Fot. Screen z YouTube / [url=https://www.youtube.com/watch?v=Rxe4UvtXJM8]JastrzabPost.pl[/url]
Fot. Screen z YouTube / [url=https://www.youtube.com/watch?v=Rxe4UvtXJM8]JastrzabPost.pl[/url]

— Mówią, że szczęśliwe dziecko. Jednak uważałabym na to określenie. Zdecydowanie częściej obserwuję naginanie tego prawa na stronę matek. Tu nie chodzi o to, żeby siedzieć godzinami u fryzjera i kosmetyczki, bo wtedy jestem szczęśliwa. Tylko żeby znaleźć równowagę i kompromis. — mówi Dorota Gardias. O macierzyństwie, życiowych wyborach i trudnych chwilach.

REKLAMA

Zostałaś mamą i…

Dorota Gardias: I moje życie zmieniło się całkowicie. W pewnym sensie wszystko wywróciło się do góry nogami i powstał bałagan. Pojawiło się wiele dodatkowych rzeczy do zrobienia i zaplanowania, ale mam wrażenie, że szybko się do tego przyzwyczaiłam. W zasadzie, to bardzo to lubię. To świetny trening organizacji i mobilizacji.
Zmieniły się także priorytety. Hania jest teraz najważniejsza i wszystko staram się układać pod nią, choć nie zawsze mi się to udaje.

Zanim pojawiło się dziecko...

Były różne emocje. Na początku był stres, szok, mnóstwo rożnych uczuć. Z jednej strony ogromne szczęście, ale z drugiej strach i nowa odpowiedzialność. Z czasem jak już Hania rosła, to pojawiały się pozytywne emocje. Moja uwaga była skupiona na dbaniu o siebie i o maleństwo. Z jednej strony byłam pełna mobilizacji - wybieranie łóżeczka dla dziecka, czy imienia, a z drugiej płakałam w kącie i myślałam “jak sobie teraz poradzę?!”.
Włączył mi się syndrom gniazda (śmiech). Odmalowałam dom, dużo rzeczy wymieniłam, naprawiłam, odświeżyłam. Więc jak jechałam do szpitala, to wszystko był pod linijkę. Przysięgam! Mój dom wyglądał niesamowicie, niestety tylko wtedy tak wyglądał. Teraz na środku salonu leżą zabawki, wszędzie są maskotki i jest po prostu bałagan. Ale na tę chwilę, to właśnie tego potrzebujemy, i ja i Hania.

Największe wyrzuty sumienia jako mama masz gdy…

Ooo… Gdy mam bardzo pracowity dzień i muszę wiele rzeczy załatwić. I nie mam innego wyjścia. Choć z drugiej strony, jak sobie to przeanalizuje, to moja Hania ma naprawdę dobrze. Gdy mam poranny dyżur w pracy, to przychodzę do domu o godzinie 16. Więc w porównaniu do większości rodziców, nie jestem wcale późno w domu.

Twoje największe wady to...

Wszystko co robię jest ustawione pod Hanię. Czasem zapominam o sobie. Momentami mam wrażenie, że jestem za dobra, za bardzo jej nadskakuje i za dużo towarzysze. Pewnie trochę ograniczam jej samodzielność. Nie zawsze pozwalam, żeby podążała za tym co ona chce. W macierzyństwie odnalazłam cierpliwość. Nawet nie widziałam, że mam jej tak dużo.
logo
Materiały prasowe

Poradniki czy intuicja?

I to, i to. Ale przede wszystkim korzystam z wiedzy. Skończyłam studia z pedagogiki przedszkolnej i dużo informacji mam właśnie z tamtego okresu. One mnie ukierunkowują. Jedak częściej staram się słuchać intuicji. Z dzieckiem trzeba się zgrać, po pewnym czasie się docieracie i jest ok.

Hania jest…

Zdecydowana. Ona po prostu wie co chce, co czuje, co ma dostać. A z drugiej strony ma taką wrażliwość, która rozkłada mnie na łopatki. Gdy widzi, że dziecko płacze, to podchodzi głaszcze, przytula je. To niesamowite, ma w sobie tyle dobroci i empatii.

Największe zaskoczenie w roli mamy…

Baby blues, stan po porodzie i to, że tak niewiele się o ty mówi. Oczywiście słyszałam o spadku nastroju, o tym, że mogę czuć się zmęczona i rozdrażniona, ale nigdy nie przypuszczałam, że to może być tak trudne. U mnie objawy baby bluesa były dość mocne i nie mogłam sobie na początku poradzić.
Dostałam wtedy dużo wsparcia i opieki. Uświadomiłam sobie, że to po prostu taki stan po urodzeniu i że muszę go przetrwać. Zagryzłam więc zęby i z czasem objawy ustąpiły.

Trzy pierwsze cechy jakie przychodzą Ci na myśl “Matka”...

Bezpieczeństwo. Opieka. Uśmiech.

Szczęśliwa mama to…

Mówią, że szczęśliwe dziecko. Jednak uważałabym na to określenie. Zdecydowanie częściej obserwuję naginanie tego prawa na stronę matek. Tu nie chodzi o to, żeby siedzieć godzinami u fryzjera i kosmetyczki, bo wtedy jestem szczęśliwa. Tylko żeby znaleźć równowagę i kompromis. Nie chciałabym żeby moje dziecko, kosztem mojego zadowolenia, wychowywała niania. Chociaż ona bardzo mi pomaga i doceniam, że ją mam.

Mocne strony współczesnych młodych mam, to…

Dostęp do informacji. Rodzice są lepiej wyedukowani, znają metody wychowawcze, wiedzą co szkodzi dziecku, a co pomaga. Mają możliwość zdobycia wiedzy na wielu płaszczyznach. Począwszy od gotowania dla niemowlaka, przez pielęgnację, aż po informacje o rozwoju dziecka.
logo
Materiały prasowe
Nasze mamy wiele rzeczy robiły intuicyjnie i myślę, że przez to popełniały wiele błędów. W porównaniu do nich mamy bardzo łatwo. W każdym sklepie możemy kupić pampersy, wilgotne chusteczki, kosmetyki dla dzieci. One tego nie miały, nie mogły z taką łatwością dbać o nas.

Znasz przepis na pogodzenie pracy i macierzyństwa…

Nie, bo nie ma takiego przepisu.

Zawsze jedna ze stron musi stracić?

Myślę, że tu nie o to chodzi. Dorośli wychodzą do pracy, dzieci do przedszkola, szkoły. Potem mamy czas dla siebie, dla rodziny. Całe społeczeństwo tak funkcjonuje, coraz rzadziej mamy zostają w domu. Współczesne kobiety są dość wyzwolone, zwłaszcza pod kątem pracy i kariery zawodowej. Na pewno jedno nie wyklucza drugiego. Można być spełnioną zawodowo mamą.

Nigdy nie przyznałaś się publicznie do…

(śmiech) Chwilę muszę się zastanowić. Nigdy nie wspominałam o tym, że poza nianią, która zajmuje się Hanią gdy mnie nie ma, mam jeszcze panią, która sprząta. Ponieważ pracuję czasami do 24, to nie będę siebie obciążać dodatkowymi obowiązkami. I nie robię tego, bo mi się nie chce, albo nie lubię, po prostu jest mi szkoda na to czasu. Po to tyle pracuję, żeby móc wykorzystać zarobione pieniądze na takie dodatkowe pomoce, a w tym czasie zająć się Hanią.

Poczucie bezpieczeństwa daje Ci...

Tradycja. Lubię stałe schematy i rytuały. Tradycja jest w moim domu w jedzeniu, w wychowaniu, w świętach. To bardzo trudne w tych czasach, bo teraz panuje moda na nowoczesne, wyzwolone rodziny.

Śpisz z dzieckiem, ponieważ...

Śpię. Kiedyś Beata Sadowska powiedziała mi bardzo mądrą rzecz. Gdy zapytałam ją czy śpi z dzieckiem, odpowiedziała “śpię i wiesz co? Mam to w dupie!”. Uśmiechnęłam się i powiedziałam, że ja staram się odkładać Hanię do łóżeczka. Beata powiedziała wtedy bardzo fajną rzecz, że to co napakujemy naszym małym dzieciakom do ich życiowych plecaków zostanie im na całe życie. To dało mi do myślenia. Po co mam się męczyć i walczyć co wieczór o to, żeby dziecko spało w swoim łóżku? Moim zdaniem ono ma potrzebę bliskości, chce być obok mamy i się przytulać. Dlaczego mam mu to odbierać? Przyjdzie w końcu taki moment, że będzie spało w swoim łóżeczku.

Wyobrażałaś sobie, że będziesz mamą...

Wymagającą. Ale teraz widzę, że w wychowywaniu nie chodzi jedynie o wymagania, ale o rozmowę, o stawianie granic, o rozumienie potrzeb drugiego człowieka, akceptację jego wad, a przede wszystkim o miłość.