Ekonomia dla najmłodszych, czyli sztuka rozmawiania z dziećmi o pieniądzach

Dzieci chętnie uczą się o finansach przez zabawę.
Dzieci chętnie uczą się o finansach przez zabawę. shutterstock.com
- Tato, a kupisz mi ten samochodzik? Nie. – Dlaczego? Bo jest za drogi i niepotrzebny – to zdanie, które zapewne wielu z nas usłyszało w identycznych lub podobnych słowach jest idealnym przykładem, jak nie rozmawiać z dziećmi o pieniądzach. Bo, my Polacy, często z najmłodszymi nie rozmawiamy lub rozmawiamy źle.

- Nasze dziecko ma 9 lat i powoli, cierpliwie, tłumaczymy mu czym jest pieniądz, pomagamy zrozumieć jego wartość, a także staramy się w prosty, często na skróty, sposób wyjaśnić pewne niuanse wykorzystując do tego różne gry – opowiada mi Ania, znajoma z Wrocławia, która wraz z mężem postawiła na edukację finansową Jasia. Jak dodają nie szykują Jasia na żaden ogólnopolski konkurs dla młodych ekonomistów, ani nie planują wpajać mu reguł i teorii ekonomicznych, a chcą mu jedynie przekazać coś, co uważają za naturalne tym bardziej, że na rynku pojawiają się ciekawe oferty skierowane dla najmłodszych Polaków.

Rozmawiać tak jak o rodzinie, tradycji, czy szkole

Ich podejście jest jasne. Zgodnie twierdzą, że zawsze przychodzi ten moment, kiedy rodzic uczy dziecko pacierza, pomaga składać pierwsze literki, tłumaczy, kto kim jest w rodzinie, pomaga zrozumieć i nauczyć dziecka tabliczkę mnożenia. – Dlaczego nie możemy nauczyć go czym są pieniądze, dlaczego chleb kosztuje 3 zł, buty 300 zł, a samochód 30 tys. zł – pytają retorycznie. Jak dodają, rozmowa z Jasiem o ekonomii nie ma na celu wychowania go na „dusigrosza”, ale pokazanie pewnych wartości oraz zbudowanie szacunku do pieniądza. – Pokazujemy, że nie zawsze można dostać kolejną zabawkę skoro w tym miesiącu dziecko otrzymało już spore klocki LEGO – mówi Rafał, ojciec 9 – latka.

Niestety nie wszyscy rodzice tak robią, a konsekwencje tego mogą okazać się zaskakujące. Dziecko w wieku przedszkolnym nie ma obowiązku wiedzieć, że garść jednogroszówek, będzie miała mniejszą wartość niż jedna moneta o nominale 2 zł, pomimo tego, że tych pierwszych w sensie ilościowym będzie znacznie więcej. Nasza pociecha nie musi rozumieć, że sam fakt pracy zawodowej rodziców nie oznacza wcale tego, że na wszystko ich stać, nawet jeśli rodzice kolegi też pracują i mogą sobie pozwolić na więcej. Powinniśmy wiedzieć, że dzieci uczą się również przez obserwację. Mówienie do nich podniesionym tonem, że „nie kupimy tego autka, bo nie”, a po chwili kupujemy kilka paczek papierosów płacąc za nie banknotem o nominale 100 zł jest wysłaniem dziecku sprzecznych komunikatów. Dla dziecka to sygnał, że rodzice je oszukują.




Sztuka rozmowy o pieniądzach z dzieckiem

Dzieci chętnie się uczą przez zabawę. Wspólna gra może się przerodzić w zaangażowanie dziecka w rozsądne zarządzenie wirtualnymi pieniędzmi oraz zbudowanie pewnej świadomości finansowej. Zresztą propozycji jest wiele, a o takowe z podziałem na kategorie wiekowe pokusił się PKO Bank Polski tworząc w ramach programu PKO Junior, gry i zabawy dla całej rodziny mające na celu edukację finansową dzieci w wieku 3-5 lat, 6 – 9 lat i 10 – 12 lat.

I tak rodzice z dzieckiem w wieku przedszkolnym mogą skorzystać z propozycji gry przygotowanej przez PKO Bank Polski o nazwie „Kto tu pracuje?”, która wprowadza takie pojęcia jak "zawód" oraz "praca". Podczas spaceru lub wyjścia do miasta poszukujemy ludzi wykonujących różne zawody. Każdy zawód nazywamy i omawiamy, np. ekspedientka w sklepie, operator koparki na budowie, kierowca karetki,
strażak, listonosz, policjantka itp. Rozmawiamy o różnicach między ludźmi wykonującymi podobne czynności, ale w różnym celu, np. pan wiozący rodzinę samochodem może być też taksówkarzem, a kobieta z dziećmi na spacerze może być też zawodową opiekunką. Zapisujemy wszystkie poznane zawody, a po powrocie przypominamy i utrwalamy zdobyte wiadomości.

