"W Ameryce Południowej dziecku nie tworzy się świata z niebieskimi konikami". Wywiad z Beatą Pawlikowską

Beata Palikowska jest polską pisarką, podróżniczką, dziennikarką i tłumaczką.
Beata Palikowska jest polską pisarką, podróżniczką, dziennikarką i tłumaczką. fot. FB / Beata Pawlikowska
- W Ameryce Południowej nigdy nie rozdziela się matki i dziecka w taki sposób, że dziecko wkłada się do wózka i ten wózek jest zupełnie osobnym bytem niż matka - mówi w rozmowie z portalem MamaDu.pl dziennikarka i podróżniczka, Beata Pawlikowska, ambasadorka projektu "Misja Przyroda – Zielone Szkoły w Parkach Narodowych". Nasz dziennikarz rozmawia o różnicach w wychowaniu i myśleniu o dzieciństwie w Ameryce Południowej i w Europie.

Michał Dobrołowicz: Podejrzewam, że gdy podróżuje pani po świecie i obserwuje pani matki i ich dzieci w różnych zakątkach globu to często jest tak, że brwi wędrują pani wysoko w górę z zaskoczenia...

Beata Pawlikowska: Najbardziej podoba mi się to, jak wychowuje się dzieci poza Europą i poza wielkimi miastami. Tam dzieci po prostu uczestniczą w życiu dorosłych. Tam nigdy nie rozdziela się matki i dziecka w taki sposób, że dziecko wkłada się do wózka i ten wózek jest zupełnie osobnym bytem niż matka. Tam dziecko po prostu nosi się na biodrze lub w chuście przewieszonej na ramieniu. I dzieci uczestniczą we wszystkim, co robią dorośli. Moim zdaniem to jest piękne, bo uczy dzieci wspólnoty i współodpowiedzialności za wszystko, co dzieje się dookoła.
U nas, w Europie dzieci mają swój dziecięcy świat.

Poza Europą nie tworzy się dziecku osobnego świata, który jest nieprawdziwy, bo zamieszkują go niebieskie koniki, lalki Barbie czy nierealni bohaterowie filmów fabularnych. Tam dzieci od razu mają kontakt z realnym światem, bo dorośli wiedzą, że i tak prędzej czy później dojdzie do chaosu i konfliktu między tymi dwoma światami. Moim zdaniem dużo lepiej jest, gdy dziecko ma mniej zabawek, ale dostaje dużo uwagi i czasu spędzanego z rodzicami.

Sytuację, o której pani mówi można spotkać w Ameryce Południowej?

Między innymi tam, ale też w Azji, w Afryce. Poza wielkimi miastami.
Jak to fizycznie wygląda: dziecko kilkutygodniowe lub kilkumiesięczne już aktywnie uczestniczy w życiu dorosłych?

Dzieje się to od pierwszego dnia życia. I to dziecko potem ma kilka tygodni, kilka miesięcy i kilka lat i przez cały czas jest częścią rodziny. Ma swoje pierwsze, naturalne obowiązki. I dla wszystkich jest jasne, że to dziecko nie żyje w osobnym świecie stworzonym dla niego. Żyje za to w świecie rzeczywistości swoich rodziców.


Jakie obowiązki w Ameryce Południowej może mieć kilkumiesięczne dziecko?

Wiadomo, że kilkumiesięczne dziecko nie może mieć jeszcze poważnych obowiązków, jakie mają dorośli. Ale takie, które zaczyna chodzić i zaczyna rozumieć to, co dzieje się dookoła niego ma już swoje pierwsze zadania do wykonania. Prosty przykład: mama idzie do kurnika, żeby nakarmić kury, a dziecko idzie razem z nią. Ona rzuca ziarno kurom i dziecko też w zupełnie naturalny sposób nabiera rączką ziarna z pojemnika i robi to, co jego mama.

I nikt nie mówi temu dziecku "Inaczej, nie tak, zrób to lepiej!". Co równie ważne, nikt nie mówi też "O, jak ładnie rzuciłeś ziarno kurkom, pięknie, jesteś taki wspaniały!". Po prostu: to dziecko robi dokładnie to samo, co robi jego mama.
Myśli pani, że u nas, w Polsce, w Europie coś zmienia się w tym kierunku?

W Europie jest zupełnie inny sposób myślenia o rodzicielstwie. Widzę, że jest coraz więcej świadomych mam. Świadomych, czyli takich, które dbają o to, co jedzą i o to, co jedzą ich dzieci, unikają chemii w jedzeniu. Wkładają sporo wysiłku w to, żeby kupić zdrowe jedzenie albo własnoręcznie je przygotować. W parze z tym idzie świadomość w wychowaniu dziecka i dbanie o to, żeby dziecko uczestniczyło w życiu rodzica, a nie było tylko czymś w rękach dorosłych.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE