NIK miażdży Zalewską. Ujawniono błędy, które stały się początkiem "katastrofy edukacji"

NIK krytykuje Annę Zalewską w raporcie o reformie edukacji
NIK krytykuje Annę Zalewską w raporcie o reformie edukacji Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta
Po trudnym okresie strajku nauczycieli, po testach do szkół średnich, w trakcie matur, w czasie, gdy zaczyna się wystawianie ocen rocznych – słowem, kiedy stres uczniów i rodziców się osiąga apogeum – NIK wbija szpilę minister Zalewskiej. W miażdżącym raporcie ujawnia, że finansowa i organizacyjna masakra wynikająca z reformy edukacji, której cenę płacą dzieci, jest winą opieszałości MEN.


Raport opublikowany przez NIK pozbawia złudzeń – gdyby przypadkiem komukolwiek wydawało się, że gromy lecące na MEN m.in. ze strony nauczycieli to zwykła nagonka.

Najwyższa Izba Kontroli wyraźnie stwierdza, że zmiany w systemie edukacji zostały nierzetelnie przeprowadzone i wdrożone, a "minister nie dokonał rzetelnych analiz finansowych i organizacyjnych skutków reformy". Ten dokument to lista niewybaczalnych błędów Zalewskiej.


Reforma w 9 miesięcy
Reforma Zalewskiej "to najgruntowniejsza i najszybciej przeprowadzona zmiana w historii polskiego szkolnictwa, od czasu wprowadzenia gimnazjów w 1999 r. Od przyjęcia zmian w Prawie oświatowym w grudniu 2016 r., do wprowadzenia reformy 1 września 2017 r. minęło niecałe dziewięć miesięcy" - czytamy w raporcie.

W tym czasie polskie szkolnictwo przeszło gruntowny remont: "zmieniły się niemal wszystkie elementy systemu szkolnictwa, począwszy od struktury szkół przez podstawy programowe i nowe podręczniki, a skończywszy na konieczności dostosowania budynków placówek i ich wyposażenia".


I tu dowiadujemy się, że zanim MEN doprowadził do rewolucji, nie dysponował "pełnymi i rzetelnymi informacjami na temat kosztów reformy. Minister przewidywał, że reforma będzie sfinansowana z części oświatowej subwencji ogólnej oraz oszczędności samorządów. W latach 2014 - 2017 wydatki organów prowadzących zadania oświatowe wzrosły o ponad 12 proc. przy wzroście subwencji tylko o 6 proc. Dodatkowo minister błędnie założył, że reforma przyniesie samorządom oszczędności z tytułu dowożenia dzieci - w latach 2017-2018 miało to być 82 mln zł, podczas gdy wydatki te wzrosły o ponad 67 mln zł" - czytamy w raporcie.

Zmiany na gorsze
NIK krytycznie ocenia nową podstawę programową: "Już teraz cześć dyrektorów szkół wskazuje na potrzebę ich zmiany, bo nie są one dostosowane do możliwości uczniów" - piszą autorzy raportu.

Co więcej, NIK wyraźnie stwierdza, że reforma Zalewskiej przyczyniła się do pogorszenia warunków nauczania w części szkół. Chodzi o warunki lokalowe, czy wyposażenie sal w pomoce dydaktyczne.

W raporcie NIK uwzględniono też "bolączki" powszednie uczniów i rodziców. M.in. niesprawiedliwy system ocen: " w polskich szkołach nie ma spójnego i porównywalnego pomiędzy szkołami systemu oceniania uczniów. Przykładowo za opanowanie 50 proc. wymaganego materiału uczniowie mogli otrzymać w różnych szkołach ocenę dopuszczającą, dostateczną lub dobrą" - piszą autorzy raportu. Tymczasem wiadomo, że oceny muszą być równe, by konkurs świadectw przy rekrutacji miał jakikolwiek sens.

Zatajone fakty podwójnym roczniku
W dokumencie zwrócono również uwagę na kwestię podwójnego rocznika. Mimo że minister zapewniała, że dla wszystkich absolwentów podstawówek i gimnazjów jest miejsce, niekiedy zasłaniając się nawet wyliczeniami i danymi, NIK obnaża prawdę:

"Tymczasem Minister nie przeprowadził rzetelnych i kompleksowych analiz dotyczących możliwości przyjęcia do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych absolwentów VIII klas szkół podstawowych oraz III klas wygaszanych gimnazjów. Dane, które Minister analizował, były niepełne i ograniczyły się do dostępności sal z 13 proc. szkół - wzięto pod uwagę tylko samodzielne licea ogólnokształcące. Pominięto pozostałe szkoły, tj. technika i szkoły branżowe I stopnia, jak również szkoły funkcjonujące w zespołach".

Informacje te można jednoznacznie interpretować jako zatajenie prawdy. Kto mówi o ogóle po przeanalizowanie raptem 13 proc. całości?!

"Od września br. naukę w nich ma rozpocząć ponad 705 tys. uczniów, czyli dodatkowo prawie 370 tys. absolwentów VIII klas szkół podstawowych" - raportuje NIK. Konsekwencje organizacyjne muszą ponieść powiaty i dyrektorzy placówek. W dalszej kolejności – dzieci i nauczyciele.

NIK apeluje o zmiany. Czy te miażdżące wnioski, które już dziś nie są jedynie głosem nauczycieli, uczniów oraz rodziców, a oficjalnym stanowiskiem NIK, mają szanse dotrzeć do urzędników i wywołać zmiany na lepsze? Po doświadczeniach z raportem NIK o maturze z matematyki nadzieje są nikłe. Jednak pamiętajmy - strajk się jeszcze nie skończył!
Źródło: nik.gov.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Syndrom końca wakacji daje wam w kość? Oto 5 taktyk na przetrwanie
0 0USG połówkowe jest najważniejszym badaniem w ciąży. Zobacz, czego możesz się dowiedzieć