Inna zabawa dla przedszkola to chociażby gra o nazwie „monety”. Dorosły zadaje dziecku zadania, które wymagają liczenia i logicznego myślenia, stopniowo zwiększając trudność poleceń, np. jeżeli jedno jabłko kosztuje 1 zł, to ile zapłacimy za dwa jabłka lub jeżeli mamy 3 zł, a kupujemy jedno jabłko, ile pieniędzy nam zostanie? Dziecko uczy się logicznego myślenia, a także wykonywania działań na liczbach i posługiwania się pieniędzmi.



Poziom trudności rośnie wraz z kategorią wiekową. Dziecko w wieku wczesnoszkolnym może polubić grę „Trafne decyzje”. Uczestnicy siadają przy stole. Przed nimi leżą odwrócone napisami do dołu zdania, czyli różne wydatki, jakie każdy zarabiający może ponieść w ciągu miesiąca. Uczestnicy ustalają wysokość kwoty (pensję), którą każdy z nich może wydać, np. 800 zł. Zabawa polega na losowaniu i ocenianiu kolejnych wydatków ze swojej wypłaty. Jeżeli wydatki przekroczą ustaloną sumę, zawodnik kończy zabawę i ocenia wszystkie wydatki. Czy były potrzebne? Na co zabrakło mu pieniędzy? Z których wydatków by zrezygnował i dlaczego? Celem zabawy nie jest rywalizacja, ale wywołanie dyskusji. Każdy wypowiada się na temat swojego zakupu.

Inny pomysł to gra „Szybka matma”. Dziecko otrzymuje zadania do rozwiązania. W obliczeniach posługuje się tylko pieniędzmi. Dorosły wymyśla zadania dostosowane do posiadanych monet i banknotów, na przykład „potrzebujesz 6 zł na kredki. Z których monet możesz zebrać tę kwotę” lub „jak możesz rozmienić 2 zł, aby wśród monet znalazła się moneta 50-groszowa”? Dzięki tej grze dziecko uczy się sprawnego posługiwania się pieniędzmi i szybkiego liczenia.

Jak rozmawiać o pieniądzach z 10 - latkiem i starszym dzieckiem

Zazwyczaj 10 - latek lub starsze dziecko posiada minimalną wiedzę o pieniądzach. Co więc im mówić lub jak z nim rozmawiać? Propozycja PKO Banku Polskiego może pozytywnie zaskoczyć niejednego rodzica.

Przykładem może być gra „Pierwszy budżet”. Na początku założonego okresu (2 tygodnie lub miesiąc) dziecko ustala plan swoich przychodów i wydatków. Przychodem może być kieszonkowe – tym razem powiększone ze względu na planowane wydatki. Dziecko dostaje pieniądze m.in. na dodatkowe zajęcia (w których uczestniczy), kartę do telefonu, ubrania (jeśli są potrzebne). Dostaje też gotówkę na drobne, codzienne wydatki. Kwota powinna wystarczyć na cały okres. Dziecko rozdysponowuje ją zgodnie ze swoimi potrzebami (początkowo z pomocą dorosłego). Przez cały okres budżetowy dziecko zapisuje wszystkie wydatki, uczy się planować i wyciągać wnioski z podejmowanych decyzji. Po zakończeniu okresu budżetowego dziecko z pomocą dorosłego podsumowuje swoje działania finansowe.



Jest to zabawa strategiczna, a dziecko, dzięki grze uczy się planowania i podejmowania decyzji. Zauważa wielkość wydatków związanych ze swoim utrzymaniem, poznaje wartość pieniądza.

Rodzicu – ucz dziecko oszczędzania

Propozycja gier dla dzieci i rodziców przygotowana przez PKO Bank Polski to całość szerszej propozycji pod marką PKO Junior w ramach której bank udostępnił dzieciom poniżej 13. roku życia m.in. jeden z pierwszych na świecie serwisów bankowości internetowej. Na wprowadzoną przed ponad rokiem ofertę PKO Junior składa się „dorosłe” konto osobiste, w ramach którego dziecko może pod kontrolą rodzica inicjować przelewy i doładowania telefonu, zakładać wirtualne skarbonki i oszczędzać na wymarzone cele, ale także zdobywać wirtualne odznaki i realizować wyzwania stawiane przez rodziców. Dostęp do konta umożliwia nowoczesny i przygotowany specjalnie z myślą o dzieciach serwis bankowości elektronicznej PKO Junior. Konto dziecka jest na stałe połączone z kontem rodzica, który akceptuje każdorazowo inicjowane przez dziecko operacje.

Uzupełnieniem tej oferty są pierwsze w Polsce przedpłacone karty PKO Junior, z których może korzystać dziecko poniżej 13. roku życia. Karty przygotowane przez PKO Bank Polski w trzech wydaniach (klasyczna karta, naklejka zbliżeniowa oraz Śmigacz PKO Junior), umożliwiają dokonywanie płatności bezgotówkowych w sklepach stacjonarnych i internetowych oraz, w przypadku klasycznego plastiku, również wypłaty z bankomatów.

Wszystkie funkcjonalności serwisu oraz kart PKO Junior powiązane są z Aplikacją Rodzica w serwisie bankowości internetowej iPKO, poprzez którą rodzic ma pełny wgląd w rachunek PKO Konto Dziecka oraz rachunek techniczny karty.

Czy jesteście na to gotowi? Jeśli wstępną edukację finansową dziecka macie za sobą, to warto zrobić kolejny krok w postaci rachunku PKO Junior. Bo z dziećmi warto rozmawiać o finansach od najmłodszych lat. Rodzice powinni zauważać i doceniać ich aktywność związaną z oszczędzaniem, nawet jeśli ogranicza się ona tylko do wrzucania monet do tradycyjnej skarbonki.

Edukację finansową dziecka rozpocznijcie jak najwcześniej. Żeby uczyć oszczędzania, wcale nie potrzeba wielkich pieniędzy. Możecie dać swojemu 6-letniemu dziecku monetę pięciozłotową, mówiąc, że to jego cotygodniowe kieszonkowe i może je wykorzystać w dowolny sposób. Wytłumaczcie, że może za to kupić jednego dużego loda lub trzy mniejsze. Może wydać wszystko od razu i potem czekać cały tydzień na kolejne kieszonkowe albo odłożyć te pieniądze i za uzbieraną sumę kupić zabawkę. Zachęćcie dziecko do oszczędzania, mówiąc, że jeśli uzbiera np. 1/3 kwoty wymarzonej zabawki, to dołożycie mu resztę. Warto też – czasem wbrew pozorom – wybrać się z dzieckiem na wspólne zakupy. Mogą one budować zaufanie między wami i być dobrą okazją do rozpoczęcia nauki zarządzania finansami osobistymi. Przed pójściem na zakupy warto ustalić z dzieckiem, jaką kwotę wydacie na jego potrzeby i co finansuje samodzielnie z kieszonkowego. Pozwoli to dziecku zrozumieć, że podczas zakupów należy dokonywać wyborów wynikających z możliwości finansowych.

Rodzice mogą też spróbować zachęcić dziecko do panowania nad jego miesięcznym budżetem. Na kartce papieru wystarczy narysować trzy rubryki: przychody (np. kieszonkowe, prezent urodzinowy), wydatki (np. bilet do kina, zakup słodyczy) i oszczędności (różnica między przychodami i wydatkami). Wbrew pozorom dzieci całkiem łatwo można namówić do oszczędzania pieniędzy. Większość z nich posiada „zaskórniaki”. Do oszczędzania skłania już samo dawanie dziecku jakichkolwiek pieniędzy – ma ono wybór: albo wydać je od razu, albo przynajmniej część przechować na „czarną godzinę”.

Odrobina swobody dla dziecka

W tego typu „ćwiczeniach” z dzieckiem, które z pewnością w kolejnych latach przyniosą pozytywne efekty, warto dać dziecku odrobinę swobody w dysponowaniu jego budżetem i nie pytać codziennie, ile ma pieniędzy i czy już wszystko wydało. Chcąc mieć pewność, że nie wydaje na „byle co”, dobrze jest ustalić z młodszym dzieckiem, że z kieszonkowego finansuje np. zakup słodyczy. Z kolei nastolatek może z kieszonkowego opłacać np. wyjście do kina lub przekroczony abonament za telefon komórkowy. Pamiętajcie: zbyt drobiazgowe kontrolowanie wydatków starszych dzieci może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.

Badania pokazują, że choć dzieci część swoich pieniędzy wydają na zakup artykułów spożywczych, wiele z nich przeznacza oszczędności na wakacje, co wydaje się mieć duże znaczenie z punktu widzenia nauki gospodarowania własnymi finansami. Część najmłodszych oszczędza, by realizować swoje marzenia.

Inwestycja w przyszłość

Rozmowy z dzieckiem o pieniądzach mogą być też doskonałą inwestycją w przyszłość. Obecnie wielu młodym osobom wchodzącym na rynek pracy po prostu brakuje nie tylko kompetencji, ale również umiejętności w zakresie przedsiębiorczości. Pracodawcy wskazują na słabe przygotowanie młodzieży do życia w warunkach gospodarki rynkowej. Dzieciństwo to z kolei najbardziej twórczy okres w życiu każdego człowieka. Kształtowanie świadomości ekonomicznej dziecka trzeba zatem rozpocząć już w wieku przedszkolnym, a kontynuować w szkole podstawowej, gimnazjum i na dalszych etapach edukacji.

Celem tych działań powinno być kształtowanie świadomości ekonomicznej, tak bardzo potrzebnej w dorosłym życiu w dzisiejszym świecie. Nie chodzi o robienie z dzieci przedsiębiorców „na siłę”, lecz o rozbudzanie i rozwijanie w nich ducha przedsiębiorczości, aby były odpowiedzialnymi obywatelami i świadomymi konsumentami, by nie wpadły w spiralę zadłużenia i potrafiły sobie radzić w życiu w każdych warunkach.

Autor: Dariusz Brzezicki
Trwa ładowanie komentarzy...