Towarzyskie spotkania na placach zabaw, czyli koszmar matek nieidealnych

Fot. Pixabay/ [url=http://pixabay.com/pl/%C5%82awka-park-bench-dziewczyny-384611/]Skitterphoto[/url] / [url= http://pixabay.com/pl/service/terms/#download_terms]CC O[/url]/ Spotkania na placu zabaw mogą przyprawić o ból głowy
Fot. Pixabay/ Skitterphoto / CC O/ Spotkania na placu zabaw mogą przyprawić o ból głowy
Znam mamy, które place zabaw omijają szerokim łukiem, a raczej mamusie siedzące wokół na ławeczkach i plotkujące o tym i owym, a najczęściej o cudzych dzieciach i innych matkach.

Czy można się przygotować na niemal karabinową serię pytań, porad i uwag? Wracasz z przypadkowych spotkań na placu zabaw wściekła i dopiero po drodze do głowy przychodzi ci milion błyskotliwych i uszczypliwych odpowiedzi. Jesteś zła, że nie umiałaś się odgryźć? To może warto obmyślić na następny raz strategię?

1. Dawno Cię nie było, co chorowało? A mówiłam, że za cienko ostatnio je ubrałaś
Pierwszy strzał między oczy. Żadnego: - Cześć, wszystko w porządku, martwiłam się już
trochę. Co to, to nie. Nieomylna matka, której dziecko ZAWSZE jest ODPOWIEDNIO ubrane, która stoi na straży zdrowia wszystkich dzieci z placu zabaw. Zawsze możesz odpowiedzieć, że byłaś na wakacjach, że znalazłaś inny świetny plac zabaw, że zapisałaś się z dzieckiem na warsztaty z nauki języka obcego/malowania/rozwijania słuchu muzycznego/tańca, a dziś akurat są odwołane, więc zaszliście na plac zabaw. Mina Nieomylnej bezcenna.

2. Taki trochę mały egoista z tego twojego synka, co?

Słyszysz, kiedy po raz kolejny w piaskownicy toczy się wojna o wiaderko, grabki, foremki, w sumie to o wszystko, nawet o piasek. Taki wiek, kiedy wszystko jest moje i słusznie, każdy ma prawo do posiadania czegoś na własność. - Cieszę się, że potrafi walczyć o swoje i dba o to co jego, w końcu Ty swoim mężem z nikim nie chcesz się dzielić – spokojnie odpowiadasz, a kiedy pada: - Moja córka jest taka koleżeńska, każdemu da się pobawić swoimi zabawkami, uśmiechasz się widząc, jak owa córka okłada łopatką inną dziewczynkę, która próbuje jej wyrwać wiaderko. Cóż…
3. No wiesz, ciasteczka? A gdzie owoce i warzywa?
Pada, gdy częstujesz swoje dziecko biszkoptem w czasie przerwy w zabawie. Zdziwiona zerkasz na mamuśkę, która woła swoją córkę wyciągając w międzyczasie z torby pokrojone jabłuszka i ugotowaną marchewkę. Masz wyrzuty sumienia, że nie zdążyłaś nic przygotować swojemu dziecku na spacer, choć w domu czeka pyszna kalafiorowa, którą uwielbia. Kiedy córka znajomej podbiega, krzywi się na widok marchewki i wzrokiem pożera biszkopta, który znika w buzi twojego dziecka.

Częstujesz, a ona uszczęśliwiona odbiega. – No tak, jak tu się mają przebić warzywa, skoro ktoś nieodpowiedzialnie wyciąga ciastka – słyszysz i uśmiechasz się smutno do siebie widząc tę dziewczynkę za jakiś czas łapczywie zjadającą słodycze u kolegów, bo w domu są zabronione.

4. Wiesz, że moja mała woła już na nocnik?

Już miesiąc temu wołała, szkoda, że mama tej dziewczynki nie doda, że córka została na nocnik posadzona, włączona jej bajki i czekano, aż zrobi siusiu. Jednak uznane to zostało za wyczyn na miarę międzynarodowego sukcesu. Zerkasz ukradkiem na dziewczynkę i rzucasz lekko: - Ale dzisiaj z pieluszką chyba biega, prawda? A kiedy twoje dziecko podchodzi mówiąc: - Siusiu, z dumą idziesz za drzewko i myślisz „Dzięki ci synku, kocham cię i od kiedy do cholery wołasz siku?!”. To nic, że nie zrobił. Tamta tego nie widzi.
5. A wiesz, zapisaliśmy już małą do szkoły, a wy?


Eeee, przepraszam. Mała ma dwa lata, powoli zaczynasz myśleć o przedszkolu, ale o szkole?!? – No wiesz, chcemy, żeby miała jak najlepszy start. Do tej szkoły ciężko się dostać, ale podobno poziom tam bardzo wysoki, dzieci z dobrych rodzin – kontynuuje, a ty przerywasz: - Wiesz, rozważamy właściwie edukację domową. Nasze dziecko, widać już teraz, że jest zdolne, nie chcemy by szkoła stłamsiła jego wrodzone umiejętności. W ten sposób na pewno zakończysz dyskusję.

6. A ty już wróciłaś do formy po porodzie?
Z dziecka schodzi na ciebie. – Tak, właśnie za tydzień biegnę maraton, wiesz 42 kilometry po górach. Wołasz dziecko mówiąc: - Chodź kochanie, pora na nas. Zmienimy wózek na biegowy pójdziesz z mamusią pobiegać, a w nagrodę skoczymy do tej restauracji, którą tak lubisz, prawda, że są tam najlepsze faszerowane bakłażany. Na do widzenia rzucasz: - To my już lecimy, muszę jeszcze nas spakować, bo na weekend wyjeżdżamy w trójkę do fantastycznego SPA, dam ci adres, musisz koniecznie pojechać, bo naprawdę wyglądasz na bardzo zmęczoną.

Uśmiechasz się do siebie wracając do domu? Wiesz, gdzie niedaleko domu powstał nowy i naprawdę świetny plac zabaw. Czas zmienić otoczenie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE