
"Protestuję jako feminista" – napisał Wojciech Łazarowicz na swoim blogu. Protestuje przeciwko postrzeganiu matek jako jedynych osób, które mogą i powinny zajmować się dziećmi. Kto zapędza kobiety do przewijania pieluszek, pilnowania dziecięcych łóżeczek czy odwiedzania lekarzy? Mężczyźni, czy może one same? Kiedy kobieta lepiej zajmie się dzieckiem, a kiedy powinna pozwolić mężczyźnie zająć się swoim potomkiem? Rozmawiamy o tym z Jarkiem Żylińskim, psychologiem wychowawczym.
Wychowanie to co najmniej 18-letni proces, bardzo złożony i zróżnicowany, w którym udział powinno mieć oboje rodziców. Kiedy dziecko jest wychowywane przez samotną matkę lub przez samotnego ojca, to zawsze temu procesowi będzie czegoś brakowało. W niektórych sytuacjach lepiej sprawdzają się kobiety, w niektórych mężczyźni.
To one (matki - przyp. red.) na skutek mitu o prymacie macierzyństwa nad ojcostwem przywiązywane są do łóżek chorych dzieci jak cham do ziemi. To co zdawać by się mogło przywilejem, jest w istocie kieratem. No bo skoro tylko matka coś może, to właśnie matka musi – w tym rozumowaniu nie ma chyba luki. Skoro tylko matka daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, to właśnie ona musi trwać na posterunku. Czytaj więcej
Granica to chyba zbyt kategoryczne stwierdzenie, nie da się wyznaczyć konkretnego momentu. Oczywiście do pewnego etapu matka jest kluczowa, ale nie jest jedyna. Facet powinien ją wspierać, bo macierzyństwo to niesamowicie skomplikowany, bardzo wymagający proces. Jeśli matka będzie osamotniona, to gorzej będzie spełniała swoją rolę w życiu dziecka, bo będzie zmęczona i sfrustrowana. Ojciec powinien budować więź z dzieckiem przez codzienne rytuały, czynności, które może wykonywać równie dobrze jak matka. To na przykład wieczorna kąpiel, usypianie czy zmienianie pieluszek.
Zresztą katalog czynności które matka robi rzekomo lepiej jest obfity: nikt tak nie gotuje, nikt tak nie usypia, nikt tak nie czyta bajek – warto tylko zwrócić uwagę, że ten katalog wyższości tożsamy jest z katalogiem obowiązków. Nie tylko kobiety są ofiarami poglądu o ich wyższości w jakichś kwestiach. Faceci rzekomo lepiej „dbają o dom” co jest równoznaczne z bezwzględnym obowiązkiem zap*****nia przynajmniej do pierwszego zawału. Czytaj więcej
Poczucie bezpieczeństwa, które zapewnia głównie matka, jest kluczowe przez około – aczkolwiek jest to luźna i indywidualna granica – półtora roku. Niemniej także w tym czasie jest niezwykle ważne, żeby mężczyzna był blisko dziecka, także budował z nim więź, przyzwyczajał je, że jest godny zaufania i przyjdzie, kiedy dziecko go potrzebuje.
Matka wprowadza dziecko w świat emocji, ojciec z kolei potrafi czasami je przyhamować, kiedy to potrzebne. Pracuję w przedszkolach i widzę, że dzieci mają niedobór mężczyzn w swoim życiu. Kiedy się pojawiam lgną do mnie, są ciekawe "jak działa facet".
Myśl, że to żona płaci rachunki boli ich jak przerost prostaty. Myślę, że podobny dyskomfort odczuwają matki, które siedziałaby w pracy podczas gdy dziecko (wraz z ojcem) byłoby w szpitalu. Podobnie niesprawiedliwe reakcje otoczenia wyzwala matka poświęcająca się karierze, jak i ojciec, który akceptuje, że mniej zarabia i więcej zajmuje się domem. Czytaj więcej
Wszechobecność kobiet skutkuje później tym, że wychowywani przez nie faceci mówią "poszłem", tak jak "poszłam" mówiła ich mama czy przedszkolanka.