logo
Towarzystwo dorosłych jest dla dzieci bezpieczniejsze, dlatego że dorosły zachowuje się bardziej przewidywalnie niż inne dziecko. Fot. Pexels.com
Reklama.

Intencje to nie wszystko

Zara Kadir, psychoterapeutka, publikuje na Instagramie posty wspierające rodziców na całym świecie. Ostatnio podjęła intrygującą kwestię, o której istnieniu nie wiedziałam.

Okazuje się, że powiedzenie "dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane" zyskuje zupełnie nowy wymiar w kontekście małych dzieci.

Terapeutka pisze o tym, że niespodzianki, które z założenia wynikają z dobrych chęci, nie są dobre dla dziecięcej psyche. Więcej, mogą stać się źródłem utraty zaufania do świata lub do nas.

Oto jej słowa:

"Większość dzieci nie lubi niespodzianek.

Podążając za definicją, niespodzianki zawierają w sobie cząstki zaskoczenia, szoku, braku kontroli…

A dzieci dobrze czują się w sytuacjach, które kontrolują, w rutynie i przewidywanych konsekwencjach. Jest to tak ważne, że decyduje o możliwościach ich rozwoju, gotowości szkolnej, regulacji emocjonalnej i rozwoju kompetencji językowych.

Reakcja mózgu na niespodzianki jest przybliżona do lęku".

W tym miejscu Kadir przytacza trzy argumenty, które mają świadczyć o słuszności koncepcji:

"Dziecko zawsze zdradza swoją kryjówkę – zwróćcie uwagę na to, że dzieci (szczególnie małe) zdradzają swoje kryjówki podczas zabawy w chowanego, mimo wielokrotnych powtórzeń im obowiązujących w zabawie zasad. Wynika to z niemożności uniesienia przez nich takiego ładunku ekscytacji i lęku przed odkryciem miejsca ich kryjówki.

Pozwala ci się złapać w zabawie – znowu, to samo co wyżej. Kontrola poziomu ekscytacji i niepokoju.

Preferuje towarzystwo dorosłych – to wskaźnik, który szczególnie odnosi się do dzieci z diagnozą z szerokiego spektrum autyzmu. Towarzystwo dorosłych jest dla nich bezpieczniejsze, dlatego że dorosły zachowuje się bardziej przewidywalnie niż inne dziecko".

Czytaj także: