
Hałas, wrzask, zawierucha i totalna zagłada. Nie, to nie jest zapowiedź najnowszej części filmu Marvela, a… wizja piaskownicy pod oknami.
Rzeczona piaskownica miałaby powstać na podwórku jednego z bloków w warszawskim miasteczku Wilanów. Lokalizacja zamieszania nie jest wielkim zaskoczeniem biorąc pod uwagę obiegową opinię o luksusie, prestiżu i trochę przerośniętym ego mieszkańców, która lubi się od czasu do czasu potwierdzać.
"#najmojsze" Konkretną sprawę nieszczęsnej piaskownicy poruszyła na swoim profilu pisarka i dziennikarka Anna Dziewit Meller, a zdjęcie ogłoszenia oznaczyła wymownymi hasztagami, jak #polskiprestiżmieszkaniowy #luksus i #najmojsze. Komentarz zbędny, wszystko zostało powiedziane.
Pod postem obok słusznego oburzenia i wirtualnego "pukania się w czółko", śmiechom nie ma końca. Jedna z komentujących sugeruje, że sprawa jest poważna:
Komentarz z Facebook'a

Pojawiają się też głosy rozsądku:
Komentarz z Facebook'a
Co się z nami dzieje? Jest tak, że dzieci są super, ale najlepiej nasze własne i wtedy, kiedy śpią. Jest tak, że naturalnie i na świeżym powietrzu i eko, ale nie ma to, jak zaciemniony salon z dobrą klimatyzacją (byle nie za głośną) i skórzanym obiciem kanap. Wygodnictwo staje się chyba powoli naszą cechą narodową. Przestańmy budować piaskownice i jakiekolwiek tereny dla dzieciaków, wtedy z całą pewnością zapewnimy sobie charakterologiczną ciągłość pokoleniową. A wtedy określenie "obcy" nabierze całkiem nowego znaczenia.
