<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[MamaDu.pl - Zdrowie]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Zdrowie w MamaDu.pl]]></description>
		<link>https://mamadu.pl/c/119,zdrowie</link>
				<generator>mamadu.pl</generator>
		<atom:link href="https://mamadu.pl/rss/kategoria,119,zdrowie" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/208540,autyzm-dotyka-nie-tylko-dzieci-dorosli-znikaja-z-systemu-i-nikt-ich-nie-widzi-przestaja-istniec</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/208540,autyzm-dotyka-nie-tylko-dzieci-dorosli-znikaja-z-systemu-i-nikt-ich-nie-widzi-przestaja-istniec</link><pubDate>Sun, 03 May 2026 20:30:02 +0200</pubDate><title>Autyzm dotyka nie tylko dzieci. Dorośli znikają z systemu i nikt ich nie widzi: &quot;Przestają istnieć&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/74f3db06e56a6185c0a4a1eaeae7d1ba,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Autyzm nie dotyczy wyłącznie dzieci – to problem, który trwa przez całe życie. Eksperci alarmują, że dorośli w spektrum autyzmu w Polsce pozostają bez systemowego wsparcia. Brakuje mieszkań wspomaganych, terapii i realnej pomocy po zakończeniu edukacji.

Autyzm to spektrum, nie jeden obraz
Adam Kompowski, prezes Fundacji Dom Autysty, zwraca uwagę, że społeczne wyobrażenie autyzmu jest bardzo uproszczone.
Jak mówi:
"Autyzm nie jest jednorodnym zjawiskiem ani dodatkową wartością czy supermocą, lecz spektrum zaburzeń o bardzo różnym nasileniu". 
Oznacza to, że w spektrum są zarówno osoby samodzielne, jak i takie, które wymagają całodobowej opieki.
Największy problem zaczyna się po zakończeniu edukacji. Wtedy wiele osób traci dostęp do wsparcia.
Adam Kompowski podkreśla wprost:
"Po zakończeniu edukacji człowiek praktycznie znika z systemu". 
Dla wielu rodzin oznacza to ogromne obciążenie i brak realnych rozwiązań na przyszłość.
Szczególnie trudna jest sytuacja osób z tzw. autyzmem głębokim. Często są niesamodzielne i wymagają stałej opieki.
Ekspert zauważa:
"W przestrzeni społecznej dominuje obraz autyzmu jako cechy dzieci albo osób o wyjątkowych zdolnościach. Tymczasem jest wielu innych ludzi z autyzmem, o których mało się mówi". 
To właśnie ta grupa najczęściej nie ma możliwości upomnienia się o swoje prawa.
Brakuje mieszkań i odpowiedniej opieki
Jednym z największych braków są mieszkania wspomagane dla dorosłych z autyzmem. Obecne rozwiązania, jak domy pomocy społecznej, często nie spełniają ich potrzeb.
Adam Kompowski mówi:
"Nie respektują w pełni podmiotowości mieszkańców, często oferują wieloosobowe pokoje i nie zapewniają odpowiedniej terapii ani indywidualnego wsparcia. Osoby z autyzmem w takich miejscach cierpią". 
Alternatywą są małe domy wsparcia, znane np. z krajów skandynawskich, ale w Polsce wciąż jest ich bardzo mało. Choć istnieją programy wsparcia, ich dostępność jest ograniczona. Finansowanie często odbywa się w formie konkursów.
Ekspert podkreśla:
"To rozwiązania konkursowe, a nie systemowe. Wsparcie jest nierównomierne i zależy od aktywności organizacji oraz regionu".
To oznacza, że pomoc zależy od miejsca zamieszkania, a nie od realnych potrzeb.
Szacuje się, że autyzm dotyczy około 1 proc. społeczeństwa. W Polsce jednak brakuje dokładnych danych. Wiele dorosłych osób nigdy nie zostało zdiagnozowanych, ponieważ kiedyś autyzm był rzadziej rozpoznawany.
Źródło: PAP



]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/74f3db06e56a6185c0a4a1eaeae7d1ba,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/74f3db06e56a6185c0a4a1eaeae7d1ba,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Po szkole zostają sami. Dramat dorosłych z autyzmem, o którym mało się mówi.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/209383,jedna-decyzja-przyszlego-taty-moze-miec-powazne-skutki-eksperci-mowia-wprost-o-ryzyku-poronienia</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/209383,jedna-decyzja-przyszlego-taty-moze-miec-powazne-skutki-eksperci-mowia-wprost-o-ryzyku-poronienia</link><pubDate>Sun, 03 May 2026 18:15:01 +0200</pubDate><title>Jedna decyzja przyszłego taty może mieć poważne skutki. Eksperci mówią wprost o ryzyku poronienia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/282485b8a890f05b6fd1f755f9c614e1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Coraz więcej badań wskazuje, że styl życia mężczyzn może mieć duży wpływ na przebieg ciąży. Naukowcy zwracają uwagę na jeden nawyk, który może pogarszać jakość plemników i zwiększać ryzyko poronienia.

Nawyki mężczyzn okiem naukowców
Jeszcze do niedawna to głównie kobiety były obarczane odpowiedzialnością za przebieg ciąży. Dziś badania pokazują, że styl życia mężczyzn również ma ogromne znaczenie.
Dr Natalie Crawford podkreśla w rozmowie z portalem nypost.com:
"To jeden z najbardziej zmiennych czynników wpływających obecnie na poprawę wyników leczenia niepłodności w tym kraju".
W Stanach Zjednoczonych rośnie liczba osób używających marihuany. W wielu stanach została ona zalegalizowana, a aż około 18 milionów Amerykanów deklaruje jej codzienne używanie. W badaniu z 2019 roku naukowcy przeanalizowali dane ponad 1400 par starających się o dziecko.
Wyniki były niepokojące. Okazało się, że u mężczyzn, którzy używali marihuany przynajmniej raz w tygodniu, ryzyko poronienia u partnerki było około dwa razy wyższe niż u tych, którzy jej nie stosowali. Zależność ta utrzymywała się nawet wtedy, gdy kobieta sama nie używała marihuany.
Co dzieje się z plemnikami?
Naukowcy wskazują, że problem może zaczynać się na poziomie biologicznym.
Dr Alyssa Harlow tłumaczy:
"W tkance jąder i plemnikach człowieka znajdują się receptory [kannabinoidowe], a kiedy mężczyzna używa marihuany, THC wiąże się z tymi receptorami". 
To z kolei może wpływać na jakość plemników i najwcześniejsze etapy ciąży.
Inne analizy pokazują podobne zależności. Badania wskazują na mniejszą liczbę plemników, ich gorszą jakość oraz większe ryzyko nieprawidłowego kształtu. W jednym z badań zauważono nawet 3,5-krotnie większe prawdopodobieństwo deformacji plemników u użytkowników marihuany. Z kolei inne prace wskazują na obniżoną ruchliwość plemników.
Nie wszystkie wyniki są jednak takie same. Naukowcy z Harvardu zauważyli, że mężczyźni, którzy kiedyś używali marihuany, mieli wyższe stężenie plemników niż ci, którzy nigdy jej nie stosowali. 
Jak przyznał dr Jorge Chavarro:
"Te nieoczekiwane odkrycia podkreślają, jak mało wiemy o wpływie marihuany na zdrowie układu rozrodczego".
Na razie naukowcy są zgodni co do jednego – potrzeba więcej badań.
Dr Alyssa Harlow podkreśla:
"Pary starające się o dziecko powinny starać się prowadzić jak najzdrowszy tryb życia i porozmawiać ze swoim lekarzem na temat stosowania marihuany". 
To szczególnie ważne na etapie planowania rodziny.
Źródło: nypost.com 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/282485b8a890f05b6fd1f755f9c614e1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/282485b8a890f05b6fd1f755f9c614e1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ten nawyk mężczyzn może podwoić ryzyko poronienia. Wielu robi to regularnie i nie widzi zagrożenia.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/209233,pediatra-dobry-rodzic-pozwoli-dziecku-utytlac-sie-w-blocie-lepsze-niz-syropy-z-apteki</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/209233,pediatra-dobry-rodzic-pozwoli-dziecku-utytlac-sie-w-blocie-lepsze-niz-syropy-z-apteki</link><pubDate>Fri, 01 May 2026 11:05:02 +0200</pubDate><title>Pediatra: dobry rodzic pozwoli dziecku utytłać się w błocie. Lepsze niż syropy z apteki</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/4bcee72d2776a072b799631592b2ad0f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Przedszkolaki chorują, bo ich układ odpornościowy dopiero się uczy – to naturalny etap rozwoju. Prof. Wojciech Feleszko podkreśla jednak, że zamiast sterylności dzieci potrzebują kontaktu z naturą i... odrobiny błota. Ekspert wyjaśnia, że to właśnie codzienne, brudne zabawy mogą być najlepszym wsparciem odporności.

Sezon przejściowy to dla wielu rodziców czas chorób. Dzieci – szczególnie te w wieku przedszkolnym – łapią infekcję za infekcją i często wracają z placówki z katarem, kaszlem albo bólem ucha. Pediatra prof. Wojciech Feleszko ma na to prosty przepis, który nie wymaga ani suplementów, ani wizyt w aptece. Wystarczy pozwolić dziecku grzebać patykiem w ziemi i utytłać się w błocie.
Sezon przedszkolny i ciągłe infekcje – dlaczego tak się dzieje
Każdy, kto ma lub miał dziecko w wieku 3–6 lat, wie, że jesień i wiosna to czas, kiedy nigdy nie wiadomo, czy dziecko akurat tego dnia nie zacznie pociągać nosem albo nie powie, że boli je ucho. Budowanie odporności to proces, a przedszkolne infekcje są jego nieodłącznym elementem. Warto oczywiście wspierać kilkulatka zdrową, zbilansowaną dietą i odpowiednimi nawykami, takimi jak codzienna aktywność na świeżym powietrzu.
Wielu rodziców decyduje się jednak na bardziej złożone wsparcie – suplementuje syropy, witaminy i kapsułki, które według producentów mają wzmacniać odporność. Tymczasem pediatrzy zauważają, że lepiej niż specyfiki z apteki działa zmiana codziennych przyzwyczajeń.
Pisałyśmy już o tym, że sami zabijamy dzieciom odporność – nie wirusami, tylko własnymi nawykami. Świetnie pokazuje to tekst minus sześć stopni i panika rodziców – tak zabijamy odporność przedszkolaków, w którym redaktorka opisuje, jak rodzice w polskich przedszkolach blokują nauczycielkom wyjścia z dziećmi przy chłodniejszej pogodzie. Efekt? Dzieci całymi dniami siedzą w przegrzanych salach, a potem w domu dostają kolejne syropy. To samo zjawisko opisuje materiał przegrzane przedszkolaki chorują, "wolę zimny chów niż Hawaje w sali" – pediatrzy alarmują, że regularne przegrzewanie obniża odporność znacznie skuteczniej niż chłód.
"Old friends" – bakterie z ziemi wzmacniają układ odpornościowy dziecka
Pediatra prof. Wojciech Feleszko w rozmowie z Pauliną Górską w jej podcaście "Lepszy Klimat" podaje prosty sposób na wzmocnienie odporności dzieci. Najlepiej działają zabawy, których wielu rodziców unika: grzebanie patykiem w ziemi, taplanie się w błocie i wszelkie inne aktywności, podczas których dziecko może się porządnie pobrudzić.
"Wykazano, że w tej ziemi są drobnoustroje – mikobiolog Graham Rough to określił 'old friends', czyli starzy przyjaciele. (...) To są bakterie, które są nieszkodliwe dla organizmu ludzkiego, a ich kontakt z ludzkim ciałem sprawia, że uzyskujemy pozytywne bodźce dla naszego układu odpornościowego" – wyjaśnił pediatra.
Dodał, że gdy opowiada na różnych wykładach zagranicznych o wzmacnianiu odporności u dzieci, zwykle pokazuje zdjęcie swojej córki. Córka lekarza jest na nim cała ubłocona, ma czarne ręce po zabawie na działce pod Warszawą.
Feleszko mówi wprost: "Dobry rodzic to taki, który pozwoli się utytłać w błocie, pozwoli poganiać. (...) Zdarzają się uszkodzenia ciała jak się ma kontakt z przyrodą. Pozwólmy na to, bo korzyści są wielokrotnie wyższe, niż ta chwilowa niedogodność medyczna".
To, co mówi pediatra, ma też naukowe potwierdzenie. Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie w Bristolu wykazało, że błoto zawiera bakterie zwiększające produkcję serotoniny w mózgu, a kontakt z drobnoustrojami w pierwszych latach życia obniża ryzyko alergii i astmy. Pisaliśmy o tym w tekście to świetna i tania zabawa na deszczowe dni – wielu rodziców jej zabrania, w którym tłumaczyłyśmy, dlaczego taplanie się w kałuży nie powinno budzić rodzicielskiego przerażenia.
Gry na konsoli kontra patyk i kałuża – dramatyczne dane o czasie na dworze
Słowa Feleszki są o tyle istotne, że jako mama dwóch chłopców, którzy uwielbiają zabawę w błocie i wszelkie inne brudne aktywności, muszę przyznać, że z każdym kolejnym rokiem ich życia uczyłam się nie ingerować, gdy byli umorusani, mieli brudne ręce, twarze i kolana. Z jednej strony nie przepadałam za tymi zabawami, bo później było po nich mnóstwo sprzątania. Z drugiej dawały mi chwilę wytchnienia – czas na wypicie ciepłej kawy – a jednocześnie wiedziałam, że wspierają ich odporność i rozwój, choćby integrację sensoryczną.
Niestety statystyki pokazują, że trend idzie w odwrotną stronę. Portal INN:Poland pisał już o badaniu, z którego wynika, że dzieci spędzają na dworze mniej czasu niż więźniowie. Brytyjskie maluchy przebywają na świeżym powietrzu poniżej godziny dziennie, a winne są m.in. brak terenów zielonych, technologie i strach rodziców. W Polsce bywa podobnie – kilkulatki spędzają w sali kilka godzin, w mieszkaniu kilka kolejnych przed ekranem, a na ruchu na świeżym powietrzu zostaje 20 minut po drodze z przedszkola do domu.
Skandynawski model – nie ma złej pogody, są złe ubrania
Dziś widzę, że to naprawdę staje się rodzicielskim trendem – coraz więcej jest leśnych przedszkoli, rodzice pozwalają dzieciom na zabawy na wodnych placach zabaw i nie reagują nerwowo na każdą plamę czy dziurę w rajstopach. Nadal nie jest to powszechne i czasami zazdroszczę rodzicom w krajach skandynawskich, gdzie to podejście jest na porządku dziennym.
W Polsce wciąż budzi to skrajne emocje – świetnym przykładem jest tekst polskie przedszkole jak w Skandynawii – jedne mamy zachwycone, inne wkurzone o olsztyńskiej placówce, w której dzieci śpią drzemkę na tarasie ubrane w kurtki, czapki i kocyki. Część rodziców była zachwycona, inni oburzeni. A w Norwegii czy Szwecji takie spanie na dworze to absolutna codzienność i jeden z elementów hartowania od pierwszych miesięcy życia.
Na koniec warto pamiętać, że dzieciństwo nie musi być sterylnie czyste, by było bezpieczne i zdrowe. Czasem to właśnie odrobina błota, piasku i swobodnej zabawy daje najwięcej korzyści – zarówno dla odporności, jak i dla dziecięcej radości. I choć jako rodzice nie zawsze mamy ochotę na kolejne pranie czy sprzątanie, to właśnie te brudne zabawy często okazują się najbardziej wartościowe.

