Pomyślisz o tym nie raz, nie dwa. Niewierni – czyli drugie życie ludzi w „szczęśliwych" związkach

Fot. / 123RF Zdjęcie Seryjne
Jakiś czas temu pisałam tekst o randkowych portalach. Zalogowałam się na jednym z nich. Fałszywy profil pomogła mi stworzyć przyjaciółka. „Większość to żonaci" rzuciła wtedy. Z kolei mój przyjaciel (singiel) przyznał, że w necie poznaje bardzo dużo znudzonych mężatek. „Chcą porozmawiać, poflirtować, czasem spotkać się na seks".

„Niezaplanowana", taki wybrałam sobie nick. W opisie zadałam pytanie „Czy namiętność wyklucza stabilizację?". W ciągu jednej nocy dostałam prawie 200 wiadomości. Rzeczywiście pisali przede wszystkim mężczyźni w związkach. Część z nich (duża) od razu przyznawała, że z kimś jest. Gdy mówiłam, że jestem dziennikarką, przestawali odpisywać. Wtedy odezwał się też do mnie Paweł. To on skontaktował mnie też z Karoliną.

O stałym związku, w którym są

Karolina: Mój mąż? Lubimy się. Mamy wspólną firmę, kredyt, dwoje małych dzieci. Seks uprawiamy raz w tygodniu.
Zawsze byłam dla niego wsparciem. Byłam, kiedy tracił pracę, kiedy umierał jego tata, kiedy– kolejny raz– zawodziła go matka. Popychałam go, żeby założył własną działalność gospodarczą. Wciąż mówiłam: wierzę w ciebie. Długo walczyłam o bliskość. Pochodzę z domu, gdzie mówiło się „kocham", „jesteś ważna". Mąż mi tego nie mówił. Kiedyś przez kilka tygodni nawet mnie nie dotknął. „Dlaczego mnie nie przytulasz?" spytałam. „Kocham cię, ale nie czuje takiej potrzeby" odpowiedział.

Paweł: Jesteś kobietą, to potrzebujesz jasnej przyczyny. Mam ci teraz powiedzieć: zacząłem zdradzać, bo byłem nieszczęśliwy, załamany. Nie, nie było tak. Przynajmniej nie do końca. Mężczyzna często myśli o seksie z innymi kobietami. Nawet, kiedy byłem w pierwszej fazie związku z nią, lubiłem patrzeć na inne dziewczyny. Na laptopa ściągnąłem zdjęcia ładnych lasek. Chyba nigdy o tym nie wiedziała.
Ale nie zdradzałem Anki, a byliśmy razem od liceum. Pasowaliśmy do siebie. Seks też był świetny.

Miłość?

Karolina: Poznałam męża zaraz po studiach. To chyba banalna historia. Impreza u przyjaciół. Spodobał mi się. Do rana gadaliśmy na klatce schodowej. Był czerwiec. We wrześniu się do mnie wprowadził. Dwa lata później wzięliśmy ślub. Jaki był? O rany, jak każdy facet na początku związku. Czuły i ciepły.

Paweł: Na pewno miłość. Na pewno. Teraz też mogę ci powiedzieć: żona jest miłością mojego życia.

Na chwilę przed

Karolina: Miesiącami nie zauważasz kryzysu. A może tak naprawdę go nie ma? Nasze mamy też często nie były szczęśliwe. Mamy małe dziecko. Nasze życie toczy się wokół: kup, pieluch, butelek na mleko. Mówię: „wyjdźmy gdzieś, proszę". „O co ci chodzi? Czy jestem złym ojcem? Czy nie kąpię dziecka? Czy nie wychodzę z nim na spacer". „Chodzi o to, że nie jesteś ze mną" mówię. Te historie powtarzają się setki razy. Koleżanka z pracy: „Ale wiesz, jak to się skończy?" pyta. „No niby jak" złoszczę się. „Jesteś atrakcyjna, w końcu go zdradzisz" mówi po prostu. Żyję w takim rytmie: dom, praca, dom, praca. Wieczorami on siedzi pochylony nad laptopem. „Co robisz" pytam. „Pracuję" burczy. Nie szpieguję go. Tyle, że któregoś dnia szukam w jego komputerze faktury. I znajduję wiadomość. „Czuję twój zapach, wciąż myślę" podpisane: Karo. Potem jest jak w tanich filmach: znajduje inne maile. „Pragnę cię", „chcę" – to pisze mężczyzna, który w ogóle mnie nie przytula. Myślę, że nigdy się nie zniżę do śledzenia, ale jeżdżę pod jego firmę, śledzę z kim wychodzi na obiad. Jest mi niedobrze, gardzę sobą. W końcu pakuje mu walizki. „To nic takiego, to minęło" przeprasza, klęczy, kupuje kwiaty. Potem atakuje: że mieliśmy kryzys, że byłam taka obca, że szukał ciepła, że to skończone. Córka czepia się jego nogi: „Tata, zostań" płacze. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Matka mówi: „Wybacz mu".


Paweł: Rodzi nam się córka, marzyliśmy o dziecku. Mała sporo choruje, żyjemy w kołowrotku. „Przytul mnie" mówię do żony. „Jestem zmęczona" odpowiada. Wcześniej zdążyła ze swoimi koleżanką omówić sprawy naszego dziecka– dlaczego kupa nie taka, temperatura nie taka, wysypka. Wciąż peroruje z przyjaciółkami. Halo, gdzie jestem ja. Seks? Jest. Ale już nie tak cudowny, jak kiedyś. „Pośpiesz się" , „Delikatniej" „Mocniej". Czasem czuje, że jest nieobecna. „Nie ma cię" mówię. „To ciebie nie ma" odwraca się plecami. Poza tym jesteśmy fajną rodziną.

Tamten/ tamta

Karolina: Nie myślę o zemście, nie chce mężowi dopiec. Ale mój poziom akceptacji siebie równa się zero. Któregoś dnia, po wypiciu dwóch kieliszków wina, loguje się na portalu randkowym. Potrzebuje adrenaliny. On może, a ja nie?! Dlaczego?! Na swój profil wrzucam prawdziwe zdjęcie, stoję na nim tyłem. Jestem zgrabna, więc dostaję mnóstwo komplementów. Wreszcie. Nie pamiętam, kiedy mąż mi powiedział, że jestem ładna. Na większość zaczepek nie odpowiadam. Wymiana kilku zdań i mój jeden wniosek: „faceci to kretyni". Może na tym by się skończyło, ale pisze On. Zaczynamy rozmawiać na czacie. O pracy, pogodzie, życiu. Ma 29 lat, właśnie rozstał się z dziewczyną. „Masz kogoś?" pyta. „Miałam. Mam dziecko" odpowiadam. „To mi nie przeszkadza pisze. Nie wiem dlaczego nie mówię prawdy. „To tylko flirt. Popiszę kilka godzin, potem zniknę" obiecuję sobie.

Paweł: Myślisz, że jest facet, który nigdy nie zdradził? Może jeden procent, dwa, trzy? Większość zdradziła. Chociaż raz. Albo zdradzi. Chciałem być w tych kilku procentach. Portal randkowy był z ciekawości. Mnóstwo moich znajomych jest na nim zalogowanych. To właściwie mniej portal, bardziej sposób na poznawanie ludzi. Tak poznałam Kaśkę. Przysłała mi swoje zdjęcie, dodała śmieszny komentarz. Ładna blondynka, proste włosy, zawadiacki uśmiech. Zaczęliśmy pisać „Mój związek przeżywa kryzys" wyznała szybko „Dlaczego?" odpisałem. Pisaliśmy do piątej rano. „Hej, zaraz muszę obudzić syna. Ma się uczyć do klasówki". Żona? Nie wiedziała, że piszę. Od pół roku zasypiała z córką. „Chodź do sypialni" prosiłem. „Zaraz" odpowiadała. Spotykaliśmy się rano. Przy kawie. „To normalne" mówiłem sobie.

Podwójni oni

Karolina: Długo odwlekałam spotkanie. Bałam się fizycznej zdrady. Ale przecież i tak już zdradzałam. Psychicznie. Z facetem poznanym przez internet rozmawiałam częściej niż z mężem. To on rano pisał SMS-a„Hej, jak spałaś?". To on pamiętał, że mam spotkanie z szefową. Pierwszy seks w jego mieszkaniu. Trochę studencki klimat, ale było fajnie. Wracałam do domu na skrzydłach. Wyrzuty sumienia? Wtedy nie miałam. Zaczęłam je mieć potem. Jestem na spacerze z córką. Pik. SMS:„Masz majtki?". Jem rodzinny obiad. Pik. SMS. „Wciąż myślę".
Mąż nigdy nie spytał kto pisze. A czasem chciałam. Chciałam, żeby to wiedział. Poznawałam świat zdrad. Jedna, druga, trzecia koleżanka. Połowa miała za sobą skok w bok.

Paweł: To Kaśka zaproponowała: „Wyjedźmy, nie chcę cię na chwilę tylko na całą noc". Wyjechaliśmy. Piliśmy wino i powiedziałem jej tyle, ile nigdy żadnej kobiecie. O swoich fantazjach, o lękach. Było tak dobrze. Bez ocen. I seks. Fantastyczny. Nie oszukiwaliśmy się, że będziemy razem. To było jasne od początku. Ona ma męża, ja żonę.
Zaczęliśmy mieć romans. W dużej mierze oparty jednak na przyjaźni. Na totalnym porozumieniu dusz.

Dziś

Karolina: Nie chcę i nie mogę się rozwieść z mężem. Paradoksalnie w moim małżeństwie jest lepiej. Jestem cierpliwsza, spokojniejsza. Nie robię mężowi awantur o brak seksu, o brak czułości. Nie sprawdzam maili, nie przeszukuje telefonu. Kiedy zamykam oczy, wciąż widzę tamtą jego korespondencję. Że kogoś pragnie, że chce, że nie przestaje myśleć. Funkcjonujemy, jak bardzo sprawny kombajn. Czasem myślę o sobie: „Podzielona".

Paweł: Wiem o Kaśce wszystko. Wiem jaką kawę pije rano, jakie oceny ma jej dziecko, kiedy ma okres i co lubi jej mama. Czasem wyobrażam sobie alternatywne życie z nią. Dlaczego nie odejdę od Anki? Wiesz, myślę, że ja po prostu kocham dwie kobiety. Ale wiem co będzie dalej. W końcu to z Kaśką się skończy. Boję się, że „zajmę" jej życie bardziej niż bym chciał. A nie chcę tak za bardzo. Tylko tyle co jest. Rozumiesz to trochę?

P.S Karolina i Paweł nigdy ze sobą nie romansowali. Poznali się na randkowym portalu. Są przyjaciółmi.

P.S 2 Z badań profesora Izdebskiego wynika, że 48 proc mężczyzn i 42 procent kobiet, internautów przyznaje się do zdrady. Zdradzamy coraz częściej i coraz rzadziej mamy wyrzuty sumienia. Dla niektórych wirtualna relacja, to zresztą żadna zdrada.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE