
Subtelne i zarazem cwane okrucieństwo nastolatków może szokować. Okazuje się, że można jednak walczyć z chamstwem i brakiem kultury.
"Wiedzą, że teraz babcia nie odejdzie, a ja już ich nauczyłem, że nie odpuszczę. Biorę sobie książkę i tak sobie siedzimy" – da się?
Starzy nie mają praw
O tym, jak roszczeniowe potrafią być dziś dzieci, wie chyba każdy. Nastolatkowie to dziś silna grupa, która uważa, że wszystko jej wolno, każdy ma im ustępować, a świat należy do najsilniejszych jednostek. W ich słowniku starość to obciach i wolą nie widzieć starców, bo to zakłóca im postrzeganie świata w wyłącznie kolorowych barwach. Gdy więc na osiedlu administracja stawia jedną ławeczkę, walka jest nieunikniona.
Dla starszych osób, które mają już problem z dłuższymi spacerami, taka ławeczka pod drzewem, to nieomal wczasy. Mogą tu posiedzieć, odpocząć, zagaić rozmowę, powdychać świeże powietrze. Dla młodych często jest to miejsce spotkań, tu właśnie spotykają się, by poplotkować, poprzeklinać, ponarzekać. Słowem, ławeczka jest im niezbędna do podtrzymania życia towarzyskiego. Nic więc dziwnego, że nie chcą dzielić tego miejsca z nikim, zwłaszcza ze starszą panią.
Dziś interwencja wymaga odwagi O tej niezwykle smutnej walce o ławeczkę, napisał pan Jan Kowalski, młody mężczyzna i zarazem lokator sąsiedniego bloku. Początkowo obserwował niepokojące zachowanie ze swojego mieszkania. Gdy zauważył, że sytuacja powtarza się kilkukrotnie, dzieci coraz śmielej sobie poczynają, a babcia staje się coraz bardziej nerwowa i przerażona, postanowił zainterweniować. Niestety jak się okazało, zwrócenie dzieciom uwagi przez osobę dorosłą, nie jest jednoznaczne z tym że jej posłuchają.
Jan Kowalski
dla Mama:du.pl
Gdzie są rodzice?
W tej historii jest kilka aspektów, o których warto powiedzieć. Najważniejszy to brak właściwej reakcji osób dorosłych. Dzieci zamęczają babcię, a ich rodzice proszą jedyną osobę, która stanęła w obronie pokrzywdzonej, by się nie wtrącała. Druga sprawa to postawienie sobie pytania – jak wychowujemy dziś dzieci, czy aby na pewno wpajamy im szacunek dla osób starszych? No i trzecia kwestia, gdyby pan Jan nie miał z powodu choroby więcej wolnego czasu i nie odkrył tego egoistycznego procederu, być może doszłoby do sytuacji, że starsza pani zostałaby uwięziona ze strachu w domu.
Jak widać, można przeciwdziałać takim sytuacjom, można stawać w obronie tych, którzy nie mają już siły bronić się samodzielnie. Taki prosty gest solidarności, a jakie cenne przesłanie. Ta historia daje nadzieję, że ludzie potrafią w najbliższym otoczeniu wyłapać potrzebujących. Podzielcie się tą opowieścią ze znajomymi. A może na waszym osiedlu też są takie ławeczki, o które trzeba walczyć?