O tym związku niewiele się mówiło. Teraz już wiadomo, że szczęście idzie w parze z paskudną cechą

Agresorzy są bardziej atrakcyjni i... szczęśliwsi
Agresorzy są bardziej atrakcyjni i... szczęśliwsi Unsplash.com
Kanadyjscy naukowcy są zdania, że ich ostatnie badanie opublikowane w najnowszym numerze Journal of Interpersonal Violence udowadnia, iż znęcanie się nad słabszymi nie wynika wyłącznie z wychowania, czy przeżytych traum. Przebadali bowiem 135 nastolatków w najbardziej newralgicznym wieku (od 13 do 16 lat), spośród których 11 proc. przejawiało cechy szkolnych tyranów.


Agresorzy charakteryzowali się znacznie wyższym niż ich koledzy poczuciem własnej wartości i czuli się od owych kolegów lepsi. Okazali się również mniej podatni na stany depresyjne. Jeśli zebrać te wszystkie cechy, można się pokusić o uogólnienie, że są po prostu szczęśliwsi.

Zdaniem naukowców z Simon Fraser University oznacza to, że skłonność do agresji można uznać nie za efekt wychowania czy doznanych krzywd, lecz za prosty wynik ewolucji biologicznej i kulturowej. Wykazywanie przemocy w stosunku do słabszych służy "zwiększeniu szans na przetrwanie i reprodukcję". Agresorzy są też prostu bardziej atrakcyjni i ważniejsi od reszty – przykuwają uwagę otoczenia i osiągają swoje cele. To widoczne nie tylko wśród dzieci i nastolatków – dorosłym kobietom również imponują mężczyźni, którzy "są w stanie je obronić" i nie interesuje ich w tym kontekście potyczka słowna, lecz właśnie użycie pięści. Wiele z nich jest również przekonanych, że "łobuz kocha bardziej".

"Wspinanie się po drabinie społecznej"
Nie dziwią zatem słowa koordynatorki badania, kryminolożki Jennifer Wong, która udzielając wywiadu amerykańskiemu Newsweekowi, wytłumaczyła, że badani nastoletni "tyrani" stosowali przemoc właśnie dlatego, żeby "wspiąć się po drabinie społecznej". Świadomie, bądź nie.


Zdaniem Wong próby zmiany wrodzonych zachowań i postaw są pracą wręcz syzyfową. Oznacza to, że wszelkie kampanie społeczne, które mają za zadanie promować pozytywne postawy, powinny zmienić swoje założenia. Ten sam bowiem cel – czyli zniwelowanie agresji – można osiągnąć, umożliwiając osiągnięcie tyranom tych samych korzyści i wytłumaczenie im, że niepotrzebne jest uciekanie się do środków ostatecznych. Wong twierdzi, iż agresorzy "powinni móc pozytywnie spożytkować swoją energię życiową".

Autorzy badań zdają się wykluczać fakt, że wielu zachowań uczymy się w domu i stosunkowo rzadko się zdarza, żeby z kochającej się, szanującej i respektującej własne granice rodziny wyszło dziecko agresywne i stosujące przemoc. I że trudno wytłumaczyć osobie bijącej, że swój cel w równie szybki sposób osiągnie rozmową.
Źródło: Newsweek
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...