"Hitler byłby dumny". Konkurs fotograficzny o aborcji zagotował prawicowe media

Federa zorganizowała konkurs fotograficzny na temat aborcji
Federa zorganizowała konkurs fotograficzny na temat aborcji Facebook/Zrzut z ekranu
Pokażcie nam, jak kobiety w Polsce radzą sobie dzisiaj z restrykcyjną ustawą. Jak wygląda przerwanie ciąży dziś? W końcu rok w rok i według ostrożnych szacunków ciążę przerywa jakieś 150 tysięcy z nas! – czytamy w opisie konkursu fotograficznego "Aborcja/ Polska/ XXI wiek" organizowanego przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. To przełamywanie tabu czy strzał w kolano?


"Hitler byłby dumny"
Nikogo nie zdziwi raczej reakcja prawicowych i katolickich portali na informację, że taki konkurs w ogóle ogłoszono. "Skandaliczny konkurs promujący zabijanie nienarodzonych dzieci". "Kolejne ekscesy feministek". Do tego hasła, że "Hitler byłby dumny".

416 osób kliknęło, że interesuje się wydarzeniem. Komentarzy jest niewiele, raczej negatywnych i raczej na stronie samej Federy. Wiele osób od razu wyobraziło sobie zdjęcia, którymi jesteśmy bombardowani przez środowiska pro-life – świadczą o tym, chociażby linkowane w kilku miejscach strony z brutalnymi zdjęciami rozczłonkowanych płodów.

Trzeba jednak przypomnieć, że istnieje również aborcja farmakologiczna, która ma inny przebieg. I w tym kontekście można by bronić pomysłu na konkurs, który miałby pokazać "inne oblicza aborcji" niż te, które oglądamy na jeżdżących po miastach furgonetkach.


Jak swój pomysł tłumaczą organizatorzy?
– Chcemy uchwycić w kadrze stan na dziś: zobaczyć, poczuć i zdiagnozować pełne spektrum zjawisk, paradoksów, manipulacji i przekłamań, które w dzisiejszej Polsce wiążą się z przerywaniem ciąży. [...] Pokażcie nam konsekwencje trzech dekad obowiązywania całkowicie martwego prawa. Pokażcie nam emocje – indywidualne i społeczne – związane z każdą możliwą odsłoną polskiej aborcji: tą ustawową i tą zupełnie nie. Pokażcie nam, jak to się stało, że coś tak normalnego stało się w Polsce zupełnie nienormalne – precyzują w opisie wydarzenia.Za pierwsze miejsce jury przyzna 3 tys. nagrody. Za drugie i trzecie kolejno 2 tys. i 1 tys. Dodatkowo na uczestników czeka pięć wyróżnień, za które dostaną nagrody rzeczowe. Termin przyjmowania zdjęć minął 18 sierpnia – został przedłużony z 15 sierpnia.

Przełamywanie tabu
– Przeczytałam opis na stronie organizatora i nie rozumiem tej "misji". Po co ktoś miałby chcieć uwieczniać swoją decyzję o aborcji? To ma niby łamać tabu? Oswajać z tym, że aborcja istnieje? Ja tego nie kupuję. Normalni ludzie wiedzą, że aborcja istnieje i co się z nią wiążę – jakie emocje. To tak intymna sprawa, że nie powinnyśmy z niej robić publicznych eskalacji. Dyskusje o prawach, owszem, ale nie w kontekście "pokażcie nam swoją aborcję" – mówi mi jedna znajoma, którą poprosiłam o komentarz.

We mnie zrodziły się podobne odczucia. Popieram prawo wyboru i daleko mi do oceniania kobiet, które decyzję o przerwaniu ciąży podejmą, ale rodzi się we mnie sprzeciw, żeby traktować to jako coś, co warto uwiecznić na zdjęciach.

Potrzebny jest nam społeczny dialog na temat aborcji. Coraz częściej odnoszę jednak wrażenie, że to niemożliwe. Nie w warunkach, gdy jedna grupa epatuje krwawym dramatem i zdjęciami rozczłonkowanych ciał, a druga krzyczy: "Aborcja jest ok, uwierzcie nam na słowo". To nie jest przestrzeń na rozmowę i komunikację.

Federa podjęła próbę normalizowania tematu, który dla wielu normalny nie jest i musimy to rozumieć. Żeby jednak coś się zmieniło, zdaje się, że potrzeba innych metod i narzędzi retorycznych (a przede wszystkim edukacji), by pokazać, że o aborcji można dyskutować inaczej niż jedynie skrajnościami i kontrowersjami.

Komentarz Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny do artykułu "Hitler byłby dumny". Konkurs fotograficzny o aborcji zagotował prawicowe media
Odkąd istnieje, sztuka odzwierciedla rzeczywistość i zmusza do refleksji nad nią. Zajmuje
się wszystkimi tematami, których boimy się z różnych powodów poruszać w codziennym
funkcjonowaniu: opowiada o śmierci, przemijaniu, zastanawia nad sensem życia, pokazuje
ludzką seksualność, zajmuje starzejącym się ciałem, smutkami i radościami egzystencji,
które przeżywa każdy z nas, a które czasem tak trudno nazwać.

Nie ma lepszego sposobu na to, aby pokazać jak bardzo legalizacja aborcji jest w Polsce
potrzebna niż zacząć otwarcie rozmawiać o dokonywanych poza ustawą terminacjach
ciąży. Zwłaszcza, że według danych CBOS-u, co trzecia kobieta w Polsce ma za sobą
doświadczenie przerwania ciąży. Czas, aby decyzja o zdrowiu naszym, decyzja o kształcie
naszych rodzin przestała być czymś wstydliwym, co się dzieje, a o czym się nie rozmawia.
To dulszczyzna. To dokładnie to, co robią środowiska antykobiece: mówią jedno, robią
drugie, bez względu na realne konsekwencje.

Od dawna wiadomo, że środowiskom antyaborcyjnym nie zależy na żadnym "życiu" – im
zależy na kontrolowaniu zachowań kobiet. Te środowiska nie robią nic, żeby zmniejszyć
liczbę niechcianych ciąż: utrudniają dostęp do nowoczesnej antykoncepcji, blokują działania
edukacyjne na temat seksualności człowieka. Im zależy na jednym: na tym, aby Polki bały
się i wstydziły przerywać ciążę.

Dzięki przesłanym nam fotografiom chcemy pokazać, czym dla Polek jest aborcja, jak radzą
sobie we wrogiej im rzeczywistości. Bo radzą sobie, a my wiemy to z naszej codziennej
pracy. Chcemy dzięki medium, jakim jest fotografia zacząć otwartą rozmowę o tym, że nie
damy przeciwnikom kobiet zepchnąć się w otchłań hipokryzji.

Nie. Tak jak rozmawiamy o zakładaniu wkładek na NFZ i godnej opiece ginekologicznej; tak,
jak rozmawiamy o edukacji seksualnej w szkołach, porozmawiajmy też o tym, że tysiące
Polek co roku przerywa ciąże i najwyższy czas, aby przestały robić to w ukryciu. To żaden
wstyd. To życie.

Obiecujemy, że kiedy zobaczycie wystawę prac – zrozumiecie, że było warto. Zapraszamy
na wernisaż do Faktycznego Domu Kultury przy Instytucie Reportażu, ul. Gałczyńskiego 2 w
Warszawie w piątek 27.09.2019 roku o godzinie 19:00.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...