6-latka cieszyła się tylko przez godzinę. Apel jej mamy powinien przeczytać każdy Warszawiak

Taliyah podczas mierzenia aparatu cieszyła się, że wszystko wreszcie słyszy
Taliyah podczas mierzenia aparatu cieszyła się, że wszystko wreszcie słyszy Archiwum prywatne
Aparat słuchowy znacznie poprawia jakość życia niedosłyszących dzieci, których mózgi jeszcze się kształtują i są najbardziej chłonne – każdy dzień z "uchem plus" sprawia, że świat się przed nimi otwiera. Córka pani Sylwii, 6-letnia Taliyah, która przyjechała na rodzinne wakacje do Warszawy, zdążyła się swoim aparatem nacieszyć zaledwie godzinę...


"To jedyny sposób na rozwój"
Taliyah jest jednostronnie głucha. Dotychczas nie nosiła aparatu: słyszała niewyraźnie, cały czas przekręcała głowę w prawą stronę, wytężała zdrowe ucho. Mama postanowiła zainwestować w aparat słuchowy, bo to dla małej jedyna szansa na prawidłowy rozwój i dobre wyniki w szkole. Poza tym nieustanne wytężanie zdrowego organu mogłoby sprawić, że i on przestałby funkcjonować.

Tuż po zakupie wartego 8 tysięcy złotych aparatu, pani Sylwia wsiadła z trójką dzieci (i reklamówką z nowym nabytkiem) do tramwaju nr 28 w Warszawie. Niedosłysząca córka siedziała jej na kolanach i cieszyła się, że wreszcie będzie słyszeć, co do niej mówią koleżanki. Rozmawiali o tym przez całą drogę do domu, ale kiedy całą czwórką wysiedli, zakup zostawili pod siedzeniem.

Pani Sylwia tramwaj dogoniła dopiero na pętli. Nie było w nim już pasażerów, ani cennej białej reklamówki z zielonym logotypem firmy "Phonak".

Nie przyda się nikomu innemu?
Dziewczynka miała zakładać aparat na jedno ucho, na drugim – nosić tzw. aparat odbiornik. Dzięki takiej technologii może słyszeć obustronnie. Odlew kanału słuchowego robiony był indywidualnie, druciki skracano na rozmiar ucha dziewczynki, dopasowano specjalne wkładki. W takiej formie nie przyda się innemu potrzebującemu, ale większość elementów można wymienić. Mama Taliyah zareagowała szybko i zgłosiła zgubę do sklepu "Phonak".


– Pani, która tam pracuje, wysłała już numery seryjne do producentów, więc gdyby ktoś chciał ten aparat naprawić czy zmienić coś w ustawieniach, to w każdym sklepie personel będzie wiedział, że aparat jest kradziony. Powiedziano mi, że jeśli ktoś zabrał torbę, to mimo że pozostawała ona bez opieki, to dalej jest kradzież – mówi pani Sylwii.

Póki co motorniczemu reklamówki nikt nie oddał, ale w Zarządzie Transportu Miejskiego podano mamie Taliyah numery do biur rzeczy znalezionych. Nigdzie nie mogła się dodzwonić, wszystkie były zamknięte.

Nowy aparat?
Taliyah rozpacza, jej mama podobnie. Proces wyrabiania nowego aparatu nie trwa krótko, a ich już za dwa tygodnie w Warszawie nie będzie. Na co dzień mieszkają w Walii, tam koszt słuchowego udogodnienia znacznie przewyższa 8 tysięcy.

Dlatego każdy, kto widział biało-zieloną reklamówkę, proszony jest o kontakt.

Napisz do autorki: katarzyna.chudzik@mamadu.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Syndrom końca wakacji daje wam w kość? Oto 5 taktyk na przetrwanie
0 0USG połówkowe jest najważniejszym badaniem w ciąży. Zobacz, czego możesz się dowiedzieć