Płaczące dziecko
Pierwszy samodzielny wyjazd bywa mocno emocjonalny. Fot. 123rf.com

Pierwsze wyjazdy na kolonie początkowo mogą być bardzo trudne. Doświadczeni wychowawcy przekonują, że zazwyczaj po kilku dniach dzieci oswajają się z nową sytuacją i potem już świetnie się bawią. A co jeśli serce matki podpowiada, że wcale nie będzie lepiej? Aldona przekonuje, że warto słuchać instynktu.

REKLAMA

"Nasza Oliwka jest bardzo wrażliwą dziewczynką i szczerze mówiąc, od początku nie byłam przekonana do wyjazdu na obóz. Koleżanki jednak jechały i się uparła, że ona także chce. Znam na tyle moje dziecko i jego potrzeby, by wiedzieć, że żaden wychowawca, który ma pod opieką kilkunastu podopiecznych, niestety się nią nie zaopiekuje tak jak ja. Z drugiej strony chciała spróbować czegoś nowego i bardziej dorosłego, więc uległam.

Miałam nadzieję, że ją dobrze przygotuję

Wiele rozmawialiśmy, jak taki obóz wygląda. Chciałam, by zrozumiała, na co się pisze, ale cały czas zarzekała się, że rozumie i chce takiego wyjazdu. Spakowałam córce walizkę i wsadziłam ją do autokaru. 

Już pierwszej nocy niestety był płacz. Była głodna, bo jedzenie było niesmaczne, narzekała na pokój i łóżko. Kolejnego dnia, gdy sytuacja się powtórzyła, zadzwoniłam do wychowawczyni, która zaczęła mnie uspokajać, że to normalna reakcja u dzieci, które wyjeżdżają po raz pierwszy. 

Przekonywała, że pokoje są ładne i zadbane, a jedzenie smaczne, tylko że dzieci muszą się oswoić z tym, że jest inaczej niż w domu. Po trzecim dniu płaczu wsiadłam w auto i pojechałam odebrać Oliwię z obozu. Córka bez żalu opuściła to miejsce. 

Próbowała, to się liczy

Organizatorzy chcieli mnie przekonać, że lada moment córka z pewnością się przełamie. To był jednak zbędny trud. Nawet jeśli warunki były świetne, to moje dziecko przecież z jakiegoś powodu codziennie płakało. Próbowała i się nie udało. Trudno.

Przepadła kasa za pół wyjazdu? Także trudno. Miała się dobrze bawić, a nie ciągle płakać. Za bardzo to wszystko przeżywała, gdybym ją zostawiła, to byłaby zbyt wysoka cena. Jako matka uważam, że najlepsze, co mogłam zrobić, to ją stamtąd zabrać".

Czytaj także: