"Straciłam czas i pieniądze". Uczennica chce zwrotu kosztów za strajk, odpowiedź nauczycielki powala

Uczennica pokłóciła się z wychowawczynią. Poszło o zwrot kosztów za bilet
Uczennica pokłóciła się z wychowawczynią. Poszło o zwrot kosztów za bilet Zdjęcie ilustracyjne/corareed / 123RF
– Przez strajk nauczycieli straciłam czas, a moi rodzice pieniądze. Chciałam poprawić oceny, a teraz mogę nie zdążyć – twierdzi Michalle Marycka, która postanowiła poprosić szkołę o zwrot kosztów za bilet miesięczny. Uczennica utrzymuje, że w odpowiedzi usłyszała niecenzuralne słowa i była zastraszana. O sprawie poinformowała Gazeta Lubuska.


Michalle ma prawie 18 lat. Jest uczennicą drugiej klasy o profilu policyjnym w Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Roweckiego "Grota" w Czerwieńsku. Do szkoły dojeżdża z innej miejscowości i mieszka w bursie – podobnie jak większość jej kolegów z klasy, którzy podpisali się pod jej wnioskiem o zwrot kosztów.

Od 8 do 27 kwietnia w szkole nie odbywały się zajęcia z powodu strajku nauczycieli. Właśnie z tego powodu Michalle postanowiła napisać podanie do dyrekcji o zwrot pieniędzy za bilet i stancję. Złożony 9 maja dokument podpisało 21 osób.

W rozmowie z Gazetą Lubuską dyrektor placówki potwierdził, że pismo trafiło na jego biurko i dodał, że dał sobie czas na zastanowienie, jak rozwiązać tę sprawę. Kopię podania przekazano wychowawczyni – po rozmowie z nią wszyscy, oprócz Michalle, wycofali się z żądań.

Teraz uczennica twierdzi, że była zastraszana przez nauczycielkę, bo jako jedyna nie chciała zrezygnować z walki o zwrot kosztów. Dziewczyna miała usłyszeć, że będzie miała problem z zaliczeniem. W trakcie kłótni rozmowy z wychowawczynią Michalle powiedziała, że wszyscy nauczyciele to darmozjady, na co kobieta odpowiedziała: "Skończ pierd***ć".


Nauczycielka przyznała, że użyła wulgaryzmów, ponieważ została wyprowadzona z równowagi, jednak tego żałuje. Przeprosiła uczennicę i jej ojca. Twierdzi jednak, że do zastraszania nie doszło, że jedynie tłumaczyła, że pismo powinno być skierowane do organu prowadzącego szkołę (bo przecież ani dyrektor, ani nauczyciele nie oddadzą jej pieniędzy). Dodała, że uczennica miała kłopoty w szkole, wagarowała, a z jej rodzicami był utrudniony kontakt.

Ojciec dziewczyny zastanawia się nad przeniesieniem jej do innej szkoły. Mówi, że córka jest w złym stanie psychicznym i boi się uczęszczać na lekcje. Jego żona ciężko choruje, a on się nią opiekuje i pracuje zawodowo, przez co często wyjeżdża.
Źródło: gazetalubuska.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE