
Jeśli komuś wydawało się, że klasowa dyscyplina, to ustawianie w pary i względna cisza — to nie wybrał się do legnickiej podstawówki. Na drzwiach klas jednej z tamtejszych klas pojawiły się "Procedury wejścia do klasy". Rodzice i internauci nie kryją oburzenia.
Polecenia wydają się absurdalne w odniesieniu do małych dzieci — procedury zostały zawieszone nawet na drzwiach klas siedmiolatków.
Dyrekcja szkoły w swojej "metodzie" na bezwzględny ordnung, niewidzi nic złego. W trosce o dzieci, przewidziała nawet nagrody.
Magdalena Sługocka - Sulewska
Niestety tej beztroskiej radości nie podzielają ani rodzice, ani specjaliści. Nagradzanie możliwością nieodrobienia lekcji — zwyczajnie z wychowaniem dziecka ma niewiele wspólnego. Postronni obserwatorzy łapią się za głowy, a Rzecznik Praw Dziecka w rozmowie z MamaDu, głośno krytykuje kondycję polskiej szkoły.
Marek Michalak
Czy procedury znikną? Zobaczymy niebawem. Legniccy pedagodzy zasłaniają się dobrem uczniów, psycholodzy dziecięcy "płaczą", a internetowe dyskusje cierpliwie przyjmują komentarze porównujące całą sytuację do Korei Północnej.
— I jeszcze parę przykazań i dzieci przestaną być dziećmi, a staną się smutnymi mini-dorosłymi. Taka jest specyfika bycia dzieckiem — musi się wybiegać, wykrzyczeć, wypłakać. Rodzice i szkoła powinni im to umożliwić w cywilizowany sposób. — pisze jeden z internautów.
W tym całym zgiełku pojawia się również głos zwolenników tak "wyjątkowych" zasad. Jak podaje GW, jedna z matek uczniów uważa, że całe to zamieszanie jest zbędne i wywołane antypatią do dyrektorki placówki.
Źródło: tvn24.pl, wroclaw.gazeta.pl
