
Wybory samorządowe 2014 w niedzielę. Tymczasem w większości szkół w nowym roku odbyły się już głosowania do samorządów klasowego i uczniowskiego. Czy te szkolne decyzje przekładają się na udział w politycznych wyborach już w dorosłym życiu?
"Wszystko zależy od samorządu" Opinie jak zwykle są podzielone: i to zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli.
Halina Kunecka, nauczycielka klas 1-3 w szkole podstawowej
Z drugiej strony pojawiają się głosy, zgodnie z którymi podejście do wyborów przewodniczącego klasy lub wyborów do szkolnego samorządu zależy w największej mierze od tego, co w danym samorządzie można zrobić.
Irma Pilarczyk, nauczycielka liceum
Tę myśl potwierdza przykład jednego z gimnazjalistów.
Bartek Kuleta, uczeń gimnazjum
Konkursy na najlepszy samorząd uczniowski Na coraz szerszą skalę organizowane są obecnie konkursy na najlepsze samorządy uczniowskie. Ocenia się w nich najciekawsze i najbardziej wartościowe inicjatywy naukowe, sportowe, kulturalne, społeczno-obywatelskie czy festiwalowe. Często główne laury w tego typu konkursach to nagrody pieniężne.
Robert Piątek, socjolog edukacji
To pozwala uczniom na coraz śmielsze planowanie kolejnych działań.
Część z nich na pierwszy rzut oka wygląda bardzo poważnie. Spoty promujące niektórych kandydatów nie odstają od spotów przygotowywanych na potrzeby kampanii parlamentarnych lub samorządowych.
Wybory uczniowskie = lekcja obywatelstwa? Tu powstaje pytanie, czy to, co dzieje się już w szkole podstawowej przekłada się w jakikolwiek sposób na podejście dziecka w przyszłości do wyborów parlamentarnych/samorządowych/prezydenckich?
Robert Piątek, socjolog edukacji
Nauczyciele z kolei mówią, że wybory uczniowskie w młodszych klasach są raczej elementem szkolnego folkloru.
Barbara Purzycka, nauczycielka klas 1-3 w szkole podstawowej
Nauczyciele zwracają też uwagę na to, że po latach okazuje się często, że uczniowie, którzy byli aktywni w samorządzie z dużą chęcią i energią działają w stowarzyszeniach absolwentów. Ich energię można zauważyć choćby w czasie organizacji okolicznościowych spotkań absolwentów danej szkoły po latach lub w kontaktowaniu jej z różnego rodzaju instytucjami partnerskimi. I robią to niekoniecznie jako zawodowi politycy.