                
                    
                
                

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/4bcee72d2776a072b799631592b2ad0f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/4bcee72d2776a072b799631592b2ad0f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zabawy w błocie i brudzie wzmacniają układ immunologiczny.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/209113,polskie-dzieci-tyja-najszybciej-w-europie-powod-powinien-znac-kazdy-rodzic</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/209113,polskie-dzieci-tyja-najszybciej-w-europie-powod-powinien-znac-kazdy-rodzic</link><pubDate>Tue, 28 Apr 2026 16:09:08 +0200</pubDate><title>Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. Powód powinien znać każdy rodzic</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/3645c681937d0ed8898648d8f7cf0c87,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polskie dzieci tyją w najszybszym tempie w Europie, a problem przestaje dotyczyć tylko pojedynczych przypadków. Już co trzecie dziecko w wieku wczesnoszkolnym zmaga się z nadwagą lub otyłością, co niesie poważne konsekwencje zdrowotne. Eksperci nie mają wątpliwości – bez realnych zmian w stylu życia i podejściu dorosłych sytuacja będzie się tylko pogarszać.

Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie
Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie i to nie publicystyczna przesada, lecz brutalna rzeczywistość potwierdzona danymi WHO. Co trzeci uczeń pierwszych klas szkoły podstawowej zmaga się z nadwagą lub otyłością, a kilkulatki masowo mają wyniki badań krwi jak osoby dorosłe. Eksperci nie mają złudzeń: jeśli nie zareagujemy szybko, najmłodsze pokolenie wejdzie w dorosłość obciążone cukrzycą, nadciśnieniem i miażdżycą.
Polska w niechlubnej czołówce europejskich statystyk otyłości
O tym, że dzieci od najmłodszych lat zmagają się z nadwagą i otyłością, a wielu kilkulatków ma zbyt wysoki poziom cholesterolu całkowitego, nie trzeba chyba nikomu przypominać. 
Eksperci od kilku lat alarmują, że polskie dzieci tyją na potęgę, mają za mało aktywności fizycznej i jedzą niezdrowo. Najnowsze dane są bezlitosne: najmłodsze pokolenie Polaków zmaga się z najszybciej rosnącą w Europie epidemią otyłości.
Raport Światowej Organizacji Zdrowia pokazał, że w naszym kraju nadwaga i otyłość dotyczą 33 proc. dzieci w wieku 7-9 lat, czyli uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej. Niepokojące jest to, że w tym wieku dzieci powinny być energiczne, spędzać czas na świeżym powietrzu, bawić się i być aktywne fizycznie.
Tymczasem w tej grupie wiekowej naukowcy zaobserwowali znaczący wzrost otyłości II i III stopnia, która prowadzi do wielu groźnych powikłań, w tym chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca czy niewydolność różnych narządów. Od lat WHO alarmuje o skutkach otyłości u dzieci – będą chorować jak staruszkowie, zmagając się ze schorzeniami, które dotąd kojarzyły się głównie z osobami w podeszłym wieku.
Już w ubiegłym roku Powiatowe Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne alarmowały w tej sprawie. "Jeśli nie podejmiemy działań już teraz, za kilka lat co trzecie dziecko może mieć poważne problemy zdrowotne wynikające z nadmiernej masy ciała. Te liczby to nie tylko statystyki – to realny problem, który dotyczy naszych rodzin, szkół i społeczności" – pisał sanepid w Sochaczewie.
Główne przyczyny epidemii nadwagi u najmłodszych
Eksperci podkreślają, że tak dynamiczny wzrost otyłości u dzieci wynika z wielu czynników. Wśród nich wymienia się siedzący tryb życia w czasie wolnym, niechęć do aktywności fizycznej oraz zły przykład płynący od dorosłych (np. rodziców). 
Znaczenie mają także zła jakość snu, niezdrowe przekąski i źle zbilansowana dieta, łatwy dostęp do wysoko przetworzonej żywności oraz coraz mniejszy udział warzyw w jadłospisie najmłodszych. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, ile kalorii powinno przyjmować dziecko w każdym wieku, przez co maluchy dostają porcje znacznie przewyższające ich realne zapotrzebowanie energetyczne.
Specjaliści zwracają też uwagę na konkretne produkty, które prowadzą do problemów zdrowotnych już u przedszkolaków. Dietetycy alarmują, że mąka pszenna jest niebezpieczna dla zdrowia dziecka, bo otwiera drogę do otyłości, cukrzycy i miażdżycy, a polskie dzieci jedzą ją wręcz od rana do wieczora w postaci kanapek, naleśników, makaronów i drożdżówek.
"Dziecko z chorobą otyłościową często nie prezentuje jej jawnych powikłań albo są one interpretowane jako choroby dodatkowe (np. problemy ortopedyczne, bóle głowy, zaburzenia przebiegu dojrzewania, problemy dermatologiczne, ciężki przebieg astmy itp.). Dlatego często interwencja medyczna jest opóźniona lub ukierunkowana na leczenie samego objawu, a nie przyczyny" – mówiła w rozmowie z portalem Radio ZET.pl prof. dr hab. Małgorzata Wójcik z Kliniki Endokrynologii Dzieci i Młodzieży Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Ekspertka zaznacza, że dziś dzieci są narażone na wieloletnią ekspozycję na niekorzystne środowisko metaboliczne. Już kilkulatki mają podwyższone stężenie glukozy, dyslipidemię (zaburzenia poziomu lipidów) czy nadciśnienie tętnicze. Objawy te mogą prowadzić do poważnych powikłań, takich jak miażdżyca, choroby serca i naczyń czy cukrzyca, które są trudniejsze do leczenia niż u innych pacjentów.
Nieprawidłowe wyniki badań krwi wiążą się także z ryzykiem zaburzeń rozwoju fizycznego, psychicznego i społecznego. Dzieci nie mają siły ani ochoty biegać po podwórku z rówieśnikami, nie radzą sobie z podstawowymi ćwiczeniami, a jednocześnie mogą mieć trudności w relacjach społecznych, zamykać się w domu i izolować.
Dodatkowo problemy z prawidłową masą ciała w dzieciństwie często utrzymują się w dorosłości – szacuje się, że ok. 80 proc. dzieci i nastolatków z nadwagą i otyłością zmaga się z nimi również później, a sama choroba otwiera drogę do dziesiątek poważnych schorzeń, w tym nowotworów.
Skuteczna walka z otyłością wymaga zaangażowania całej rodziny
Walka z otyłością u dzieci wymaga przede wszystkim systematycznych i przemyślanych działań. Kluczowe znaczenie ma wprowadzenie zdrowych nawyków żywieniowych, które obejmują całą rodzinę, a także stopniowe zwiększanie codziennej aktywności fizycznej.
Równie istotne jest wsparcie emocjonalne dziecka, które często mierzy się nie tylko z problemami zdrowotnymi, ale także z trudnościami w relacjach społecznych czy obniżoną samooceną. Jak podkreślają eksperci, skuteczna pomoc wymaga współpracy rodziców, szkoły i specjalistów, a także konsekwencji w działaniu.
Jeśli dziecko jest zmuszane do aktywności fizycznej i nie ma z niej przyjemności, a równocześnie w sklepiku szkolnym może tylko kupić słodką bułkę i chipsy, nie ma co się dziwić, że najmłodsi tyją w zastraszającym tempie. 
Na szczęście są zapowiedzi realnych zmian w tym obszarze – już od września 2026 roku dieta planetarna dla uczniów, nowe przepisy zmienią stołówki i sklepiki, eliminując kawę i słodkie przekąski, a w zamian wprowadzając obowiązkowe posiłki roślinne, więcej warzyw i lokalnych, sezonowych produktów.
Źródło: wiadomości.radiozet.pl, pacjent.gov.pl, who.int, naukawpolsce.pl

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/3645c681937d0ed8898648d8f7cf0c87,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/3645c681937d0ed8898648d8f7cf0c87,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Polskie dzieci w wieku 7-9 lat tyją w najszybszym tempie w Europie.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/209143,bierzesz-te-leki-w-ciazy-naukowcy-alarmuja-o-mozliwym-zwiazku-z-autyzmem-u-dzieci</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/209143,bierzesz-te-leki-w-ciazy-naukowcy-alarmuja-o-mozliwym-zwiazku-z-autyzmem-u-dzieci</link><pubDate>Sun, 26 Apr 2026 16:22:00 +0200</pubDate><title>Bierzesz te leki w ciąży. Naukowcy alarmują o możliwym związku z autyzmem u dzieci</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/dd8b4dc0af76284b960e52fc0f3f94a0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nowe badanie pokazuje możliwy związek między lekami przyjmowanymi w ciąży a ryzykiem autyzmu (ASD) u dzieci. Naukowcy przeanalizowali ponad 6 milionów przypadków i zauważyli wyraźną zależność. Eksperci podkreślają jednak, że nie należy samodzielnie odstawiać leków – decyzje zawsze powinny być podejmowane z lekarzem.

Niektóre leki w ciąży mogą zwiększać ryzyko autyzmu. Nowe badanie wskazuje konkretne substancje
Naukowcy z University of Nebraska Medical Center (UNMC) przeanalizowali dane z ogromnej bazy obejmującej niemal jedną trzecią urodzeń w USA. Badanie objęło aż 6,14 miliona dokumentacji medycznych matek i dzieci.
Wyniki wskazują, że stosowanie leków zaburzających syntezę cholesterolu może być powiązane z wyższym ryzykiem spektrum autyzmu (ASD) u potomstwa.
Leki w ciąży a autyzm – co wykazały badania
Jakie leki znalazły się pod lupą? Chodzi o tzw. leki hamujące biosyntezę steroli (SBIM).
Do tej grupy należą m.in.:
leki przeciwdepresyjne,
przeciwpsychotyczne,
przeciwlękowe,
beta-blokery,
statyny.

Wśród analizowanych substancji znalazły się m.in. fluoksetyna, sertralina, atorwastatyna czy propranolol. To bardzo popularne leki – w USA wystawia się na nie ponad 400 milionów recept rocznie.
Badanie pokazuje wyraźny trend:
kobiety przyjmujące co najmniej jeden lek z grupy SBIM miały 1,47 razy wyższe ryzyko diagnozy zaburzenia ze spektrum autyzmu u dziecka,
każde kolejne lekarstwo zwiększało to ryzyko o 1,33 raza,
przy czterech lub więcej lekach ryzyko rosło nawet do 2,33 razy.

Co ważne, aż 14,2 proc. dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu było narażonych na te leki w okresie prenatalnym.
Dlaczego cholesterol jest kluczowy dla rozwoju dziecka
Cholesterol pełni bardzo ważną rolę w rozwoju płodu, szczególnie mózgu. Mózg dziecka zaczyna sam produkować sterole około 19–20 tygodnia ciąży. Zaburzenia tego procesu mogą prowadzić do poważnych problemów rozwojowych.
Przykładem jest rzadki zespół Smitha-Lemliego-Opitza (SLOS), gdzie nawet 75 proc. dzieci spełnia kryteria zaburzenia ze spektrum autyzmu.
Autorka badania, dr n. med. Karoly Mirnics, podkreśla:
„Nasze odkrycia nie sugerują, że te leki są niebezpieczne dla dorosłych".
Dodaje jednak jasno:
„Powstają jednak ważne pytania dotyczące ich stosowania w ciąży, w okresie, w którym nawet niewielkie zaburzenia biochemiczne mogą mieć ogromny wpływ na rozwój mózgu płodu".
Depresja w ciąży – trzeba leczyć, ale z głową
Dla milionów kobiet na świecie leki z grupy SBIM to nie kwestia wyboru, tylko konieczność. Szczególnie dotyczy to antydepresantów – szacuje się, że depresja dotyka nawet 14–23 proc. ciężarnych, a jej nieleczenie może być groźne zarówno dla matki, jak i dla dziecka.
Niedawno na mamadu.pl opisywałyśmy badanie pokazujące, że depresja w ciąży wymaga leczenia, ale antydepresanty mają zaskakujący, podwójny efekt – z jednej strony zmniejszają ryzyko przedwczesnego porodu i niskiej masy urodzeniowej u noworodka, z drugiej wiążą się ze zwiększonym ryzykiem cukrzycy ciążowej i problemów adaptacyjnych u dzieci. Wniosek ekspertów jest jednoznaczny: decyzje o leczeniu muszą być podejmowane indywidualnie, a kobieta w ciąży nigdy nie powinna odstawiać leków samodzielnie.
Dyskusja o tym, jakie leki w ciąży są bezpieczne, a jakie nie, wróciła w ostatnich miesiącach z podwójną siłą. W ubiegłym roku prezydent USA Donald Trump wywołał globalną panikę, gdy publicznie straszył Tylenolem i mamy się czego bać — ten lek masowo kupujemy w Polsce pod inną nazwą – chodzi o paracetamol. Europejska Agencja Leków oraz WHO stanowczo odcięły się od tych twierdzeń, podkreślając, że nie ma wiarygodnych dowodów na to, by paracetamol w ciąży wywoływał autyzm.
Na tle tamtej histerii nowe badanie z UNMC wypada zupełnie inaczej – jest oparte na gigantycznej próbie 6,14 mln dokumentacji medycznych i analizuje konkretną grupę leków wpływających na biosyntezę cholesterolu. Autorzy nie ogłaszają sensacji – zwracają uwagę, że potrzebne są dalsze badania.
Autyzm w liczbach – dlaczego temat budzi takie emocje
Nie bez znaczenia jest też kontekst, w którym publikowane są tego typu analizy. W ostatnich 20 latach coraz więcej dzieci ma zdiagnozowany autyzm, jak pokazują badania z USA – liczba osób z rozpoznanym spektrum wzrosła aż o 500 procent. Naukowcy tłumaczą to m.in. większą świadomością społeczną, lepszą dostępnością narzędzi diagnostycznych i zmianami w klasyfikacji, ale temat pozostaje gorący.
To właśnie dlatego każde duże badanie wskazujące konkretny czynnik ryzyka – jak to z UNMC – od razu trafia na czołówki portali. Warto jednak pamiętać, że przyczyny autyzmu są złożone i nie sprowadzają się do jednego elementu. Wśród znanych czynników ryzyka są m.in. genetyka, wiek rodziców, wcześniactwo oraz zaburzenia metaboliczne matki. Niedawne izraelskie badanie pokazało na przykład, że dysfunkcja tarczycy u mamy wpływa na ryzyko autyzmu, a objawy łatwo przegapić – co pokazuje, jak wiele różnych mechanizmów biochemicznych u matki może mieć znaczenie dla rozwoju mózgu płodu.
Rozmowy o przyczynach autyzmu mają swoją wagę, ale nie zastąpią wczesnej diagnozy. Wielu rodziców zastanawia się, czy autyzm u małego dziecka jest widoczny i jakie były pewne sygnały, na które warto zwrócić uwagę. Specjaliści podkreślają: im wcześniej rodzic wychwyci niepokojące symptomy i zgłosi się po diagnozę, tym większe szanse na skuteczne wsparcie dziecka.
Co eksperci radzą kobietom w ciąży
Eksperci podkreślają jedną kluczową rzecz: kobiety w ciąży nie powinny samodzielnie przerywać leczenia. Wiele z tych leków jest niezbędnych, a czasem ratuje życie.
Zamiast tego zaleca się:
konsultację z lekarzem,
rozważenie bezpieczniejszych alternatyw,
unikanie łączenia wielu leków z tej grupy.

Szczególnie ten ostatni punkt pokrywa się z obserwacją badaczy z UNMC – ryzyko rosło niemal dwukrotnie wraz z każdą kolejną przyjmowaną substancją z listy SBIM. To sygnał, że polifarmakoterapia w ciąży powinna być stosowana z wyjątkową ostrożnością i zawsze pod ścisłą kontrolą lekarza.
Źródło: PAP

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/dd8b4dc0af76284b960e52fc0f3f94a0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/dd8b4dc0af76284b960e52fc0f3f94a0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Miliony kobiet je przyjmują. Teraz eksperci sprawdzają ich wpływ na autyzm.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/208984,co-trzeci-15-latek-pali-e-papierosy-gis-ostrzega-rodzicow-i-radzi-nauczycielom</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/208984,co-trzeci-15-latek-pali-e-papierosy-gis-ostrzega-rodzicow-i-radzi-nauczycielom</link><pubDate>Sun, 26 Apr 2026 09:20:01 +0200</pubDate><title>Co trzeci 15-latek pali e-papierosy. GIS ostrzega rodziców i radzi nauczycielom</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/427773b9089ec932084b7efcd7eb27e0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dzieci i młodzież coraz częściej sięgają po nikotynę, a problem rośnie szybciej, niż wielu rodziców przypuszcza. GIS ostrzega, że nowe formy, takie jak e-papierosy czy saszetki nikotynowe, są szczególnie atrakcyjne dla młodych. Eksperci podkreślają: to nie tylko moda, ale realne ryzyko uzależnienia i zaburzeń rozwoju.

35 procent 15-latków używa e-papierosów. Skala problemu jest "zatrważająca", a nowe produkty wyglądają "niewinnie"
Szef GIS, Paweł Grzesiowski, jasno wskazuje, że problem używania nikotyny przez młodych ludzi narasta. Coraz więcej dzieci sięga po nowe produkty, które wydają się mniej groźne, ale w rzeczywistości są równie niebezpieczne. "Jednym z głównych powodów jest rosnąca atrakcyjność nowych form jej przyjmowania – takich jak e-papierosy, urządzenia do podgrzewania tytoniu czy saszetki nikotynowe" – powiedział w rozmowie z PAP.
Młodzież uzależnia się od nikotyny – skala problemu rośnie
To właśnie ta "nowoczesna forma" sprawia, że młodzi ludzie nie widzą zagrożenia.
Eksperci nie mają jednak wątpliwości – nikotyna to substancja psychoaktywna. Jej działanie porównywane jest do silnych substancji uzależniających.
"W związku z tym nie można jej traktować jako łagodnego środka poprawiającego koncentrację. Niesie ona realne ryzyko uzależnienia oraz negatywnego wpływu na rozwijający się organizm" – podkreślił Paweł Grzesiowski.
Największy problem dotyczy młodego mózgu, który dopiero się rozwija. Kontakt z nikotyną może pogarszać koncentrację, utrudniać naukę i zwiększać ryzyko agresji.
Warto zauważyć, że dzisiejsze nastolatki rzadziej niż poprzednie pokolenia sięgają po tradycyjne używki, ale to wcale nie znaczy, że żyją zdrowiej – mają po prostu inne nałogi. Pisaliśmy o tym szerzej w tekście o nowym uzależnieniu nastolatków, które eksperci alarmują, a rodzice bagatelizują. E-papieros zajmuje w tej układance dokładnie to miejsce, które kiedyś miało tanie wino czy paczka czerwonych Marlboro — z tą różnicą, że wygląda "niewinnie" i łatwiej jest go przed rodzicem ukryć.
Dane są alarmujące – ilu nastolatków używa nikotyny?
Skala zjawiska robi ogromne wrażenie. Jak wskazują dane:
ponad 35 proc. 15-latków używa e-papierosów
około 21 proc. pali tradycyjne papierosy
10 proc. próbowało tytoniu podgrzewanego
4 proc. sięga po saszetki nikotynowe

Lekarz Łukasz Balwicki ocenił sytuację krótko: problem jest "zatrważający".
Dane GIS-u wpisują się w obraz znany z wcześniejszych badań. W starszym roczniku szkół średnich odsetki są jeszcze wyższe — pisaliśmy o tym w materiale pokazującym, że to największa plaga nastolatków, bo e-papierosy pali 8 na 10 uczniów w wieku 16-17 lat. 75 proc. z nich sięgnęło po pierwszy produkt z nikotyną, zanim skończyło 15 lat.
Przez lata e-papierosy były sprzedawane młodym jako "zdrowsza alternatywa" dla tradycyjnego palenia. Ten mit właśnie się wali. Międzynarodowy zespół naukowców opublikował w czasopiśmie "Carcinogenesis" jeden z najobszerniejszych przeglądów dotyczących wpływu wapowania na organizm — i wnioski są jednoznaczne. Portal naTemat pisał o tym w tekście, z którego wynika, że wapowanie zwiększa ryzyko raka, a najnowsze badania kończą mit o bezpiecznej alternatywie. 
W aerozolach wytwarzanych przez te urządzenia naukowcy zidentyfikowali liczne substancje rakotwórcze, w tym lotne związki organiczne oraz metale uwalniane z elementów grzewczych Natemat. Mechanizmy, które prowadzą do rozwoju nowotworów, są w przypadku e-papierosów wyraźnie obecne — mimo że nie dochodzi w nich do spalania tytoniu.
Dlaczego młodzi ludzie sięgają po e-papierosy?
Nowe produkty nikotynowe mają jedną wspólną cechę – wyglądają "niewinnie". Kolorowe, nowoczesne, często kojarzone z czymś modnym. To sprawia, że dzieci nie traktują ich jak zagrożenia, tylko jako coś codziennego.
GIS przygotował specjalną broszurę "Szkoła wolna od nikotyny", skierowaną do dyrektorów szkół. Zawiera ona konkretne wskazówki, jak ograniczyć problem. Podkreślono w niej, że szkoła powinna być miejscem całkowicie wolnym od nikotyny – bez wyjątków i pobłażania.
Problem, o którym mówi GIS, dawno wyszedł poza statystyki. Opowiadały nam o tym matki pierwszoklasistów w technikach i liceach — wejście do toalety w liceum bywa dziś szokiem obyczajowym, bo młodzież już się nie ogranicza i zaciąga się na przerwach, korytarzach i boisku. Dlatego zalecenie GIS, żeby szkoła była strefą całkowicie wolną od nikotyny, nie jest przesadą — to jedyny sposób, by ten problem w ogóle spróbować okiełznać.
Stanowcza reakcja – i nowe prawo
Eksperci są zgodni co do tego, że reakcja musi być stanowcza.
"W momencie zauważenia przez nauczyciela czy dyrektora szkoły powinien być taki produkt odebrany i ewentualnie wydany rodzicowi" – wskazał Łukasz Balwicki.
Dobra wiadomość jest taka, że wreszcie coś się rusza także na poziomie ustawowym. Rada Ministrów przyjęła w marcu projekt ustawy, który ma zakończyć erę jednorazowych "wapek" wśród nastolatków. Szczegóły opisaliśmy w tekście Młodzież straci dostęp do jednorazówek, czyli koniec tanich, smakowych e-papierosów. Nowe przepisy obejmują jednorazówki z nikotyną i bez niej, a także smakowe saszetki nikotynowe — czyli dokładnie te produkty, które dziś są dla dzieci "furtką" do nałogu.
Badania pokazują, że osoby, które zaczynają używać nikotyny wcześnie, częściej sięgają później po inne substancje. To oznacza, że problem nie kończy się na e-papierosach – może być początkiem poważniejszych uzależnień.
Źródło: PAP

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/427773b9089ec932084b7efcd7eb27e0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/427773b9089ec932084b7efcd7eb27e0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">To nie jest niewinny nawyk. Nowe formy nikotyny wciągają dzieci szybciej niż papierosy.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/208831,popularny-trend-w-makijazu-wywolal-u-niej-chorobe-calego-ciala-lekarze-ostrzegaja</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/208831,popularny-trend-w-makijazu-wywolal-u-niej-chorobe-calego-ciala-lekarze-ostrzegaja</link><pubDate>Sat, 25 Apr 2026 14:10:02 +0200</pubDate><title>Popularny trend w makijażu wywołał u niej chorobę całego ciała. Lekarze ostrzegają</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/fefd5dfed5972e04dfe0d982209718d9,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />U 46-letniej kobiety makijaż permanentny brwi wywołał poważne zmiany skórne, które z czasem pojawiły się także w innych częściach ciała. Przypadek opisany w raporcie medycznym pokazuje, że reakcja organizmu na tusz do tatuażu może być znacznie poważniejsza, niż się powszechnie uważa.

Od makijażu permanentnego brwi do choroby całego organizmu. Lekarze opisują niezwykły przypadek
Do dermatologa zgłosiła się 46-letnia kobieta około 15 miesięcy po wykonaniu makijażu permanentnego brwi. Zauważyła u siebie fioletowe zmiany skórne, które początkowo pojawiły się wokół brwi, a później — na łokciu i górnej części pleców. To, co wyglądało na lokalną reakcję skóry, okazało się objawem ogólnoustrojowej choroby zapalnej.
Biopsja ujawniła sarkoidozę
Lekarze przeprowadzili biopsję zmian, która wykazała stan zapalny w postaci niezłośliwych skupisk białych krwinek. Zmiany skórne okazały się jednym z objawów sarkoidozy — choroby zapalnej, która najczęściej dotyka płuc i węzłów chłonnych. W około jednej czwartej przypadków może jednak obejmować również skórę, a w rzadkich przypadkach stawy, układ nerwowy, a nawet serce.
Lekarze podkreślają, że dokładna przyczyna sarkoidozy nie jest do końca znana. Choroba dotyczy mniej niż 200 tys. przypadków rocznie w USA i uznawana jest za rzadką. Co istotne, zmiany nie ograniczyły się tylko do miejsca makijażu permanentnego brwi — lekarze uznali to za nietypowy przebieg, bo choroba rozprzestrzeniła się na inne partie ciała.
Pigment z tatuażu jako możliwy wyzwalacz
Specjaliści z Oregon Health and Science University wskazują, że sarkoidoza może być związana z reakcją układu odpornościowego na obce substancje — w tym właśnie z pigmentem z tatuażu. 
Tatuaż zawsze wywołuje odpowiedź immunologiczną: organizm traktuje pigment jak ciało obce i próbuje go "odizolować". Aby tatuaż stał się trwały, konieczna jest reakcja układu odpornościowego, która uwięzi cząsteczki tuszu w komórkach skóry. U większości osób przebiega to bez powikłań — u niektórych jednak może wyzwolić stan zapalny.
To zjawisko, które dobrze znają dermatologowie obserwujący alergię skórną — układ odpornościowy może reagować na substancje chemiczne wprowadzone do skóry w sposób nieprzewidywalny, a objawy potrafią pojawić się dopiero po wielu miesiącach od zabiegu.
Metale ciężkie w tuszach — problem znany, nierozwiązany
W niektórych tuszach do tatuażu i makijażu permanentnego mogą znajdować się metale ciężkie: nikiel, chrom, kobalt i ołów. W większych ilościach są toksyczne, a nawet w małych dawkach mogą działać uczulająco. 
To właśnie z tego powodu UE w 2022 roku wprowadziła zakaz kolorowych tatuaży — a konkretnie tuszy zawierających substancje chemiczne, co do których istniały obawy o alergię skórną, raka czy inne zagrożenia zdrowotne. Stwierdzono też, że pigmenty atramentu mogą przenikać do krwiobiegu i wpływać na węzły chłonne.
Analogiczne problemy zna branża kosmetyczna. Przypadki uczulenia na hybrydę — gdzie substancje chemiczne z lakierów wnikają w skórę i prowokują odpowiedź immunologiczną — pokazują, że reakcje alergiczne na kosmetyczne procedury bywają poważne, a ich skala rośnie. Od września 2025 roku lakiery hybrydowe zawierające TPO zostały zakazane we wszystkich salonach w Polsce, właśnie z powodu obaw o zdrowie klientek.
Leczenie i wnioski dla lekarzy
W przypadku 46-latki zastosowano kortykosteroidy — i już w ciągu tygodnia odnotowano zauważalną poprawę kliniczną. Lekarze zalecają, by osoby z nietypowymi zmianami skórnymi po tatuażu lub makijażu permanentnym przechodziły pełną diagnostykę, w tym badania płuc. Wczesne wykrycie sarkoidozy ma kluczowe znaczenie dla leczenia i zapobiegania groźnym powikłaniom.

