"Kiedy jest mi źle, moje dzieci rozrabiają, to myślę o Tobie. I od razu mi lepiej, bo z taką gromadą, to masz sto razy gorzej ode mnie” – usłyszałam pewnego dnia na placu zbaw od mojej sympatycznej koleżanki. No bo przecież jak ktoś ma pięcioro dzieci, to na pewno ma cały czas pod górkę. Bo wiadomo, dzieci to niemal plaga egipska, która spada nie wiadomo jak i kiedy na biedną kobietę i sieje spustoszenie. Wyłącznie. Same straty. Żadnych korzyści. A dziś czytam, że „macierzyństwo nie jest trudne, macierzyństwo jest przerąbane. I każda osoba, która jest rodzicem, za mną to powtórzy”. To słowa Karoliny Malinowskiej, modelki, mamy trójki dzieci. Powiem szczerze, we mnie się zagotowało, bo ja nie mam przerąbane.
Dlatego, drogie mamy, od dziś nie mamy przerąbane. Wręcz przeciwne, czas dowartościować macierzyństwo. Bycie mamą to nasza siła i duma, a nie powód do słabości. To, co robimy, naprawdę ma sens. Ten sens biega, płacze i chce jeść. Ten sens się przytula i tęskni, gdy nawet na chwilę wychodzę z domu. Ten sens czasem bywa głośny, ale jak go nie ma, to pojawia się pustka.
