W TVP się doigrali? Nauczyciele szykują pozew zbiorowy: "Rząd chce? Będzie cyrk do wakacji!"

Nauczyciele szykują pozew zbiorowy przeciwko TVP
Nauczyciele szykują pozew zbiorowy przeciwko TVP fot. kadr "Wiadomości"
Wśród nauczycieli wściekłość sięga zenitu, a chęć walki o swoje przybiera bardzo konkretne formy. Poza strajkiem nauczyciele bardzo poważnie myślą o pozwie przeciwko TVP, która zdaniem tej grupy zawodowej, regularnie ich obraża. Chętnych do podpisania się pod pozwem są setki, a zdaniem prawników z perspektywy przepisów z pewnością doszło do zniesławienia.


Inicjatyw w związku z pozwem zbiorowym przeciwko TVP było kilka. Nasiliły się one i ujednoliciły w ostatnich dniach, kiedy w "Wiadomościach" wyemitowano kolejny materiał o strajku i nauczycielach.

Katarzyna Jutkiewicz, nauczycielka języka niemieckiego z 30-letnim stażem, na której apel o pozew zareagowały setki kolegów i koleżanek po fachu, wskazuje na stwierdzenie, które pada w programie, że nauczyciele pracują 3 godziny przy tablicy. – Uważam za karygodne, że cały czas przedstawia się nas, nauczycieli jako nierobów. Znieważają nas na oczach całego kraju. Poświęcamy mnóstwo czasu na obowiązki, za które nikt nam nie płaci. Tych godzin nie da się policzyć – mówi w rozmowie z MamaDu i podkreśla, że do naczelnych kłamstw TVP i MEN o nauczycielach należą informacje o zarobkach.


Ponadto nie da się ukryć, że materiały "Wiadomości" zmontowane są tak, by widz mógł wyciągnąć tylko jeden "słuszny" wniosek. Na przykład z programu z 25 marca najpierw dowiadujemy się, że rząd jest otwarty na potrzeby nauczycieli. Ich wyciągnięta ręka to przyspieszenie planowanych podwyżek o 5 proc. ze stycznia 2020 na wrzesień 2019.


W materiale "Wiadomości" strajk został przedstawiony jako sytuacja mocno podkoloryzowana przez nauczycieli i szkodliwa dla uczniów. Przytoczono dane MEN, z których wynika, że w połowie szkół nie przeprowadzono referendum i pokazano twarze uczniów, którzy martwią się o terminy egzaminów. Ponadto, Broniarzowi wypomniano zarobki i dorobek ZNP oraz przypomniano, że pensje nauczycieli idą z budżetu państwa.


– W tej chwili planuję wyciągnąć ze wszystkich możliwych jednostek, takich jak urzędy, sprawozdania ile zarabiają nauczyciele w danej gminie, czy mieście. Warszawa jest niewiarygodna, tu nauczyciele dostają nieco więcej – teraz od Trzaskowskiego, wcześniej od Gronkiewicz-Waltz. Jednak gdyby zebrać dane z mniejszych miejscowości, kłamstwo MEN i TVP wyszłoby na jaw. Okazałoby się, że tylko na pasku w telewizji zarabiamy 5 tysięcy złotych, a na pasku wypłaty 2 tysiące – komentuje nauczycielka.

Inicjatywę pani Katarzyny poparł m. in. Przemysław Staroń, który w rozmowie z MamaDu stwierdził, że jeśli to możliwe, to jak najbardziej poprze pozew, gdyż "jesteśmy cały czas przedmiotem pomówień i kłamstw".

– Jeśli nie przestaną nas obrażać, pójdziemy do znanej kancelarii, która obroni nas pro bono – mówi w rozmowie z MamaDu Marcin Korczyc, nauczyciel historii, wiedzy o społeczeństwie, języka polskiego oraz angielskiego, były dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej w Lubaszu.

– Prawnicy mówią, że doszło do zniewagi. Kłamstw. Są w szoku. Apeluję do MEN i TVP: proszę, przestańcie nas obrażać i zajmijcie się rozwiązywaniem problemów. Rząd chce? Będzie miał cyrk do wakacji – komentuje nauczyciel.

Chętnych do podpisania się pod pozwem zbiorowym jest cała masa, można ich liczyć w setkach i nikogo z nich nie trzeba namawiać. Jak mówi Marcin Korczyc, zgłaszają się sami.

Nauczyciele zjednoczeni w buncie i chęci walki o godność szukają rozwiązania. –To bardzo ważne, byśmy byli konsekwentni i nieugięci. Mamy bardzo duże szanse, ale nie możemy odpuścić. To, co robi TVP i MEN to podważanie autorytetu nauczyciela, o który tak trudno jest nam walczyć – podsumowuje Katarzyna Jutkiewicz.