Źródło: nypost.com

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/fefd5dfed5972e04dfe0d982209718d9,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/fefd5dfed5972e04dfe0d982209718d9,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Zaczęło się od makijażu permanentnego, skończyło na poważnej chorobie. Diagnoza zaskoczyła nawet lekarzy.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/209161,swiatowy-dzien-ziemi-w-bidonie-dziecka-jak-uczyc-ekologii-przez-codzienne-nawyki</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/209161,swiatowy-dzien-ziemi-w-bidonie-dziecka-jak-uczyc-ekologii-przez-codzienne-nawyki</link><pubDate>Thu, 23 Apr 2026 13:43:39 +0200</pubDate><title>Światowy Dzień Ziemi w bidonie dziecka. Jak uczyć ekologii przez codzienne nawyki</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/7cc2b88e0c5cfd2a056b556bd6c2a708,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czy da się wychować dziecko w duchu ekologii bez wielkich deklaracji i rewolucji w stylu życia? Tak – i co więcej, to właśnie te najmniejsze, codzienne wybory mają największe znaczenie. Jednym z nich jest to, co i jak piją nasze dzieci. Bo choć może się wydawać, że to tylko łyk wody między zajęciami, w rzeczywistości to nawyk, który kształtuje się na lata – i który ma wpływ nie tylko na zdrowie, ale też na środowisko.

Małe wybory, wielki wpływ
Każda mama zna ten scenariusz: szybkie wyjście z domu, pakowanie plecaka, przekąski, coś do picia „na wszelki wypadek". Najczęściej ląduje tam butelka – kupiona po drodze albo wyjęta z zapasu w domu.
Tymczasem Światowy Dzień Ziemi to dobry moment, żeby przyjrzeć się tym drobnym decyzjom. Bo choć pojedyncza plastikowa butelka wydaje się nie mieć znaczenia, w skali tygodni, miesięcy i lat tworzy ogromny ślad – zarówno środowiskowy, jak i finansowy. Jeśli dołożyć do tego kaucję 0,50 zł za każdą butelkę, której dziecko nie odzyska, bo zapomni czy wyrzuci butelkę, robi się już mało sympatycznie. Dobra wiadomość? Zmiana może być naprawdę prosta.
Ekologia zaczyna się w domu
Budowanie dobrych nawyków u dzieci zaczyna się od tego, co widzą na co dzień. Jeśli w domu naturalne jest picie wody z kranu – przefiltrowanej, świeżej i zawsze pod ręką – dzieci chłoną to jako normę.
Coraz więcej rodzin sięga po dzbanki filtrujące albo kuchenne systemy filtracji wody, np. serii AQUAPHOR PRO, które są dostępne w bardzo przystępnych cenach i może sobie na nie pozwolić nawet Kowalski o mniej zasobnym portfelu. 
Dzięki nim można wygodnie korzystać z wody prosto z kranu, bez konieczności kupowania i noszenia ciężkich zgrzewek, a wkłady wymieniać nie częściej niż raz na pół roku. To rozwiązanie, które upraszcza codzienność i jednocześnie uczy dzieci, że dobre wybory mogą być wygodne.
Co ważne, to także świetny punkt wyjścia do rozmów: o tym, skąd bierze się woda, dlaczego warto ją oszczędzać i jak nasze decyzje wpływają na planetę.
Szkoła i życie „w biegu"
Kiedy dzieci wychodzą z domu, nawyki jadą z nimi. W szkołach coraz częściej dostępne są dystrybutory wody lub poidełka – i to ogromna szansa, by wzmacniać dobre przyzwyczajenia.
Kluczowe jest jednak to, z czego dzieci piją. I tu pojawia się miejsce dla praktycznych rozwiązań, które naprawdę robią różnicę.
Butelki filtrujące, takie jak modele City oraz City Cool, świetnie wpisują się w codzienność – zarówno młodszych dzieci, jak i nastolatek. Są lekkie, poręczne, mieszczą się w plecaku czy torebce, a przy tym pozwalają napić się czystej, przefiltrowanej wody praktycznie wszędzie. Wersja City Cool dodatkowo utrzymuje temperaturę napoju, co sprawdza się szczególnie latem albo podczas dłuższych dni poza domem.
Dla dziecka to po prostu wygodna butelka. Dla mamy – spokój, że dziecko sięga po wodę zamiast słodzonych napojów. A dla środowiska – realne ograniczenie plastiku.
Nauka przez przykład, nie przez nakazy
Nie trzeba wielkich wykładów o ekologii, żeby wychować świadome dziecko. Wystarczy konsekwencja i codzienność.
Jeśli dziecko widzi, że:
mama nalewa wodę z dzbanka zamiast kupować kolejną butelkę,
do szkoły zabiera swoją butelkę filtrującą,
w domu przygotowuje się napoje z wody i naturalnych dodatków zamiast sięgać po gotowe produkty,

to właśnie to staje się dla niego naturalne. I co ważne – te nawyki zostają na długo.
Domowe rytuały, które mają znaczenie
Woda nie musi być nudna. Wiele mam odkrywa, że przygotowywanie domowych napojów to nie tylko zdrowsza alternatywa, ale też świetna zabawa z dziećmi. Plasterki cytryny, mięta, sezonowe owoce – dzieci uwielbiają same komponować swoje smaki. A przy okazji uczą się, że nie wszystko trzeba kupować gotowe.
Każdy taki napój to nie tylko mniej cukru w diecie, ale też jeden plastik mniej w obiegu.
Czy system kaucyjny wystarczy?
Choć system kaucyjny to krok w dobrą stronę, w praktyce nadal oznacza kupowanie, przechowywanie i oddawanie opakowań. To rozwiązanie, które reaguje na problem – zamiast go eliminować. Tymczasem filtracja wody działa u źródła. Nie produkujemy odpadów, bo po prostu ich nie potrzebujemy. I to jest właśnie kierunek, który warto pokazywać dzieciom.
Światowy Dzień Ziemi – dobry moment na start
To nie tylko symboliczna data. To świetna okazja, by przyjrzeć się swoim codziennym wyborom i zastanowić się, co możemy zrobić inaczej – bez presji, bez perfekcjonizmu.
Może to będzie właśnie zmiana sposobu nawadniania? Zamiana plastikowej butelki na filtrującą. Dzbanek na kuchennym blacie. Rozmowa z dzieckiem o tym, dlaczego to ważne. Bo ekologia nie zaczyna się od wielkich gestów. Zaczyna się od tego, co mamy pod ręką – i od tego, czego uczymy nasze dzieci każdego dnia. A one naprawdę patrzą.



]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/7cc2b88e0c5cfd2a056b556bd6c2a708,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/7cc2b88e0c5cfd2a056b556bd6c2a708,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/209107,hulajnoga-czy-rower-na-start-pediatra-tlumaczy-co-lepiej-wspiera-rozwoj</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/209107,hulajnoga-czy-rower-na-start-pediatra-tlumaczy-co-lepiej-wspiera-rozwoj</link><pubDate>Thu, 23 Apr 2026 06:30:02 +0200</pubDate><title>Hulajnoga czy rower na start. Pediatra tłumaczy, co lepiej wspiera rozwój</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/3a392481daedbfc88d80d8c6033db944,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Rower czy hulajnoga – wybór, który dla wielu rodziców wcale nie jest oczywisty. Pediatra Monika Działowska zwraca uwagę, że z punktu widzenia rozwoju dziecka te dwa sprzęty działają na ciało zupełnie inaczej. W filmie na Instagramie wyjaśnia, co wspiera symetrię ruchu, a co może prowadzić do utrwalania złych nawyków.

Rower czy hulajnoga dla dziecka? Pediatra wyjaśnia, co lepiej wspiera rozwój
Wiosna zaczęła się już na dobre. Nie każdy dzień jest bardzo ciepły, ale wiele dzieci i rodziców wsiadło już na rowery i hulajnogi, by przemieszczać się do szkoły i pracy na świeżym powietrzu. To codzienna dawka ruchu, która jest niezbędna do prawidłowego rozwoju, zdrowia fizycznego i psychicznego oraz dobrego samopoczucia.
Jaki sprzęt wybrać dla dziecka na wiosnę?
Kiedy robi się cieplej, naturalnie mamy ochotę spędzać więcej czasu na zewnątrz. Wielu rodziców zastanawia się jednak, jaki sprzęt sportowy sprawdzi się u dziecka najlepiej. Taką decyzję warto podejmować wspólnie z nim, bo najmłodsi mają swoje preferencje i nie zawsze są gotowi np. na naukę jazdy na dwukołowym rowerze.
O tym, jaki sprzęt wybrać pod względem medycznym i rozwojowym dla pociechy, opowiedziała w jednej z rolek pediatra Monika Działowska. W nagraniu na Instagramie wyjaśniła różnice w użytkowaniu sprzętu przez małe dzieci i podpowiedziała, z czego lepiej zrezygnować, jeśli chcemy zadbać o ich rozwój fizyczny.
"Jeśli mam zupełną dowolność, to wolę rower, dlatego, że jest to bardziej symetryczna aktywność. Na hulajnodze jednak dzieci odpychają się zwykle jedną stroną. To może budzić ryzyko asymetrii czy dominacji jednej ze stron. Niemniej najważniejszy jest ruch, więc jeżeli dziecko nie za bardzo lubi, a miałoby mieć hulajnogę, to fantastycznie niech ją ma. Można je czasem zachęcać, żeby odpychało się też drugą nogą" – tłumaczy pediatra.
Warto tu dodać, że coraz głośniej mówi się też o ryzyku związanym z hulajnogami elektrycznymi dla dzieci — reporterski tekst opisujący odblokowanie hulajnogi dla dziecka – jak serwisy omijają prawo pokazuje, jak łatwo dziś przekroczyć dozwoloną prędkość 20 km/h, co kończy się tragicznymi wypadkami.
W dalszej części rolki Działowska podkreśla, że rower to nie tylko środek transportu, ale też świetna forma aktywności dla najmłodszych. Jeśli chcemy, by dziecko polubiło ruch na dłużej, warto pamiętać, że ekspertka AWF poleca zasadę "4S": systematyczność, stopniowanie, spersonalizowanie i skuteczność — także przy codziennych wycieczkach rowerowych.
Jeśli dziecko nie potrafi jeszcze jeździć lub się boi, najlepiej zacząć od rowerka biegowego. W artykule na temat tego, jak wybrać rowerek biegowy dla dziecka, znajdziecie wskazówki, od jakiego wieku warto go kupić i na co zwracać uwagę przy wyborze.
Jak nauczyć jeździć na rowerze o dwóch kołach?
Pediatra odradza używanie popularnych kijków do nauki jazdy i łapania równowagi na dwukołowym rowerze. Najbardziej krytykuje metodę z doczepianymi bocznymi kółkami.
Zwraca uwagę, że na czterech kołach dziecko uczy się zupełnie innego balansu, a oś równowagi zmienia się np. podczas skręcania. To sprawia, że późniejsze przejście na dwa koła bywa trudniejsze.
Coraz więcej rodziców sięga dziś po prostsze, bardziej intuicyjne metody nauki jazdy. Jedną z nich jest nauka łapania równowagi przy użyciu zwykłego szalika lub ręcznika, który rodzic trzyma za plecami dziecka podczas jazdy. To rozwiązanie swojego czasu było instagramowym wiralem — fizjoterapeutka szczegółowo opisała, jak nauczyć jeździć na rowerze dwukołowym sposobem z ręcznikiem, i w praktyce okazuje się bardzo skuteczne.
Dziecko ma poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie samodzielnie pracuje nad utrzymaniem równowagi, zamiast polegać na sztywnym wsparciu. Taka metoda pozwala szybko przełamać strach i buduje pewność siebie na dwóch kołach. Co ważne, wsparcie można stopniowo zmniejszać, aż w końcu dziecko nawet nie zauważy momentu, w którym jedzie już całkiem samodzielnie.
Cierpliwość rodzica kluczem do sukcesu
W połączeniu z cierpliwością rodzica i pozytywnym nastawieniem to często najprostsza droga do sukcesu. Wiele rodziców zastanawia się też, jak skutecznie prowadzić naukę jazdy na rowerze i nauczyć dziecko bycia odważnym — klucz to stawianie małych celów i pozwalanie na wyrażanie frustracji po upadku.
Wiosna sprzyja takim próbom – warto więc wykorzystać ten czas, by dziecko nie tylko aktywnie spędzało czas, ale też zdobywało nowe umiejętności, które zostaną z nim na lata.

                
                    
                
                

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/3a392481daedbfc88d80d8c6033db944,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/3a392481daedbfc88d80d8c6033db944,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nauka jazdy na rowerze jest trudniejsza niż jazda hulajnogą, ale lepiej wspiera rozwój dziecka.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/208939,lekarka-ostrzega-moze-zwiekszac-ryzyko-infekcji-ma-to-prawie-kazda-kobieta</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/208939,lekarka-ostrzega-moze-zwiekszac-ryzyko-infekcji-ma-to-prawie-kazda-kobieta</link><pubDate>Sun, 19 Apr 2026 20:30:02 +0200</pubDate><title>Lekarka ostrzega: może zwiększać ryzyko infekcji. Ma to prawie każda kobieta</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/9006eb468ec1a0bd2d8eafbf4fbf32ea,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Amerykańska ginekolożka dr Nicole Williams ostrzega przed codziennym używaniem wkładek higienicznych. Specjalistka podkreśla, że wkładki powinny być stosowane tylko okazjonalnie, a nie jako codzienny element higieny. Dlaczego?

Wkładki higieniczne okiem ekspertki
Dr Nicole Williams, ginekolożka z Gynecology Institute of Chicago, zwróciła uwagę na
problem codziennego noszenia wkładek higienicznych. Jak podkreśliła, wiele kobiet używa ich na co dzień w celu ochrony przed naturalną wydzieliną, co jej zdaniem może być błędem. Ekspertka zaznaczyła, że nie jest to zdrowa praktyka.
Dlaczego codzienne używanie wkładek higienicznych może być niekorzystne dla zdrowia? Według lekarki wkładki zawierają plastikową warstwę i klej, które ograniczają "oddychanie" okolic intymnych. Regularne noszenie takich wkładek może z czasem prowadzić do podrażnień oraz zaburzenia naturalnego środowiska bakteryjnego.
Jak ostrzega specjalistka, codzienne używanie może zwiększać ryzyko bakteryjnej waginozy, infekcji drożdżakowych i stanów zapalnych.
"Twoja wagina będzie strasznie podrażniona" – wyjaśniła. 
Dodała: 
"Chcemy, żeby nasze waginy były zawsze szczęśliwe".
Jak bezpiecznie stosować wkładki?
Wkładki higieniczne powinny być używane okazjonalnie – np. przy plamieniach lub jako zabezpieczenie podczas menstruacji. Nie zaleca się jednak ich codziennego noszenia.
Specjaliści sugerują też wybór bardziej przewiewnych materiałów, takich jak bawełna
organiczna, bambus czy konopie, oraz unikanie produktów zapachowych. Ważne jest także regularne zmienianie wkładek co 4–6 godzin, aby zapobiegać namnażaniu bakterii.
Kiedy warto udać się do lekarza? Lekarka przypomina, że zwiększona wydzielina bywa normalna i wynika z uwalniania hormonów. Jednak jeśli pojawia się nieprzyjemny zapach, świąd lub ból, należy skonsultować się z lekarzem.
Ekspertka zwraca też uwagę, że perfumowane produkty mogą maskować objawy poważniejszych problemów, więc lepiej z nich zrezygnować.
Źródło: nypost.com

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/9006eb468ec1a0bd2d8eafbf4fbf32ea,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/9006eb468ec1a0bd2d8eafbf4fbf32ea,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ginekolożka bije na alarm: ten codzienny nawyk może prowadzić do infekcji.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/208822,kubeczek-menstruacyjny-moze-byc-niebezpieczny-przypadek-ktory-trafil-do-podrecznikow-medycyny</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/208822,kubeczek-menstruacyjny-moze-byc-niebezpieczny-przypadek-ktory-trafil-do-podrecznikow-medycyny</link><pubDate>Wed, 15 Apr 2026 20:00:02 +0200</pubDate><title>Kubeczek menstruacyjny może być niebezpieczny. Przypadek, który trafił do podręczników medycyny</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/d3bd75f0f068cde5f81e4eb8c5de8c37,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Lekarze opisali wyjątkowo rzadki przypadek kobiety po trzydziestce, która trafiła do szpitala z bólem brzucha i krwią w moczu. Początkowo podejrzewano nawrót kamieni nerkowych, jednak tomografia wykazała zupełnie inną przyczynę. Okazało się, że źródłem problemu był kubeczek menstruacyjny.

Kubeczek menstruacyjny dał nieoczekiwane powikłania
Kobieta zgłosiła się do lekarzy z okresowym bólem boku i brzucha oraz obecnością krwi w moczu. W jej historii medycznej znajdowały się m.in. operacja zmniejszenia żołądka oraz wcześniejsze usunięcie kamieni nerkowych, dlatego początkowo podejrzewano ich nawrót. Badanie tomograficzne ujawniło jednak ureterohydronefrozę, czyli obrzęk moczowodów spowodowany utrudnionym odpływem moczu.
Obraz z badań pokazał, że przyczyną nie były kamienie, tylko ucisk ze strony kubeczka menstruacyjnego. Przedmiot został umieszczony zbyt ciasno po prawej stronie pochwy, w pobliżu prawego moczowodu. W macicy znajdowała się także prawidłowo założona wkładka miedziana (wkładka wewnątrzmaciczna), która jednak nie miała związku z
dolegliwościami.
Choć kubeczki menstruacyjne uznawane są za bezpieczne, w literaturze medycznej opisano już kilka podobnych przypadków. Zgłaszano również inne problemy, takie jak ból, uszkodzenia pochwy, infekcje dróg moczowych, nietrzymanie moczu czy reakcje alergiczne. W rzadkich sytuacjach pojawiał się także zespół wstrząsu toksycznego, który może prowadzić do amputacji kończyn lub śmierci, jeśli nie zostanie szybko wyleczony.
Dlaczego kobiety wybierają kubeczki?
Kubeczki menstruacyjne są popularne, ponieważ są wielorazowe i mogą być używane nawet przez 10 lat. Niektóre dyski menstruacyjne pozwalają nawet na
współżycie podczas miesiączki. 
Autorzy raportu, Clara Maarup Prip oraz dr Lotte Kaasgaard Jakobsen, podkreślili, że kluczowe jest prawidłowe dopasowanie i umiejscowienie produktu. 
Wskazali, że "prawidłowe umiejscowienie oraz wybór odpowiedniego kształtu i rozmiaru kubeczka są ważne, aby zapobiec negatywnym skutkom dla górnych dróg moczowych".
Po usunięciu kubeczka menstruacyjnego u kobiety, objawy całkowicie ustąpiły w ciągu miesiąca.
Źródło: nypost.com

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/d3bd75f0f068cde5f81e4eb8c5de8c37,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/d3bd75f0f068cde5f81e4eb8c5de8c37,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ból brzucha i szokujące odkrycie na tomografii. Winny był przedmiot, którego używa miliony kobiet.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/208582,palenie-w-ciazy-moze-zniszczyc-psychike-dziecka-badania-pokazuja-skale-zagrozenia</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/208582,palenie-w-ciazy-moze-zniszczyc-psychike-dziecka-badania-pokazuja-skale-zagrozenia</link><pubDate>Sun, 12 Apr 2026 20:35:01 +0200</pubDate><title>Palenie w ciąży może zniszczyć psychikę dziecka. Badania pokazują skalę zagrożenia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/bea1cb5c87e05d6e103a48115e81c4cc,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Palenie w ciąży może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego dziecka. Najnowsze badania pokazują, że ekspozycja na dym tytoniowy w życiu płodowym zwiększa ryzyko zaburzeń emocjonalnych i behawioralnych. Skutki mogą być widoczne przez wiele lat, szczególnie we wczesnym dzieciństwie.

Palenie w ciąży i jego wpływ na zdrowie psychiczne dziecka
Naukowcy z Purdue University przeprowadzili szeroko zakrojone badanie dotyczące wpływu palenia w ciąży na dzieci. Wyniki pokazują jasno: kontakt z dymem tytoniowym jeszcze przed narodzinami zwiększa ryzyko problemów psychicznych i trudności w zachowaniu. To nie tylko kwestia nadpobudliwości czy łamania zasad — badanie wskazuje na szerszy wpływ na zdrowie psychiczne dzieci.
Największe jak dotąd badanie — 16 335 dzieci z całych Stanów Zjednoczonych
Analiza objęła aż 16 335 dzieci w wieku od 1 do 18 lat. Dane pochodziły z 55 ośrodków w ramach programu ECHO (Environmental influences on Child Health Outcomes) w Stanach Zjednoczonych. Zachowanie dzieci oceniano przy użyciu standaryzowanych kwestionariuszy badających objawy emocjonalne i behawioralne.
Warto pamiętać, że palenie w ciąży to niejedyny czynnik prenatalny, który może odbijać się na neurorozwoju dziecka. Badania opublikowane przez natemat.pl pokazują, że wyniki badań nie zostawiły wątpliwości — ta choroba wpływa na IQ dziecka, wskazując m.in. na cukrzycę ciążową jako kolejny czynnik ryzyka zaburzeń neurorozwojowych.
Kto jest najbardziej narażony na skutki palenia w ciąży?
Badacze zauważyli, że skutki palenia w ciąży są szczególnie widoczne w określonych etapach życia dziecka. Najsilniejsze problemy psychiczne u dzieci pojawiały się u tych poniżej 7. roku życia oraz w wieku od 9 do 12 lat. Różnice między płciami były niewielkie, choć w wieku 13–14 lat nieco silniejsze objawy obserwowano u chłopców.
Co dokładnie odkryli naukowcy?
Jak tłumaczy Kristine Marceau, autorka badania:
"Wyniki te pokazują, że prenatalna ekspozycja na nikotynę może wpływać na coś więcej niż tylko problemy z zachowaniem typu buntowniczego czy impulsywnego. Może oddziaływać na ogólne zdrowie psychiczne dzieci oraz na współwystępowanie problemów emocjonalnych i behawioralnych."
To oznacza, że skutki mogą być bardziej złożone i dotyczyć wielu obszarów funkcjonowania dziecka. Nikotyna jest silną neurotoksyną — nie bez powodu jej wpływ na rozwijający się mózg płodu budzi coraz większe zainteresowanie naukowców. Część badaczy zwraca przy tym uwagę, że ADHD nie wynika z genów, lecz może być efektem stresującego środowiska i bodźców działających już w okresie prenatalnym, co nadaje wynikom badania z Purdue dodatkowego kontekstu.
Znaczenie czasu i intensywności ekspozycji
Eksperci podkreślają, że ważne jest nie tylko to, czy matka paliła, ale także kiedy i jak często. W przyszłości badania mają dokładniej określić, które etapy ciąży są najbardziej wrażliwe na działanie nikotyny.
Jak dodaje Kristine Marceau:
„Zrozumienie, kiedy dzieci są najbardziej na to podatne, może pomóc rodzinom i pracownikom ochrony zdrowia w zapewnieniu im wsparcia we właściwym momencie."
Warto też pamiętać, że dym tytoniowy szkodzi dzieciom nie tylko przed narodzinami — badania dotyczące tego, czy e-papieros szkodliwy, potwierdzają, że ekspozycja na substancje nikotynowe jest niebezpieczna również po urodzeniu.
Potrzebne dalsze badania nad wpływem nikotyny na mózg
Naukowcy zwracają uwagę, że część skutków może wynikać także z innych czynników, takich jak środowisko rodzinne czy styl życia. Dlatego potrzebne są dalsze badania, które oddzielą wpływ samego palenia od innych zmiennych.
Ważne będzie także lepsze zrozumienie, jak dokładnie nikotyna i inne substancje z dymu tytoniowego wpływają na rozwój mózgu dziecka. Dla przyszłych mam kluczowe pozostaje jedno: warto wiedzieć, kiedy najlepiej rzucić palenie przed planowaną ciążą, by dać dziecku możliwie najlepszy start jeszcze zanim przyjdzie na świat.
Źródło: PAP

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/bea1cb5c87e05d6e103a48115e81c4cc,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/bea1cb5c87e05d6e103a48115e81c4cc,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dym tytoniowy w ciąży to nie tylko problem fizyczny. Naukowcy wskazują na zaburzenia psychiczne.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/208321,leki-na-adhd-u-dzieci-moga-chronic-przed-schizofrenia-nowe-badania-rozwiewaja-obawy-rodzicow</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/208321,leki-na-adhd-u-dzieci-moga-chronic-przed-schizofrenia-nowe-badania-rozwiewaja-obawy-rodzicow</link><pubDate>Sat, 11 Apr 2026 06:10:02 +0200</pubDate><title>Leki na ADHD u dzieci mogą chronić przed schizofrenią. Nowe badania rozwiewają obawy rodziców</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/94edec4d277ba6a2bb18a47389480b13,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nowe badanie opublikowane w "JAMA Psychiatry" wykazało, że leki na ADHD, takie jak metylofenidat, podawane dzieciom przed 13. rokiem życia, mogą obniżać ryzyko późniejszej psychozy, w tym schizofrenii.

ADHD dotyka miliony dzieci na całym świecie, a leki stymulujące należą do najczęściej stosowanych terapii. W przeszłości pojawiały się obawy, że leki takie jak metylofenidat mogą zwiększać ryzyko zaburzeń psychotycznych w dorosłości, w tym schizofrenii. Teraz już wiemy, że tak nie jest.
Nowe badanie obala lęk rodziców o psychozę
Profesor Ian Kelleher z Uniwersytetu Edynburskiego zaznaczył: „Kluczowym pytaniem jest, czy leki na ADHD powodują to ryzyko, czy też jest to przypadek, w którym korelacja nie jest równoznaczna z przyczynowością. Nasze odkrycia sugerują, że sam lek nie jest przyczyną tego ryzyka".
Naukowcy z University College Dublin i University of Edinburgh przeanalizowali dane zdrowotne blisko 700 tys. osób urodzonych w Finlandii, skupiając się na prawie 4000 dzieci z ADHD. Badanie pokazało, że leczenie metylofenidatem przed 13. rokiem życia wiązało się z niższym ryzykiem wystąpienia późniejszej psychozy — co jest wynikiem odwrotnym niż dotychczasowe obawy.
„Ogólnie rzecz biorąc, te ustalenia są uspokajające" — dodał profesor Kelleher.
Korelacja to nie przyczynowość — dlaczego obawy były błędne
Problem ze wcześniejszymi doniesieniami polegał właśnie na nieodróżnieniu korelacji od związku przyczynowego. Dzieci z ADHD mają już z samego powodu zaburzenia wyższe ryzyko różnych trudności zdrowotnych w dorosłości — nie dlatego, że biorą leki, lecz dlatego, że mają ADHD. Ten mechanizm przez lata był mylnie interpretowany jako dowód szkodliwości farmakoterapii.
Warto pamiętać, że ADHD można podzielić na dwa typy — jak wykazały najnowsze badania mózgu z użyciem MRI — a dzieci z różnymi podtypami mogą inaczej reagować na terapię. Ta heterogeniczność mogła w przeszłości dodatkowo zamazywać obraz skuteczności i bezpieczeństwa leków.
Efekt ochronny widoczny tylko u dzieci, nie u nastolatków
Autorzy badania podkreślają, że widoczny efekt ochronny zaobserwowano jedynie u osób leczonych w dzieciństwie. Podobnej korzyści nie odnotowano u osób zdiagnozowanych i leczonych w okresie dojrzewania lub dorosłości.
Dr Colm Healy z UCD zaznaczył: „Istnieją istotne różnice rozwojowe między mózgiem dziecka a mózgiem nastolatka lub osoby dorosłej. Nie możemy zakładać, że efekty leków stymulujących będą takie same na różnych etapach życia".
To ustalenie rzuca nowe światło na temat, który od lat jest w Polsce trudny — a jak przypomina natemat.pl w rozmowie z psychiatrą dr. Sławomirem Murawcem, leki stymulujące na ADHD wciąż budzą nieuzasadnione obawy i skojarzenia z nadużywaniem substancji, choć badania nie potwierdzają tych obaw u osób z prawidłowo postawioną diagnozą.
Wczesna diagnoza jako klucz — i dlaczego jest tak ważna
Wyniki badania zwiększają znaczenie wczesnej diagnozy i leczenia opartego na dowodach. Niestety w Polsce dziecko w kryzysie psychicznym zbyt często trafia do specjalistów ze znacznym opóźnieniem, a decyzja o konsultacji psychiatrycznej bywa odkładana. Nowe dane dostarczają argumentu, że warto działać szybciej.
Tym bardziej, że — jak wskazują eksperci — autyzm, ADHD i inne zaburzenia neurorozwojowe w polskich szkołach to codzienność, a im wcześniej wdrożone zostanie wsparcie i leczenie, tym większe szanse dziecka na dobre funkcjonowanie w dorosłości.
Mit „twardej ręki" kontra wiedza oparta na badaniach
Badanie wpisuje się w szerszy kontekst: obawy przed leczeniem ADHD u dzieci często wynikają z dezinformacji i stereotypów, nie z danych naukowych. Jak zauważają specjaliści, ADHD istniało zawsze — kiedyś po prostu go nie diagnozowano, a dzieci z tym zaburzeniem były etykietowane jako „niegrzeczne" lub leczone przemocą. Dziś mamy narzędzia, które naprawdę pomagają — i nowe dowody na to, że wczesne ich użycie nie szkodzi, a może długoterminowo chronić.
Wyniki sugerują, że leki te mogą nie tylko łagodzić objawy ADHD w dzieciństwie, ale też wykazywać długoterminowe działanie ochronne przed poważnymi chorobami psychicznymi. Odkrycia dają rodzicom i lekarzom pewność, że wczesne leczenie ADHD jest bezpieczne i może przynosić korzyści zdrowotne w dorosłości.
Źródło: jamanetwork.com, ucd.ie

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/94edec4d277ba6a2bb18a47389480b13,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/94edec4d277ba6a2bb18a47389480b13,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">ADHD leczone wcześnie może chronić mózg dziecka.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/207784,zapalenie-zatok-u-dzieci-i-doroslych-to-wiosenny-koszmar-pediatra-zdradza-3-sposoby-leczenia</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/207784,zapalenie-zatok-u-dzieci-i-doroslych-to-wiosenny-koszmar-pediatra-zdradza-3-sposoby-leczenia</link><pubDate>Fri, 10 Apr 2026 17:15:41 +0200</pubDate><title>Zapalenie zatok u dzieci i dorosłych to wiosenny koszmar. Pediatra zdradza 3 sposoby leczenia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/dd4b37270555a9d10a2918e38c57ac51,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zapalenie zatok u dzieci często pojawia się wiosną i bywa powikłaniem po zwykłym katarze lub infekcji. Wielu rodziców sądzi, że w takiej sytuacji konieczny jest antybiotyk albo badanie tomografem. Pediatra prof. Wojciech Feleszko wyjaśnia, dlaczego to raczej nie jest potrzebne i wskazuje trzy metody leczenia, które mogą przynieść dużą ulgę.

Zapalenie zatok: zwykle powodują je wirusy
Zapalenie zatok to wiosną częsty problem – zarówno u dorosłych, jak i u dzieci. Zdarza się, że pojawia się jako powikłanie po grypie, bywa związane z alergicznym katarem, a czasem wynika z tego, że małe dziecko niedokładnie oczyszcza nos w czasie infekcji. Skoro jednak tak wielu z nas zmaga się z zatokami, warto wiedzieć, jak je skutecznie leczyć — i czego lepiej unikać.
15–20 proc. Polaków cierpi na przewlekłe zapalenie zatok
O tym sezonowym problemie niedawno opowiedział na swoim instagramowym koncie pediatra prof. Wojciech Feleszko. W jednym z ostatnich nagrań dołączonych do wpisu lekarz wspomniał, że zapalenie zatok to jedna z bardzo częstych chorób u mieszkańców Europy i Stanów Zjednoczonych.
„W Polsce według statystyk nawet 15–20 proc. ludzi cierpi na przewlekłe zapalenie zatok, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Wynika to z jednej strony z częstych infekcji wirusowych, a z drugiej z bardzo złej jakości powietrza. Wiele osób uważa, że w zapaleniu zatok przede wszystkim trzeba wykonać rentgen albo tomografię, a także leczyć się antybiotykami. Nic bardziej mylnego" – podkreśla lekarz w nagraniu.
Prof. Feleszko zaznacza, że wspomniane badania obrazowe nie zawsze dają jasną odpowiedź, czy rzeczywiście mamy do czynienia z zapaleniem zatok. W praktyce niemal każde przeziębienie na zdjęciu rentgenowskim czy tomografii może być widoczne jako zacienienie zatok.
Antybiotyki przy zapaleniu zatok: częsty błąd
Podobnie jest z antybiotykami — nie pomagają one w przypadku infekcji wywołanej przez wirusy, które są najczęstszą przyczyną zapalenia zatok. Specjaliści od lat powtarzają, że antybiotyk nie działa na wirusy i stosowany bez wskazań nie tylko nie przynosi ulgi, ale może wręcz zaszkodzić — m.in. nieodwracalnie zaburzając mikrobiotę jelitową u najmłodszych dzieci.
3 metody leczenia, które działają
W dalszej części wypowiedzi lekarz wyjaśnia, że zapalenie zatok u dzieci — podobnie jak u dorosłych — najczęściej leczy się dziś objawowo. Prof. Feleszko wymienia trzy najskuteczniejsze metody, które wymagają systematyczności i dokładności: irygację nosa roztworem soli (u dzieci może to być także sól morska w spreju), stosowanie leków obkurczających błonę śluzową oraz sterydy donosowe w sprayu stosowane maksymalnie przez 14 dni.
Leczenie sterydami miejscowymi, które w Polsce można stosować u dzieci od 4. roku życia, według pediatry należy do najskuteczniejszych metod walki z zapaleniem zatok, zwłaszcza w przypadku infekcji, które mają tendencję do nawracania. Irygacja solą to jednocześnie jeden z najprostszych sposobów — więcej o tym, jak ją przeprowadzić i jakie jeszcze domowe sposoby na zatoki przynoszą ulgę, można przeczytać w osobnym materiale.
Kiedy konieczna jest wizyta u lekarza?
Specjaliści przypominają, że w przypadku zapalenia zatok bardzo ważna jest obserwacja objawów. Jeśli ból w okolicy czoła lub policzków nasila się, pojawia się wysoka gorączka, obrzęk twarzy albo gęsta, ropna wydzielina z nosa utrzymuje się przez wiele dni, konieczna jest konsultacja lekarska. W takich sytuacjach lekarz może zdecydować o dodatkowej diagnostyce lub zmianie sposobu leczenia.
Profilaktyka zaczyna się od kataru
Warto też pamiętać, że zapalenie zatok często rozwija się jako powikłanie po zwykłym katarze. Pediatrzy zwracają uwagę na to, jak walczyć z katarem u dziecka już na wczesnym etapie: kluczowe są dokładne oczyszczanie nosa, odpowiednie nawilżanie powietrza w domu oraz — w razie przeziębienia — skuteczna opieka już od pierwszych objawów. Pomocne mogą być sprawdzone domowe sposoby na przeziębienie u dzieci, które ograniczają ryzyko, że niepozorny katarek przerodzi się w dłużej trwający problem z zatokami.
Warto też wiedzieć, że mokry nos to nie tylko kwestia komfortu — jeśli wydzielina z nosa zalega zbyt długo, może przedostać się do zatok lub uszu i wywołać stan zapalny. Właśnie dlatego tak istotne jest regularne i skuteczne oczyszczanie dróg oddechowych malucha. Jak to robić najlepiej, podpowiadamy w artykule o tym, jak walczyć z katarem u dziecka.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/dd4b37270555a9d10a2918e38c57ac51,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/dd4b37270555a9d10a2918e38c57ac51,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zapalenie zatok to infekcja, która może nawracać co sezon.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/208325,15-centymetrowe-guzy-jajnikow-u-nastolatki-operacja-byla-niezwykle-trudna</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/208325,15-centymetrowe-guzy-jajnikow-u-nastolatki-operacja-byla-niezwykle-trudna</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 09:00:02 +0200</pubDate><title>15-centymetrowe guzy jajników u nastolatki. &quot;Operacja była niezwykle trudna&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/c42848049d8720a512b7f9fadd9598a5,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Szpitalu Ojców Bonifratrów w Katowicach przeprowadzono udaną operację 14-letniej pacjentki z obustronnymi guzami jajników o średnicy 15 cm. Zabieg zakończył się powodzeniem, a lekarze zachowali zdrową tkankę jajnikową, co nie powinno wpłynąć na płodność dziewczynki.

Szokująca diagnoza u 15-latki
Pacjentka, mieszkanka regionu Rzeszowa, od dwóch miesięcy odczuwała ból brzucha u dziecka — bóle w nadbrzuszu i dolnej części żeber, które początkowo mogły sugerować wiele różnych przyczyn. Lekarz prowadzący skierował ją do Katowic, gdzie w Szpitalu Ojców Bonifratrów wykonano badanie USG jamy brzusznej i tomografię komputerową. Badania wykazały obustronne guzy jajników sięgające 15 cm.
Z uwagi na wielkość zmian i potencjalne ryzyko, dziewczynka została poddana pilnej operacji w Pododdziale Ginekologii Dziecięcej i Dziewczęcej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
"Operacja była niezwykle trudna, ale udało się, w czystości onkologicznej, wyłuszczyć obustronne zmiany jajników i zachować pozostałą część zdrowej tkanki jajnikowej" — powiedziała prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop.
Czym są potworniaki?
Guzy u pacjentki należały do typu potworniak, najczęściej spotykanego wśród nastolatek w wieku 13–19 lat. To szczególny rodzaj torbieli jajnika, który może osiągać znaczne rozmiary, zanim zacznie dawać wyraźne objawy.
"Potworniaki mają dość wyjątkowe pochodzenie, związane z bardzo wczesnym etapem rozwoju człowieka. Powstają z tzw. komórek zarodkowych, które na początku życia zarodkowego mają zdolność przekształcenia się w różne tkanki organizmu. Są to komórki pluripotencjalne (czyli mogą tworzyć różne tkanki), więc w potworniaku mogą pojawić się np.: włosy, skóra, zęby, łój, kości, a nawet tkanki mózgu" — tłumaczyła prof. Drosdzol-Cop.
Kiedy potworniak jest niebezpieczny?
Choć zazwyczaj mają charakter łagodny, w przypadku dużych rozmiarów mogą powodować poważne powikłania. Jednym z nich jest pęknięcie torbieli jajnika lub skręt jajnika — stan zagrażający życiu, wymagający natychmiastowej interwencji chirurgicznej, podobnie jak w przypadku skrętu jądra u chłopców. W niektórych przypadkach potworniaki mogą ulec zmianie złośliwej, co czyni je kwestią onkologiczną wymagającą specjalistycznej diagnostyki.
Wiek dojrzewania — czas zwiększonej czujności
Potworniaki najczęściej dotykają nastolatki, a ich objawy — bóle brzucha, uczucie ucisku — są łatwe do zbagatelizowania lub przypisania typowym dolegliwościom związanym z wiekiem. Tymczasem przedwczesne dojrzewanie i zmiany hormonalne u dzieci to czas, gdy układ rozrodczy intensywnie się kształtuje, a wszelkie nieprawidłowości mogą być trudne do wykrycia bez odpowiednich badań obrazowych. Dlatego żadnego utrzymującego się bólu brzucha u nastolatki nie należy lekceważyć.
Rokowania i płodność
Lekarze podkreślają, że po okresie rekonwalescencji dziewczynka powinna wrócić do normalnego funkcjonowania.
"Myślę, że po okresie rekonwalescencji nasza dzielna pacjentka powróci do normalnego funkcjonowania, cykl miesiączkowy nie zostanie zaburzony, w przyszłości zabieg nie powinien wpłynąć na jej plany reprodukcyjne" — podsumowała prof. Drosdzol-Cop.
Ostateczne wyniki histopatologiczne określą naturę guzów i wykluczą ewentualne ryzyko nowotworowe.
Źródło: PAP

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/c42848049d8720a512b7f9fadd9598a5,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/c42848049d8720a512b7f9fadd9598a5,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dzielna 14-latka przeszła operację gigantycznych guzów jajników. Lekarze w Katowicach uratowali zdrową tkankę.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/208251,otylosc-niszczy-plodnosc-problem-zaczyna-sie-wczesniej-niz-myslisz</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/208251,otylosc-niszczy-plodnosc-problem-zaczyna-sie-wczesniej-niz-myslisz</link><pubDate>Sun, 29 Mar 2026 07:22:01 +0200</pubDate><title>Otyłość niszczy płodność. Problem zaczyna się wcześniej, niż myślisz</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/731d8896b1f12c682a7ff03172b11ba3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Otyłość wpływa na płodność kobiet i zdrowie dziecka jeszcze przed zapłodnieniem. Eksperci podkreślają jednak, że nawet niewielka redukcja masy ciała może znacząco poprawić sytuację.

Problem zaczyna się wcześniej, niż myślisz
Otyłość to nie tylko kwestia wyglądu, ale realny wpływ na płodność. Jak podkreśla dr
hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska z UJ CM, "problem zaczyna się już na poziomie komórki jajowej".
Tkanka tłuszczowa działa jak aktywny narząd i zaburza funkcjonowanie organizmu. Wpływa m.in. na hormony odpowiedzialne za cykl miesiączkowy i owulację.
Nadmiar tkanki tłuszczowej rozregulowuje gospodarkę hormonalną. Zaburzenia wydzielania hormonów takich jak LH i FSH, mogą prowadzić do nieregularnych cykli, a nawet braku owulacji.
Dodatkowo, rośnie poziom insuliny i leptyny. Hiperinsulinemia zwiększa produkcję androgenów w jajnikach, co utrudnia dojrzewanie komórki jajowej i obniża szanse na zajście w ciążę.
Otyłość często idzie też w parze z zespołem policystycznych jajników (PCOS) lub nasila jego objawy.
Ekspertka zwraca uwagę, że skutki otyłości widać jeszcze przed zapłodnieniem. Przewlekły stan zapalny i stres oksydacyjny mogą uszkadzać komórki jajowe.
To sprawia, że mają one gorszą jakość i mniejszy potencjał rozwojowy. W efekcie rośnie ryzyko poronień i problemów z rozwojem zarodka.
Jeśli mimo trudności dochodzi do ciąży, ryzyko powikłań nadal jest wyższe. Chodzi m.in. o cukrzycę ciążową i nadciśnienie tętnicze. Nadmiar glukozy we krwi matki wpływa bezpośrednio na rozwój dziecka. Może prowadzić do makrosomii, czyli zbyt dużej masy urodzeniowej, co zwiększa ryzyko otyłości i chorób metabolicznych w przyszłości.
Jak podkreśla ekspertka:
"Mówimy tu o zjawisku programowania metabolicznego, czyli wpływu warunków życia płodowego na zdrowie dziecka w dorosłości".
Dobra wiadomość: zmiana jest możliwa
Nie wszystko jest jednak przesądzone. Nawet niewielka redukcja masy ciała – o 5–10 proc. – może przynieść wyraźne efekty.
Jak zaznacza dr Kozioł-Kozakowska, taka zmiana "może poprawić wrażliwość na insulinę, ograniczyć stan zapalny i częściowo przywrócić równowagę hormonalną".
Ekspertka ostrzega przed restrykcyjnymi dietami, zwłaszcza w czasie planowania ciąży. Dieta ketogeniczna czy eliminacyjna mogą prowadzić do niedoborów ważnych składników, takich jak kwas foliowy, żelazo czy witaminy z grupy B.
"Mogą one prowadzić do niedoborów kluczowych składników odżywczych, takich jak kwas foliowy, żelazo czy witaminy z grupy B, a także do utraty masy mięśniowej i zaburzeń mikrobioty jelitowej".
Ekspertka rozwiewa też popularny mit. Nie ma dowodów naukowych na to, że dieta może wpływać na płeć dziecka.
Źródło: PAP

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/731d8896b1f12c682a7ff03172b11ba3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/731d8896b1f12c682a7ff03172b11ba3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Chcesz zajść w ciążę? Ten jeden czynnik może wszystko utrudnić. Skutki dotyczą też przyszłego dziecka.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/208102,gole-kostki-nie-powoduja-chorob-pediatra-zdradza-co-u-nastolatkow-wywoluje-infekcje</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/208102,gole-kostki-nie-powoduja-chorob-pediatra-zdradza-co-u-nastolatkow-wywoluje-infekcje</link><pubDate>Fri, 27 Mar 2026 08:49:01 +0100</pubDate><title>Gołe kostki nie powodują chorób. Pediatra zdradza, co u nastolatków wywołuje infekcje</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/102701d6a276d0fd1c1960c395952673,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wiosna w Polsce w pełni, a nastolatki chętnie eksperymentują z modą – krótkie topy i gołe kostki robią furorę. Rodzice martwią się o przeziębienia, ale pediatrzy wyjaśniają, że choroby wywołują wirusy, a nie sam ubiór. Ważne jest raczej dbanie o komfort i rozsądne dopasowanie stroju do pogody.

Rodzice nie nadążają za trendami nastolatków
Wiosna w Polsce już na dobre się rozgościła. Widać to nie tylko w rosnących temperaturach, ale też w strojach osób przemierzających ulice. To specyficzny czas w roku, kiedy jedni wciąż noszą zimowe botki i czapki, a inni stawiają na gołe nogi lub koszulki z krótkim rękawem. 
Jeśli chodzi o młodzież, od kilku sezonów wśród nastolatek widać modę na szerokie, workowate spodnie, często biodrówki, do których noszą krótkie topy odsłaniające brzuch. Kto był nastolatkiem na początku lat 2000., ten szybko skojarzy te trendy.
Kiedy jako mama widzę dziewczynki w takich strojach pod szkołą mojego syna, słyszę w głowie głos mojej babci, która 20 lat temu grzmiała, widząc mnie w podobnym ubiorze. Mówiła o "łapaniu wilka", "przewianych nerkach" i przeziębieniu. Dziś, mając ponad 30 lat, sama myślę głównie o tym, że te dziewczynki mogą się przeziębić, bo wiosenna pogoda bywa zdradliwa, a gołe kostki i brzuch to prosta droga do infekcji. 
Łapię się też na tym, że z ciekawością patrzę na młodzieżowe trendy i zastanawiam się, czy w tych ubraniach nie jest im zimno i czy czują się wygodnie – ale to już temat na inny tekst.
O modzie na gołe kostki czy odkryte brzuchy w kontekście zdrowia opowiedział też na swoim Instagramie pediatra, prof. Wojciech Feleszko. W krótkim nagraniu poruszył temat współczesnej mody i tego, czy takie odkryte części ciała naprawdę zwiększają ryzyko chorób. 
"Wielu rodziców tak uważa, ale prawda jest trochę inna. Samo wychłodzenie ciała nie powoduje infekcji. Za przeziębienia czy grypę odpowiadają wirusy, a nie brak skarpetek czy widoczny brzuch. Czy to znaczy, że ubiór nie ma znaczenia? Ma – ale głównie dla komfortu i ochrony przed wychłodzeniem. Długotrwałe zimno może osłabić organizm i sprawić, że łatwiej 'złapiemy' infekcję, jeśli mamy kontakt z wirusem" – czytamy w słowach pediatry pod materiałem wideo. 
Od gołego brzucha się nie rozchoruje
Trzeba pamiętać, że odkryte części ciała powodują wychłodzenie organizmu, co może zwiększać podatność na drobnoustroje. Dodatkowo może prowadzić do obniżenia odporności i częstszych infekcji, co już może być problemem. 
Stąd sugestia lekarza, żeby, widząc młodzież ubraną zgodnie z aktualnymi trendami, nie mówić o "dzisiejszej modzie" i "ryzyku choroby". Takie hasła do młodych nie trafiają. Dużo lepiej sprawdzi się rozmowa o tym, że ubieranie się rozsądnie do temperatury za oknem pomaga zachować zdrowie.

                
                    
                
                Wiosna to czas radości i eksperymentów z modą, dlatego warto połączyć obserwowanie trendów z rozsądkiem. Zamiast straszyć młodzież chorobami, lepiej tłumaczyć, że komfort i odpowiednie ubranie pozwalają cieszyć się wiosną bez ryzyka przeziębienia. 
Nie ma też co się oszukiwać – jeśli jako rodzic powiesz nastolatkowi, żeby ubrał się inaczej, bo odkryty brzuch sprawi, że będzie chory – raczej mało który nastolatek faktycznie się tym przejmie. Zamiast gadać i straszyć, czasami po prostu trzeba zaakceptować fakt, że skoro dziecko mówi, że jest mu ciepło, to pewnie tak jest.
Warto pamiętać, że wychowanie to często balans między troską a zaufaniem. Obserwując, uczymy dzieci odpowiedzialności za własne ciało i zdrowie, zamiast narzucać im swoje wybory. Najwyżej później to one będą czuły się źle z powodu przeziębienia.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/102701d6a276d0fd1c1960c395952673,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/102701d6a276d0fd1c1960c395952673,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dorośli narzekają na modę wśród młodzieży.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/208027,wiosenna-pielegnacja-wybierz-odpowiednie-urzadzenie-i-przywroc-blask-swojej-skorze</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/208027,wiosenna-pielegnacja-wybierz-odpowiednie-urzadzenie-i-przywroc-blask-swojej-skorze</link><pubDate>Mon, 23 Mar 2026 12:44:22 +0100</pubDate><title>Wiosenna pielęgnacja. Wybierz odpowiednie urządzenie i przywróć blask swojej skórze</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/a6a79f9e5a5eb284a37f51113183fbd7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wiosną wszystko budzi się do życia i odzyskuje blask. Przyroda, pogoda i aktywności na świeżym powietrzu. A twoje ciało? Jak najbardziej, ale w odróżnieniu od naturalnych zjawisk w świecie musisz dopomóc skórze w wiosennym przebudzeniu. Zdaj się na nowoczesne urządzenia Foreo.

Po zimie twoja skóra zapewne potrzebuje intensywniejszej regeneracji i solidniejszego zastrzyku energii. Wiadomo, mniej ruchu i rzadsza aktywność fizyczna gdy dni były krótsze i chłodniejsze mogły wpłynąć na kiepską kondycję skóry, a nawet na uaktywnienie się cellulitu. A jeśli jeszcze niedawno urodziłaś dziecko, to może tym bardziej dostrzegasz potrzebę jej pielęgnacji.
Niezależnie od tego, co spowodowało pojawienie się zmarszczek, fałdek, przebarwień i innych niepożądanych zmian na skórze, COŚ warto z tym zrobić. A rozpoczynająca się wiosna stanowi doskonałą okazję do otwarcia nowego rozdziału w historii twojej codziennej troski o zdrową skórę. Spróbuj go "napisać" z najnowszymi urządzeniami Foreo. To one właśnie z profesjonalnej pielęgnacji uczyniły prawdziwą sztukę.
Soniczne wygładzanie 
Na akcesoriach sonicznych Foreo zna się jak mało kto. Zwłaszcza hit marki może okazać się tym, czego szukasz z myślą o wiosennej odnowie. Mowa o LUNA 4 body, aksamitnie miękkiej szczotce z masażem T-Sonic. Generowane przez nią delikatne pulsacje głęboko oczyszczają, złuszczają i masują skórę, czyniąc ją gładszą. To też dobry wybór, jeśli rozglądasz się za bezlitosną pogromczynią cellulitu!
Swoją drogą, techniką T-Sonic posiłkują się też niektóre depilatory z rodziny PEACH. To ta technologia sprawia, że urządzenie depilujące PEACH 2 go w czasie pracy czasowo rozszerza pory, by impulsy światła docierały głębiej do mieszków włosowych. Każdy model – również ten najbardziej zaawansowany jak PEACH 2 Pro Max z mocą IPL –  obejdzie się delikatnie z twoją skórą podczas usuwania owłosienia.
Ujędrnianie mikroprądami 
W "rzeźbieniu" skóry Foreo ma duże doświadczenie w postaci kilku generacji niezawodnych urządzeń mikroprądowych. Na pomocnika w ujędrnianiu skóry całego ciała możesz desygnować np. BEAR 2 body, który zapewni ci efekty w obszarze ud, pośladków, ramion i brzucha. Dwa rodzaje mikroprądów – napinający skórę Advanced Microcurrent i tonizujący mięśnie Sculpting Microcurrent – wymodelują ją, jak należy.
Z dobrodziejstwa mikroprądów korzysta też kolekcja produktów FAQ 400. Jej bohaterem jest model FAQ 402, którego wielowymiarowa pielęgnacja obejmuje podwójne mikroprądy. Dzięki nim uniesiesz, napniesz i wymodelujesz skórę, nadając jej wyraźnie młodszy kontur. Na tym jednak nie kończy się pielęgnacyjna moc tego urządzenia. Niemały wkład w efekty jego stosowania ma jeszcze terapia czerwonym światłem LED.
Uciekając się do metody, która ogrzewa głębsze warstwy skóry, możesz wygładzić drobne linie i zmarszczki na jej powierzchni, a także zapewnić długotrwałe ujędrnienie wiotkich partii. Jest to możliwe dzięki temu, że czerwone światło powoduje skurcze mięśni i zagęszcza włókna kolagenowe. Widoczne i długotrwałe rezultaty zachęciły mistrzów pielęgnacji skóry ze szkoły Foreo do stworzenia całej gamy LED-owych rozwiązań.
Odmładzanie światłem
Jak światowy lider innowacyjnych technologii beauty walczy z niedoskonałościami szyi, dekoltu i dłoni? Otóż za pomocą technologii LED. Jeśli marzy ci się poprawa wyglądu w tych kluczowych miejscach, możesz odmienić ich los z innowacyjnymi maskami LED: FAQ 211 na dekolt i szyję i FAQ 221 na dłonie. 8 różnych długości fal światła LED przywróci twojej skórze elastyczność, napięcie i naturalny blask!
Chcesz wdrapać się na wyższy poziom wykorzystujących światło LED urządzeń do pielęgnacji skóry? Przy takich aspiracjach odpowiednim dla ciebie kompanem będzie FAQ Dual LED Panel. Ten przeznaczony do użytku domowego panel, wyposażony w 512 diod świetlnych i opatentowane soczewki rozpraszające w kształcie diamentów, emituje aż 5 długości fal stosowanych w skutecznym odmładzaniu skóry.
Ultralekkie i łatwe w przenoszeniu urządzenie, które wprowadza przełom w terapii światłem, możesz postawić na podłodze czy kanapie, a następnie oddać się pielęgnacyjnemu rytuałowi. Wystarczy 10 minut dziennie takiej światłoterapii, aby skóra i włosy odzyskały kondycję i piękny, zdrowy wygląd. Ponadto panel poprawi ci nastrój, podniesie poziom energii i polepszy jakość snu. Niesamowitej mocy nie można mu odmówić!
Wielowymiarowa pielęgnacja z Foreo
Jak widać, nowoczesne, przemyślane i kompleksowe technologie, które potrafią idealnie dopasować się do współczesnego stylu życia, mogą stać się twoim niezawodnym sojusznikiem w walce o lepszy wygląd skóry w sam raz na wiosenną porę! Wybierz i spróbuj. Wszystkie urządzenia Foreo do profesjonalnej pielęgnacji i modelowania ciała znajdziesz na oficjalnej stronie szwedzkiego producenta z branży beauty-tech.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/a6a79f9e5a5eb284a37f51113183fbd7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/a6a79f9e5a5eb284a37f51113183fbd7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wiosną wszystko budzi się do życia i odzyskuje blask. Jak najbardziej, ale musisz dopomóc skórze w wiosennym przebudzeniu. Zdaj się na nowoczesne urządzenia Foreo.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/206029,jak-dbac-o-zeby-dzieci-wedlug-najnowszej-wiedzy-poznaj-5-krokow-do-zdrowego-usmiechu</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/206029,jak-dbac-o-zeby-dzieci-wedlug-najnowszej-wiedzy-poznaj-5-krokow-do-zdrowego-usmiechu</link><pubDate>Thu, 19 Mar 2026 11:29:42 +0100</pubDate><title>Jak dbać o zęby dzieci według najnowszej wiedzy? Poznaj 5 kroków do zdrowego uśmiechu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/c7ab20ddb11b69b94a592fdec22436d1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />O zęby dzieci należy dbać. Szczotkowanie to podstawa, ale taka profilaktyka to jeszcze za mało. Na co, jako rodzice, musicie zwracać uwagę, by wasze pociechy cieszyły się zdrowym uśmiechem? Przygotowany w oparciu o najnowsze zalecenia ekspertów PTSD, we współpracy z Mars Polska, 5-punktowy poradnik pomoże wam wdrożyć właściwe nawyki. Przypominamy go z okazji Światowego Dnia Zdrowia Jamy Ustnej.

Czy wiecie, że wystarczy pięć prostych kroków, by zapobiegać próchnicy, a tym samym wspierać prawidłowy rozwój dzieci, którego nie będzie bez zdrowych zębów? To nie myślenie życzeniowe samozwańczych "ekspertów" z social mediów, ale najnowsza wiedza, z którą możecie się zapoznać, korzystając ze sprawdzonych i zaufanych źródeł.
W styczniu 2026 roku Polskie Towarzystwo Stomatologii Dziecięcej (PTSD) przedstawiło w sieci "Zalecenia higieniczno-profilaktyczne dla dzieci powyżej 6 r. ż. i ich rodziców / opiekunów". Na podstawie nowych rekomendacji przygotowaliśmy przystępny poradnik, dzięki któremu skutecznie zmniejszycie ryzyko próchnicy u młodego pokolenia i nauczycie pociechy, czym jest prawidłowa higiena jamy ustnej. Oto 5 podstawowych zasad.
1. Szczotkowanie zębów
Tu nie ma miejsca na kompromisy. Pilnujcie, by dzieci myły zęby przynajmniej dwa razy dziennie. Mycie zębów przed snem to podstawa profilaktyki próchnicy. W ciągu dnia warto zachęcić dziecko do sięgnięcia jeszcze raz po szczoteczkę, najlepiej rano. Każda taka sesja w łazience powinna trwać ok. 2 minuty, obejmować oczyszczenie każdego zęba i wszystkich jego powierzchni: zewnętrznej, wewnętrznej oraz żującej.
Wybierając w sklepach pastę dla najmłodszych domowników, celujcie w te z odpowiednią zawartością fluoru. Nauczcie pociechy, by po zakończonym rytuale nie płukały ust wodą, tylko wypluwały pozostałości pasty – dzięki temu fluor może dłużej działać na szkliwo i skuteczniej je wzmacniać. Towarzyszcie w tej zdrowotnej misji nawet do 10. roku życia dziecka!
2. Dodatkowe oczyszczanie
Mycie zębów szczoteczką jest kluczowe, ale nie zapewnia dzieciom całkowitej ochrony przed próchnicą. Dlaczego? Nie docieramy bowiem do trudno dostępnych miejsc takich jak przestrzenie międzyzębowe. Wasza, czyli rodziców, rola w tym, by pomóc dzieciom usuwać gromadzące się tam resztki pokarmowe i bakterie.
Warto nauczyć pociechy korzystać z nici dentystycznej. Jest ona idealna do codziennego oczyszczania przestrzeni między zębami. Nitkowanie powinno odbywać się raz dziennie, najlepiej wieczorem. Kontrolujcie, jak najmłodsi radzą sobie z tym zadaniem i gdy trzeba, pomagajcie. A co z płynami do płukania? Dobry pomysł, ale pilnujcie, by dzieci robiły 2-minutową płukankę około pół godziny po szczotkowaniu.
3. Żucie gumy
Również bezpośrednio po posiłkach możecie zadbać o to, by zęby dzieci były odpowiednio chronione, zwłaszcza gdy nie ma możliwości ich umycia. Miejcie pod ręką bezcukrową gumę np. Orbit. Jej żucie zwiększa wydzielanie śliny. Ta z kolei neutralizuje kwasy w jamie ustnej, wypłukuje resztki jedzenia, wzmacnia szkliwo i hamuje rozwój bakterii próchnicotwórczych.
Podawajcie dzieciom gumę do żucia po głównych posiłkach, ale nie więcej niż 3 razy dziennie. Należy unikać zbyt długiego żucia gumy (powyżej 20 minut). Amerykańska Akademia Pediatrii (AAP) sugeruje, że guma do żucia jest generalnie bezpieczna od 4-5. roku życia, pod warunkiem że dziecko jest wystarczająco dojrzałe, aby uniknąć zadławienia. Inne zalecenia sugerują poczekanie nawet do 7. roku życia. Ze względu na ryzyko zadławienia zaleca się rozwagę rodziców.
4. Nawyki dietetyczne
"To, co jesz, uszczęśliwia (albo nie) twoje ząbki". Przekażcie tę mądrość swoim dzieciom, ale nie kończcie na samych słowach, tylko zaszczepcie pociechom właściwe nawyki żywieniowe. Trzy główne posiłki dziennie, jedna lub dwie odpowiednio zbilansowane przekąski i woda to dobry kierunek. I oczywiście jak najmniej podjadania, zwłaszcza przed snem!
Dieta odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu zdrowych zębów i dziąseł. Odpowiednie nawyki żywieniowe wspierają remineralizację szkliwa i zmniejszają ryzyko próchnicy, natomiast niewłaściwe nawyki mogą prowadzić do powstania i rozwoju próchnicy zębów. Dzieciom należy ograniczyć podawanie produktów zawierających węglowodany proste, które są głównym czynnikiem ryzyka próchnicy. Bakterie próchnicotwórcze obecne w jamie ustnej przetwarzają cukry na kwasy, które demineralizują szkliwo.
5. Wizyty kontrolne
Zęby dzieci wymagają czujnej obserwacji, dlatego zadbajcie o to, by wasze pociechy regularnie odwiedzały stomatologa. Do dentysty wybierajcie się z nimi nie tylko wtedy, gdy słyszycie: "tato/mamo, boli mnie ząb". W końcu profilaktyka polega na upewnianiu się, że podążacie dobrą drogą i z uzębieniem dzieci jest wszystko w porządku.
Jak często powinniście zabierać dzieci do stomatologa na kontrolne wizyty? Eksperci z PTSD zalecają, by taki przegląd odbywał się 2-4 razy do roku w odstępie 3-6 miesięcy. Dzięki regularnym wizytom dowiecie się, czy codzienna higiena zębów dzieci przynosi efekty, a jeśli nie, to wykryjecie problemy na wczesnym etapie, co ułatwi ich leczenie.
Jeszcze więcej wiedzy o zdrowym uśmiechu
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej szczegółów o najnowszych standardach profilaktyki jamy ustnej u dzieci powyżej 6 roku życia, przeczytajcie cały dokument z zaleceniami dostępny na stronie PTSD. Przygotowali go eksperci Polskiego Towarzystwa Stomatologii Dziecięcej we współpracy z Mars Polska, producentem bezcukrowych gum Orbit. Powodzenia we wspólnym stawianiu 5. kroków do zdrowego uśmiechu!
]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/c7ab20ddb11b69b94a592fdec22436d1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/c7ab20ddb11b69b94a592fdec22436d1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Na co, jako rodzice, musicie zwracać uwagę, by wasze pociechy cieszyły się zdrowymi zębami? Przygotowany w oparciu o najnowsze zalecenia ekspertów PTSD 5-punktowy poradnik pomoże wam wdrożyć właściwe nawyki.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://mamadu.pl/zdrowie/207937,adhd-mozna-podzielic-na-2-typy-badania-rzucaja-nowe-swiatlo-na-diagnoze-dzieci</guid><link>https://mamadu.pl/zdrowie/207937,adhd-mozna-podzielic-na-2-typy-badania-rzucaja-nowe-swiatlo-na-diagnoze-dzieci</link><pubDate>Thu, 19 Mar 2026 09:46:43 +0100</pubDate><title>ADHD można podzielić na 2 typy. Badania rzucają nowe światło na diagnozę dzieci</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.mamadu.pl/58b190b7346488eee87e73ebd2c88f5c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />ADHD nie jest jednym zaburzeniem, jak dotąd uważano. Badania mózgu ujawniły dwa odrębne podtypy. Wyniki mogą pomóc w spersonalizowanej diagnozie i terapii młodych pacjentów.

Dlaczego wcześniejsze badania były niespójne?
Zespół naukowców przeanalizował 135 dzieci z ADHD i 182 dzieci neurotypowych za pomocą strukturalnego rezonansu magnetycznego (MRI). Początkowe porównanie grup nie wykazało wyraźnych różnic w objętości istoty szarej mózgu, co mogło tłumaczyć sprzeczne wyniki wcześniejszych badań.
Naukowcy podkreślają, że ADHD jest wysoce heterogeniczne – różne dzieci mogą wykazywać bardzo różne wzorce mózgowe, które "znoszą się" przy analizie
zbiorczej.
Uczenie maszynowe ujawnia dwa podtypy
Aby rozwiązać problem heterogeniczności, naukowcy zastosowali uczenie maszynowe, dzieląc dzieci z ADHD na podgrupy w oparciu o strukturę mózgu. Analiza wykazała dwa odrębne podtypy, różniące się zarówno zmianami w mózgu, jak i powiązaniami behawioralnymi.
Pierwszy podtyp – problemy z koncentracją
Pierwszy podtyp charakteryzował się zwiększoną objętością istoty szarej, szczególnie w korze czołowej i móżdżku, obszarach odpowiadających za uwagę, planowanie i koordynację.
"U niektórych dzieci ADHD może obejmować przede wszystkim zaburzenia rozwoju sieci mózgowych odpowiedzialnych za koncentrację uwagi" – wskazują autorzy. 
W tym podtypie wzrost objętości szarej materii był silniej powiązany z nasileniem problemów z koncentracją.
Drugi podtyp – objawy ogólne i emocjonalne
Drugi podtyp był powiązany z rozległym zmniejszeniem objętości istoty szarej, głównie w móżdżku i hipokampie.
Ten typ objawiał się ogólnym nasileniem zaburzenia neurorozwojowego, obejmującym zarówno zaburzenia uwagi, jak i nadpobudliwość czy impulsywność. Zmiany w mózgu były związane z kontrolą motoryczną, pamięcią, regulacją emocji i motywacją.
Różne "przyczynowe" wzorce w mózgu
Badacze odkryli, że oba podtypy wykazują różne wzorce powiązań między obszarami mózgu a zachowaniem. W pierwszym podtypie dominują sieci odpowiedzialne za uwagę, w drugim – rozległe układy mózgowe obejmujące funkcje emocjonalne, motoryczne i pamięciowe.
Rozpoznanie dwóch podtypów może wyjaśniać, dlaczego dzieci różnie reagują na terapię. Jedne dobrze odpowiadają na trening poznawczy skoncentrowany na uwadze, inne potrzebują połączenia farmakoterapii i terapii behawioralnej.
Chociaż wyniki nie zmieniają praktyki klinicznej od razu, podkreślają potrzebę spersonalizowanego podejścia do diagnozy i leczenia.
Źródło: PAP

]]></description><media:thumbnail url="https://m.mamadu.pl/58b190b7346488eee87e73ebd2c88f5c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.mamadu.pl/58b190b7346488eee87e73ebd2c88f5c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nowe badania z Chin wskazują, że ADHD nie jest jednolite. Każde dziecko może mieć unikalny wzorzec zmian.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
