Nauczyciele strajkują, a MEN walczy o... katechetów! Tym gestem Zalewska pokazała, jakie są priorytety

Anna Zalewska podpisała porozumienie o kwalifikacjach zawodowych nauczycieli od religii
Anna Zalewska podpisała porozumienie o kwalifikacjach zawodowych nauczycieli od religii Fot. Maciej Jaźwiecki / Agencja Gazeta
Anna Zalewska potrafi pokazać, jakie są priorytety. W trakcie najbardziej burzliwych negocjacji z nauczycielami, tuż przed ogólnopolskim strajkiem, do którego zamierza przystąpić ok. 80 proc polskich szkół, słowem: kiedy los przyszłości edukacji w naszym kraju wisi na włosku, minister spotyka się z... przedstawicielem Kościoła. Widocznie zdaniem Zalewskiej, religijność stoi ponad edukacją.


Anna Zalewska rozmawiała kilka dni temu z biskupem Markiem Mendykiem, który reprezentował Konferencję Episkopatu Polski o kwalifikacjach zawodowych wymaganych od nauczycieli religii. Na Twitterze MEN opublikowało potwierdzenie, że porozumienie na ten temat zostało podpisane.Co to dokładnie oznacza, oczywiście nie wiadomo. Jednak można przypuszczać, że definicja wysokich "kwalifikacji zawodowych nauczycieli od religii", którą tworzy rząd PiS-u w porozumieniu z Kościołem rozczarować rodziców... Zwłaszcza tych, którzy sprzeciwiają się opisowym stwierdzeniom typu: "dzieci nienarodzone wyciąga się z brzucha za pomocą odkurzacza”.


Jeśli wśród was są naiwni, którzy mają nadzieję, że ten krok ma na celu upilnowanie, by katecheci nie wygadywali na lekcjach treści jednoznacznie szkodliwych, to najpewniej jesteście w błędzie.

W końcu nikt katechecie podsłuchu nie założy, a i przesłanek ku temu, że obecny rząd ma coś przeciwko głoszeniu odważnych tez na temat aborcji, masturbacji czy homoseksualizmu nie ma. Wręcz przeciwnie.

Można też przypuszczać, że decyzja minister Zalewskiej ma coś wspólnego z decyzją sprzed kilku tygodni, by katecheci mogli być wychowawcami klas. Dotąd nauczyciele religii mieli takie sama prawa jak reszta kolegów po fachu, jednak nie mogli sprawować wychowawstwa. "Tak wynikało ze stanu prawnego i rozdziału Kościoła od państwa" – mówiła w mediach Krystyna Szumilas, była minister edukacji.


Skąd pomysł, by coś zmieniać? "Na potrzebę zmiany przepisu w tym zakresie wielokrotnie wskazywali przedstawiciele kościołów i innych związków wyznaniowych prowadzących nauczanie religii w szkołach. Kwestia ta jest także poruszana w interpelacjach poselskich oraz w zapytaniach kierowanych do Ministerstwa Edukacji Narodowej, zarówno przez dyrektorów szkół, nauczycieli religii, jak i rodziców" - czytamy w uzasadnieniu projektu.


Wszystko to wskazuje na fakt, że MEN jak zwykle w nosie ma opinie rodziców i dobro dzieci. Tegoroczne badania IPSOS wykazały, że 52 proc. Polaków jest za likwidacją religii w szkołach i przeniesieniem zajęć do sal katechetycznych. Wskaźnik ten podskoczył od ubiegłego roku aż o 13 punktów procentowych.

Nieważne, że pod znakiem zapytania stoją egzaminy do szkół średnich. Że znakomita większość nauczycieli ma skrajnie dość, co wyrazi niebawem w proteście. Nieważne są wszystkie skutki "deformy": wykończone dzieci, sfrustrowani rodzice i wielki chaos. Nieważne, że podstawa programowa jest o 40 proc. zbyt obszerna, by w ogóle można ją było zrealizować.

Najważniejsze, by Kościół wiedział, że MEN o nim pamięta i czas na pogawędki o losie katechetów (którzy oficjalnie nie strajkują!) znajdzie zawsze...
Wyniki badań IPSOS za focus.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...