Opera mydlana. Dlaczego tradycyjne mydła przeżywają dziś renesans?

Dziś można kupić mydła we wszystkich kolorach tęczy. Najzdrowsze są oczywiście te o najkrótszej liczbie składników
Dziś można kupić mydła we wszystkich kolorach tęczy. Najzdrowsze są oczywiście te o najkrótszej liczbie składników Fot. Terren in Virginia / http://bit.ly/WeVGPU / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Klasyka wraca do łask. Mydła w kostkach cieszą się coraz większą popularnością. Nie tylko dlatego, że mają rewelacyjnie działanie, ale także prosty skład, więc nie szkodzą środowisku, jak inne kosmetyki do mycia.


Wzór na mydło
Mydło zajmuje w moim życiu ważne miejsce. Od ósmej klasy. Nauczycielka od chemii w podstawówce była tak wymagająca, że uczniowie przed wejściem do klasy mdleli. Ustawiała nas w kółeczku i wskaźnikiem typowała osoby, które dostaną bez powodu „pałę” na dzień dobry.


Tablicę Mendelejewa każdy, nawet analfabeta w mojej szkole recytował przez sen, a jeśli się pomylił, dostawał wskaźnikiem po dłoniach. Na szkolnych murach widniał regularnie wielki napis "Kowalska to k…" , który panią wyjątkowo bawił, bo ciągle wypominała, że moglibyśmy wymyślić coś bardziej finezyjnego....


Ale ja jakoś wyjątkowo lubiłam tę zołzę, bo wydawała mi się w swojej potworności - komiczna. A może dlatego, że wyjątkowo lubiłam chemię, a ona potrafiła ją naprawdę dobrze i szczegółowo wytłumaczyć. Ale, było jedno ALE. Ostatni sprawdzian na zakończenie ósmej klasy, musiałam napisać trzy razy. Chodziło o powstawanie mydła. C17H35COONa potrafiłam rozpisać atom po atomie. A taka synteza mydła zajmowała całą stronę A-4.
Za trzecim razem, kiedy pisałam te same wzory i wyjaśniałam słownie na czym powstawanie mydła polega, zamiast „z udziałem wody”, jak do tej pory, napisałam „przy udziale wody”.
"- No, jednak będą z ciebie ludzie! Właśnie o ten feralny błąd chodziło” - stwierdziła pani od chemii. Wzór na mydło zapamiętałam więc na całe życie.
Ale mydło jest też dla mnie ważne z innych względów. Mój ukochany dziadek przez całe życie używał i używa szarego mydła. Zarówno do mycia ciała, twarzy, jak i - bujnych kiedyś - włosów. Nie eksperymentuje, bo nie ma takiej potrzeby. Na problemy skórne nie narzekał nigdy. Jest klasycznym gentlemanem, który zawsze pachnie czystością. Kiedy mu raz podarowałam żel pod prysznic z linii zapachowej, oddał mi go po kilku miesiącach. Nie wiedział co ma z nim zrobić.
Tylko w kostce
O tym, że dziadek ma rację, przekonałam się na własnej skórze. Mam atopowe zapalenie skóry (AZS), które wiąże się z remisjami. I kiedy tak zwany wyprysk kontaktowy (potwornie swędzące wysypki), powraca, zwykle atakuje moje dłonie i nadgarstki. I gdy po raz pierwszy wysypki pojawiły się na powiekach (ociężko wówczas otworzyć oczy), „doprowadziły” mnie do gabinetu doktor Ewy Chlebus. Tam na dzień dobry usłyszałam: „- Proszę odstawić mydła w płynie i żele pod prysznic.”
Nie wierzyłam w to, co słyszę. Jak to? Przyszłam do jednej z najlepszych dermatologów w tym kraju, spodziewałam się nie wiadomo jakiej terapii, a tu mam odstawić żele? I to wszystko? Ale pani doktor była nieugięta.
„-Odstawić, przerzucić się na najprostszą kostkę myjącą, np. Dove i przyjść za miesiąc.
Żele odstawiłam. Ale w pracy, w biurze, myłam dłonie mydłem w płynie, z pompką. Zadzwoniłam do pani doktor, że ten detoks od żeli na niewiele się zdaje i usłyszałam, że mam odstawić WSZYSTKIE żele i mydła w płynie i detergenty, z którymi mam do czynienia. Nie tylko w domu, ale i w biurze, nie tylko w biurze, ale i wszędzie gdzie jestem. Chodzić z własną kostką myjącą i kropka.


Tak też zrobiłam. Potulnie, jak przedszkolak z pudełkiem na drugie śniadanie, przychodziłam do pracy z własną mydelniczką. Wzbudzałam politowanie koleżanek. Ale z dnia na dzień czułam coraz większą ulgę - wysypki zmniejszały się. I kiedy wróciłam po miesiącu do pani doktor, moje powieki były gładkie, bez jednej krostki, a ciało wyglądało coraz lepiej. Wtedy też zrozumiałam, że wszystko, czego dotykają nasze dłonie, ląduje na naszych twarzach - o czym mogliście dwa dni temu przeczytać w moim artykule o trądziku.
I tak, jak żele porzuciłam, od 5 lat konsekwentnie do nich nie wracam. Bo za każdym razem, gdy się zapominałam i wykąpałam gdzieś żelem pod prysznic lub mydłem w płynie, moja twarz i ciało przypominały kolorem dojrzałą truskawkę.

Dove, które obiecuje, że zawiera nawilżający krem i nie wysusza skóry, stał się pełnoprawnym mieszkańcem mojego domu. Ale ponieważ uwielbiam eksperymenty, kolory, zapachy i nowości, zaczęłam kupować ekologiczne mydła marsylskie, Mydło Powszechne, Białego Jelenia, wreszcie orientalne cudowności w kostkach od L’Occitane czy I Colliniali. Z Maroka przywiozłam tradycyjne czarne mydło, którego używa się w hammamie, a z Grecji - oliwkowe. Każda moja podróż wiąże się od kilku lat z mydlanym suwenirem.
Eko-mycie
Tradycyjne, ekologiczne, naturalne mydła zdobywają dziś coraz większą popularność. Czy to efekt mody na gadżety vintage? Być może. Ale może też odpowiedź na totalny szał związany z żelami do mycia każdej części ciała i twarzy.

Kiedy ostatnio spojrzałam na półki w sieciowej drogerii, oprócz żeli pod prysznic, mydeł w płynie, żeli pilingujących, żeli do higieny intymnej, są także żele antycellulitowe, ujędrniające, dla kobiet w ciąży, dla mężczyzn, 2 w 1 z szamponem, żele do mycia twarzy, zwężające pory, nawilżające, wreszcie - totalny hit - żele z brokatem! Co zrobić, żeby twoja pensja nie zamieniła się w wielką pianę? Zapomnieć o wszystkich żelach i wybrać wersję ekonomiczną - mydło w kostce. Bo jest produktem na każdą kieszeń i możesz go używać do mycia twarzy, jak i całego ciała.
Jeśli jesteś alergikiem lub atopikiem, poleca najprostsze, najbardziej naturalne roślinne receptury (bezzapachowe i bez kolorantów). Formuła klasycznego mydła w kostce ma stosunkowo krótką, prostą listę składników. Dlatego poleca się je do stosowania osobom ze skórą wrażliwą. Oprócz roślinnej, naturalnej bazy, w kostkach z można znaleźć olejki, ekstrakty czy witaminy, które pielęgnują skórę.

Mydło w kostce ma wyższe pH, niż to w płynie, dzięki czemu nie ma potrzeby doda­wania do jego receptury konserwantów. Słowem: praktycznie nie ulega nadkażeniom mi­krobiologicznym. Co więcej, ponieważ nie zawiera konserwantów, jest bardziej bezpieczne dla środowiska.
Zgodnie z tym eko-trendem powstaje coraz więcej mydlarni z pachnącymi kostkami we wszystkich kolorach tęczy. Modę tę podchwyciły także polskie marki kosmetyczne, w tym Barwa. To mydła, które śmiało mogą konkurować z wymienionymi przeze mnie wcześniej I Coloniali. Moim ostatnim hitem jest Mydło Kolońskie Barwa z olejkami z drzewa cedrowego. Chwilowo Dove poszło w odstawkę. [block position="inside"]99053[/block]