Zaprowadź nowe porządki w domu. Z odkurzaczami najnowszej generacji ułatwisz sobie niewdzięczną pracę

Odkurzacze bezprzewodowe z linii Athlet marki Bosch wyróżniają się lekką konstrukcją, a siłą i skutecznością dorównują tradycyjnym odkurzaczom. Dzięki kompaktowym rozmiarom bez problemu docierają do trudno dostępnych miejsc.
Odkurzacze bezprzewodowe z linii Athlet marki Bosch wyróżniają się lekką konstrukcją, a siłą i skutecznością dorównują tradycyjnym odkurzaczom. Dzięki kompaktowym rozmiarom bez problemu docierają do trudno dostępnych miejsc. Materiały prasowe
Kiedy przychodzi weekend i pada pytanie ''to, kto w tym tygodniu odkurza mieszkanie?'', w niejednym domu zapada wymowna cisza. Lasu rąk nie widać, bo latanie po wszystkich pokojach ze wciągającą kurz rurą jest dość niewdzięcznym zadaniem z gatunku ''nie chcem, ale muszem!''. Skoro jednak mus to mus, to niech chociaż narzędzie pracy nie komplikuje życia.

Z tym bywa akurat różnie, ponieważ odkurzacze dla wielu gospodarzy i gospodyń są właśnie ikoną tego wszystkiego, co w odkurzaniu najgorsze. Plątające się pod nogami kable, przez które można wywinąć fikołka, i gabaryty sprawiające, że jazda urządzenia po domu przypomina zachowanie słonia w składzie porcelany, to główne grzechy tych sprzętów.

Całe szczęście, świat idzie do przodu i projektanci odkurzaczy też nie zasypiają gruszek w popiele, wymyślając rozwiązania, które łagodzą stresy towarzyszące walce z kurzem, okruszkami i innymi sypkimi zanieczyszczeniami w gospodarstwie. Po czym poznać nowoczesny – tj. skuteczny jak tradycyjny, ale o niebo wygodniejszy – odkurzacz?

Pierwsza jaskółka nowoczesności w sposobie odkurzania to brak kabla. Bezprzewodowe odkurzacze nie tylko ratują siebie i swoich właścicieli przed wywrotką, ale także zapewniają większą wydajność pracy. Wszak nie trzeba bawić się w poszukiwacza domowych gniazdek i przedłużaczy, tracąc czas na przepinanie elektrycznego pogromcy kurzu.
Dowodów na to, że kabel dla odkurzacza nie jest tym, czym głowa dla człowieka – można bez niego żyć – dostarcza chociażby Bosch. Działający za Odrą producent sprzętu gospodarstwa domowego chętnie rozwija ten trend, co widać na przykładzie jego bezprzewodowych odkurzaczy z linii Athlet, które właśnie powstały po to, aby znosić wszelkie ograniczenia.


Hola, hola, co jednak z czasem pracy takiego pozbawionego okablowania urządzenia? Takie pytanie mogą zadać przeciwnicy antykablowej mody. Słusznie, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie zaprzeczał, że wpięty do gniazdka odkurzacz równa się stały dopływ mocy do jego trzewi, oczywiście pod warunkiem, że pobliska elektrownia nie wyzionie ducha.

Rzecz w tym, by rozejrzeć się za takim kompaktowym pomocnikiem w domowych porządkach, który po kilku minutach pracy bez zewnętrznego źródła prądu nie padnie jak kawka. Nie jest już to bynajmniej mission impossible, gdyż na pokładzie nowoczesnych odkurzaczy można znaleźć wytrzymałe litowo-jonowe baterie.

Zasilane takimi akumulatorami ''ssące bestie'' czyszczą mieszkanie z kurzu, nie robiąc przy tym zbyt częstych przerw. W niektórych modelach czas pracy sięga nawet 75 min. Jeśli więc nie posiadamy rezydencji na miarę Carringtonów, odkurzenie podłóg i dywanów za jednym zamachem we własnym M nie powinno być niedoścignionym marzeniem.
Gdyby jednak zaistniała konieczność bardziej gruntownego (czytaj: czasochłonnego) sprzątania rodzinnego gniazdka, nerwów oszczędzi nam szybkie ładowanie baterii. Wspomniany już Bosch opracował technologię, dzięki której po zaledwie 3 godzinach bateria odkurzacza z serii Athlet naładowana jest już w 80 proc. Na doładowaniu cały dzień zatem nie zleci.

Na tym nie koniec śmiałych posunięć. Oprócz kabla niektóre współczesne odkurzacze nie mają też... worka. Choć tradycjonaliści mogą przekonywać, że to już prawdziwa herezja, takie są dzisiaj trendy. W modelach bezworkowych funkcję tymczasowej przechowalni zanieczyszczeń pełni specjalny pojemnik, który należy regularnie opróżniać.

Niewymagające montażu worków odkurzacze dają producentom duże pole do popisu w zakresie innowacji. Jako przykład można wskazać bezworkową technologię Bosch SensorBaglessTM, czyli wydajny system oddzielania kurzu. Z kolei posiłkująca się zestawem czujników technologia SmartSensor Control przypomina o czyszczeniu wtedy, gdy jest to naprawdę niezbędne.
O tym, jaki pożytek będziemy mieli z odkurzacza i czy nie będziemy przewracać oczami, gdy przyjdzie z niego korzystać, świadczy nie tylko jego wnętrze. Liczą się także rozmiary, waga i wygląd. Boschowi At(h)leci mogą akurat pochwalić się lekką konstrukcją, a przy tym są poręczne i na wyciągnięcie ręki, bo zajmują niewiele miejsca.

Dzięki kompaktowym rozmiarom odkurzają bezproblemowo różne zakamarki (w razie potrzeby wjadą pod stolik czy kanapę) i nie sprawiają trudności w manewrowaniu nimi po dywanie. A jeśli należymy do miłośników zwierzaków i zarazem wrogów wszechobecnej sierści, możemy wybrać model ze szczotką ProAnimal, która idealnie zbiera pozostałości po naszych pupilach.

Artykuł powstał we współpracy z marką Bosch

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE