Nauczyciel wywiesił kartkę, która zmienia szkolne zasady. Teraz winę ponoszą rodzice?

Zadania domowe dla niektórych są świętością. Powoli jednak się to zmienia
Zadania domowe dla niektórych są świętością. Powoli jednak się to zmienia Agencja Gazeta
Dyskusja o niezbędnych zmianach w systemie szkolnictwa trwa już od jakiegoś czasu, a zawieszony obecnie strajk nauczycieli tylko ją spotęgował. Teraz na facebookowej stronie "Dom nie jest filią szkoły" pojawiło się zdjęcie zapisanej przez nauczyciela kartki, która pojawiła się w jednej ze szkół podstawowych.


– W związku z państwa niezadowoleniem (media społecznościowe) dotyczącym zadań domowych, zwłaszcza przygotowywanych przeze mnie dodatkowo, od dzisiaj nie będzie nic zadawane. Państwo sami podejmą decyzję, czy dziecko powinno pracować w domu – napisał nauczyciel, co dla prowadzących fanpage "Dom nie jest filią szkoły" stało się jasnym sygnałem, że ich działania mają sens i przynoszą owoce.
Rzeczywiście bowiem dzieci są nauką przeciążone, a podstawa programowa – zbyt obszerna. Najmłodsi pracują często dłużej niż dorośli, którzy na ogół po wyjściu z firmy poświęcają się sprawom innym niż zawodowe. Inicjatorzy idei Szkoły Minimalnej i podobnych tworów uważają, że praca ponad siły i brak czasu na odpoczynek nie tylko godzi w prawa dziecka, ale również nie sprawia wcale, iż dzieci są bardziej wyedukowane. Cierpią tylko na "bulimię informacji".

"To system z epoki rewolucji przemysłowej"
Informacja od nauczycielki, która postanowiła nie zadawać już dzieciom zadań domowych wzbudziła wśród internautów ambiwalentne uczucia. Jedni uważają, że jest to pomysł bardzo trafiony, inni – że brak narzuconego utrwalania wiedzy w domu spowoduje porażkę na przyszłych egzaminach.

– Moje dzieci nie mają żadnych zadań domowych i nie mają problemów z uczeniem się. Zadawanie, klasówki, kartkówki i straszenie jedynkami to jest stary system z epoki rewolucji przemysłowej. Nauczycieli trzeba szkolić, że są inne sposoby nauczania niż terror ocen i nawał prac domowych. Praca domowa ma sens w średniej szkole, kiedy młodzież pracuje nad swoimi własnymi badaniami i projektami. Szkoła podstawowa nie potrzebuje niczego, oprócz sensownych, dobrze wykształconych, zadbanych nauczycieli – stwierdziła jedna z uczestniczek internetowej dyskusji, zyskując tym samym wiele polubień.


Internauci przyklaskiwali jej, twierdząc, że dzieci pozbawione odpoczynku nie mają szans być wieczorami "chłonne".

Urażony nauczyciel?
Niektórzy się jednak z tą teorią nie zgodzili, twierdząc,, że nauczyciel wywiesił taką kartkę, gdyż jest... złośliwy, ironiczny i urażony.

Uważają bowiem, zadania domowe są absolutną koniecznością, a korekty wymaga tylko komunikacja między nauczycielami – jedna z matek zauważyła bowiem, że jej dziecko przez weekend miało do odrobienia 28 zadań domowych.

– Są dzienniczki elektroniczne, nauczyciele mają możliwość spojrzenia w rozpiskę ze sprawdzianami i zadaniami domowymi i układać wszystko tak, aby miało sens. Wystarczyłaby komunikacja – twierdzi jedna z mam.

Wydaje nam się jednak, że likwidacja prac domowych to dobry ruch – dziecko będzie w domu uczyło się tylko tego, czego naprawdę potrzebuje.I wtedy, kiedy ma na to siłę.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE