
Na początku od razu ustalmy - wychowywanie dzieci zawsze wiąże się ze stresem. Dziecko się stresuje, my się stresujemy. Ktoś kto mówi, że można wychowywać dzieci bez stresu albo nie ma dzieci, albo nie wie co to stres.
Bezstresowe wychowanie to mit! Zacznijmy od tego, że sama nazwa jest przez większość osób interpretowana jako brak stawiania granic i konsekwencji. Autor tej metody, Benjamin Spock, wydał w 1946 roku podręcznik zawierający zbiór teorii i wskazówek dotyczących dzieci.
Zespół praktyk określanych jako „bezstresowe wychowanie” pojawił się w Polsce na początku lat 90. XX wieku, ale ma dość długą tradycję. Postulaty charakterystyczne dla „wychowania bez granic” można odnaleźć już na przełomie XVIII i XIX wieku, kiedy to zwracano uwagę na naturalność wychowania i konieczność rozwoju potencjału dziecka, zachęcając do spontanicznej aktywności oraz dając swobodę działania. Czytaj więcej
Zazwyczaj mówimy, że ma on negatywny wpływ. Jednak chwilowy i krótkotrwały motywuje i daje nam impuls do działania. Jedni go unikają, inny radzą sobie koncentrując się na zachowaniu i rozwiązaniu problemu, a jeszcze inni skupiają się głównie na swoich emocjach.
Wychowanie bezstresowe stało się obecnie elementem pop-psychologii. Hasłem, za którym nie stoją żadne sensowne treści. Stres jest nieodłącznym elementem życia i nie da się, nawet gdyby ktoś bardzo chciał, wychowywać dziecka tak, aby ono nigdy stresu nie odczuło. Podobnie jak nie jest możliwe, żeby dziecko nie przestrzegało żadnych zasad i nie miało żadnych granic. Czytaj więcej

