Jak skutecznie nastraszyć dziecko. Czyli umierający ludzie, porywacze i Baba Jaga

Fot. Flickr / [url=http://bit.ly/1MPKq2J]Travis Swan[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY-SA[/url]
Fot. Flickr / Travis Swan / CC BY-SA
Ostatnio w tramwaju byłam świadkiem rozmowy babci z wnukiem. Chłopiec był mały, a babcia uparta. Chłopiec bardzo chciał bawić się w domu, babcia konsekwentnie namawiała go do wizyty na placu zabaw. Słowne przepychanki trwały kilka minut, aż wreszcie zrezygnowana starsza kobieta westchnęła: „W domu to ludzie umierają.”. Chłopiec zamilkł, zbladł i szeroko otworzył oczy wpatrując się w babcię. Po chwili cichutko zapytał: „Babciu… ale dlaczego w domu umierają ludzie…?”. „Tak się mówi!” machnęła ręką babcia i spojrzała się w okno. Nie wiem jak potoczyła się dalej ta historia, ponieważ musiałam wysiąść na następnym przystanku, wiem jednak, że dorośli często nie zdają sobie sprawy jak bardzo dzieci wierzą w ich słowa i przeżywają je.

Bo Cię tu zostawię!
Wyobraź sobie, że jesteś dzieckiem. Jesteś zmęczony, chcesz jechać do domu, wejść do swojego pokoju i zająć się zabawkami, tymczasem dowiadujesz się, że w Twoim domu umierają ludzie. Przez te kilka chwil, zanim nie dowiesz się, że to powiedzonko („co to znaczy powiedzonko?”) wyobrażasz sobie same koszmary…

Sytuacja, którą opisałam była wynikiem przypadku. Nieszczęśliwego doboru słów przez osobę dorosłą. Ile jednak razy groźby wobec dzieci wypowiadane są przez rodziców z premedytacją? Z premedytacją i bez zupełnej refleksji. Włos na głowie mi się jeży, kiedy słyszę „uspokajanie” dzieci za pomocą zdań: „Bądź grzeczny, bo cię tu zostawię!”, „Zachowuj się dobrze, bo oddamy cię do domu dziecka!”. Maluchy do pewnego wieku myślą dość prosto, schematycznie i bezgranicznie ufają słowom rodzica. Jeśli więc mama mówi, że mnie tu zostawi, to znaczy, że to zrobi. Uwierzcie, że taka myśl w głowie dziecka wcale nie pomaga mu przestać płakać. Wręcz przeciwnie! A skoro mama może zostawić mnie, bo krzyczę w sklepie, to skąd mam wiedzieć, że nie zostawi mnie z innego powodu?

Wysyłanie takich komunikatów może prowadzić do rozwinięcia się u dziecka lękowo-ambiwalentnego stylu przywiązania. W konsekwencji maluchy odczuwają potem silny strach przed rozstaniem z rodzicem i stale upewniają się o jego obecności. Jednocześnie mogą reagować na rodzica gniewem i oporem.


Pan cię zabierze!
Drugą popularną grupę gróźb stanowią te dotyczące świata zewnętrznego. Z pomocą bezradnemu rodzicowi może przyjść postać fikcyjna („Baba Jaga zabiera takie niegrzeczne dzieci!”), funkcjonariusz („Zadzwonię na policję, jeśli będziesz się tak zachowywać!”) lub nawet przypadkowy przechodzień („Pan Cię zaraz zabierze!”). W tej sytuacji, podobnie jak w poprzednich przykładach, znów pozbawiamy się w oczach malucha funkcji ochronnej.

Dzieci przecież wierzą, że to rodzice są w stanie uchronić ich przed każdym złem, stąd nocne wycieczki do mamy lub taty, gdy przyśni im się koszmar. Ta kategoria gróźb niesie też ze sobą inne ryzyko- wszczepiany od małego strach przed otoczeniem. Skoro w każdej chwili ten pan może mnie zabrać, to boję się pójść sam do kolegi, czy wrócić ze szkoły. Bardzo często lęki te zostają potem w świadomości dorosłych już ludzi i stają się przyczyną późniejszych problemów w relacjach z innymi.

Pogadamy w domu!
Straszenie domem to kolejny z fatalnych pomysłów. Tak samo jak słynne: „Zobaczysz jak tata wróci z pracy!”, czyli robienie „tego złego” z drugiego rodziców. Dom oraz rodzice powinni kojarzyć się dziecku z poczuciem bezpieczeństwa, tymczasem odwlekając mistyczną karę sprawiamy, że maluch zaczyna z lękiem myśleć o najbliższym mu miejscu. Najczęściej o całej sprawie zapominamy już w trakcie powrotu, a małżonkowi nie zamierzamy nawet wspominać o porannym incydencie, dziecko jednak pozostaje w ciągłym strachu, który może potem pojawiać się niezależnie od tego czy czeka na nie kara, czy nie. Warto pamiętać, że małe dziecko bardzo szybko zapomina, czego dotyczyć miała kara, przez co po odwleczeniu jej staje się ona zupełnie bezskuteczna.

Pułapka niekonsekwencji
Wspomniane wyżej groźby wiążą się z jeszcze jednym niebezpieczeństwem. Dobrze wiemy przecież, że dziecka nie porwie ani Baba Jaga, ani stojący obok pan, nie oddamy go też do domu dziecka, ani nie zostawimy w środku miasta. Postraszone dziecko, nie doczekawszy się zapowiedzianej katastrofy, najpierw odetchnie z ulgą a potem może dojść do wniosku, że rodzic go najzwyczajniej okłamał. W tym wypadku nie dość, że maluch „uodparnia” się na powtarzane przez rodzica „straszaki” to jeszcze traci do niego część swojego zaufania.
Straszenie dzieci wydaje się być bardzo kuszącą metodą wychowawczą. Jest szybkie i na początku bardzo skuteczne.

Pozwala szybko opanować nieposłusznego malucha. Warto jednak spojrzeć trochę dalej niż na aktualną sytuację. Czy chcesz żeby dzieci słuchały Cię, bo mają do Ciebie zaufanie i wiedzą jak powinny się zachować, czy dlatego że boją się porzucenia, obcego pana lub wracającego do domu taty?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE