
Najpierw była rekrutacja. Wypełnienie wniosku i głębokie modlitwy o to, by dziecko jednak dostało się do publicznego przedszkola. Uff, udało się – może z listy rezerwowej, ale jest. Można kompletować wyprawkę.
REKLAMA
Zakupy zrobione, dziecko w placówce, a my po dwóch miesiącach edukacji możemy skupić się na ocenie jego naukowych osiągnięć. Postępy są, były już widoczne w pierwszym tygodniu.
Bogate słownictwo
Większość rodziców szybko mogło „na własne uszy” przekonać się, że słownictwo przedszkolaka zmienia się błyskawicznie. Pierwsze przedszkolne słowo – DUPA oczywiście. „Co dziś robiłeś w przedszkolu? D..mówiłem” , „Co było na obiad? D... była.” „Jak się nazywasz chłopczyku? D... się nazywam."
Większość rodziców szybko mogło „na własne uszy” przekonać się, że słownictwo przedszkolaka zmienia się błyskawicznie. Pierwsze przedszkolne słowo – DUPA oczywiście. „Co dziś robiłeś w przedszkolu? D..mówiłem” , „Co było na obiad? D... była.” „Jak się nazywasz chłopczyku? D... się nazywam."
Obciach, rodzice oczy w w podłogę. Babcia odmawia wyjścia z dziecięciem na spacer bo jej wstyd przed ludźmi. Nasz przedszkolak widząc zażenowanie dorosłych, wykrzykuje kontrowersyjne słowo coraz głośniej.
Wstyd jednak mija. Kiedy? Przyczyna prozaiczna – spotykamy na spacerze wyglądającą jak aniołek Janinkę, koleżankę z przedszkola.
– To twój kolega z przedszkola? Jak się nazywa – pyta mama Janinki.
– Dupa się nazywa – odpowiada przecudnej urody dziewczę.
– To twój kolega z przedszkola? Jak się nazywa – pyta mama Janinki.
– Dupa się nazywa – odpowiada przecudnej urody dziewczę.
Widelcem w kartofla
Od kiedy mamy przedszkolaka, nie jemy ziemniaków z sosem. Wydaje się, że okres rozrzucania jedzenia mamy już za sobą? Nic podobnego, w przedszkolu wraca ze zdwojoną siłą. Latające mokre ziemniaki nie zalepiają mi oczu tylko dlatego, że noszę okulary.
Od kiedy mamy przedszkolaka, nie jemy ziemniaków z sosem. Wydaje się, że okres rozrzucania jedzenia mamy już za sobą? Nic podobnego, w przedszkolu wraca ze zdwojoną siłą. Latające mokre ziemniaki nie zalepiają mi oczu tylko dlatego, że noszę okulary.
Brudne mamy wszystko – nie tylko meble, ale także podłogę i ściany. Rozważamy remont – nie wiemy tylko czy już teraz. Skąd takie spustoszenie? Przedszkolak nauczył się, że zdecydowanie fajniej jest klepać widelcem w ziemniaki niż je grzecznie jeść.
Sprawa jest poważna – na zwołanym specjalnie zebraniu nauczycielki apelują do rodziców, by zewrzeć szyki i wspólnie walczyć z tą patologią. Okazuje się, ze klepie cała grupa. Kto zaczął? Prowodyr zamieszania nieustalony.
Baby i maluchy są głupie
Do tej pory dziecko uwielbiało zabawy z młodszymi od siebie. Można zaimponować i przewodzić całej drużynie. Podobnie z dziewczynkami – mają inne zabawki, więc coś się nowego dzieje. Od czasu przedszkola stosunki koleżeńskie zdecydowanie się popsuły. Dlaczego? „Baby są głupie”, „Maluchy są głupie.”
Do tej pory dziecko uwielbiało zabawy z młodszymi od siebie. Można zaimponować i przewodzić całej drużynie. Podobnie z dziewczynkami – mają inne zabawki, więc coś się nowego dzieje. Od czasu przedszkola stosunki koleżeńskie zdecydowanie się popsuły. Dlaczego? „Baby są głupie”, „Maluchy są głupie.”
W placówce najpopularniejszą karą jest zaprowadzenie do maluchów. Jak się z takiej ofiary nie śmiać, co musi się bawić z „dzidzisiami”. Obciach po całości.
Palec w nosie
Nie samochody, nie klocki i nie puzzle są teraz ulubionym zajęciem przedszkolaków. Główną i jakże pasjonującą rozrywką jest teraz dłubanie w nosie. Głębokie, poważne wykopywanie wszystkiego, co może tam się znajdować. Oglądanie potem pod światło. Niekiedy zjadanie.
Nie samochody, nie klocki i nie puzzle są teraz ulubionym zajęciem przedszkolaków. Główną i jakże pasjonującą rozrywką jest teraz dłubanie w nosie. Głębokie, poważne wykopywanie wszystkiego, co może tam się znajdować. Oglądanie potem pod światło. Niekiedy zjadanie.
„Kto cię tego nauczył? Krzysio tak robi...” I to jest właśnie ten moment, kiedy rodzic przestaje być autorytetem.
Lepiej zawsze wygrywać
Wystarczył miesiąc w przedszkolu, a już rodzice (oboje!) zostali wezwani do przedszkola. Powód poważny – bo sprawa o pobicie.
Kogo? Łatwiej wymienić tych, których przemoc nie dotknęła.
Wystarczył miesiąc w przedszkolu, a już rodzice (oboje!) zostali wezwani do przedszkola. Powód poważny – bo sprawa o pobicie.
Kogo? Łatwiej wymienić tych, których przemoc nie dotknęła.
Nauczycielka podpytuje o sytuację w domu sugerując, że złe zachowanie dziecka zazwyczaj jest odbiciem negatywnych stosunków panujących w rodzinie. Rodzic, czerwieniąc się kartkuje w głowie wszystkie ostrzejsze wymiany zdań i o zgrozo, utraty panowania nad sobą w ciągu ostatnich trzech lat. Obiecują porozmawiać z dzieckiem i może też z psychologiem.
W domu rozmowa:
– Dlaczego bijesz dzieci?
– Chce się bawić ich zabawkami!
– To niegrzeczne. Ale jak będziesz grzeczny, pani da ci w nagrodę naklejki.
– Naklejki się skończyły, teraz są pieczątki. Nie podobają mi się. Wolę zabawki.
– Dlaczego bijesz dzieci?
– Chce się bawić ich zabawkami!
– To niegrzeczne. Ale jak będziesz grzeczny, pani da ci w nagrodę naklejki.
– Naklejki się skończyły, teraz są pieczątki. Nie podobają mi się. Wolę zabawki.
