"10 lat sprzątała dom". Zawarła z mężem kontrakt, który pokochają kobiety

Floryda nie jest miejscem dla "pochodzącej z północy intelektualistki, która w dodatku nie jest fanką gorąca, pleśni, aligatorów, węży i huraganów"
Floryda nie jest miejscem dla "pochodzącej z północy intelektualistki, która w dodatku nie jest fanką gorąca, pleśni, aligatorów, węży i huraganów" Unsplash.com
Ma dwójkę dzieci i męża, dla którego przeprowadziła się na drugi koniec Ameryki. W zamian za swoje poświęcenie podpisała z nim umowę dotyczącą wychowania synów. Pisarka Lauren Groff (w Polsce wydała powieści "Fatum i furia", „Arkadia” oraz zbiór opowiadań pt. "Floryda") uważa, że to... romantyczne.


"Dlaczego matka jest pierwszą osobą, do której dzwonią ze szkoły?"
Kiedy bowiem zdecydowała się zostać pisarką, wiedziała, że przez jakiś czas finansowo będzie musiała liczyć na męża. Dlatego zdecydowała się przeprowadzić z nim tam, gdzie on ma możliwość zarabiania pieniędzy, czyli na jego rodzinną Florydę, za którą nie przepada.

Nie można jednak nazwać tego poświęceniem. – W zamian za to, że się zgodziłam na małżeństwo i przeprowadzkę, musieliśmy podpisać umowę dotyczącą funkcjonowania naszego związku. Ustaliliśmy, że jeżeli będziemy mieli dzieci, to każdego ranka on będzie się nimi opiekować, czyli budzić, szykować śniadania i zawozić do szkoły. A wcześniej ogarniać pieluchy i karmienie. Zajmuje się też chłopcami w weekendy, za to ja opiekuję się nimi popołudniami po szkole i zabieram ich na długie, dwumiesięczne wakacje w lecie – mówi Lauren w rozmowie z "Wysokimi Obcasami".

Podzielili też domowe obowiązki, ale przez pierwsze 10 lat mimo wszystko sprzątała dom, "zgodnie z oczekiwaniami całego świata, że to zajęcie dla kobiet". Kiedy zdała sobie sprawę, jak bardzo ją to frustruje, wróciła z mężem do poprzednich ustaleń. – Znowu podzieliliśmy obowiązki. Tak, żeby każdy robił to, co chce, a nie to, w co wpisują go role społeczne ze względu na płeć – tłumaczy pisarka.


Nie uważa takiego kontraktu za nieromantyczny – jej zdaniem tradycja romantyczna powoduje, że zasady narzuca się tylko kobietom (np. to matka jest pierwszą osobą, do której dzwonią ze szkoły), mężczyźni są od tego wolni. Tu układ jest jasny i obustronny, a relacja między dwiema osobami jest romantyczna właśnie wtedy, kiedy ustalają zasady, w które nikt nie może ingerować.

Macierzyństwo nie wymaga ciągłej uwagi
W rozmowie z "Wysokimi Obcasami" przyznała, że nienawidzi pytań o to, jak łączy angażującą pracę pisarki z domem i macierzyństwem, bo mężczyznom się ich nie zadaje. Nie uważa poza tym, żeby macierzyństwo wymagało ciągłej uwagi – jej zdaniem dzieci powinny umieć się nudzić, a jej synowie właśnie z nudów sami nauczyli się czytać w wieku 4 lat. Bo nie mieli telewizora, iPadów, telefonów.

Do wdrożenia?
Źródło: Wysokie Obcasy
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Wyprawka dla noworodka - co kupić dla dziecka? Pełna lista
0 0Genialny patent na sen dla mam. Tego mogą nam pozazdrościć nasze babcie!