Komunię przyjmują w ukryciu, na obrzeżach miast. Dla nich nie ma miejsca w "normalnym" kościele

Marta Lewandowska
Karolina jest mamą niepełnosprawnego dziecka. Robert ma dziecięce porażenie mózgowe, choć jak tłumaczy mama, na pierwszy rzut oka nie widać, że chłopiec jest chory. W tym roku miał Pierwszą Komunię Świętą, niestety, nie w swojej parafii. Nie tylko on jeden, księża często proszą rodziców dzieci ze specjalnymi potrzebami, aby ich pociechy przystępowały do sakramentu oddzielnie.
Marcin Stepien / Agencja Gazeta

Sezon na komunie

Co chwila docierają do nas sygnały, że Pierwsza Komunia Święta zmienia się w biznes. Dawniej wśród rodziców trwały wyścigi, czyja córka będzie miała piękniejszą sukienkę, od lat jednak dzieci w większości chodzą do komunii w albach, więc rodzice prześcigają się w organizacji przyjęć, czy wartości prezentów.


Jednak są dzieci, które, żeby mogły w ogóle przystąpić do sakramentu, muszą się nieźle nagimnastykować. Mowa tutaj o tych, których los dotknął różnymi wadami rozwojowymi, czy niepełnosprawnościami. Ich księża nie chcą widzieć na podniosłych uroczystościach.

Rzucił krzyżem

Karolina wspomina, że cała sytuacja zaczęła się już kilka lat temu, kiedy przyjmowała wizytę duszpasterską. - Rafał strasznie się nudził, więc trochę przeszkadzał - wspomina. - Najpierw kilka razy zdmuchnął świece, co bardzo nie podobało się księdzu - opowiada kobieta. Mówi, że ksiądz nie krył poirytowania, że musi się modlić przy zgaszonych.

Znudzone dziecko zaczęło rzucać krzyżem. - On był mały, uczył się dopiero chodzić i był nie do poskromienia - pzyznaje moja rozmówczyni. Dodaje, że wtedy zapytała po raz pierwszy, jak wygląda przyjmowanie sakramentu komunii, przez takie dzieci, jak Rafał. - Dowiedziałam się, że w naszej parafii nie ma takiej możliwości, bo takie dzieci przeszkadzają w nabożenstwach - opowiada.

Co na to proboszcz

Kiedy komunia zaczęła zbliżać się wielkimi krokami, Karolina wybrała się do proboszcza. - Rafał chodzi do szkoły specjalnej i tam na religię przyjeżdża fantastyczny ksiądz z podmiejskiej parafii, to on przygotowywał syna do komunii i chciałam, aby przyjął ją z jego rąk - uzasadnia swoją decyzję.

W rozmowie z proboszczem nie od razu przyznała, że syn jest dzieckiem szczególnej troski. Poprosiła o zgodę na przyjęcie sakramentu w innej parafii. - Proboszcz wcale nie chciał się zgodzić, stwierdził, że za dużo dzieci mu ucieka - wspomina. Karolina nie urywa, że od razu poczuła, że chodzi o pieniądze, bo przecież dzieci składają się na prezent dla kościoła, w którym przystępują do sakramentu.

- Kiedy powiedziałam, że syn jest chory, proboszcz wypisał zgodę bez mrugnięcia okiem. Przyznał, że faktycznie w naszej parafii dzieci niepełnosprawne nie przystępują do sakramentu - opowiada Karolina.

W małym kościele

Ostatecznie Rafał przystąpił do sakramentu w innej parafii, pod Poznaniem. - Zachowywał się bardzo spokojnie, uroczystość przebiegła bez żadnych zakłóceń - opowiada dumna mama. Rafał był tego dnia jedynym dzieckiem, które przytępiło do Pierwszej Komunii Świętej, taka była wola rodziny, która bardzo chciała, aby babcia mogła towarzyszyć Rafałowi w tym wyjątkowym dniu.

Pozostałe dzieci z jego klasy również przyjęły komunię w parafii poza miastem. Bo dla nich w "normalnym" kościele nie było miejsca.