Tam, gdzie przypadek, tam i ryzyko. Powód, dla którego rodzice boją się posyłać dzieci do przedszkola

Przedszkole jako duże skupisko małych dzieci sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób zakaźnych. Podstawą ich profilaktyki powinna stać się higiena nosa
Przedszkole jako duże skupisko małych dzieci sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób zakaźnych. Podstawą ich profilaktyki powinna stać się higiena nosa 123rf.com
Przedszkole to jedna wielka niewiadoma. Rzecz nie nawet w tym, że trudno przewidzieć, jak dziecko odnajdzie się w tym miejscu, czy z kimś się zaprzyjaźni lub na jakich wychowawców trafi. Przedszkole to niewiadoma, bo stanowi skupisko przypadkowo dobranych dzieci. A tam, gdzie decyduje przypadek, ucierpieć może zdrowie.


W placówkach dla przedszkolaków znajdziemy bowiem dzieci z najróżniejszymi doświadczeniami. Jedne z większą odpornością, drugie mniej odporne na infekcje. Te, których rodzice skrupulatnie wykonywali zalecenia medyczne i te, których rodzina miała swobodniejszy stosunek do profilaktyki. Do tego dochodzą różne nawyki, jakie dzieci wyniosły z domu.


Rodzice muszą więc pogodzić się ze świadomością, że przedszkole to nie sanepid, który prewencyjnie przebada dzieci, zanim dopuści je do kontaktu z rówieśnikami. Z pewnością alternatywą nie jest jednak trzymanie dziecka pod przysłowiowym kloszem.

Raz, że przedszkole to mimo wszystko, z różnych względów, wspaniały etap w życiu pociechy, więc grzechem byłoby pozbawiać syna czy córkę takiego doświadczenia. Dwa, że jeśli nawet dziecko nie pójdzie do przedszkola i tak trzeba będzie posłać je do szkoły, gdzie przecież zderzy się z podobnymi problemami natury zdrowotnej.

Jedyna deska ratunku? Profilaktyka we własnym zakresie, czyli codzienna troska o higienę. Oczywiście nie stanie się ona panaceum na wszelkie dolegliwości i nie zabezpieczy na 100 proc. przed każdym zagrożeniem, ale przynajmniej zminimalizuje ryzyko złapania choroby zakaźnej czy też rozwoju związanych z nią powikłań.

Poza myciem rąk, o którym nieraz słyszeliśmy – małe dzieci o tym często zapominają, więc rodzice muszą je pilnować – jest też inna prosta metoda przeciwdziałająca rozprzestrzenianiu się zarazków, o której z kolei nie zawsze pamiętają dorośli. Bo ilu rodziców codziennie płucze nosek swoich pociech? Tymczasem zaniedbany nos to otwarta furtka dla bakterii.


Zalegające w nosie zarazki namnażają się w ekspresowym tempie, po czym przedostają się do gardła, a w skrajnych przypadkach atakują nawet tchawicę i płuca. Dlatego pozornie niegroźne infekcje górnych dróg oddechowych, czyli mówiąc bardziej przystępnym językiem – katar, mogą prowadzić do poważnych zachorowań u dzieci.
Wyrabiając nawyk codziennego płukania nosa, usuwamy chorobotwórcze bakterie z dróg oddechowych i przeciwdziałamy powikłaniom przewlekłego kataru. Po jakie preparaty warto sięgać, aby bezpiecznie i skutecznie przeprowadzać ten zabieg? Na tle wielu rozwiązań wyróżniają się naturalne środki takie jak roztwory soli morskiej.

Bogata w sole mineralne i mikroelementy woda morska nawilża i udrażnia przewody nosowe, wspomagając przy tym działanie przeciwzapalne i regenerujące śluzówkę nosa. W zależności od stężenia zdolnych do osmozy substancji roztwory na bazie tej wody dzieli się na izotoniczne i hipertoniczne.

Pierwsze oczyszczają nos z zarazków, drugie zmniejszają jego obrzęk i ułatwiają oddychanie. Podaje się je w postaci rozpylonej mgiełki (aerozolu) za pomocą inhalatora do tzw. nebulizacji. W przypadku dzieci służące do tego zabiegu dozowniki powinny być wyposażone w nasadkę, która będzie zapobiegała włożeniu końcówki za głęboko do nosa.

Należy zawsze pamiętać o doborze właściwego stężenia fizjologicznej soli morskiej. W tej sprawie rodzice mogą poradzić się farmaceuty. Przeznaczone dla dzieci spraye do pielęgnacji nosa powinny być w 100 proc. naturalne, a pod względem siły oddziaływania wypośrodkowane, czyli nie za silne i nie za słabe.

Artykuł powstał we współpracy z Marimer