Łobuz czy łajza? Czy wszystko jest zapisane w genach i na wychowywanie dziecka już za późno?

Chcę, żeby nasze dziecko wyrosło na wrażliwego, mądrego, spokojnego człowieka. Bzdura! Ona chce, żeby był silnym twardzielem, który nie da sobie w kaszę dmuchać i niezbyt długo zastanawia się, czy użyć pięści. Którą drogę wybrać? A może wszystko jest w genach i na „wychowywanie” jest już za późno?

– Dziś na placu zabaw była zabawna sytuacja… – Zacząłem mówić, nakładając Magdzie solidną porcję dietetycznej pasty spaghetti carbonara.

– Mam nadzieję, że tym razem nie dodałeś prawdziwego boczku? – żona podejrzliwie spojrzała na aromatyczną masę makaronu splecionego w czułym uścisku ze śmietanowo-jajeczno-serowym sosem, w którym pływały rozbite na atomy kawałeczki mięsa.

Solennie zapewniłem ją, że użyłem wyłącznie najchudszej pieczonej piersi z indyka, która niemal nie ma smaku mięsa, a konsystencją przypomina serek tofu. Na wszelki wypadek nalałem jej szybko kieliszek czerwonego wina, zgasiłem górne światło, zapaliłem świece i włączyłem RMF Classic.

– Otóż w piaskownicy Chruczek bawił się łopatką, gdy pojawiła się obok dziewczynka, niższa od niego o pół głowy i na pewno młodsza, bo jeszcze bardzo niepewnie stawiała kroki. Podeszła do naszego synka i ze złością wyrwała mu z ręki tą łopatkę. Polać ci makaron oliwą truflową?

– I co? – zainteresowała się Magda – Uderzył ją? Odepchnął?
Nie, nie chcę oliwy. Daj mi dwa listki świeżej bazylii i trochę pieprzu.

– Chruczek miałby ją uderzyć? – zdziwiłem się. – Była od niego młodsza i mniejsza. Przecież uczę go, że słabszych się nie bije.

– Nie powiesz mi chyba, że ot tak, po prostu, dał sobie zabrać zabawkę? Chcę, żeby był fighterem, a nie jakąś łajzą! Nie pierwszy raz mieliśmy odmienne zdanie na temat wychowania naszego dziecka, ale chyba nigdy nasze opinie nie były tak odległe.

– Chruczek nie jest łajzą – zaprotestowałem. – Wykazał się trzeźwą oceną sytuacji i inteligencją. Gdy ta mała złośnica wyrwała mu łopatkę, najpierw spojrzał na nią szczerze zdziwiony, a potem spokojnie się rozejrzał i wziął grabki, które leżały metr dalej.


– I walnął ją tymi grabkami? – zapytała z nadzieją Magda. Pokręciłem głową i dolałem do kieliszków wina.

– Odpuścił. Przemoc i agresja nie byłyby w tym przypadku dobrym rozwiązaniem. To nie była jego łopatka. Po prostu się nią bawił. Ale równie dobrze mógł się pobawić grabkami.

– Musimy go zapisać na jakieś sporty walki! – powiedziała stanowczym tonem żona. – Nie chcę, żeby mój syn był na placu zabaw ofiarą.

– A ja nie chcę, żeby był postrachem osiedla – powiedziałem nieco za ostro i zaraz złagodziłem ton. – Ważna jest prawidłowa ocena sytuacji. Zamiast iść na konfrontację, trzeba szukać rozwiązania satysfakcjonującego obie strony konfliktu. Zauważ, że Chruczek, choć nie walczył o tą cholerną łopatkę, to nie został z pustymi rękami. Dołożyć ci jeszcze spaghetti?

– Nie zmieniaj tematu. Musimy go zapisać na judo, albo karate. Niech no tylko skończy dwa lata…
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE