Na ulicach coraz rzadziej spotyka się Mikołaja w tradycyjnym stroju biskupa.
Na ulicach coraz rzadziej spotyka się Mikołaja w tradycyjnym stroju biskupa. Fot. FaceMePLS / http://bit.ly/1whwxOm CC By 2.0 / http://bit.ly/1mhaR6e

Czy Święty Mikołaj, który tradycyjnie co roku przynosi dzieciom prezenty urodził się w koncernie Coca-Cola? Czy jest dobrotliwym wujaszkiem ubranym w czerwone pumpy? Raczej nie. Pierwowzór Św. Mikołaja istniał naprawdę i jest świętym Kościoła. I dlatego wielu księży co roku stara się przybliżyć jego postać dzieciom.

REKLAMA
Ci rodzice, którzy mają dziś 30-40 lat z pewnością pamiętają Mikołaja, który przychodził do szkół czy przedszkoli w długim płaszczu i z mitrą na głowie. W zgrzebnych czasach PRL- u o znajomości z takim, którego czasem można było zobaczyć w amerykańskich filmach, wiele dzieci pewnie śniło, ale niewiele przypuszczało, że za kilka lat, będzie się go oglądało na każdym rogu.
Z kolei ci rodzice, którzy wychowywali się w nowej rzeczywistości, często nawet nie wiedzą, że kiedyś w Polsce Mikołaj wyglądał inaczej.
Biskup z ogromnym sercem
Pierwowzorem dzisiejszego św. Mikołaja był biskup Miry, żyjący na przełomie III i IV wieku. Zasłynął tym, że nie szczędził potrzebującym prezentów np. wyposażył trzy biedne siostry i pomógł im wyjść za mąż. Czyn był o tyle znamienny, że uratował dziewczyny przed sprzedażą do domu publicznego, co chciał zrobić zdesperowany ojciec. Wstawiał się także za skazanymi ukaranymi zbyt wysokimi wyrokami. I ratował dzieci sprzedane do niewoli.
Chcemy przybliżyć dzieciom postać biskupa Mikołaja. Człowieka, dla którego ważniejsze było to, że coś komuś daje niż otrzymywane prezenty – mówi ks. Radosław Lipiński, wikary w jednej z warszawskich parafii.
Przy okazji spotkań z Mikołajem księża opowiadają dzieciom o świętym.
Koła księży - Mikołajów
Ks. Radosław za św. Mikołaja przebiera się od przeszło dwudziestu lat. – Teraz jest to proste, bo taki strój biskupa i brodę można kupić bez problemu. Kiedyś trzeba się było trochę z tym nagimnastykować, a brodę zaczynałem zapuszczać kilka tygodni wcześniej. Ostatniego dnia tylko farbowałem ją na siwo – opowiada.
Przyznaje jednak, że pomysł z przebieraniem się za świętego jest autorstwa jego kolegi. – Tak mi się to spodobało, że postanowiłem się w to włączyć. Z biegiem czasu podobną inicjatywę podejmowali też inni księża. Teraz jest nas cała grupa. Wymieniamy się między parafiami – mówi ks. Radosław.
Prezenty dla dzieci na spotkanie z Mikołajem kupowane są przez parafie. Ale zdarza się, że upominków brakuje, więc księża dokładają do interesu z własnej kieszeni.
Księża jednak twierdzą, że w ich parafiach coraz więcej dzieci wie, skąd się wziął święty Mikołaj. Zdarza się nawet, że na widok biskupa wizytującego parafię krzyczą, że to Mikołaj. I domagają się prezentów.