
Nadszedł czas wakacji, a spoglądając na błękitne niebo i ciesząc się gorącymi promieniami słońca, na pewno układacie w głowie plan nadchodzącego urlopu. Ma być przyjemnie, najlepiej z dala od domu. Gdy nadchodzi czas pakowania, wrzucacie do walizek to co może się przydać, i co będziecie w stanie upchnąć do bagażnika auta. Macie już wszystko, zatankowany do pełna bak, załadowane po dach auto. Macie też zapewne dzieci, a jak wiadomo, im młodszy pasażer, tym bardziej wymagający uwagi podczas podróży. A jak połączyć mile spędzony przez pociechę czas w podróży i bezpieczeństwo podczas jazdy?
Żadnemu rodzicowi nie trzeba tłumaczyć, jak ważne jest podróżowanie z dzieckiem w foteliku. Gdy zabieramy w drogę swoją rodzinę, nie ma nic istotniejszego od bezpieczeństwa w trakcie jazdy. Oczywiście, wiadomo że fotelik nie może być pierwszy lepszy z brzegu, a koniecznie dobrany do wieku lub wagi dziecka. Pozytywnie zaopiniowany po crash testach i z odpowiednimi atestami, a przede wszystkim prawidłowo zamontowany w aucie, zagwarantuje bezpieczeństwo podczas drogi. I najważniejsze, nie wolno pod żadnym pozorem pozwalać dziecku na zdejmowanie z ramion pasów bezpieczeństwa! Niestety, samo usadowienie malucha w foteliku bez upewnienia się czy pasy odpowiednio malca przytrzymują, nie ochroni go w trakcie stłuczki czy wypadku. A o tragicznych konsekwencjach takiego zdarzenia, chyba nikomu nie trzeba przypominać.
Chyba największą trudność rodzicom podczas prowadzenia auta, sprawia rozpraszający uwagę, krzyczący lub rozrabiający z tyłu malec. Ale choćby nie wiadomo co się z tyłu działo, nie warto ryzykować i odrywać oczu od drogi. Najbezpieczniej jest zjechać na pobocze lub parking, i na postoju uspokoić rozkrzyczane towarzystwo, czy też zmienić przemoczoną pieluchę lub napoić spragnionego podróżnika. Fakt, zatrzymywanie się podczas takich sytuacji jest mało wygodne i wydłuża podróż, ale warto mieć w głowie, że spuszczenie wzroku z jezdni choćby na kilka sekund, może skutkować wypadkiem. A względem takich konsekwencji tłumaczenie, że spojrzeliście do tyłu tylko na chwile, nie wystarczy.
Nie chodzi o to, byście zrywali się o 4 rano i pakowali się do auta bladym świtem, póki pustki na drogach. Mądrze jest wziąć pod uwagę wyjazd przynajmniej pół godziny wcześniej niż zakłada plan dojazdu na miejsce. Rodzice jadący z małymi dziećmi po prostu muszą zaplanować postoje, a im dłuższy dystans tym więcej razy trzeba będzie się zatrzymać.
Gdy już jesteście w trasie, niewykluczone, że wasza pociecha może zacząć marudzić. Jeśli jesteście rodzicami samochodowego śpiocha, macie szansę na to, że maluch grzecznie prześpi większą część podróży. A jeśli wasze dziecko to żywe srebro, żeby nie oszaleć podczas jazdy od marudzenia, musicie wcześniej pomyśleć, czym zająć uwagę pociechy.
Artykuł jest częścią cyklu "Triki rodziców". Partnerem akcji jest marka Ford.