanowna teściowo, pozwól, że sama wychowam swoje dzieci. Ty swoje wychowałaś, a jak ci to wyszło, mogę opowiedzieć

Fot. Flickr/[url=http://bit.ly/1gQ8Jla]Tauno Tohk[/url] / [url= https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr/Tauno Tohk / CC BY
Koszmar wychowawczy – teściowa, która wszystko wie lepiej, która poucza, doradza, rzuca złotymi radami, a co najgorsze krytykuje nas przy dzieciach. Tego już nie zniosę!

Teściowo,

wysłałam zaledwie trzy dni temu moje dzieci do Ciebie na wakacje. Po to, by one mogły spędzić czas z dawno niewidzianą babcią i na Twoją wyraźną prośbę, byś mogła z wnukami poprzebywać i je porozpieszczać.

Rozpieszczanie przełknęłam, bo i tak mam wrażenie, że nigdy go z Twojej strony nie doświadczyły, wręcz przeciwnie dyscyplinowanie ich jest twoją domeną.

Bo za głośno mówią. Bo siedzą krzywo przy stole. Bo stukają za mocno piętami w podłogę. Bo śpią za długo, albo śpią za krótko. Bo nie umyły zębów po śniadaniu, tylko przed. A każdy z tych przytyków jest wymierzony prosto we mnie.

Przesadzam? O nie Moja Droga. Że sobie wymyśliłam? I tu się bardzo mylisz. Czy wiesz, Szanowna Teściowo, co moje dzieci zapamiętają z pobytu u babci?

Będą pamiętać:
- że noszą niedoprane skarpetki, bo matka nie potrafi ich wyprać,

- że są flejami, bo ich matka nie wyprasowała im koszulek w kant,

- że są brudasami, bo ich matka nie nauczyła ich myć głowy dwa razy dziennie,

- że są gorsze, bo dzieci cioci są lepsze, choć niegrzeczne, ale im nikt uwagi nie zwraca,

- że ich matka jest niezorganizowana, bo nie tak (tylko jak?) spakowała im walizki,

- że mogą być chore, bo ich matka nie była z jednym u lekarza, jak wyskoczyły mu krosty na brodzie, a z drugim, choć ma guza na piszczeli,

- że są źle wychowane, bo nie zauważyły sąsiada i nie powiedziały "dzień dobry" (skąd miały wiedzieć, że to sąsiad), no ale to wina ich matki, tak je właśnie wychowuje,

- że nie dbają w ogóle o pieniądze, bo wydaję na lody (a za prąd mają płacić?!?), ale skąd mają brać przykład, skoro ich rozrzutna matka ma osiem par butów,

- że nie jedzą czerniny, bo ich matka nie umie gotować i pewnie nigdy im nic takiego nie zrobiła.

Jeszcze zapamiętają, że ZAWSZE trzeba mieć czyste ubranie, a nawet najmniejsza plama na koszulce od kapiących lodów, to jak plama na honorze, trzeba ją natychmiast zmienić. Tylko skąd mają to wiedzieć, skoro ich matka, pozwala im chodzić w takich brudnych ciuchach.

Boli Cię, że nie słuchałam Twoich rad, jak były małe? Że nie odstawiłam od piersi po trzech miesiącach i nie używałam chodzika, a dzieci wbrew twoim przestrogom nosiłam w chuście. Teraz możesz się zrewanżować. Prawo do krytykowania mnie rościsz sobie, bo wychowałaś własne dzieci „na ludzi”. Z satysfakcją pokazujesz palcem, gdzie Twoim zdaniem popełniłam błąd. Pamiętaj jednak, że żyję z jednym z Twoich dzieci i powiem Ci coś - Tobie, nie jemu:
- nauczyłam go mówić „kocham”, bo nikt go wcześniej nie nauczył,
- nauczyłam przytulać, bo nie był przytulany,
- nauczyłam go płakać, bo mężczyźni nie są i nie muszą być twardzi,
- nauczyłam go cieszyć się z drobnych rzeczy i śmiać się w głos,
- nauczyłam, że w rodzinie wcale nie trzeba rywalizować o niczyje względy,
- nauczyłam kochać bezwarunkowo, a nie za coś,
- nauczyłam, że nieumyte kubki, to nie koniec świata,
- nauczyłam odpoczywać i wspólnie spędzać czas.

I może nie prasuję mu idealnie koszul, może moje dzieci nie czeszą włosów pięć razy dziennie, ale wiesz co? Jesteśmy szczęśliwi. Kochamy się. Lubimy. I szanujemy.
Nie musisz tego doceniać. Ale uszanuj.

Twoja Daleka Od Ideału Synowa

PS: I o jedno Cię tylko proszę. Nie obwiniaj mnie, jeśli za rok moje dzieci nie będą chciały do Ciebie przyjechać.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE