"To dyskryminacja, ale...". Zakaz wstępu do restauracji podzielił rzeczników

Dzieci, jakie są, każdy widzi. Nie zawsze chce jednak widzieć w restauracji...
Dzieci, jakie są, każdy widzi. Nie zawsze chce jednak widzieć w restauracji... Shutterstock
Na temat przyprowadzania dzieci do restauracji każdy ma swoją opinię. Swoją podzielili się również Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Obywatelskich i sędzia Trybunału Konstytucyjnego. O dziwo, wcale nie jest spójna, choć z grubsza wniosek jest taki sam.


Restauracja "Parma i Rukola"
Na pewno słyszeliście już o aferze, która rozpętała się po tym, jak przedstawiciele poznańskiej restauracji "Parma i Rukola" oznajmili, iż nie życzą sobie w swoim lokalu wizyt rodzin z dziećmi poniżej 6. roku życia. Zdania na temat tej decyzji były podzielone – niektórzy uważali ją za klasizm, dyskryminację i apartheid, inni przyklasnęli restauracji, twierdząc, iż realizuje prawo każdego prywatnego przedsiębiorcy i wychodzi naprzeciw oczekiwaniom klientów. Zapytaliśmy też czytelników Na:Temat o zdanie – wy byliście w tej kwestii niemal jednomyślni.


Co ciekawe, mniej jednomyślni są Rzecznik Praw Obywatelskich (Adam Bodnar), Rzecznik Praw Dziecka (Mikołaj Pawlak) i sędzia Trybunału Konstytucyjnego, będąca również byłą Rzeczniczką Praw Obywatelskich (prof. Ewa Łętowska).

Adam Bodnar o zakazie wstępu do restauracji z dziećmi
Zdaniem RPO, odmowa usług wyłącznie ze względu na wiek jest przykładem dyskryminacji, która jest zakazana w art. 32 Konstytucji RP. Niestety w Polsce na sankcje za naruszenie zasady równego traktowania w dostępie do dóbr i usług oferowanych publicznie narażone są wyłącznie osoby, które dyskryminują ze względu na płeć, rasę, pochodzenie narodowe i etniczne oraz obywatelstwo. Jego zdaniem to luka prawna, co nie zmienia faktu, że wiek pośród tych przesłanek nie występuje.


Oznacza to, że gdyby restauracja zabroniła wstępu cudzoziemcowi, albo kobiecie, sprawa byłaby prosta. W tym przypadku – jak przekonuje Adam Bodnar – klient, którego nie wpuszczono ze względu na dziecko w wózku, mógłby jedynie pozwać firmę o ochronę dóbr osobistych, co "jest rozwiązaniem czasochłonnym i kosztownym dla poszkodowanego".


Ewa Łętowska o zakazie wstępu do restauracji z dziećmi
Tymczasem prof. Ewa Łętowska twierdzi, że bardzo ostrożnie obchodziłaby się z argumentem naruszenia art. 32 Konstytucji RP. – Co więcej, jestem przekonana, że zakazu wstępu dla dzieci do restauracji nie powinniśmy łączyć z odmową realizacji usługi przez łódzkiego drukarza. Jeśli chodzi bowiem sporny art. 138 KW ("kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny") w tym przypadku sprawę rozwiązuje zakres oferty skierowanej do publiczności – wyjaśnia prof. Łętowska.

Mikołaj Pawlak o zakazie wstępu do restauracji z dziećmi
O zdanie w tej kwestii "Gazeta Prawna" zapytała również Rzecznika Praw Dziecka. Jego zdaniem nie ma przepisu prawnego, który bezpośrednio zobowiązywałby osobę zajmującą się zawodowo świadczeniem usług do zawarcia umowy z każdym, kto chce skorzystać z usługi.

Zaznaczył również, że tak jak "powszechne jest zawieranie umów z każdym, kto oferuje zapłatę za wyświadczoną usługę, tak powszechne są ograniczenia wiekowe dla odbiorców niektórych świadczonych usług".

– Wydaje się, że poznański restaurator korzysta z wolności gospodarczej, która oznacza swobodę podejmowania i prowadzenia działalności gospodarczej i której przejawem jest również dobór kontrahentów i swoboda zawierania umów (art. 353 (1) Kodeksu cywilnego) – powiedział Mikołaj Pawlak.

Sprawa jest jasna – ustanowienie zakazu przychodzenia do restauracji z dziećmi jest dozwolone. I tylko według Rzecznika Praw Obywatelskich dozwolone być nie powinno.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...