<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[MamaDu.pl - Podcasty]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Podcasty w MamaDu.pl]]></description>
		<link>https://mamadu.pl/c/213,podcasty</link>
				<generator>mamadu.pl</generator>
		<atom:link href="https://mamadu.pl/rss/kategoria,213,podcasty" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/205909,marta-lech-maciejewska-zdecydowalam-sie-powiedziec-dzieciom-ze-mam-raka-podcast</guid><link>https://mamadu.pl/205909,marta-lech-maciejewska-zdecydowalam-sie-powiedziec-dzieciom-ze-mam-raka-podcast</link><pubDate>Tue, 20 Jan 2026 17:01:51 +0100</pubDate><title>Marta Lech-Maciejewska: Zdecydowałam się powiedzieć dzieciom, że mam raka [PODCAST]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/46b62e21d5fa11d527d4933da035875b,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Marta Lech-Maciejewska nie była przygotowana na diagnozę, jaką usłyszała: nowotwór złośliwy. Jednak nie myślała o sobie – na pierwszym planie postawiła synów. Wiedziała, że musi poinformować ich o chorobie, bo zawsze jest z nimi szczera. "Nigdy im nie kłamałam i nie zamierzam" – tłumaczy. Czy diagnoza zmieniła coś w życiu jej rodziny? Czy zmieniła samą Martę? Zapraszamy na nowy odcinek podcastu "Bliżej".

Marta Lech-Maciejewska ma wszystko – rodzinę, karierę, urodę, fascynującą pracę, pasję i własną markę Spadiora. Wszystko, poza zdrowiem, a to właśnie ono – jak przekonała się niedawno – jest absolutnie najcenniejsze. "Nie byłam gotowa na to, co mnie spotkało" – mówi nam szczerze w podcaście "Bliżej". 
Zanim zaprosiłyśmy influencerkę do naszego studia, zapytałyśmy, czy jest gotowa rozmawiać o tym, co przeszła. "Tak – odparła. – Jeśli znajdzie się choć jedna osoba, której ta rozmowa pomoże, to warto" – powiedziała. A takich osób jest mnóstwo – w końcu co roku na nowotwór złośliwy zapada nawet 185 tysięcy Polaków. Jest to więc, niestety, doświadczenie wielu z nas lub naszych bliskich. 
Lech-Maciejewska wyznała nam w podcaście, że usłyszenie diagnozy to jedno, ale jeszcze trudniejsze było dla niej powiedzenie o swojej chorobie synom. "Wiedziałam, że im powiem – zdradza. – Bo przecież nie żyjemy w bańce". Wcześniej o nowotworze napisała publicznie pod wymownym zdjęciem ze szpitala. Miała więc świadomość, że jest to informacja jawna, która może dotrzeć do uszu jej dzieci nie od niej, ale od kogoś obcego, kogoś, kto nie zadba o ich poczucie komfortu i bezpieczeństwo. "A tego nie chciałam" – tłumaczy.
Rozmowa z synami była jednym z najtrudniejszych doświadczeń w życiu influencerki. Ale było to też doświadczenie spajające całą rodzinę. "Nigdy nie żałowałam, że powiedziałam im o raku" – mówi nam gwiazda.
Zobacz cały odcinek podcastu "Bliżej" z udziałem Marty Lech-Maciejewskiej:

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/46b62e21d5fa11d527d4933da035875b,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/46b62e21d5fa11d527d4933da035875b,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/204911,eliza-kacka-diagnoza-autyzmu-to-nie-jest-wyrok-podcast</guid><link>https://mamadu.pl/204911,eliza-kacka-diagnoza-autyzmu-to-nie-jest-wyrok-podcast</link><pubDate>Tue, 16 Dec 2025 17:30:33 +0100</pubDate><title>Eliza Kącka: Diagnoza autyzmu to nie jest wyrok [PODCAST]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/6100a14d97c50fa64b83ba4980b93691,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Eliza Kącka, autorka przejmującej książki "Wczoraj byłaś zła na zielono", za którą otrzymała nagrodę Nike, gościła w naszym podcaście "Bliżej". Pisarka opowiedziała, jak faktycznie wygląda życie z autystycznym dzieckiem - bez zbędnego dramatyzowania, ale i koloryzowania. Zdradziła, co było największym wyzwaniem oraz jakie ma dziś relacje z dorosłą już córką. To rozmowa pełna emocji, wzruszeń, ale i śmiechu, z której rodzice dzieci nienormatywnych na pewno wyniosą mnóstwo wsparcia.

Eliza Kącka jest matką autystycznej córki. W swojej wybitnej książce "Wczoraj byłaś zła na zielono" nazywa ją czule Rudą. Dziś Ruda jest już młodą kobietą, która nie kryła radości, gdy jej mama odbierała za swoje dzieło literacką nagrodę Nike. Ruda jest samodzielna, zdolna, ma wielkie plany i marzenia. Przez całą drogę dorastania, które, jak można się domyślić, nie było łatwe, towarzyszyła jej miłość matki - bezwarunkowa, wszechobecna, ułatwiająca funkcjonowanie w tym strasznym świecie. Strasznym, bo dla dziecka z autyzmem, jak tłumaczy nam Kącka, nawet przejście przez ulicę jest nie lada wyzwaniem.  
W naszym podcaście "Bliżej", pisarka opowiada, jak razem z Rudą kawałek po kawałku budowały sobie swój mały świat, jak uczyły się wzajemnie jedna drugiej i jak wypracowały nić tego wyjątkowego porozumienia, jakie możliwe jest tylko między matką a córką.
Podczas naszego spotkania z Elizą Kącką nie zabrakło trudnych pytań oraz odpowiedzi, które nie zawsze były kojące. Bo życie z autystycznym dzieckiem pełne jest trudności, o których rodzice dzieci normatywnych nie mają pojęcia. - Bywało, że darłam się w przestrzeni miejskiej późnym wieczorem, że musiałam się wypłakać - mówi Kącka. Ale, mimo wszystko, przekonuje że "diagnoza autyzmu nie jest wyrokiem". - Wszyscy mamy mnóstwo własnych ograniczeń, własnych demonów czy lęków - tłumaczy. - Naprawdę, bywa tak, że miewamy większe problemy niż te, które są w diagnozie spektrum.
Razem z Martyną Wyrzykowską, z którą współprowadzę podcast "Bliżej", zapraszam Was serdecznie do wysłuchania tej naprawdę ważnej, potrzebnej i pięknej rozmowy o miłości matki do córki:

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/6100a14d97c50fa64b83ba4980b93691,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/6100a14d97c50fa64b83ba4980b93691,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/204548,katarzyna-kucewicz-depresja-to-nie-jest-smuteczek-nie-wyleczy-jej-taniec</guid><link>https://mamadu.pl/204548,katarzyna-kucewicz-depresja-to-nie-jest-smuteczek-nie-wyleczy-jej-taniec</link><pubDate>Tue, 09 Dec 2025 14:35:00 +0100</pubDate><title>Katarzyna Kucewicz: Depresja to nie jest smuteczek, nie wyleczy jej taniec ani aromaterapia. Rozmowa o &quot;Zgiń kochanie&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/77e2f0cbbbd26ca23e0c726c3ddf166b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Film "Zgiń kochanie" to pierwszy tak autentyczny obraz depresji poporodowej w światowym kinie. "Jennifer Lawrence pokazuje, jak to naprawdę wygląda - komentuje psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz. - Tu nie ma lukrowania, nie ma filtra". Ekspertka tłumaczy, jak rozpoznać depresję oraz jak rozpocząć długi proces wychodzenia z kryzysu.

Film „Zgiń kochanie” w reżyserii Lynne Ramsay, na motywach głośnej powieści argentyńskiej pisarki Ariany Harwicz, już od 12 grudnia w kinach w całej Polsce. Miałyśmy okazję obejrzeć produkcję jeszcze przed oficjalną premierą i możemy powiedzieć jedno: ten film boli. Boli, bo obserwujemy, scena po scenie, jak rozpada się tożsamość, związek i cały świat młodej matki, Grace (w tej roli Jennifer Lawrence). 
Film Ramsay zrobił na nas takie wrażenie, gdyż nigdy wcześniej w kinie nie opowiadano o depresji poporodowej w podobny sposób - tak prawdziwie, sugestywnie, mocno, bez znieczulenia. W trudnych doświadczeniach bohaterki na pewno jak w lustrze przejrzą się tysiące kobiet. Niektóre z nich depresję poporodową mają już za sobą, ale dla wielu to niestety wciąż codzienność. 
– Dane mówią, że z depresją poporodową w Polsce zmaga się ok. 15% kobiet, ale jestem przekonana, że jest ich o wiele więcej – mówi psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz, którą zaprosiliśmy do rozmowy o tym wyjątkowym filmie.

                    
                Kucewicz w rozmowie z Natalią Hołownią, redaktor naczelną serwisu MamaDu.pl, tłumaczy, jak rozpoznać depresję poporodową oraz jak zacząć powoli z niej wychodzić. 
Psychoterapeutka zaznacza, że depresję poporodową często lekceważymy. Kobieta, która na nią choruje, czasem sama ten fakt wypiera. Zdarza się, że również jej najbliższe otoczenie nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. W filmie "Zgiń kochanie" pada nawet takie zdanie: "W pierwszych miesiącach wszystkie (matki) wariują", tak jakby obniżenie nastroju było normą, którą należy przeczekać.
A co ją leczy? – Leki, bo depresja to choroba. Poważna – mówi Kucewicz. I zachęca do udania się do psychiatry, gdy tylko poczujemy, że coś jest nie tak. 
Tymczasem, mnóstwo świeżo upieczonych mam, mimo że zmagają się z wyraźnym spadkiem formy, lękami, natręctwami i powoli tracą kontrolę nad swoim życiem, nie prosi o pomoc. Ba, kobiety wpadają wręcz w poczucie winy. Bo przecież dziecko jest zdrowe, wszystko jest w porządku, a one są głęboko nieszczęśliwe. Jak śmią?! 
Psycholożka dodaje, że ujrzenie na ekranie kina zmagań matki, która cierpi na depresję, może mieć dla kobiet w podobnej sytuacji efekt wysoce terapeutyczny. Bo zobaczą w niej siebie i być może dzięki temu przestaną czuć się w swojej depresji tak bardzo samotne.
"Dobry film to taki, gdzie z bohaterem można się utożsamić. A Jennifer Lawrence jest w swojej roli niezwykle autentyczna. Dla wielu matek to może być kojące" - podsumowuje Kucewicz.
Dodajmy, że Lawrence została właśnie za swoją rolę nominowana do statuetki Złotego Globu. Mocno trzymamy kciuki!
Tu dowiecie się więcej o filmie "Zgiń kochanie".

                    
                Film "Zgiń kochanie" w kinach od 12 grudnia. Bardzo polecamy!
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/77e2f0cbbbd26ca23e0c726c3ddf166b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/77e2f0cbbbd26ca23e0c726c3ddf166b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/204290,karolina-gilon-uslyszalam-ze-moje-dziecko-moze-miec-zespol-downa</guid><link>https://mamadu.pl/204290,karolina-gilon-uslyszalam-ze-moje-dziecko-moze-miec-zespol-downa</link><pubDate>Tue, 02 Dec 2025 17:16:02 +0100</pubDate><title>Karolina Gilon: Usłyszałam, że moje dziecko może mieć zespół Downa. Od razu podjęłam decyzję</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/3b2a8f0e5dc8cc9fb576aa43fcf52564,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Karolina Gilon rodziła swoje pierwsze dziecko jako 35-latka. Ciąża w tym wieku jest nazywana "ciążą geriatryczną" i wiążę się z podwyższonym ryzykiem. Ginekolog, który opiekował się Gilon, uczulił ją, że jej dziecko może mieć zespół Downa. Influencerka była w szoku, ale nie miała wątpliwości co do tego, co powinna zrobić. "Od razu zdecydowałam" - mówi w naszym podcaście "Bliżej". Zobacz całość.

Karolina Gilon w naszym podcaście "Bliżej" wspomina w szczegółach, jak wyglądała jej ciąża - od momentu, gdy zobaczyła dwie kreski na teście, aż do samego porodu. Przypomnijmy, że influencerka urodziła swojego syna, Franka, gdy miała 35 lat. Według medycznych wytycznych, ciąża w tym wieku określana jest "geriatryczną". A to oznacza, że wiąże się ze zwiększonym ryzykiem, które obejmuje m.in. zdrowie dziecka. I właśnie z tego powodu Gilon najadła się sporo stresu.
Jak zdradziła nam w podcaście:
O tym, że istnieje zagrożenie dla zdrowia dziecka, powiedziała od razu partnerowi. Dla niego to również był szok. Ale Karolina od razu podjęła decyzję, więc, choć bardzo się bała, to wiedziała, co dalej. 
Ostatecznie syn Karoliny Gilon urodził się w pełni zdrowy. Dziś influencerka uczula ginekologów, by informowali kobiety - zwłaszcza te, które są w pierwszej ciąży - o takim prawdopodobieństwie jak najdelikatniej, taktownie. Bo przyszła mama usłyszy o podobnej ewentualności, zwykle spodziewa się najgorszego. Tymczasem, jak pokazuje chociażby przypadek Gilon, nawet mimo ryzyka wszystko może skończyć się dobrze.
Całej rozmowy z Karoliną Gilon w podcaście "Bliżej" posłuchasz tutaj:

                    
                











]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/3b2a8f0e5dc8cc9fb576aa43fcf52564,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/3b2a8f0e5dc8cc9fb576aa43fcf52564,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/204257,karolina-gilon-przez-operacje-redukcji-piersi-nie-moglam-karmic-syna</guid><link>https://mamadu.pl/204257,karolina-gilon-przez-operacje-redukcji-piersi-nie-moglam-karmic-syna</link><pubDate>Tue, 02 Dec 2025 17:07:02 +0100</pubDate><title>Karolina Gilon: Przez operację redukcji piersi nie mogłam karmić syna [PODCAST]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/fabdf4c58ce56d9f2bce2a48e4b99e8d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Karolina Gilon przed laty zdecydowała się zmniejszyć piersi. Zabieg znacząco poprawił komfort jej życia, ale jego konsekwencje okazały się dramatyczne. Influencerka zdała sobie z nich sprawę dopiero wtedy, gdy została matką. Okazało się, że przez operację nie może karmić dziecka piersią. Wpadła w rozpacz.

Karolina Gilon zdradziła nam w podcaście "Bliżej", że gdy tylko została matką, niczego nie pragnęła bardziej, niż karmić syna piersią. "Miałam na tym punkcie obsesję" - wspomina. Influencerka wiedziała jednak, że może być z tym problem. Otóż w młodości przeszła poważny zabieg redukcji piersi. Tak nam o nim opowiadała:
Dopiero, gdy zaszła w ciążę, Karolina Gilon przypomniała sobie o dokumencie, który podpisała tuż przed operacją. Ostrzegano w nim, że zabieg redukcji może w przyszłości uniemożliwić kobiecie karmienie piersią. 
Na początku była nadzieja - pojawiła się kropelka mleka. Ale, niestety, dni mijały, a pokarm, choć był w piersiach, to wydostawało się go niewystarczająco. Gilon miała do siebie pretensje, że nie jest w stanie wykarmić syna, a tym samym dać mu tego, co dla niego najlepsze. 
– Czułam się jak najgorsza matka, która nie jest w stanie nakarmić swojego dziecka. I w mojej głowie były myśli: a co by było, gdybym żyła w czasach, gdzie nie ma mleka modyfikowanego? Jakby nie było innego rozwiązania? Jak wówczas nakarmiłabym swoje dziecko? Czy ono by przeżyło? Więc miałam straszne myśli, i czułam się jakby niekompletną matką. 
Z czasem Karolina jednak zrozumiała, że najlepszym wyborem - i dla niej, i dla jej dziecka, jest przejście na mleko modyfikowane. Dzięki temu mały Franio w końcu spokojnie i w pełni się najadał, a Karolina nie katowała się kolejnymi "nowinkami" i zabiegami rzekomo wspierającymi laktację. A dodatkowo... w końcu mogła wysypiać się w nocy. Bo przecież teraz również jej partner mógł karmić dziecko. 
Karolina, optymistka z natury, stara się dziś wyciągnąć z tego doświadczenia to, co najważniejsze. A liczy się dla niej to, że przynajmniej przez całe dwa miesiące była w stanie karmić synka i doznać tego wyjątkowego poczucia bliskości i miłości. 
Całą rozmowę z Karoliną Gilon znajdziesz tutaj:

                    
                










]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/fabdf4c58ce56d9f2bce2a48e4b99e8d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/fabdf4c58ce56d9f2bce2a48e4b99e8d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/204251,karolina-gilon-partner-powinien-byc-przy-porodzie-podcast</guid><link>https://mamadu.pl/204251,karolina-gilon-partner-powinien-byc-przy-porodzie-podcast</link><pubDate>Tue, 02 Dec 2025 17:06:02 +0100</pubDate><title>Karolina Gilon: Partner powinien być przy porodzie [PODCAST]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/0946c8220f44825ebc6c6530d28c4842,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Karolina Gilon w podcaście "Bliżej" wyznaje, że tylko wtedy, gdy mężczyzna jest przy porodzie, może w pełni zrozumieć przez co przechodzi kobieta. Dlatego jej partner, Mateusz, był na sali porodowej przez cały czas. "Widział wszystko" - mówi Gilon. Jak influencerka wspomina to doświadczenie?

Karolina Gilon w podcaście "Bliżej" opowiedziała nie tylko o swojej ciąży i porodzie, ale też o trudnym (chyba dla każdej kobiety) okresie połogu. Influencerka zdradziła nam, że przechodziła ten czas wyjątkowo ciężko, m.in. dlatego, że miała silną anemię. Po porodzie Karolina miała problemy z siadaniem i chodzeniem, a dziś, gdy patrzy na zdjęcia z tamtych dni, nie poznaje samej siebie. Na szczęście mogła liczyć na pełne wsparcie swojego partnera. Mateusz "Mati" Świeczyński był z nią również podczas porodu, co influencerka uważa za najlepszą możliwą decyzję.  
Gilon twierdzi wręcz, że mężczyźni powinni być obecni podczas porodów, bo tylko wtedy zrozumieją w pełni, z czym mierzy się kobieta. Jak tłumaczy:
"My, kobiety, po połogu jeszcze bardziej niż po porodzie, powinnyśmy dostawać puchary" - podsumowuje Karolina Gilon. Całej rozmowy w podcaście "Bliżej" posłuchasz tutaj:

                    
                

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/0946c8220f44825ebc6c6530d28c4842,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/0946c8220f44825ebc6c6530d28c4842,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/204227,karolina-gilon-o-ciazy-porodzie-partnerze-i-nowej-rodzinie-podcast-blize</guid><link>https://mamadu.pl/204227,karolina-gilon-o-ciazy-porodzie-partnerze-i-nowej-rodzinie-podcast-blize</link><pubDate>Tue, 02 Dec 2025 17:03:01 +0100</pubDate><title>Karolina Gilon o ciąży, porodzie, partnerze i nowej rodzinie [PODCAST &quot;BLIŻEJ&quot;]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/000e8654b4e329ee495355c82b8cdd2c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Karolina Gilon w podcaście "Bliżej" po raz pierwszy tak otwarcie opowiada o swoim macierzyństwie. Jak razem z partnerem, Matim, zareagowali na dwie kreski na teście ciążowym? Czy akceptowała ogromne zmiany zachodzące w jej ciele? Czego najbardziej obawiała się w ciąży i tuż po porodzie? Dlaczego nie mogła karmić piersią? Jak zareagowała na wiadomość, że jej syn może urodzić się z Zespołem Downa? To wszystko Gilon zdradza w nowym odcinku naszego podcastu "Bliżej". Posłuchaj rozmowy.

Karolina Gilon o ciąży, porodzie i swojej nowej rodzinie nigdy nie opowiadała jeszcze tak otwarcie. W nowym odcinku naszego podcastu "Bliżej" nie unikała żadnych pytań, nawet tych trudnych, na wszystko odpowiadała szczerze, niekiedy również bardzo emocjonalnie. A my, czyli Natalia Hołownia i Martyna Wyrzykowska, prowadzące podcastu, słuchałyśmy jej z uwagą i nieskrywaną sympatią. Bo widziałyśmy, że w tym momencie swojego życia Gilon jest naprawdę bardzo szczęśliwa. A nie zawsze tak było.
Karolina Gilon o partnerze i ojcu swojego dziecka
Gilon zdradziła nam, że dopiero przy swoim obecnym partnerze, Matim (MateuszŚwierczyński), poczuła się gotowa na dziecko. Wcześniej myślała, że macierzyństwo jest nie dla niej.  
Gilon zaszła w ciążę, gdy byli razem ledwie osiem miesięcy. To nie była do końca niespodzianka - nie zabezpieczali się, więc wiedzieli, jakie mogą być konsekwencje. Wiadomość o tym, że będą rodzicami, powitali z ogromną radością. Jak opowiada Karolina:
Choć Gilon była przeszczęśliwa, że zostanie mamą, to z czasem zaczęła odczuwać pewne obawy. Influencerka zastanawiała się, jak ciąża i dziecko wpłyną na jej życie zawodowe oraz czy ona, już jako mama, odnajdzie się na nowo w stylu życia, jaki dotychczas prowadziła.
–  Pomogły mi rozmowy z mamą, pomogły rozmowy z Mateusza rodzicami, a także nasze wspólne wyjazdy, kiedy byliśmy odcięci od Internetu i ten czas był totalnie nasz. Dla mnie najważniejsze było to, żebym miała w sobie dużo spokoju - zdradziła nam Karolina.
Co jeszcze wyznała Gilon w podcaście "Bliżej"? Opowiedziała nam o szczegółach swojego porodu, który nazywa "najpiękniejszym momentem w życiu", a także o desperackich próbach karmienia dziecka piersią (nie mogła z powodu zabiegu z przeszłości). Wyznała, że lekarze kazali jej przygotować się na ewentualność Zespołu Downa u syna (na szczęście urodził się w pełni zdrowy). Wróciła też pamięcią do swojej niełatwej relacji z ojcem. 
Całej rozmowy z Karoliną Gilon posłuchasz tutaj:

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/000e8654b4e329ee495355c82b8cdd2c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/000e8654b4e329ee495355c82b8cdd2c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/203708,architekt-porzadku-porod-lepiej-nie-nastawiac-sie-na-nic</guid><link>https://mamadu.pl/203708,architekt-porzadku-porod-lepiej-nie-nastawiac-sie-na-nic</link><pubDate>Tue, 18 Nov 2025 20:08:27 +0100</pubDate><title>Architekt Porządku: Poród? Lepiej nie nastawiać się na nic, bo można się rozczarować [PODCAST]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/b0783191d5e6529bef8f4fa2b4a478d7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Agnieszka Witkowska, znana jako Architekt Porządku, nie wiedziała, jak chce rodzić. Wystarczyło jednak spotkanie z koleżankami, by zrozumiała, jak rodzić nie chce. Ostatecznie w podjęciu decyzji pomogła jej przyjaciółka. Znała Agnieszkę bardzo dobrze, więc wiedziała, czego ta potrzebuje. To ważne, by w planowaniu porodu wziąć pod uwagę potrzeby i komfort rodzącej. "I lepiej nie nastawiać się na nic, bo można się mocno rozczarować" - mówi Witkowska.

Agnieszka Witkowska, czyli Architekt Porządku, gościła w naszym podcaście "Bliżej". Jak wyznała, była to jej pierwsza tak szczera, otwarta rozmowa - nie tylko o declutteringu, którym zajmuje się na co dzień, ale po prostu o niej. 
Jednym z tematów, jaki z Witkowską poruszyły dziennikarki Natalia Hołownia i Martyna Wyrzykowska, były narodziny jej syna, Borysa. Agnieszka zdradziła, że choć pragnęli z partnerem zostać rodzicami, to do ciąży podchodzili spontanicznie, bez planu. Gdy już się przydarzyła, byli przeszczęśliwi, ale też... nie mieli pojęcia, kiedy dziecko przyjdzie na świat. – Bo nie wiedzieliśmy dokładnie, kiedy syn został poczęty - wspomina ze śmiechem Witkowska w podcaście "Bliżej". Najczęstszym pytaniem, jakie słyszała w ciąży, było: kiedy miała pani ostatnią miesiączkę? A ona nie umiała na nie odpowiedzieć. – Naprawdę nie wiedziałam, nie pamiętałam! - mówi. 
Przez kolejnych dziewięć miesięcy Agnieszka i jej partner przeszli, jak mówi nasza rozmówczyni, "na luzie". Nie robili żadnych konkretnych planów, bo nie wiedzieli nawet, kiedy dokładnie dziecko przyjdzie na świat. A że żyli wtedy na dwa miasta, poród mógł zastać ich w zasadzie wszędzie. Witkowska czuła się w ciąży świetnie, tylko ostatnie dni, gdy już w końcu zrobiła sobie wolne od pracy, miała trochę gorsze. Bo woli być w ruchu. Wtedy też zaczęła spotykać się z koleżankami, a te - opowiedziały jej historie swoich porodów. 
Dlatego sama nie nastawiała się na żaden scenariusz jeśli chodzi o poród. Bo, jak słusznie zauważa Witkowska, bardzo często nie jest to nasza decyzja. – Jeżeli stawiasz to na półeczce "moje marzenie", a ktoś ci to po prostu zabierze... To jest trochę jak z karmieniem piersią. Jeżeli będę marzyć o tym, że to będzie moment mojego połączenia się z dzieckiem,  a to się nie uda - a przecież nie zawsze mamy na to wpływ - to zrobię kuku sobie i dziecku też – tłumaczy.  
Z pomocą w kwestii tego, jak rodzić, przyszła Agnieszce jej przyjaciółka Magda.
– Ona widziała, jak słucham tych różnych historii – również tych bardzo szczęśliwych, i spojrzała na mnie i zapytała: To co, chcesz numer do mojego lekarza? (śmiech). Powiedziała: Ja wiem, jak ty lubisz. Chcesz przyjść na 9:00 w sobotę, dostać paseczek all inclusive i żeby o 13:00 było po wszystkim. I tak się da. Jeżeli to jest to, czego Ty potrzebujesz - pięknie to podkreśliła - to tak się da. Ona mi pokazała, że moje potrzeby są w tym wszystkim ważne. I jestem jej za to bardzo wdzięczna.
I rzeczywiście, w sobotę rano Witkowska poszła do szpitala, by urodzić syna. – Dla mnie to było fantastyczne. Mieliśmy z Pawłem luz, bardzo się śmieliśmy, wiedzieliśmy po kolei, co się dzieje. A najpiękniejszym momentem mojego życia było, jak zobaczyłam tę fioletową d*pkę i jak mój syn zaczął reagować na mnie. To było... - tu Agnieszka nie była w stanie powstrzymać wzruszenia. Zobaczcie sami:

                    
                




]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/b0783191d5e6529bef8f4fa2b4a478d7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/b0783191d5e6529bef8f4fa2b4a478d7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/203690,architekt-porzadku-wrocilam-do-pracy-6-tygodni-po-porodzie-bo-chcialam</guid><link>https://mamadu.pl/203690,architekt-porzadku-wrocilam-do-pracy-6-tygodni-po-porodzie-bo-chcialam</link><pubDate>Tue, 18 Nov 2025 17:02:27 +0100</pubDate><title>Architekt Porządku: Wróciłam do pracy 6 tygodni po porodzie. Nie musiałam, ale chciałam [PODCAST]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/f6ca1f4c9d42ed91aaa1e05996f957d0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Architekt Porządku, czyli Agnieszka Witkowska, kiedyś była bałaganiarą, a dziś zawodowo zajmuje się declutteringiem. "To nie tak, że osoby bezdzietne mają w domu czysto, a rodziny z dziećmi - brudno" - mówi, zaznaczając, że stan naszej przestrzeni zależy od wielu czynników. Ona sama potrzebowała czasu, by osiągnąć ład - i w swoim domu, i życiu. Dziś Witkowska jest szczęśliwą żoną i matką. Po raz pierwszy o swoim prywatnym świecie, tym z dala od blasku fleszy, opowiada Natalii Hołowni i Martynie Wyrzykowskiej w naszym podcaście "Bliżej".

Agnieszka Witkowska, czyli Architekt Porządku, kiedyś była bałaganiarą. – Miałam w szafie masę rzeczy, chodziłam do sklepu i kupowałam te same, bo zapominałam, że je mam – wyznała w naszym podcaście "BLIŻEJ". – Byłam też chomikiem sentymentalnym, czyli wszystko gromadziłam. Dodatkowo nagradzałam się za sukcesy, kupując sobie różne rzeczy.
Zdarzyło się jednak coś, co położyło temu kres. Wybuchł pożar. Na szczęście nie w mieszkaniu Agnieszki - piętro wyżej. – Moje rzeczy musiały zostać zalane w akcji ratowniczej. Miałam tylko 2 minuty na zabranie najpotrzebniejszych rzeczy. I to był taki pierwszy "plaskacz" - bo nie byłam w stanie zdecydować, co jest mi potrzebne. Nawet jak już pomyślałam, co zabrać, to nie wiedziałam, gdzie to jest, bo żadna rzecz nie miała swojego miejsca.
Gdy pożar został opanowany, Agnieszka wróciła do swojego mieszkania. Wszystko było wilgotne, z sufitu kapała woda. – Wtedy przeszłam mój pierwszy ekstremalny decluttering – wspomina. 
Ten "ekstremalny decluttering" sprawił, że Architekt Porządku odgraciła też własne życie. Zmieniła mieszkanie, wyszła z toksycznego związku, znalazła nowego partnera, odkryła swoje hobby - sprzątanie, zawodowo "poszła na swoje", a z czasem założyła też rodzinę. W jej życiu zapanował ład. Teraz mogła pomóc innym osiągnąć ten stan.
Razem z mężem Agnieszka Witkowska założyła firmę sprzątającą. W ich domu było czysto i schludnie... aż pojawiło się dziecko. 
Agnieszka dodaje, że poczuła, że był to moment, kiedy w jej domu znów było wszystkiego za dużo. To ją przytłaczało. znów za dużo. Ja czułam, że było za dużo. – Ale dałam sobie na to wewnętrzną zgodę. Bo wszystko się zmieniło. Ja się zmieniłam, nasz związek się zmienił, więc nasza przestrzeń też potrzebuje takiego "zobaczmy, jak będzie". Większość moich klientek to są kobiety, które kiedyś miały wszystko poukładane, jak spod linijki. Ale kiedy pojawiło się dziecko, przestały ogarniać własną przestrzeń. Pamiętajmy, że to tylko pewien etap - dodaje.
Architekt Porządku nie ukrywa, że po urodzeniu dziecka szybko zatęskniła za pracą. Bo po prostu ją lubi. Choć pokochała być mamą od pierwszej chwili, gdy trzymała syna w ramionach, brakowało jej wyzwań.
W naszym wywiadzie z Agnieszką Witkowską w podcaście "Bliżej" rozmawiamy też o ciąży i "wyluzowanym podejściu" do niej, o nieplanowanym porodzie, który ostatecznie został zaplanowany co do minuty, a także o tym, jak przekonać dziecko, że sprzątanie może być fajne.
– To moja pierwsza taka rozmowa – mówi szczerze Agnieszka. A my cieszymy się, że właśnie przed nami postanowiła się tak otworzyć. Zapraszamy Was na nasze spotkanie:

                    
                

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/f6ca1f4c9d42ed91aaa1e05996f957d0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/f6ca1f4c9d42ed91aaa1e05996f957d0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/203450,katarzyna-figura-przemocowca-nie-da-sie-zmienic-dlatego-uciekaj</guid><link>https://mamadu.pl/203450,katarzyna-figura-przemocowca-nie-da-sie-zmienic-dlatego-uciekaj</link><pubDate>Wed, 12 Nov 2025 15:58:10 +0100</pubDate><title>Katarzyna Figura: Przemocowca nie da się zmienić. Dlatego nie czekaj, tylko uciekaj</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/882f59af299d3aef8abebca2dad4360b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Polsce rocznie z powodu przemocy domowej umiera około 400-500 kobiet. Trwają przy przemocowym partnerze, wierząc, że się zmieni, lub że one zdołają go zmienić, aż jest za późno. Dlatego aktorka Katarzyna Figura, gwiazda naszego podcastu "Bliżej" apeluje: Nie łudź się, tylko uciekaj. Chroń siebie i swoje dzieci. Ona sama właśnie tak zrobiła. Było warto, choć zapłaciła za to wielką cenę. "Nie żałuję" - mówi. Kto pomógł aktorce, a kto ją skreślił?

Katarzyna Figura w 2012 roku udzieliła wstrząsającego wywiadu. Na łamach magazynu "Viva!" wyznała, że była ofiarą przemocy domowej. Agresorem był jej ówczesny mąż i ojciec dwóch córek, Kai Schoenhals. Pobrali się 12 lat wcześniej. Aktorka marzyła, że u boku meża Amerykanina stworzy szczęśliwą, kochającą się rodzinę. 
Już w 2002 roku Figura urodziła córkę Koko Claire, trzy lata później, już w Polsce na świat przyszła Kaszmir Amber. Jednak w jej życiu wcale nie było tak, jak oczekiwała. Zamiast miłości, czułości i spokoju pojawił się strach, terror psychiczny, a w końcu również przemoc fizyczna. 
W słynnym wywiadzie Figura opowiadała, że takie sytuacje, jak splunięcie w twarz, były na porządku dziennym. A jednak początkowo trwała przy mężu, wierząc, że ten z czasem się zmieni, stanie się dobrym, kochającym mężem i troskliwym, zaangażowanym, dbającym o dzieci ojcem.
– Rzeczywiście, szłam za tą ułudą – mówi Figura w naszym podcaście "BLIŻEJ". Wierzyłam, że skoro ja jestem tak fantastyczna, i nasz dom, i dzieci, i to wszystko jest fantastyczne, to przecież zdołam zmienić tego człowieka. Nie. Nie ufajmy temu. Jeśli jest już sygnał czegoś bardzo złego, to naprawdę trzeba uciekać z tej sytuacji. Nawet za cenę utraty wszystkiego. Bo trzeba ratować siebie i swoje dzieci.
Aktorka miała wiele do stracenia. Przede wszystkim – wizerunek. Przez lata uchodziła przecież za szczęśliwą i zamożną żonę amerykańskiego biznesmena, była twarzą luksusowej warszawskiej restauracji, powszechnie sądzono, że wiedzie jej się świetnie. Tymczasem wywiad w magazynie wysadził ten image w powietrze. 
Później Figura pojawiła się w programie telewizyjnym, gdzie w jeszcze większych szczegółach opowiedziała o tym, jak była maltretowana i poniżana przez męża. Zrobiła to, choć wiedziała, że nie wszyscy jej uwierzą i że być może wiele straci – role, kontrakty, reklamy. Mimo to do dziś uważa, że było warto.
– Wiem, że to jest bardzo trudne – mówi Figura. – Ale trzeba wydostać się z tej sytuacji. Trzeba szukać wsparcia i pomocy, najlepiej w rodzinie, choć to nie zawsze się udaje. Tym bardziej, że w polskich domach wciąż (...) wszystko zamiata się pod dywan. Żeby nawet nie wiem, co się najgorszego działo, to oby tylko sąsiedzi się nie dowiedzieli. To jest coś straszne.
Jaką aktorka zapłaciła cenę za swoje wyznanie i decyzję o rozwodzie z mężem? Straciła wiele możliwości, uderzyło w nią to też pod względem finansowym. 
Szczęśliwie, Katarzynie Figurze udało się odeprzeć wszystkie te krzywdzące zarzuty. Wygrała. Jednak sprawa rozwodowa, ciągnąca się aż 11 lat, poważnie nadszarpnęła jej zdrowie, psychikę i budżet. – Owszem, zwyciężyłam wszystko, ale ten proces mnie wykończył, wyczerpał – opowiada gwiazda. – Nie życzę żadnej kobiecie takiej drogi. Wiem oczywiście, że inne kobiety nie mają takich możliwości jak ja. Wiem, że wiele z nich jest zależnych od męża. Zachęcam jednak mimo wszystko kobiety do tego, żeby zawalczyły o siebie. Wiem, że to może być bardzo trudne, ale nie bójmy się - nawet pożyczyć pieniądze, bo zapracujemy, wyjdziemy z tego, oddamy tę pożyczkę. Nie bójmy się, nie wchodźmy w jakąś mysią dziurę, w jakąś matnię. I na pewno nie łudźmy się, że ten ktoś się zmieni, albo że my zdołamy go zmienić. Bo ten “zły” się nie zmieni".
Całej rozmowy z Katarzyną Figurą w podcaście "BLIŻEJ" posłuchasz tutaj:

                    
                


.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/882f59af299d3aef8abebca2dad4360b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/882f59af299d3aef8abebca2dad4360b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/203252,katarzyna-figura-dlugo-bylam-chuda-sucha-wolali-z-przodu-deska-z-tylu</guid><link>https://mamadu.pl/203252,katarzyna-figura-dlugo-bylam-chuda-sucha-wolali-z-przodu-deska-z-tylu</link><pubDate>Thu, 06 Nov 2025 01:30:26 +0100</pubDate><title>Katarzyna Figura: Wołali za mną &quot;z przodu deska, z tyłu deska&quot;. Późno dojrzałam [PODCAST]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/f920471ea0f4c07096911310c1ed0fb8,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Katarzyna Figura skłamała, że ma miesiączkę, bo nie chciała odstawać od koleżanek. A wszystko przez to, że dojrzewanie nastąpiło u niej później niż u rówieśników. Matka aktorki rozważała nawet radykalne leczenie hormonalne, ale ojciec, z zawodu weterynarz, stanowczo zaprotestował. "Znał się na zwierzętach, więc również na biologii - wspomina aktorka. - "Byłam naprawdę chuda, sucha, wołali za mną: z przodu deska, z tyłu deska". Aż w końcu - nagle - wszystko się zmieniło.

Katarzyna Figura na przełomie lat 80. i 90. uchodziła za symbol s*ksu, była nazywana polską Marilyn Monroe. Nic dziwnego, miała w końcu wspaniałe ciało - smukłe ramiona, wąską talię, pełne biodra i piękne piersi. Jednak gdy zaczynała liceum, nic nie zapowiadało, że kiedyś stanie się ikoną kobiecości. Bo bardzo długo miała drobną, niemal chłopięcą sylwetkę. której się wstydziła. 
Podczas gdy wiele dziewcząt wstydzi się zmian, jakie zachodzą w ich ciele, gdy wkraczają w okres dorastania, u Figury było odwrotnie - wstydziła się, że wciąż ma dziecięcą budowę ciała, że odstaje od koleżanek.
– Moje dorastanie było trudne – mówi gwiazda w rozmowie z Natalią Hołownią i Martyną Wyrzykowską w naszym podcaście "BLIŻEJ". – Byłam niejadkiem, byłam naprawdę bardzo chuda. Nie wiem, kurczę, z czego to wynikało. Może z tych moich trudnych narodzin? Może wtedy były już jakieś zaburzenia, jakieś nieprawidłowości. 
Otóż, jak zdradziła w podcaście Figura, jej matka ledwo przeżyła poród. Życie przyszłej gwiazdy również wisiało na włosku. Na szczęście ostatecznie wszystko skończyło się dobrze i po kilku dniach w szpitalu matka i córka wróciły do domu.
– Mój rozwój nastąpił bardzo późno - kontynuuje aktorka. – Byłam chyba jakoś pod koniec podstawówki, a może to był już początek liceum... Pamiętam, że w szkole badała nas pielęgniarka i wszystkie dziewczynki podawały kolejno datę ostatniej menstruacji. A ja nie miałam menstruacji. Byłam tym chudzielcem, stojącym na samym końcu kolejki. No i wymyśliłam, okłamałam [że mam miesiączkę], bo nie chciałam być odrzucona. I tak byłam odrzucona, bo byłam "sucha", wołali za mną: hej, Tereska, z przodu deska, z tyłu deska.
Ponieważ hormony wciąż nie ruszały, mama Katarzyny Figury była mocno zaniepokojona. Brała pod uwagę radykalne terapie. – Na szczęście mój tata był lekarzem weterynarii, więc znał się na zwierzętach, a tym samym na biologii - wspomina gwiazda "Pociągu do Hollywood". – I to mnie uratowało, bo mama chciała już chyba uruchomić leczenie hormonalne. I co by było, gdyby tak się stało! (śmiech). Ale tata na szczęście uznał, że nie można do tego dopuścić.
Wystarczyło jedno lato, by Katarzyna Figura z dziewczynki przeistoczyła się w piękną młodą kobietę. – Później rozwinęłam się bardzo szybko, w czasie raptem jednych wakacji - opowiada w podcaście "BLIŻEJ". – Chyba miałam już 17 lat. I nagle wszyscy zaczęli sobie żartować: o, Figura sobie wypchała biustonosz! Bo piersi mi urosły. To się działo na wf-ie, graliśmy akurat w siatkówkę. Wróciłam do szatni, zdjęłam podkoszulek, zdjęłam biustonosz i naciągnęłam podkoszulek. I zaczęłam serwować piłkę. Wszystko się ruszało, wszystko żyło, nic nie było wypchane... i stał się cud (śmiech). Tak stałam się kobietą. 
Posłuchaj całej rozmowy z Katarzyną Figurą w podcaście "BLIŻEJ"

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/f920471ea0f4c07096911310c1ed0fb8,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/f920471ea0f4c07096911310c1ed0fb8,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/203216,katarzyna-figura-podczas-porodu-rozebralam-sie-do-naga-i-zaczelam-tanczyc</guid><link>https://mamadu.pl/203216,katarzyna-figura-podczas-porodu-rozebralam-sie-do-naga-i-zaczelam-tanczyc</link><pubDate>Tue, 04 Nov 2025 18:22:42 +0100</pubDate><title>Katarzyna Figura: Podczas porodu rozebrałam się do naga i zaczęłam tańczyć</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/33655fa4e51ccdb6ad0dd714c428d5c3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Katarzyna Figura opowiedziała nam w szczegółach, jak niesamowite były narodziny jej córki, Kaszmir. Wyznała, że lek podany do kręgosłupa spowodował zaskakującą reakcję. Ostatecznie gwiazda, choć miała mieć tzw. cesarkę, urodziła naturalnie.

Katarzyna Figura swoje trzecie dziecko, córkę Kaszmir Amber, urodziła tuż po czterdziestce. Choć planowała, że córka przyjdzie na świat w USA, to jednak "sytuacja rodzinna" zadecydowała, że ostatecznie dziewczynka urodziła się w Polsce. Figura, w zaawansowanej ciąży, razem ze starszą córeczką, Koko, oraz swoją mamą, musiała odbyć wyczerpującą, wielogodzinną podróż z Nowego Jorku do Warszawy. 
– To było bardzo ryzykowne, bo byłam już w ósmym, a może i nawet dziewiątym miesiącu ciąży - opowiada Figura w naszym podcaście "Bliżej". – Nikt nie chciał ode mnie żadnego zaświadczenia i ja, jak głupek, po prostu wsiadłam. Ta podróż była bardzo trudna, poród nastąpił jakieś dwa czy trzy tygodnie później.
Sam poród Kasia wspomina jednak wspaniale. Choć zaplanowano cesarskie cięcie, to wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. 
– Przygotowano mnie do cesarskiego cięcia, więc dostałam do kręgosłupa lek, który spowodował, że w ogóle wszelkie napięcie u mnie ustąpiło i weszłam w stan absolutnej szczęśliwości, nirwana absolutna. Zaczęłam tańczyć, chyba się rozebrałam nawet do naga, chyba mówiłam pani anastezjolog, że jest po prostu tak piękna, że ją kocham. Ja wszystkim mówiłam, że love and peace and happiness i... urodziłam w sposób naturalny.
Jak wyznała aktorka, później zarówno położna, jak i lekarz prowadzący ciążę stwierdzili, że "był to w ogóle pokazowy poród i że powinni byli go nagrać, żeby potem pokazywać wszystkim przyszłym mamom" - opowiadała. Aktorka podsumowuje, że właśnie w taki sposób, na luzie, warto by kobiety podchodziły do wyzwania, jakim jest poród.
Posłuchaj całej rozmowy Natalii Hołowni i Martyny Wyrzykowskiej z Katarzyną Figurą w naszym podcaście "Bliżej":

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/33655fa4e51ccdb6ad0dd714c428d5c3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/33655fa4e51ccdb6ad0dd714c428d5c3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/203213,kasia-figura-wody-mi-odeszly-polecialam-po-szmate-i-zaczelam-wycierac</guid><link>https://mamadu.pl/203213,kasia-figura-wody-mi-odeszly-polecialam-po-szmate-i-zaczelam-wycierac</link><pubDate>Tue, 04 Nov 2025 17:46:11 +0100</pubDate><title>Kasia Figura: Wody mi odeszły, poleciałam po szmatę i zaczęłam wycierać</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/504840fad1cc5e6f4390a81322f2b001,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Mama ze mną o tym nie rozmawiała, ani o okresie, ani o porodzie, więc nie wiedziałam, co się ze mną dzieje" - opowiada Katarzyna Figura w naszym podcaście "Bliżej". Gdy odeszły jej wody, totalnie spanikowała. "Myślałam, że zaraz wyskoczy dziecko". To, co potem zrobiła, nie było standardowe.

Katarzyna Figura jest gwiazdą pierwszego odcinka naszego nowego podcastu "Bliżej". W bardzo szczerej i długiej rozmowie z dziennikarkami Natalią Hołownią i Martyną Wyrzykowską opowiedziała ze szczegółami, jak wyglądały jej porody. 
Swoje pierwsze dziecko, syna, Aleksandra, Figura urodziła, gdy miała 25 lat. Miała już wtedy w Polsce status gwiazdy, była rozpoznawalna, mówiono, że jest polską Marilyn Monroe. Ale choć wszystko sobie zaplanowała, miała świetną opiekę i warunki w szpitalu, jak na słynną aktorkę przystało, to jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. Gwiazdę zaskoczyła... fizjologia.
No więc wybiła północ, a Figurze odeszły wody.
– Ja poleciałam do łazienki, po szmatę, znalazłam tam jakąś szmatę, rzuciłam się na podłogę i zaczęłam to wycierać. Bo nie wiedziałam, co się ze mną dzieje! Coś ze mnie wyleciało, bałam się, że zaraz może dziecko... Dlatego rzuciłam się na kolana i zaczęłam wycierać (śmiech). Tego doświadczenia użyłam potem w moich filmach. 
Potem, gdy już Aleksander przyszedł na świat, pierwszym, co powiedziała, były słowa: ale on jest brzydki! – Chociaż nie powinno tak być, bo był przepięknym dzieckiem, przy czym oczywiście miał taką wydłużoną czaszkę i miał blond włosy, bardzo dużo i takie sterczące, był kudłaty. Wyglądał jak takie rock'n'roll baby (śmiech). 
Posłuchaj całej rozmowy:

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/504840fad1cc5e6f4390a81322f2b001,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/504840fad1cc5e6f4390a81322f2b001,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">fot. Weronika Kuźma</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/203207,katarzyna-figura-wybralam-dzieci-nie-hollywood-podcast-blizej</guid><link>https://mamadu.pl/203207,katarzyna-figura-wybralam-dzieci-nie-hollywood-podcast-blizej</link><pubDate>Tue, 04 Nov 2025 16:59:05 +0100</pubDate><title>Katarzyna Figura: Wybrałam dzieci, nie Hollywood [PODCAST &quot;BLIŻEJ&quot;]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/75cbe197d365482435d5fe2888d75a6f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Katarzyna Figura w podcaście “Bliżej” opowiedziała o szokującej sytuacji. Znany hollywoodzki producent zaproponował jej rolę w filmie, ale słysząc, że jest w ciąży, kazał jej podjąć decyzję: albo dziecko, albo film. – Mówię o tym dopiero teraz, po ponad 30 latach –wyznaje aktorka.

– Zastanów się, czy jesteś w ciąży, czy nie jesteś w ciąży – usłyszała Katarzyna Figura. Miała wtedy 25 lat, była u szczytu kariery, i spodziewała się dziecka. W naszym podcaście "Bliżej", w szczerej i pierwszej od dawna długiej rozmowie, zdradziła, że wbrew pozorom nie była to jej pierwsza ciąża. – Z różnych powodów te dzieci wcześniej po prostu nie mogły się narodzić – powiedziała gwiazda.

                    
                W podcaście aktorka po raz pierwszy opisała szczegóły tej szokującej sytuacji sprzed niemal czterdziestu lat.
Po tych słowach producent po prostu rzucił słuchawką.
– Nikt nie zdawał sobie sprawy, jaka była cena. Dopiero teraz o tym mówię – zdradza Figura. – Byłam sama w tej sytuacji, ale jestem z siebie dumna, że podjęłam taką decyzję. I życzę wszystkim kobietom, by słuchały swojej intuicji – dodała.
Aktorka urodziła syna Aleksandra, którego nazwała po Aleksandrze Wielkim. – Aleksander był tą osobą, która już wskoczyła i miała po prostu być na tym świecie. My już byliśmy połączeni super energią – wyznała. Gwiazda wyjawiła, że w podjęciu decyzji o zachowaniu ciąży pomógł jej pewien wyjątkowy sen. Zobaczyła w nim samego Boga i zapytała go, co ma robić. "I miałam już odpowiedź" – wyznaje.
Katarzyna Figura jeszcze dwukrotnie została mamą – w wieku 40 lat urodziła córkę, Koko, a dwa lata później na świat przyszła Kaszmir. W podcaście "Bliżej", w rozmowie z Natalią Hołownią i Martyną Wyrzykowską, opowiedziała szczegółowo, jak wyglądał każdy z tych porodów. 
Dziennikarki rozmawiały z aktorką również o trudnym doświadczeniu, jakim było rozstanie z przemocowym mężem, a później medialny rozwód.
Figura zdradziła, jak poradzili sobie z tą sytuacją, jako rodzina – co im pomogło, co wzmocniło, a co było problematyczne. Opowiedziała też, jaką jest mamą i co szczególnie ceni w swoich dzieciach. "Na pewno są bardziej rozsądne niż ja" – śmieje się gwiazda.
"Bliżej" to nowy podcast serwisu MamaDu.pl, prowadzony przez Natalię Hołownię, redaktor naczelną, oraz dziennikarkę Martynę Wyrzykowską. To już ich trzeci wspólny podcast, ponownie dotyczący rodzicielstwa. 
Podczas czterech lat tworzenia podcastów dziennikarki zbudowały zaangażowaną, wyrozumiałą społeczność, która czekała na ich kolejne "dziecko". Nowe odcinki podcastu "Bliżej" będą się ukazywać co drugi wtorek o godzinie 17:00 w serwisie oraz na platformach streamingowych.  

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/75cbe197d365482435d5fe2888d75a6f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/75cbe197d365482435d5fe2888d75a6f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Katarzyna Figura</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/196394,stein-relacja-w-ktorej-nie-ma-miejsca-na-nie-nie-moze-byc-karmiaca</guid><link>https://mamadu.pl/196394,stein-relacja-w-ktorej-nie-ma-miejsca-na-nie-nie-moze-byc-karmiaca</link><pubDate>Mon, 05 May 2025 12:58:46 +0200</pubDate><title>Agnieszka Stein: &quot;Relacja, w której nie ma miejsca na &#039;nie&#039;, nie może być karmiąca&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/23e55991f1416632ff952de8bf3886d5,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Wioska nie musi być definiowana górnolotnie. Częścią naszej wioski może być pani z warzywniaka". Zapraszam państwa do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z Agnieszką Stein. Jedną z najbardziej znanych i cenionych psycholożek w Polsce.

Agnieszka Stein
Agnieszka Stein, psycholog. Z dziećmi i ich rodzicami związana zawodowo od ponad dwóch dekad. Autorka książek, webinarów, kursów.
Bliskie jej jest podejście związane z Rodzicielstwem Bliskości i Porozumieniem bez Przemocy. Pięknie mówi o wiosce, o holistycznym podejściu do człowieka, ale przede wszystkim: do relacji.
Jej najnowsza publikacja, którą współtworzyła z Małgorzatą Stańczyk, nosi tytuł: "Jak rodzi się bliskość. Inspiracje dla rodziców". Jest pozycją o więzi, o komunikacji, o potencjalnie trudnych zachowaniach dziecka, o wsparciu. O słuchaniu, widzeniu, uważności. Nie tylko na dziecko, ale również na własne zasoby, potrzeby.
Agnieszka Stein często podkreśla, żeby widzieć siebie, zauważać, co się z nami dzieje, tak, by móc reagować na własne komunikaty. I dopiero w kontekście tego próbować odpowiedzieć na drugą osobę. Na jej zasoby, na jej energię. I wreszcie: na jej słowa i działania.
Zapraszam państwa do odsłuchania naszej rozmowy. Jestem pewna, że znajdziecie w niej części, które okażą się jakoś wspierające dla was:

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/23e55991f1416632ff952de8bf3886d5,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/23e55991f1416632ff952de8bf3886d5,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Agnieszka Stein jest psycholożką, autorką książek i webinarów dla rodziców.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/194615,wypchnelismy-nature-z-naszego-zycia-potrzebujemy-powrotu</guid><link>https://mamadu.pl/194615,wypchnelismy-nature-z-naszego-zycia-potrzebujemy-powrotu</link><pubDate>Mon, 31 Mar 2025 08:19:13 +0200</pubDate><title>Wypchnęliśmy naturę z naszego życia. Potrzebujemy powrotu. Dla nas i dla naszych dzieci</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/f30f677e0642ee2f8321a02092b8c573,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Richard Louv, autor "Ostatniego dziecka lasu", mówi, że współcześnie dzieci spędzają najmniej czasu w naturze, w historii ludzkości. Za każdym razem, kiedy cytuję to zdanie, czuję, jak wypełnia mnie smutek.

Ostatnie dziecko lasu
Moja rozmówczyni psycholożka Wiktoria Dróżka w pełni rozumie moje rozczarowanie. Z naszego dzieciństwa pamiętamy jeszcze inny rodzaj wolności i kontaktu z naturą. Wakacje na wsi u dziadków, ławka przed starym wiejskim domem, ogród pachnący pomidorami, huśtawka na jabłoni.
W mieście? Trzepak, miejsce spotkań, podwórko, park miejski. To były lata 90.
Teraz życie się zmieniło, czasy się zmieniły. Nie boimy się powiedzieć, że wypchnęliśmy naturę z naszego życia i naprawdę bardzo potrzebujemy jej powrotu. Nie musimy od razu podejmować radykalnych decyzji życiowych i wyprowadzać się na wieś.
Możemy zacząć od małych kroków, od spacerów, od patrzenia w niebo, od parku miejskiego. Od wyprawy za miasto w weekend. Musimy nauczyć siebie na nowo, jak być częścią natury. A dzięki temu, przekazać tę wiedzę naszym dzieciom.

                    
                

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/f30f677e0642ee2f8321a02092b8c573,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/f30f677e0642ee2f8321a02092b8c573,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nie boimy się powiedzieć, że wypchnęliśmy naturę z naszego życia i naprawdę bardzo potrzebujemy jej powrotu.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/194765,agata-komorowska-doswiadczyla-wiele-teraz-jestem-dla-siebie-wazna</guid><link>https://mamadu.pl/194765,agata-komorowska-doswiadczyla-wiele-teraz-jestem-dla-siebie-wazna</link><pubDate>Thu, 27 Mar 2025 16:51:09 +0100</pubDate><title>Doświadczyła rozpadu. Rozwodu, depresji. &quot;To był moment pierwszej deburdelizacji&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/dc792bb70a86afc22a9b06e03c5fc0d2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czy rozpad może być początkiem nowego rozdziału? Tak, może. Ta kobieta, piękna, wrażliwa siłaczka, jest tego dowodem. Zapraszam państwa do odsłuchu rozmowy z Agatą Komorowską.

Agata Komorowska
Agata Komorowska jest matką od lat 23. Jest matką Krystiana z zespołem Downa, doświadcza również macierzyństwa zastępczego i adopcyjnego. Jest matką przez wielkie "M", poznała jego wiele odcieni.
Jest autorką, konsultantką, trenerką dobrego życia i doradcą rodzicielskim, certyfikowanym coachem. Swój ból, rozpad wszystkiego, co znała, przekuła w wartość, w misję.
Doświadczyła rozwodu, depresji. Nie wiedziała, kim jest. Dosłownie tymi słowy odpowiada mi na jedno z pierwszych pytań naszej autentycznej rozmowy: "Gdybyś zapytała mnie wtedy, kim jestem, nie potrafiłabym odpowiedzieć ci na to pytanie".
Teraz już wie. Całkowicie. Czuje się spełniona. By dojść do tego miejsca, potrzebowała czasu, ale przede wszystkim pracy. Wewnętrznej pracy.
Nie mówi, że życie ją omija, że nie doświadcza wyzwań. Wręcz przeciwnie. Życie wciąż stawia przed nią kolejne wyzwania. Ona jednak patrzy na nie z zupełnie innego miejsca. Akceptuje, czuje sens.
Jak wiele z nas nie umie go poczuć, odnaleźć?
Zapraszam państwa z serca na to spotkanie. Może weźmiecie dla siebie coś, co sprawi, że i wy poczujecie się bardziej osadzeni w swoim życiu.
A może nie? I to też będzie całkowicie ok. Być może wasze życie wymaga deburdelizacji…

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/dc792bb70a86afc22a9b06e03c5fc0d2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/dc792bb70a86afc22a9b06e03c5fc0d2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Doświadczyła rozwodu, depresji. Nie wiedziała, kim jest.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/194405,psycholog-podazanie-za-dzieckiem-nie-oznacza-zmuszania-siebie-do-czegos</guid><link>https://mamadu.pl/194405,psycholog-podazanie-za-dzieckiem-nie-oznacza-zmuszania-siebie-do-czegos</link><pubDate>Mon, 24 Mar 2025 06:49:10 +0100</pubDate><title>Psycholog: &quot;Podążanie za dzieckiem nie oznacza zmuszania się do rzeczy, których nie lubimy&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/f2c6c77d857448e13ee78c375af14599,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jak zdefiniować więź? Czy da się jej dotknąć? Jak ją tworzyć, jeżeli nie umiemy jej zobaczyć? Okazuje się, że więź zobaczyć można, poczuć również, a nawet dotknąć…

Więź
Więź bowiem, jest, jak pięknie mówi moja rozmówczyni: "byciem przy". Jest dotykiem skóry, jest zapachem włosów, jest słyszeniem, jest barwą głosu, jest obecnością emocjonalną.
Więź jest przewodnictwem, jest również podążaniem, jest pozwoleniem na wolność i odpuszczeniem, ale jest też pełną akceptacją. W tych wszystkich odcieniach rodzicielstwa tkamy misterną sieć więzi z naszymi dziećmi.
W odcinku podcastu, do którego chciałabym państwa zaprosić, rozmawiam z psycholożką Wiktorią Dróżką, o tym, jak budować tę więź poprzez wspólne aktywności.
Jakie wybierać, jak intensyfikować a czasami wyciszać doznania, jak podążać za dzieckiem, jednocześnie wciąż będąc "przy". "Przy" dziecku, ale również przy sobie. Jak nie zatracić siebie w tych aktywnościach, nie stosować wobec siebie przymusu.
Tylko w poczuciu pełnej wolności z dwóch stron jesteśmy bowiem w stanie doświadczyć autentycznie więzi we wspólnym czasie.

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/f2c6c77d857448e13ee78c375af14599,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/f2c6c77d857448e13ee78c375af14599,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Więź jest dotykiem skóry, jest zapachem włosów, jest słyszeniem, jest barwą głosu, jest obecnością emocjonalną.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/193754,w-zabawie-z-dzieckiem-moze-byc-duzo-wolnosci-jezeli-sobie-na-nia-pozwolimy</guid><link>https://mamadu.pl/193754,w-zabawie-z-dzieckiem-moze-byc-duzo-wolnosci-jezeli-sobie-na-nia-pozwolimy</link><pubDate>Mon, 10 Mar 2025 07:52:36 +0100</pubDate><title>W zabawie z dzieckiem może być dużo wolności. Jeżeli sobie na nią pozwolimy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/6b799a064b7a5bc7466a7dde86982bf2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czym dla państwa jest zabawa? A jak definiujecie wolność? Wierzę głęboko, że te dwa pola są ze sobą powiązane, że jedno wynika z drugiego.

Pielęgnując dziecko w sobie
Podobnie zabawę i wolność łączy w naszej rozmowie Marta Kabulska, psycholożka, redaktorka, matka. Jej osobowość, uśmiech, mądrość i doświadczenie czyni z niej rozmówczynię idealną.
Zapraszam więc państwa do wysłuchania, o czym rozmawiamy, jak definiujemy zabawę, wolność, odkrywanie i opiekowanie się swoim własnym wewnętrznym dzieckiem, ale może przede wszystkim: zabawę z naszymi rzeczywistymi dziećmi.
Rozmawiamy o tym, jaki wpływ na nasze dzieci ma zabawa z rodzicem, jak w nich wiele potrzeby obecności naszej, ale również naszego zaangażowania. Moja rozmówczyni mówi o tym, ile czasu wystarczy pełnej uwagi dziennie, byśmy zaopiekowali tę fundamentalną potrzebę dziecka bycia przez nas widzianymi.
Zapraszam was do nieco sentymentalnej, fajnej, pełnej uśmiechu, rozmowy o znaczeniu zabawy w naszym życiu:

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/6b799a064b7a5bc7466a7dde86982bf2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/6b799a064b7a5bc7466a7dde86982bf2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zabawa i wolność idą ze sobą pod rękę.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/192134,nadzieja-istnieje-wiekszosc-kobiet-z-wada-serca-moze-miec-dzieci</guid><link>https://mamadu.pl/192134,nadzieja-istnieje-wiekszosc-kobiet-z-wada-serca-moze-miec-dzieci</link><pubDate>Thu, 06 Feb 2025 15:29:57 +0100</pubDate><title>Nadzieja na macierzyństwo. &quot;Większość kobiet z wrodzoną wadą serca może mieć dzieci&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/09ef7d5571f544ae013608735a783931,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pragnienie bycia matką czasami jest tak silne, że nie sposób go zatrzymać. Są jednak kobiety, które z różnych powodów, zdrowotnych, mogą potrzebować więcej czasu i bardziej dopracowanych planów, by ta wizja mogła się spełnić.

Wrodzona wada serca a macierzyństwo
Kobiety z wrodzoną wadą serca, które planują macierzyństwo, mają szansę przygotować się do roli matki. Pytania, jakie mogą się pojawić, brzmią:
Czy każda kobieta z wrodzoną wadą serca może zostać matką? Do kogo powinna się zgłosić? I jak powinna być prowadzona jej ciąża?
Odpowiedzi na te i inne pytania padną w rozmowie z Profesor Magdaleną Lipczyńską oraz Katarzyną Parafianowicz.
Profesor Magdalena Lipczyńska jest Kierownikiem Poradni Wad wrodzonych serca w Instytucie Kardiologii w Aninie oraz Przewodniczącą Sekcji Wad Wrodzonych u Młodocianych i Dorosłych PTK.
Katarzyna Parafianowicz jest psychologiem zdrowia, współzałożycielem Fundacji Serce Dziecka i jej Prezesem.
Zapraszam państwa do rozmowy również o projekcie Fundacji "KardioMama" i o wsparciu, jakie w ramach jej działań, mogą otrzymać kobiety. Właśnie te kobiety, które mają nadzieję na prawidłowe ciąże i piękne, pełne macierzyństwo.
To właśnie m.in. dzięki takim projektom, takim osobom, ta wizja ma realną szansę się spełnić. To, co zdaje się najważniejsze, to według słów prof. Magdaleny Lipczyńskiej:
"Planowanie jest najważniejsze. Kiedy u kobiety pojawia się myśl o planowaniu ciąży, powinna przeprowadzić rozmowę ze specjalistą, kardiologiem, najlepiej takim, który zajmuje się ściśle wadami wrodzonymi".
Odsłuchajcie państwo, obejrzyjcie. Może wśród was jest ktoś, kto potrzebuje tego rodzaju wiedzy i wsparcia.

                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/09ef7d5571f544ae013608735a783931,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/09ef7d5571f544ae013608735a783931,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kobiety z wrodzoną wadą serca, które planują macierzyństwo, mają szansę przygotować się do roli matki.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
